Newsy
  • 13.08.19
  • Trwa wakacyjny konkurs fotograficzny
  • 13.08.19
  • Zakończył się wakacyjny event!. Prosimy o wstawienie na powrót zwyczajnych avków.
  • 12.08.19
  • Na forumowym fanpage'u rozpoczął się tydzień Maer'vu
  • 08.08.19
  • Audycja z Narie już do odsłuchania na naszym kanale na YT
  • 04.08.19
  • Postacią Miesiąca została Ventruma
Fabuła
  • Mroczne Bractwo
  • Po przejęciu władzy w Legionie, Enasalin wprowadza wielkie zmiany w stadzie.
  • Królestwo Końca Burzy
  • Berghi wraz z wiernymi sobie poddanymi rozpoczynają przejmowanie terenów pod nowe stado.
  • Pustynne stado
  • Do grupy pod przewodnictwem Setha dołączyły kolejne lwy.
  • Krwawy przewrót
  • Po pokonaniu Maer'vu nowym Faraonem Legionu została Enasalin. Życie byłego przywódcy wisi na włosku.
  • Wybory na LZ
  • W wyniku głosowania jedynym kanclerzem Lwiej Ziemi został Tib.
  • Mali zakładnicy
  • Trójka młodych, w tym dwoje Lwioziemców znalazło się na terenie Szkarłatnych i wpadły w łapy Lyanny.
  • Emigracja hien
  • Mieszkające dotąd nad Wodopojem hieny opuściły teren Lwiej Ziemi, by znaleźć bezpieczniejszą siedzibę
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Przestronna jaskinia

Majestatyczna siedziba władców Lwiej Ziemi, z której sprawowali władzę nad całą krainą. Olbrzymia skała, kształtem przypominająca królewski tron, pełna jest jaskiń, w których można znaleźć bezpieczne schronienie. Z jej szczytu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na otaczające tereny.

Awatar użytkownika
Jester
Posty: 17
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 23 lip 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 50
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Atlas Labs
Kontakt:

Re: Przestronna jaskinia

#21

Post autor: Jester » 04 lut 2019, 13:49

Nie wiem, zupełnie nie wiem, jak to się mogło stać, ale Jester zapodziała się gdzieś po drodze. Był przy niej Cec i Nabo, a potem nagle nie ma. Normalnie magia. W końcu jednak jakoś udało jej się trafić do jaskini. Z lekkim opóźnieniem, ale lepiej późno niż wcale, nie? Obrzuciła towarzystwo przelotnym spojrzeniem i usadowiła się obok brata.
- Co tu się właściwie dzieje? - zważywszy na dobór osób musiało dziać się coś doprawdy ciekawego. Jakiś lew z przerośniętymi zębami, grzywiasta lwica (szacun) i... och... Przymknęła oczy, skupiając na Athastanie kpiący wzrok.
- Gdzie zgubiłeś grzywę? - nieopierzony lew. No patrzcie państwo.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 223
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 14 sie 2015
Krzepa: 30
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 51
Kontakt:

#22

Post autor: Athastan » 04 lut 2019, 22:05

Pojawia się ten Nabo i znika. Prawie jak Zorro. No, tylko taki żółtawy i ze sporym bojlerem do tego.
W każdym razie, ledwo Ember zdążyła odpowiedzieć, szaman wraz ze swym pomocnikiem wspaślaczyli (?) z powrotem do jaskini, niosąc w pyskach bliżej niezidentyfikowane zioła. Skąd opiekun je wytrzasnął, i przede wszystkim jak zrobił to w tak krótkim czasie? - na razie chyba wolał tego nie wiedzieć.
- Ciężko się nie zgodzić z takim opisem, choć nie jestem pewien, czy określenie ''ekscentryczny'' wystarczająco oddaje jego charakter. Ale co do kondycji, to... - zdążył jeszcze stwierdzić, po czym zawiesił głos, usłyszawszy odgłosy powracającej dwójki.
- Lew bratem węża, powiadasz? Cóż, spotkałem się już z szeroką gamą przypadłości psychiatrycznych, ale o takim przypadku jeszcze nie dane mi było usłyszeć. Chętnie bym sprawdził, jakie są podstawy tegoż zwichrowania, choć podejrzewam, że możemy mieć do czynienia z jakąś interwencją ze strony jakiś sił duchowych. Musiał sobie ten biedak nieźle nagrabić...
Ale nie podoba mi się to gadanie o Złej Ziemi. Od jakiegoś czasu dochodzą sygnały, że coś zalęgło się w tamtych okolicach, a teraz jeszcze ten nawiedzony. Trzeba to będzie sprawdzić, i Przodkom niechaj będą dzięki, że chociaż część gwardii wróciła. Na takiej robocie to oni się znają...

Co prawda istniała zawsze opcja, że ten osobnik z nad rzeki był po prostu nawiedzony przez jakiegoś ducha złoziemca z przeszłości, ale ostatni faktycznie było zbyt wiele sygnałów wskazujących na ruch na Złej Ziemi. Stanowczo zbyt wiele.
Jednak nie było to coś, czym można się zająć od razu, a poza tym miał sposobność obejrzenia interesująco się zapowiadającej prezentacji, więc miał zamiar korzystać.
Kiedy opiekun odsunął kamień zakrywający kadź doświadczalną, podszedł doń i na poły spytawszy, na poły stwierdziwszy:
I cóżeś tam upędził? – nachylił się i pociągnął nosem.
Zapach był... osobliwy. Przywodził na myśl ów ''Nektar Bardów'', w końcu baza była podobna, ale to, co znajdowało się w dole miało o wiele bardziej rozbudowany bukiet. Nie wszystkie zapachy były jednak przyjemne, niektóre wonie drażniły nos, zaś całość nie za bardzo pasowała do siebie. No i te opary...
Podsumowując – szamanowi udało się chyba uzyskać esencję napoju, ale całość wydawała się być jeszcze nie dokończona, jak swego rodzaju półprodukt. Jednak nie miał pomysłu, czego jeszcze może być tu potrzeba. A zresztą Nabo już przystąpił do testów.
No nie wiem, pewien jesteś, że to naprawdę nadaje się już do spożycia? – rzucił w odpowiedzi na propozycję szamana, po czym popatrzył nieco nieufnie na miksturę. Z jednej strony chętnie przekonałby się jak to działa, z drugiej jednak, znając specyfikę wynalazków opiekuna, nieco obawiał się skutków ubocznych...
Do jaskini wpadł jeszcze jeden kształt, który okazał się być lwiątkiem i zadał nieśmiertelne pytanie. A właściwie dwa, z czego to drugie było skierowane definitywnie do niego.
– Eksperyment nad właściwościami pewnej mikstury. A grzywy nie mam, bo tam, skąd pochodzę są one mocno zredukowane. Takie przystosowanie do specyfiki terenu...
Była to w sumie nawet prawda, przynajmniej w jakieś części, bo faktycznie lwie grzywy były tam znacznie mniej okazałe, ale faktem było, że jego czupryna i tak mocno odstawała od standardów. W sumie to czasem się to nawet przydawało, i bynajmniej nie miał z tego powodu kompleksów ( z żadnego innego też w sumie nie), ale takie pytania jednak z czasem zaczynały się nudzić...
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Awatar użytkownika
Loki
Posty: 53
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 13 sie 2015
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: base-lerynn,kolory&edycja moje,tło-Disney
Kontakt:

#23

Post autor: Loki » 05 lut 2019, 17:30

Kroczył za Nabo, ostrożnie trzymając zawiniątko w pusku. Grunt to żeby nie zahaczyć jednym z kłów, brr. Odłożył trujące korzenie we wskazane miejsce.
- To na czym to stanęło... - mruknął bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego, wodząc wzrokiem po obecnych. Chyba nie zajęło to zbyt wiele czasu? Choć ten czas, który spędził na tej paskudnej pustyni (ok, jej obrzeżach, ale to się wytnie) był paskudnym doświadczeniem.
Szamani, gwardziści... ta cała Lwia Ziemia musiała być naprawdę sporym stadem. I tutaj Loki był nieco rozdarty, bo właściwie tak się z Nabo pośpieszyli, że białaś nie zdążył nawet pogadać więcej z przywódcą. Co prawda ta grupa była zupełnie inna od jego stada z północy - a Loki, prawdopodobnie instynktownie, szukał czegoś podobnego. Tylko, czy z jego podejściem w ogóle zostałby wcielony w jakieś stado, które było podobne do północnego? Co prawda funkcjonował tam całkiem nieźle (nie licząc bycia niekiedy poganianym oraz... no cóż, jego "szamańsko-uczniowskich obowiązków"). A towarzystwo tutaj wyglądało na otwarte, nawet, jeśli nieco dziwne. Bardzo różniło się od tego, co znał.
No i był tutaj Nabo, z którym się dogadywał. No i który wziął go na swojego ucznia - co prawda dalej Loki nie był jakimś specjalnym fanem roślinek, ale jeśli miało mu to jakoś pomóc w osiągnięciu celu, który sobie obrał... No i samo uzupełnienie wiedzy na temat roślin mogło uratować mu kiedyś tyłek. Bojowy medyk?
Został jednak całkiem szybko wyrwany z przemyśleń, ale powstrzymał uśmiech wdzięczności, coby nie wyglądać dziwnie. Choć pewnie lada chwila będzie trzeba poruszyć kilka rzeczy, to teraz przyszedł czas na długo oczekiwany eksperyment! Naprawdę nie miał ochoty rozmyślać w tej chwili na temat stadnych spraw. Oraz tych mniej-stadnych, a bardziej delikatnych.
Spojrzał krótko na lwiczkę, która wpadła do jaskini, jednak nic powiedział. Chyba powoli wchodził w ten swój typowy stan, który nawiedzał go od czasu do czasu. Trzeba było jakoś temu zaradzić, prawda?
- No cóż, jako współtwórca chyba powinienem pójść naprzód. - rzekł ostatecznie, uśmiechając się typowo- no nie do końca typowo dla siebie, bo jakoś tak nieco niewyraźnie, ale szybko skierował swe kroki w stronę napoju, by czasem nikt nie zaczął mu się przyglądać. Pochylił się i zanurzył język, biorąc łyka - skrzywił się najpierw lekko, ale zaraz powrócił mu normalny wyraz pyska. No i dobra, tym razem wyszczerzył swe zębiska w uśmiechu.
- Takiego smaku się nie spodziewałem. - No... bo nigdy nie próbował nawet owoców, a w każdym razie z tego, co pamiętał. Powinien... spróbować... jeszcze czy czekać, czy ktoś inny zechce jeszcze to zrobić? Póki co przysiadł i oblizał odruchowo pysk.

Awatar użytkownika
Ember
Posty: 130
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: lioden
Kontakt:

#24

Post autor: Ember » 05 lut 2019, 18:54

Co tu się właściwie stało. Nie zdążyła usłyszeć odpowiedzi a samce już wróciły. Magia teleportacji. Chwilę później dostrzegła małą lwiczkę, która to naśmiewała się ze strzępków kłaków wodza. Porównując Lokiego, Nabo i Ember to wyglądał na bardzo zniewieściałego. Choć tak jak podejrzewała przystosowanie do odpowiedniego środowiska. Przynajmniej była to odwrotna sytuacja i nikt się nie czepiał, że jest włochata. Pogryzłaby za to.
Ciekawa sprawa była wzmianka o jakiejś osobistej gwardii, lwa z wężem i złoziemców. Będzie miała na uwadze to gdy zapuści się w nieodpowiednie miejsce.
Kikut ogona drgnął nerwowo gdy samce zaczęły testować swój wyrób. Poczeka i sprawdzi czy nie popadają jak kawki z zatrucia.
- Czym jest ta wasza gwardia? -Zapytała z ciekawości, pojęcie słowa znała ale chciała zrozumieć jak to funkcjonuje w tym stadzie.
🎨 🎶

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 152
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#25

Post autor: Nabo » 06 lut 2019, 19:34

Kiedy Loki zdegustował napój, Nabo pozwolił sobie na zaczerpnięcie kolejnego łyka. Tym razem specyfik wydał mu się nieco smaczniejszy niż na początku. Na dodatek Opiekun poczuł, że napój zaczyna uderzać mu do łba. Czyli działa.
-Wiesz szefie, stanieje już taka choroba psychiczna…- Nabo poczynił krótką pauzę, jakby w ten sposób próbował spotęgować napięcie-…a nazywa się przynależność do Złej Ziemi- dodał po czym wybuchnął śmiechem. Jak źle musiało z nim, że śmiał się ze swoich żartów? W odniesieniu do „normalności” nie było jeszcze najgorzej.
-Jak widzisz, żyję i mam się dobrze- odparł słysząc wątpliwości Athastana.
-Loki też nie wygląda jakby miał zamiar wybrać się na tamten świat a na wypadek sraczki mam przygotowane zioła…co może pójść nie tak?- powiedział, aż nazbyt entuzjastycznie a ponieważ szef zdążył się zająć nowym gościem, uwaga Opiekuna skupił się na Lokim.
-Ja też nie, ale przyznaj wszyło nam nawet nieźle-powiedział z wyraźna duma w głosie.
-Chluśnij sobie jeszcze raz, powinno smakować jeszcze lepiej- rzekł, po czym jego uszy doszło pytanie o gwardzistów.
Nabo spokojnym acz nieco chwiejnym krokiem zbliżył się do kudłatej lwicy i obdarzył ja szerokim uśmiechem.
-Moja droga, w każdym cywilizowanym stadzie istniej podział ról- Opiekun bardzo mocno zaakcentował słowo ”cywilizowanym”.
-Ci którzy mają łeb na karku i potrafią używać mózgu, zajmują się poszukiwaniem nowych lekarstw, cudownych napojów, czy broni która umożliwi posyłanie wrednych drani na tamten świat z prędkością…- Nabo próbował wymyśleć na poczekaniu jakieś zabawne porównanie, jednak po dłuższej chwili spasował.
- …z bardzo dużą prędkością. W każdym razie Pierworodni to ta nieco głupsza część naszego stada jednak na walce to się oni znają. I to nawet bardzo...- Nabo chciał dodać jeszcze coś na temat Pierworodnych, ale zapomniał już coto takiego miało być.
-Loki mój przyjacielu ,opowiadałem Ci już jak kiedyś brałem udział w przygotowaniu napoju na jedno z lwioziemkskich świąt?- zwrócił się od białego i ruszył w jego stronę, by po paru chiejnych krokach klapnąc sobie wygodnie na ziemi.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Loki
Posty: 53
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 13 sie 2015
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: base-lerynn,kolory&edycja moje,tło-Disney
Kontakt:

#26

Post autor: Loki » 11 lut 2019, 12:16

Kąciki pyska mu zadrgały w rozbawieniu na komentarz Nabo. Co prawda nie wiedział dużo o tym całym złoziemskim stadzie... póki co jedynie, że są gburami i... że śmierdzą, pfft. Choć ciekawe co sami o sobie powiedziełabo tamto stado! Bo przecież jak dwa konkurencyjne stada, to oczywiście nie mogły mieć o sobie nawzajem dobrego mniemania, nie? O ile-
- Nie jest złe. - rzucił pogodnie i poruszył się, by pochylić się jeszcze raz nad ich napojem, w końcu dużo wcześniej nie spróbował. Tym razem było to nieco więcej niż tylko "próbowanie", wziął z kilka łyków.
A właściwie to na pytanie Ember sam zastrzygł uszami z zainteresowaniem. Nie wydawało mu się, by słyszał coś o jakiejś gwardii? A na pewno nic więcej.
- Oh, też jestem ciekaw. Macie tutaj więcej kast? - W jego starym stadzie był kto? Myśliwi-wojownicy, szamani, starszyzna... A sam należał do dwóch z nich, choć do szamańskiej kasty został wcielony na siłę przez rodzinkę i jakoś nie bardzo interesował się tymi sprawami. I mimo, że wciąż jakoś nie pałał jakąś pasją do nauki roślin, to jednak teraz to się zmieniło i jakieś zainteresowanie w tym miał. A to był bardzo dobry początek w jego przypadku.
W każdym razie Nabo nie musiał nawet wcale wymyślać żadnego zabawnego porównania, bo sposób, w jaki lew mówił o tej całej kaście - gwardii, rozbawił Lokiego niemiłosiernie. Jednak ten zdusił śmiech, bo mniej więcej w tym momencie zaczynał czuć się... dziwnie. Czyżby efekt ich mikstury? W każdym razie nie pamiętał, by kiedykolwiek wcześniej się tak czuł. Ale nie było to nieprzyjemne uczucie. Trochę ciepłe, trochę... Hmmmm.
- Co? A nie, nie! To macie tutaj nawet jakieś święta? Jakie? - odsłonił zębiska w swoim typowym, leniwym uśmiechu - jego uwadze nie umknęła chwiejność kroku Nabo. Czy jeżeli sam by się poruszył, to też by się tak chwiał?!
Aż wstał na moment, by to wypróbować. ...okej, tak, łapy były nie do końca stabilne... więc przysiadł szybko znowu i zaśmiał się głośno, bo przecież to, że prawdopodobnie nie mógłby chodzić normalnie, było takie zabawne- zaraz, co?
Powiódł spojrzeniem po wszystkich, nieco dłużej zatrzymując je na Ember, jednak po tym, jak się na tym przyłapał, posłał jej tylko szeroki uśmiech, odchrząknął głośno i zadał pytanie Nabo:
- Czyli że ten cały napój z maruli ma także wpływ na funkcjonowanie łap? - Zamrugał parokrotnie.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 223
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 14 sie 2015
Krzepa: 30
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 51
Kontakt:

#27

Post autor: Athastan » 12 lut 2019, 1:15

Pojawianie się kolejnych wzmianek o Złej Ziemi coraz mniej mu się podobało, ale jako że chwilowo i tak nie mógł z tym nic robić, postanowił dać sobie na razie spokój.
Zamiast tego zaczął obserwować wpływ mikstury na Nabo. Fakt, szaman w dalszym ciągu żył, ale czy miał się dobrze, mogło być już kwestią dyskusyjną. Choć może dlatego, że określenie 'wszystko dobrze' w jego wypadku miało dosyć trudne do określenia znaczenie. W każdym razie, wyglądało na to, że przynajmniej z medycznego punktu widzenia, faktycznie jest z nim wszystko w porządku. Może więc i jemu uraczenie się owym specyfikiem nie zaszkodzi? Zaczął się rozglądać za jakimś naczyniem, a w międzyczasie podjął tłumaczenie czym jest gwardia, po tym jak Nabo przerwał swój wywód.
- Tak, tak to mniej - więcej u nas wygląda. My, Strażnicy zajmujemy się leczeniem, sztuką szamańską, medycyną i innymi sprawami związanymi z intelektem, zaś inna grupa wchodząca w skład naszego stada, zwana Pierworodnymi, której członkowie preferują zajęcia wymagające raczej sporej sprawności fizycznej, zajmuje się utrzymaniem porządku oraz bezpieczeństwa na naszych ziemiach oraz związanymi z tym działaniami bojowymi. - właściwe powiedział niemal to samo co opiekun, ale z jakiegoś powody jego sposób przedstawienia faktów nie do końca mu się spodobał i wolał to jednak dla pewności podsumować.
Gdy skończył mówić, wrócił z powrotem nad kamienne zagłębienie, niosąc kilka wydrążonych do czysta połówek tykwy. Jedną z nich wyciągnął nieco w stronę Ember z pytaniem:
- Reflektujesz równiesz?, gotów napełnić i podać jej naczyńko jeśli odpowie twierdząco, a potem zabrał się do napełnienia swojego.
Złapał je pazurami i zanurzył w cieczy, uważając by nie nabrać pływających w niej owocowych farfocli, a następnie podniócł całość do oka przyglądając się temu, co właśnie nabrał. Ukontentowany wynikiem obserwacji opuścił je nieco, ale zanim skosztował jego zawartości, odwrócił się w stronę Lokiego i stwierdził:
- Aktualnie nie, jedynie te dwie, choć za niedługo prawdopodobnie ulegnie to zmianą. Swego czasu istaniała jeszcze niezbyt liczna grupa zajmująca się ogólnym szkoleniem i dzienną opieką nad młodymi, na czas kiedy rodzice nie mogli jej zapewnić, oraz oczywiście grupa niewyspecjalizowanych członków stada. Ale ze względu na pewne zmiany, od czasu powodzi uległy one, chwilowej, redukcji.
Co powiedziawszy uniósł tykwę do pyska i pociągnął ostrożny łyk. Mikstura była faktycznie dość... ciekawa. Słodkawa w smaku, o dosyć bogatym owocowym aromacie i trudnej do określenia nutce czegoś jeszcze. Zawierała również swego rodzaju bąbelki, które po wypiciu wywoływały krótkotrwały, trudny do nazwania efekt.
- Osobliwe. - stwierdził pod nosem, odstawiając jednak wciąż zawierającą napój tykwę na ziemię. Efekt prowadzonego przez Nabo ekperymentu okazał się być na tyle dziwny, że miał opory przed spożyciem go w większej ilości... Zamiast tego skierował uwagę z powrotem na Lokiego, odpowiadając na jego pytanie.
- Owszem, mamy i to całkiem sporo, zarówno ogólnych, jak i charakterystycznych dla poszczególnych grup. Nie tak dawno mieliśmy Dzień Przodków, ale to jest raczej poważna uroczystość i z jej okazji nie wyprawia się biesiad. Natomiast za jakiś, nie tak znowu długi, czas, będziemy mieli Dzień Pieśni, który na odmianę jest świętem wesołym, z którego okazji, prócz innych atrakcji, urządza się ucztę, na której czasem pojawiają się naprawde osobliwie wyroby...
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Awatar użytkownika
Cecezelela
Posty: 15
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 23 lip 2017
Krzepa: 45
Zręczność: 35
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Ja,
Kontakt:

#28

Post autor: Cecezelela » 13 lut 2019, 20:06

Zerknął na siostrę. To dobrze, że już się zjawiła. Teraz on podszedł do napoju i zakosztował ( czyt. wziął hausta) napitku. Ciecz była słodka i jakby bąbelkowa. Bardzo dobra. Pociągnął jeszcze jeden łyk i i samcowi zrobiło się jakby cieplej.
- O cholera, dobre to.- stwierdził i oblizał pysk. Zastanowił się i po chwili napił się jeszcze. Zakręciło mu się w głowie i zatrzęsły łapy. Każdy następny łyk był lepszy. Jednak Cecowi już nieźle kręciło się w głowie. Zerknął na Jester i zmrużył oczy.
-Rzeczywiście wpływa na łapy. Te młoda. Ty ttego nie wypijesz. Jajasne?- Powiedział. Tylko trochę głośno wyszło. Zmarszczył brwi. Trochę to dziwne.

Awatar użytkownika
Ember
Posty: 130
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: lioden
Kontakt:

#29

Post autor: Ember » 14 lut 2019, 9:56

Z całej tej paplaniny Nabo dało się dojść do jednego wnioski, intelekci traktowali się jako wyższy byt. Athastan próbował jakoś sprostować wypowiedź swojego kolegi ale nie zdarło to pierwszego wrażenia. Właściwie w tym miejscu czuła się coraz gorzej. Temat gwardii ją interesował, mógłby to być nawet jeden z tych punktów zaczepienia by dołączyć do stada. Obrzuciła krytycznym wzrokiem upasionego lwa, potem cherlawego przywódcę. Dla nich miałaby szarpać swoje zdrowie i nerwy tylko po to by dostać łatkę głupiej pindy, niedoczekanie. Nie dziwiła się, że Lokiemu odpowiadały te zasady, spijałby też samą śmietankę.
Zirytowała się to za mało powiedziane.
- Podziękuję.- Burknęła na propozycje napitku po czym podniosła się ruszając w kierunku wyjścia z jaskini.
-Nie kłopoczcie się, sama się odprowadzę po za granice waszego stada. - Dodała opuszczając to miejsce.
🎨 🎶

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 152
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#30

Post autor: Nabo » 15 lut 2019, 23:16

Jakie to szczęście, że był z nimi Athastan, bo w tym stanie mózg Nabo nie pozwoliłby swojemu właścicielowi na przeprowadzanie tak skomplikowanych procesów myślowych. Dzięki temu on mógł zająć się tym co było teraz najważniejsze, czyli opowiedzeniem swojej historii. Wpierw jednak pożegnał Ember krótkim skinieniem łba. Szkoda, teraz zostali to sami faceci, no może poza Jester, ale ona była jeszcze za młoda…mniejsza.
-Dawno, dawno temu, kiedy król Simba jeszcze żył, a ja i Athastan byliśmy uczniami, szamanom powierzono przygotowanie specjalnych posiłków na wielką stadną biesiadę. Jako najzdolniejszy z adeptów, Ath był odpowiedzialny między innymi za przygotowanie trunku dal samego króla Simby. Oczywiście z wiadomych powodów nie zostałem dopuszczony do pomocy, jednak ponieważ wtedy jeszcze wierzyłem w jakieś ideały, więc bardzo chciałem przy tym pomóc. Prosiłem, błagałem, próbowałem wyglądać tak uroczo jak tylko potrafiłem, niestety Rafiki pozostał niewzruszony. Oczywiście nie zamierzałem usłuchać, w końcu jaki lew przejmowałby się cholernym małpiszonem, co nie? Dodatkowo kilka dni wcześniej dowiedziałem się o istnieniu ziół, które potrafią znacznie poprawić walory smakowe każdego napoju więc przygotowałem odpowiedni wywar i kiedy nikt nie patrzył dodałem go do napoju który chwilę potem został podany samemu królowi. Niestety jak się chwilę potem okazało dałem tego dużo za dużo, co poskutkowało srogą sraką. Wyobrażacie to sobie, wielki król Lwiej Ziemi spędził całą uroczystość w ustronnej jaskini i to wyłącznie dzięki mnie. Oczywiście nie muszę mówić komu się potem za to oberwało- dodał, szczerząc się przy tym do Athastana.
-Oczywiście, że wpływa na łapy i nie tylko na nie- rzucił wesoło, po czym przeniósł wzrok na Ceca, marszcząc przy tym brwi.
-Jak to nie spróbuje? Niech też korzysta z życia-rzucił nieco nazbyt optymistycznym głosem. Po dłuższych chwili Opiekun zdał sobie sprawę, ze chyba o czymś zapomniał.
Zerknął na Lokiego, potem na szefa. Jakby coś zaczynało świtać… No jasne.
-Posłuchaj Loki, przyjąłem Cię na ucznia, trochę już tu z nami jesteś. Może chciałbyś dołączyć do nas na stałe? W końcu warto by wykorzystać okazję, że jest z nami sam szef. On potrafi w takie oficjalne sprawy.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Odpowiedz

Wróć do „Lwia Skała”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość