Newsy
  • 25.09.20
  • W niedzielę o 18 odbędzie się kolejna audycja forumowego radia, a jej gościem będzie Gvalch'ca. Zapraszamy do nadsyłania pytań.
  • 23.09.20
  • Zapraszamy na jesienną loterię!
  • 05.09.20
  • Pojawiła się możliwość samodzielnego expienia. Rozegrane treningi będzie można zgłosić -> tutaj
  • 05.09.20
  • Zmodyfikowany został opis percepcji żeby lepiej obrazował co daje ta statystyka.
  • 04.09.20
  • Postacią miesiąca został Wajibu!
Fabuła
  • Widmowy atak
  • Szkarłatni walczą w grobowcu z tajemniczym przeciwnikiem. Niedługo wiele w krainie może się zmienić...
  • Nierówna walka
  • Dwójka karakali zaatakowała parę lwów na Popielnym Stepie
  • Trzęsienie ziemi
  • Przy Lwiej Skale ziemia się zatrzęsła, a niebo zasnuło się gęstymi chmurami.
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
  • Spotkanie na szczycie
  • Enasalin zjawiła się pod Lwią Skałą na spotkanie z Tibem.
  • Złodzieje w Oazie
  • Dwójka wielbłądów została złapana na gorącym uczynku podczas próby obrabowania jaskini w Oazie. Faraon wydał na jednego z nich wyrok śmierci
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Pracownia Athastana

Majestatyczna siedziba władców Lwiej Ziemi, z której sprawowali władzę nad całą krainą. Olbrzymia skała, kształtem przypominająca królewski tron, pełna jest jaskiń, w których można znaleźć bezpieczne schronienie. Z jej szczytu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na otaczające tereny.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada i stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 h po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 335
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

Re: Pracownia Athastana

#291

Post autor: Nabo » 15 wrz 2020, 16:42

Nabo podniósł łeb i głośno dysząc, wbił wzrok w Athastana i energicznie kiwnął łbem. Jak mu to teraz powiedzieć, żeby za bardzo się nie pogrążyć? O ile krótkogrzywy mógłby mu to jeszcze jakoś wybaczyć, to otyły Kanclerz zapewne wtrąci go do lochu. Ciemnej, zimnej dziury gdzie zapewne nie będzie mógł liczyć nawet na odrobinę swojego trunku.
-Chciałem pokazać Chiniemu jak przywołuje się duchy. Tym razem zebrałem nawet odpowiednie zioła- powiedział i w celu dodania sobie wiarygodności podsunął krótkogrzywemu swoją torbę.
-W drodze do mojej jaskini, natrafiliśmy na jakąś wąską ścieżkę i postanowiliśmy to sprawdzić. Zaprowadziła nas ona do jaskini, w której weszliśmy do wąskiego korytarza. NA jego końcu znajdowało się większe pomieszczenie w którym pełno było kości rozmaitych zwierząt a podłoże poznaczone było pęknięciami. Chyba nawet tworzyły jakiś wzór. Zanim zdążyliśmy cokolwiek zrobić, wszędzie dookoła błysnęły fioletowe światła, jaskinia zatrzęsła się a w centrum pieszczenia zmaterializował się czarny lew, który ruszył za nami w pościg- relacjonował rudogrzywy.
-Kiedy tylko stamtąd uciekliśmy od razu poleciałem do ciebie a Chini pobiegł na podnóże, żeby ostrzec resztę- dodał, po czym obejrzał się za siebie, żeby upewnić się, że czarna zmora nie znajduje się tuż za nim.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Kioo
Posty: 38
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: Shanteeroth
Kontakt:

#292

Post autor: Kioo » 15 wrz 2020, 21:27

Kiedy w końcu się przełamała i postanowiła odwiedzić tą dziwną skałę, poczuła, jak ziemia... osuwa jej się spod łap? Nigdy dotąd nie miała do czynienia z trzęsieniem ziemi i była naprawdę przerażona. Jak widać nie tylko ona, bo raptem kilka chwil później jakiś dość gabarytowy lew przebiegł tuż obok, mało jej nie potrącając. Chyba nawet jej nie zauważył. Uciekał przed czymś? Na wszelki wypadek postanowiła pobiec za nim. Oczywiście odpowiednio daleko, na wszelki wypadek jakby miało się okazać, że on nie ucieka ale to przed nim należało uciekać. Wpadł do jakiejś "dziupli" gdzieś tam u nasady skały. Zatrzymała się zastanawiając, co robić. Wszystko było tak obce...
Aż pojawiło się coś znajomego. Woń zielska. Czyżby tamten był ranny i udał się do tutejszego medyka po pomoc? Nie mogła tego wiedzieć. Przerażenie mieszało się z ciekawością. Powoli wkroczyła do pracowni, niepewnie rozglądając się po okolicy. Oczywiście dostrzegła Nabo, ale nie był on sam. Schyliła nisko głowę.
- Dzień dobry. Przeszkadzam? Czy panowie wiedzą może, co to było? To przed chwilą...? - spytała.
Słyszała że rozmawiali zanim odważyła się zajrzeć, ale nie wyłapała całych zdań tylko ich strzępki przez co nie była w stanie wyłuskać sensu konwersacji. Ale sądząc po poruszeniu otyłego samca jej strach nie był nieuzasadniony. Coś się działo. Przyszła chyba do tej krainy w nie najlepszym momencie.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 422
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#293

Post autor: Athastan » 16 wrz 2020, 4:13

Cóż, wyglądało na to, że szaman faktycznie tym razem przygotował się odpowiednio. I na ile mógł stwierdzić, nie traktował się przed rytuałem nie tymi specyfikami co potrzeba... Zresztą zgodnie z tym co mówił żadnego rytuału w ogóle nie było, więc lew tym razem musiał po prostu trafić w wąskie widełki statystycznej możliwości i wpakować się gdzieś, gdzie nie trzeba.
- Ty to jednak masz pecha. - stwierdził, po czym zamilkł, by nie przerywać wypowiedzi szamana.
Słuchając, próbował na podstawie opisu ustalić gdzie to gdzieś było. Ścieżka, wąski korytarz i pomieszczenie z wzorami w podłodze na jego końcu - to wszystko dało by się dopasować do opisu Archiwów. Pojawiający się znikąd lew mógłby być Opiekunem, który w przeszłości objawiał się ponoć w tych salach - aczkolwiek wtedy Nabo widziałby raczej ducha takiego jak większość, a nie czarnego lwa. Nie pasowała też reszta szczegółów: ostatnim razem gdy tam zaglądał w żadnym wypadku nie zalegały tam masowo kości (a biorąc pod uwagę ,że z wysoką  dozą prawdopodobieństwa mógł uznać się za jedyną osobę znającą położenie tychże jaskiń, która nie przeniosła się jeszcze do świata duchów, było w zasadzie pewne że nikt ich tam nie zaniósł), no i nie było tam fioletowych świateł. W ogóle, o ile wiedział, żaden normalny, czy nawet odwrócony krąg nie generował fioletowego światła. Co prawda legendy wspominały niekiedy o tajemniczych znakach jarzących się chociażby na złoto... ale zdecydowanie nie było to coś normalnego. Ani znajdującego się w Archiwach. Z resztą trasa do nich prowadząca nie przebiegała w okolicy jaskini Nabo, a co więcej, była odpowiednio zabezpieczona, więc tą opcję można było wykreślić z rozważań.
Kłopot w tym, że innych opcji specjalnie nie było - na ile wiedział, znane mu były wszelkie lokacje wykorzystywane niegdyś przez Strażników, a także, jak lubił uważać, te służące Pierworodnym - jednak żadna z nich nie pasowała do tego, co opisywały słowa szamana. Co z kolei oznaczało, że znalazł się w miejscu o którym prawdopodobnie nie miał bladego pojęcia, a więc takim w którym znajdować mogło się wszystko. No, prawie.
Natomiast nawet to prawie wystarczało, by po plecach przeszły mu ciarki - ukryta jaskinia, z dziwnymi wzorami, w której na dokładkę coś się chyba aktywowało, nie jest czymś, co chce się mieć w sąsiedztwie. A tym bardziej po główną siedzibą całego stada.
- Dobrze zrobiłeś. - ocenił. Informacja zawsze była istotna, szczególnie w wypadku mierzenia się z czymś nowym, i, dość prawdopodobnie, niebezpiecznym. Reszcie stada też przyda się ostrzeżenie - niech się przygotują, cokolwiek miało by nastąpić. Najwyżej skończy się na próbnym alarmie i ćwiczeniach.
- Ale zmaterializował się, w znaczeniu ukazał się, czy faktycznie fizycznie się tam pojawił? - zdążył jeszcze dopytać. A potem do Pracowni weszła lwica.
Dość młoda, o przypominającej lwioziemską fizjonomii, jednak nie znana mu z imienia ani nawet z widzenia. Co mogło oznaczać, że widzi przed sobą najnowszą członkinię stada, co, biorąc pod uwagę częstotliwość przybywania nowych było dość prawdopodobne, albo byłą kimś z zewnątrz, co przecież też się zdarzało. Tak czy inaczej, nie wyglądało na to, by miała jakieś złe zamiary, a do tego potrafiła się zachować.
- Dzień dobry. - odparł, również lekko schylając głowę - I nie, właściwie nie przeszkadzasz. Właśnie sami próbujemy ustalić, co miało miejsca przed chwilą... więc jeśli udało ci się poczynić jakieś dodatkowe obserwacje, to mów śmiało. - dodał, po czym obrócił się, tak by było widać że teraz mówi do obojga.
- Z tego co wiemy obecnie, mamy problem. Nie wiadomo jeszcze jak poważny, dlatego najlepiej uznać, że całkiem spory. Możemy natomiast założyć, że jego natura przynajmniej częściowo ma coś wspólnego z wymiarami ducha, oraz, że przynajmniej częściową odpowiedzialność za jego wywołanie ponoszą jakieś ryty, biorąc pod uwagę okoliczności, mające coś wspólnego z konwencjonalnymi kręgami. Co z kolei jest dobrą wiadomością, oznacza bowiem iż dysponujemy pewnymi narzędziami, przy użyciu których możemy mu przeciwdziałać...
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 335
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#294

Post autor: Nabo » 17 wrz 2020, 16:45

-Ano mam...-przytaknął mu Nabo. Chociaż tłuścioch dalej sprawiał wrażenie śmiertelnie przerażonego, to w głębi duszy ucieszył się, że Athastan kupił jego historię. Jeden problem z głowy.
-Nie mam pojęcia. Jak przyszliśmy tamto miejsce było puste a po wybuchy była tam już ta czarna kreatura. I jestem pewien, że był jak najbardziej materialny- dodał.
Rudogrzywy nie zorientował się na czas, że do jaskini Athastana zmierza kolejny gość, więc gdy usłyszał za swoimi plecami obcy głos, z krzykiem przerażenia uskoczył w bok. Niewiele brakowało a wywalił by się przy lądowaniu, starczyło mu jednak refleksu by w porę złapać równowagę.
-Przodkowie, kiedyś dostanę przez to zawału...- rzucił, gdy dostrzegł w wejściu lwicę.
-Witaj, nie przeszkadzasz ale proszę nie rób już tak więcej- powiedział, starając się obrócić całą sytuację w żart. Niestety był trochę zbyt przestraszony, żeby mogło mu się udać.
-Coś wielkiego i strasznego, czego nikt z nas niechałby spotkać- wypalił na pytanie lwicy. Kiedy był z Chinim musiał zachowa zimną krew, jednak teraz mógł sobie trochę po panikować.
-Dobrze prawi, to wszystko wina rytów i kręgów- przytaknął krótkogrzywemu. Kiedy jako szaman zawaliłeś na całej linii, to zawsze najlepiej całą winę zwalić na ryty i kręgi. Przynajmniej tak było na szkoleniu.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2097
Kontakt:

#295

Post autor: Mistrz Gry » 17 wrz 2020, 19:54

Gdy tylko Athastan skończyłeś tłumaczyć Kioo co się dokładnie dzieje, usłyszeliście głośne ryknięcie, a zaraz za tym warczenie. Nim zdążyliście zadać sobie pytanie kto to mógł być. W wejściu do jaskini pojawiał się mroczny, czarny lew. Ewidentnie był agresywnie nastawiony do was, natomiast zaraz za nim pojawiła się jeszcze dwójka. Ich ślepia, których nie mieli, bo było tam samo bielmo były na początku wlepione w Nabo, jednak chwilę później skupiły się już na całej waszej trójce, w dalszym ciągu warcząc i podchodząc do was coraz bliżej, przy okazji skutecznie blokując drogę do wejścia jaskini. Wy natomiast mieliście właśnie kilka cennych chwil, zanim te "lwy" rzucą się na was. Jak je wykorzystacie, aby wydostać się z nieciekawej sytuacji może okazać się niezwykle kluczowe w waszych dalszych krokach.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Kioo
Posty: 38
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: Shanteeroth
Kontakt:

#296

Post autor: Kioo » 17 wrz 2020, 21:17

Uśmiechnęła się delikatnie kiedy krótkogrzywy ją przywitał i oznajmił, że nie przeszkadza. Słuchała uważnie jego wyjaśnień oraz wymiany zdań pomiędzy samcami. W skupieniu i milczeniu. Uśmiechnęła się przepraszająco kiedy jeden z nich oznajmił, że go przestraszyła. Nie chciała. Obiecała poprawę.
Niewiele rozumiała z ich rozmowy. Jednak niepokoiła ją pomimo tego.
I już chciała się przedstawić, bo dopiero do niej dotarło że o tym zapomniała, kiedy usłyszała złowieszcze ryczenie i warczenie. Odruchowo wpełzła głębiej do jaskini jakby szukając w niej schronienia i stanęła nieco bliżej lwów.
- Co do... - zaklęła pod nosem, gdy nagle zjawił się dziwny jegomość.
Zdaniem Kioo całkiem nie z tego świata, chociaż nigdy nie miała do czynienia ze zjawami. Tam skąd pochodziła było spokojnie, a nie niepokojone niczym dusze nie miały powodu, żeby straszyć żywych. Dlatego przełknęła głośno ślinę, kiedy zimny dreszcz przebiegł wzdłuż kręgosłupa. Pewnie powinna jakoś zareagować, ale strach kompletnie ją sparaliżował... Wlepiała tylko oczy w trójkę intruzów, pochylając odruchowo pokornie głowę. Wiedziała, że nie powinna od razu pchać się w skupiska lwów, ale żeby aż tak źle miało się to kończyć?

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 422
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#297

Post autor: Athastan » 22 wrz 2020, 21:38

Spojrzał na lwicę, spodziewając się że ta będzie chciała coś powiedzieć, lecz zanim zdążyło do tego dojść, przed wejściem do jaskini rozległ się kolejny ryk, nakładający się na inny, słyszalny w tle. O ile jednak tamten dobiegał z nieco dalszej odległości, o tyle ten bliższy był nader blisko. O wiele za blisko, jeśli brać pod uwagę, co było jego źródłem: czarny, magicznie pojawiający się lew, za ten sam, który wywołał przerażenie u Nabo, stając się również jednocześnie centralnym obiektem jego raportu.
I faktycznie, można się było wystraszyć - mroczna, agresywna postać okryta nienaturalną i złowrogą aurą. Na dokładkę, zamiast straszyć w pojedynkę, na ich oczach zmultiplikowałą się do trzech.
- O ile dwa pozostałe to nie fantomy - przemknęło mu przez myśl.
Co do środkowego 'lwa', tego, którego pierwszy pojawił się u wejścia do Pracowni, wątpliwości nie było - ten, zgodnie ze słowami rudogrzywego, był zdecydowanie materialny. O kilka rzędów bardziej materialny niż zwykły duch, nawet w najbardziej 'sprzyjających' warunkach... z drugiej zaś strony, posiadał ponoć zdolność do pojawiania się znikąd i, co przed chwilą zaprezentował, dostosowywania swojej liczebności do okoliczności. No i cała aparycja mówiła, że coś w nim jest mocno 'nienaturalne'. Jedynym typem istoty, który spełniał te kryteria były demony - a konkretniej, demoniczne manifestacje (które z reguły nie pojawiały się poza bardzo specyficznymi lokalizacjami - jednak na chwilę obecną uznał to, w zasadzie podświadomie, za efekt działań, prawdopodobnie nieświadomych, pulchnego szamana) - byty pochodzące z wymiarów określanych zazwyczaj jako duchowe, posiadające jednak (bardziej lub mniej) ograniczone zdolności do wiązania się z materią. I krzywdzenie pod tą postacią innych.
Skoro zaś jeden z przybyłych lwów wydawał dysponować fizyczną możliwością uszkodzenia ich, dla bezpieczeństwa można było założyć, że wszystkie trzy wykazują podobne właściwości. Najwyżej przyjemnie się zaskoczą - zamiast, w drugą stronę, podczas szarży na domniemane widmo, nadziać się na pazury.
Niestety, to również oznaczało, że aktualnie najbardziej przydatni byli by ci, których jak na złość akurat nigdzie w zasięgu wzroku nie było - a więc wojownicy, czy to z szeregów dawnych Pierworodnych, czy późniejsi rekruci. Pozostawało mięć nadzieję, że, powodowani ostrzeżeniem Chiniego, w najbliższym czasie tu zaglądną - powodowani najzwyczajniejszym niepokojem o towarzyszy ze stada, w celu zabezpieczenia będących z obiektywnego punktu widzenia dość wartościowym zasobem większej części (jeśli nie na dobrą sprawę całej) stadnej kadry szamańsko-medycznej, czy też w poszukiwaniu rady lub dodatkowych informacji na temat mających przed chwilą wydarzeń. W zasadzie każdy powód, który mógłby ich tu ściągnąć był dobry.
To jednak póki co było jedynie puste gdybanie, na efekt którego w zasadzie pozbawieni byli wpływu - a więc coś, czego zdecydowanie nie należało obierać za główną metodę wydostania się z tej sytuacji.
Jeśli zaś chodziło o nieco bardziej konwencjonalne, z jego punktu widzenia, metody, pozostawały jeszcze techniki będące domeną szamanów - choć z te z kolei z racji swej natury zazwyczaj wymagały poczynionych odpowiednio wcześniej przygotowań, lub, w nieco bardziej ekstremalnych warunkach, kilkunastu minut na wykonanie niezbędnych czynności w trybie awaryjnym. Co sprawiało że efektywnie dysponowali tym co mieli akurat pod rękom - a więc w głównej mierze rozlicznym znajdującym się w pracowni glifom i znakom, jak chociaż tymi, które w postaci otaczających całe wejście na kształt framugi ochronnych symboli, mających w dość ogólny sposób utrudniać złym mocom dostanie się do wewnątrz, jak również jako stanowiące właściwie integralny element jaskini znajdujące się tu i ówdzie szamańskie ryty, na czele z wyrytą w posadce permanentną podstawową strukturą kręgu - w skład której wchodziły między innymi skrypty na wpadek pojawienia się wewnątrz czegoś nieodpowiedniego.
A jednak, w dalszym ciągu była to obrona jedynie pasywna - o ile część symboli faktycznie zaprojektowana była tak, by reagować samoistnie na określone czynniki, o tyle reszta do pełni działania wymagała konkretnych zabiegów doprowadzających do ich aktywacji, bez tego dysponując jedynie namiastką normalnego potencjału. O magicznym odesłaniu demonów tam, skąd przybyły, czy nagłym uformowaniu się chroniących trójkę medyków świetlistej bariery nie było co marzyć - można natomiast było mieć nadzieję, że poprzez interferencję ze znajdującymi się w sferze ducha elementami atakujących ich istot, nieco pomieszają im szyki i utrudnią zadanie, dając tym samym powoli zamykanym w jaskini lwom tak potrzebną przewagę.
Jednak nawet to rozwiązanie, poza czekaniem, liczeniem na jego skuteczność i cichym wznoszeniem modlitwy ku Przodkom, nie zawierało w sobie zbyt wiele działania. A skoro mogli coś jeszcze zrobić, to należało uczynić to, gdy jeszcze mają okazję.
Przejrzał więc w myślach inne wykorzystywane przez szamanów metody - posługiwanie się odpowiednimi instrumentami czy ziołami, ochrona przy użyciu amuletów i talizmanów (z których to nawet jednym od pewnego czasu już nawet dysponował) czy wreszcie artefaktów, których to jednak od czasu Powodzi w stadzie nie było za wiele - a prościej mówiąc, w zasadzie prawie wcale. Z nielicznymi wyjątkami... jak choćby jeden z pomniejszych, wiszący mu na szyi. A może właśnie to była metoda?
Tchnięty nagłą myślą, zaczął werbalizować pod nosem słowa inwokacji... a właściwie chyba bardziej modlitwy pod adresem przychylnym im Przodków, zwłaszcza tych, którzy jako byli szamani mogli podobnym okazją patronować:

Wababa wa Nyota, nipe neema, unilinde na uovu wa giza...
-występując o symboliczne pół kroku do przodu (w końcu to jego teren i to on powinien się czuć odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa goszczącym u niego lwom) równocześnie kładąc jedną łapę na znajdującym się tuż przed nim wyrytym w kamiennej podłodze samotnym glifie, drugą zaś sięgając po wiszący mu na szyi Słoneczny Odłamek i unosząc go w górę -
Shiriki ujasiri wako na nguvu na nipe: Mwanga mkali wa Nyota - Jasne Światło Gwiazd
-zakończył, dodając ostatnie słowa w ogólnym dialekcie, by dać towarzyszom szansę na zrozumienie tego, co ma zrobić (na tłumaczenia, gdzie słowa są wszak znacznie wolniejsze od myśli, nie było zbytnio czasu), po czym sam przymknął oczy i koncentrując na trzymanym fragmencie kryształu myśli i szamańską moc, próbował nakłonić go do wyemitowania z siebie jak największej porcji zmagazynowanego wewnątrz światła. Gdzieś tam z tyłu głowy miał świadomość, że raczej nie osiągnie w ten sposób błysku zdolnego jakoś poważniej oślepić normalne zwierze - z drugiej jednak strony, ciemni przybysze cały czas emanowali swą mroczną naturą - a na istoty cienia światło, jako ich przeciwieństwo, powinno działać o wiele intensywniej. Na przykład na tyle, by umożliwić trójce lwów ucieczkę z ich łap.
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2097
Kontakt:

#298

Post autor: Mistrz Gry » 22 wrz 2020, 23:08

Trójka mrocznych lwów zbliżała się coraz bliżej, nie zostało wam zbyt dużo czasu na działanie, a tym samym rozmyślanie. Sparaliżowana Kioo oraz zmęczony po swoim niezwykle stresogennej ucieczce Nabo, również nie miał zbytnio szans z trójką wrogów. Athastan natomiast postanowił wyciągnąć as z swojej skąpej grzywy. Szybko odprawił rytuał i już gdy ewidentnie wrogie wam lwy miały zaatakować. Twój odłamek rozbłysł, światło tylko w pierwszej chwili oślepiło delikatnie wszystkich, którzy nie zdążyli zamknąć oczu. Tą krótką chwilę wykorzystał natomiast ktoś inny... Podczas tego krótkiego pokazu magii światła Athastan, Kioo oraz Nabo poczuliście delikatne ukłucie. Jego następstwem natomiast było niezwykle szybkie uciekające czucie w łapach oraz pysku. W przypadku Athastana również szybko nachodząca ciemność w postaci snu. Wszech ogarniająca i niczym nie powstrzymana pochłonęła młodego szamana z ubogą grzywą. Wasza dwójka przewróciła się bez władnie na ziemie, a ślad za wami mroczne lwy również padły. Jednak te warczały ciągle, zagłuszając ciszę. Natomiast za nimi stała czarna jak noc lwica, która w niczym nie przypominała istot, które jeszcze przed chwilą pewnie by was rozerwały. Niezwykle zgrabnie podchodziła do mrocznych lwów, gdzie szybkimi ruchami zabierała jakieś drewniane coś. Podeszła również do waszej trójki, gdzie po zabraniu swoich "narzędzi", wyciągnęła ze swojej większej sakwy linę.
- Proszę... proszę... proszę... nic dziwnego, że tak hojnie zapłacił za ciebie mało grzywy samczyku - Powiedziała, kiedy zaczęło związywać przednie i tylne łapy, a na końcu pysk.
- A wam radzę się wynosić, jak tylko odzyskacie czucie w łapach - Powiedziała unosząc śpiącego i związanego Athastana.
- Do zobaczenia lewki - Rzuciła posyłając wam miły, lecz i złośliwy uśmieszek. Następnie wyszła z groty, zostawiając Nabo oraz Kioo samych w towarzystwie jakże mrocznych i agresywnych lwów. Leżeliście tak przez dłuższy okres czasu, aż powoli zaczęliście odzyskiwać czucie w łapach, a na wasze szczęście, wyglądało na to, że odzyskaliście je wcześniej od zmór. Tak czy siak, teraz najlepszym wyjściem będzie ucieczka za nim wasi nowi znajomi przerobią was na mielone...

[??? + Athastan ZT]
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 335
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#299

Post autor: Nabo » 23 wrz 2020, 20:39

Nabo usłyszał znajomy ryk lecz nim zdążył zaproponować wycieczkę na podnóże drogę zablokowały im czarne lwy.
-To właśnie o nim ci mówiłem Ath...-zdołał wykrztusić a pozostałe słowa nie przeszły przez jego gardło. Teraz było ich trzech albo i może więcej...
Sparaliżowany strachem tłuścioch był bliski paniki gdy wnet Athastan zaczął robić czary.
Grubas zrobił wielkie oczy, gdy magia Radcy okazała się skuteczna, jednak nim zdążył dać upust swojej radości, padł sparaliżowany na ziemię. Nabo miał wrażenie, że jest we śnie. Obraz, który miał przed sobą był rozmazany a dochodzące do niego głosy zdawały się mieć źródło gdzieś w oddali. Pomimo tego był w stanie w pełni pojąć to co się działo. Jakaś czarna lwica uprowadziła Athastana. Grubas próbował się ruszyć, ale wszystkie kończyny odmawiały mu posłuszeństwa. Nabo mógł tylko bezradnie przygląda się całej sytuacji.
Po pewnym czasie lew poczuł, że odzyskuje władze w łapach. Spojrzał na leżące przed wejściem trzy mroczne lwy a potem na Kioo.
Teraz albo nigdy-pomyślał.
Podszedł do lwicy i pomógł jej wstać.
-Na podnóżu jest Kanclerz i pewnie cała zgraja Lwioziemców, z nimi będziemy bezpieczni- powiedział i jeżeli lwica wstała, szaman pchnął ją delikatnie ku wyjściu, ominął obezwładnione czarne lwy i popędził w kierunku podnóża.

z/t
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Kioo
Posty: 38
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: Shanteeroth
Kontakt:

#300

Post autor: Kioo » 25 wrz 2020, 0:13

Była przerażona. Chyba nawet bardziej od Nabo. Może tylko lepiej nad tym panowała. Obserwowała uważnie zachowanie Athastana i cicho pisnęła kiedy szaman wyszedł przed nich, jakby chcąc ich bronić. Słuchała uważnie jego słów i obserwowała poczynania ale niewiele z nich rozumiała. Co prawda w jej rodzimym stadzie istniał szaman z prawdziwego zdarzenia, ale... jakoś nikt szczególnie nie wierzył w jego zdolności a raczej nazywano go szalonym i pomylonym. Nie miała nawet pojęcia, że gospodarz też się tym para bo jakoś nie wyglądał na "szaleńca". Wiedziała, by nie oceniać po pozorach i dostała kolejny dowód, że nie wolno tego robić.
A że była nietutejsza to nie wiedziała, czego się spodziewać. Przymknęła oczy jednak brakło jej ułamka chwili, nie spodziewała się takiego światła i została mocno nim zaskoczona. A potem poczuła dziwne ukłucie i zrozumiała, że poszczególne fragmenty jej ciała spotkał paraliż, taki już całkiem prawdziwy a nie taki wywołany strachem. Rozchyliła powieki, chcąc zdążyć nim zostanie pozbawiona władzy też i nad nimi. Zaraz też walnęła o ziemię, podobnie jak Nabo i trójka dziwnych typów. Potem zjawił się ktoś jeszcze. Ktoś, kto zwyczajnie porwał ich towarzysza jakby przyszedł po swoją zabawkę...
Była wdzięczna Nabo, że pomógł jej się pozbierać. Sama czucie odzyskiwała odrobinkę wolniej, jakby jej mniejsza masa była przeciwko niej. A może tylko jej się zdawało? Może była mniej odporna od tamtego? Kiwnęła głową i spojrzała raz jeszcze na zmory. Nie pozostawało wątpliwości, trzeba uciekać. Nabo wiedział przynajmniej, dokąd...

z/t

Odpowiedz

Wróć do „Lwia Skała”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości