Newsy
  • 12.08.20
  • Oferta forumowego sklepu została uaktualniona
  • 11.08.20
  • Zapraszamy do udziału w konkursie fotograficznym
  • 07.08.20
  • Postacią Lipca został Ushindi
  • 29.07.20
  • Nastąpiła mała zmiana i jutrzejszy teleturniej odbędzie się o godzinie 19 na forumowym discordzie.
Fabuła
  • Nowy Faraon
  • Anubis przejął po ojcu władanie nad Królestwem Oazy.
  • Ostatni płomień nadziei zgasł
  • Hieny opuściły Martwą Rzekę, a tereny niegdyś należące do Płomiennych nie są pod niczyim władaniem.
  • Nadchodzi burza
  • Nad Upendi zbierają się gęste burzowe chmury. Czy zdołają one ochłodzić romantyczne zapędy młodych Lwioziemców?
  • Zbrodnia Ragira
  • Okrutnie zamordowana Tabiri dołączyła do grona Przodków i podąża za swym zabójcą.
  • Szykują się zmiany
  • W związku z odejściem przywódcy Oazy a także znacznym przerzedzeniem szeregów MB oba stada stanęły na skraju upadku. Członkowie obu stad mają ostatnią szansą na ich uratowanie.
  • Nowe Szkarłaciątka
  • Nuzira doczekała się kolejnego miotu. Ojcem jest biały samiec.
  • Wielki huk w Dolinie Wichrów
  • Coś tajemniczego dzieje się w Grobowcu Świetlików. Ogłuszający hałas z pewnością dotarł do uszu mieszkańców.
  • Zapomniana jaskinia
  • Niezwykłe siły skryły się pod Lwią Skałą i mieszają w głowach odwiedzających ją lwów
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

Królestwo Oazy przywódca: Seth

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Księżycowa Wyspa

Znajdujące się na środku jeziora wysepki przywodzą na myśl opowieści o ukrytych skarbach. Kto wie jakie sekrety skrywają porośnięte gęstą roślinnością skrawki terenu? W końcu jedynym sposobem na dostanie się tutaj jest popłynięcie wpław.

Awatar użytkownika
Praojciec
Posty: 89
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Autorzy obrazków: Alfred Brehm
Kontakt:

Księżycowa Wyspa

#1

Post autor: Praojciec » 25 sty 2020, 15:23

Niewielka kamienista wysepka ze znikomą ilością roślinności, położona na płytkich wodach w okolicy jedno z wrzynających się w jezioro cypli. Mimo iż dość malownicza, dla większości zwierząt nie stanowi ona jakiegoś szczególnie chętnie odwiedzanego miejsca - a to ze względu na mało przyjazne brzegi, umożliwiające dostanie się na ląd jedynie w rejonie jedynej posiadanej przez nią zatoki, oraz niemal całkowity brak jakichkolwiek użytecznych roślin czy zasobów. Z jednym wyjątkiem - w najwyższym punkcie wyspy z ziemi wybija źródło, dając początek niewielkiemu strumieniowi, który po chwili swojego zawiłego biegu wpada pomiędzy fale jeziora. To właśnie jego wody stanowią pożądany przez okolicznych szamanów surowiec - z racji swej niezwykłej czystości mogą stanowić podstawę dla wielu ich wyrobów czy rytuałów.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 908
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#2

Post autor: Gvalch'ca » 15 lut 2020, 22:43

Trasa z Rzeki Królów do Szmaragdowego Jeziora okazała się być o niebo lepszą od tej poprzedniej, z dżungli oraz przez pustynię. W końcu jaki problem jest w kroczeniu przez przyjazną równinę? Nie mogła narzekać. Czarna nie do końca wiedziała, dokąd dokładnie idzie. Chciała ominąć tereny Lwiej Ziemi, na której gościła ostatnimi czasy zbyt długo, ponadto chciała udać się na bagna, na swoje ulubione rewiry, pooddychać wilgotnymi oparami. Nie miała też pojęcia, że teren, na który wkroczyła, przynależał do niedawna do Królestwa Końca Burzy, które niestety upadło. Lew napotkany swego czasu w dżungli nie powiedział jej, gdzie znajdują się ich ziemie. Poza tym nigdzie nie wyczuwała zapachów kogoś ze swojego gatunku. To było ostatecznym powodem, dla którego postanowiła się tu zatrzymać i trochę odsapnąć. Męczyły ją długie wędrówki, lepiej sprawdzała się na krótszych dystansach, zapewne przez swą niebagatelną posturę. Lepiej i szybciej. Przystanęła na skraju dziwnej wody, przyglądając się jej z zainteresowaniem. Pewnie nie tylko ją przyciągał jej specyficzny kolor. Ale na szczęście póki co nie widziała, ani nie czuła innych filozofów, zgłębiających i podziwiających piękno tegoż miejsca. Chcąc ominąć takowych, zdecydowała, że nie będzie biernie obserwować jeziora z brzegu i przedostanie się na jedną z wysepek, występujących po środku zbiornika. Upatrzyła sobie tą najbliższą i bez wahania wkroczyła do chłodnej toni. Gdy jako tako się przyzwyczaiła, popłynęła spokojnie wpław. Chyba jeszcze nigdy nie pokonała takiego dystansu, w takich okolicznościach. Ale cóż, raz się żyje, prawda? Wytrzepała porządnie futro na kamienistej plaży i ruszyła wgłąb wyspy. Nie było tu co prawda tak fantazyjnie jak, dajmy na to, w Upendi, jednak areał miał jakiś swój urok. I mogła doskonale obejrzeć cały zbiornik. Kierowana lekkim szumem znalazła bijące źródło, z którego strumyk wędrował prosto do akwenu. Szczątkowe krzaki nadawały ów punktowi nieco kameralności i prywatności. Wykorzystała okazję i legła na plackach trawy, tarzając się w niej przez chwilę, by finalnie wchłonęły wilgoć z jej sierści. Następnie położyła się na plecach, do reszty zatracając się w obserwowaniu nocnego nieboskłonu, a także księżyca. Akurat była pełnia.

Awatar użytkownika
Lapis
Posty: 287
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar-Falka ref1-Sheeba ref2-Ilanga
Kontakt:

#3

Post autor: Lapis » 15 lut 2020, 23:11

Jako iż Lapis był zlepiony opatrunkami, nie mógł iść za szybko, także do postoju podczas spaceru za szybko nie doszło, szedł bardzo długo od Hirizi i reszty stada. Był już lekko wyczerpany, więc delikatnie ułożył się na brzegu i obserwował wodę. To miejsce miało cudowny klimat, lecz Lapis nie przejmował się takimi błahostkami. Dla niego miejsce to miejsce, nie ma nic niezwykłego w tym jak wygląda. Westchnął i słuchał szumu liści w spokoju, aż tu nagle zauważył wysepkę niedaleko. Wydawała mu się dziwnie.. żywa. Miał wrażenie, że widział jakby coś się na niej poruszało, jednak nie zdążył tego ujrzeć. W końcu przypatrując się, zobaczył hasającą po niej czarną lwicę.
Przypatrywał jej się uważnie, aż zniknęła za jakimiś krzakami. Nadal nie tracił tego miejsca z oczu za którym ostatni raz zobaczył jej czarne futro. Nie chował się nigdzie, gdy tylko czarna wyjdzie z za krzaków, od razu może go zauważyć z daleka, chyba, że jest ślepa. Jednak na to się nie zapowiadało. Ciekawe co ona tam robi? Postanowił jednak być cierpliwym. Znów położył głowę na ziemi, którą z zaciekawienia podniósł na jej widok. Z jednej strony mogła być jakaś wściekła czy zła i go zaatakować, przez te rany nie skończyłoby się to dla niego dobrze. Ale on nigdy o takich rzeczach nie myślał, jeśli w ogóle myślał. Zauważył, że księżyc pojawił się na niebie. Jak tak szybko zrobiło się późno? Nawet nie zauważył.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 908
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#4

Post autor: Gvalch'ca » 15 lut 2020, 23:30

Podrapała się łapą po torsie, przygładzając roztrzepane futro i obserwowała księżyc dalej, łącznie z całym niebem. Jednak to on wydawał się być obecnie najbardziej interesujący. Odbijające się promienie słoneczne idealnie go oświetlały, nadając mu lekko pomarańczowej barwy. Jako, że był większy niż zazwyczaj, widziała również wszelkie jego niedoskonałości i kratery. Zastanawiała się, jak tam musi być. Czy jest tam jakaś roślinność, czy podobnie jak na tej wyspie oblegały go zewsząd wyłącznie kamienie? Czy istniało tam jakieś życie, czy był jedynie pogorzeliskiem, cmentarzyskiem po wcześniejszych plemionach i stadach w czasach swojej "świetności"? I dlaczego był taki mały w porównaniu z ich planetą? No masz, jeszcze przed chwilą krytykowała filozofów, a teraz sama gdybała nad sensem życia, egzystencją. Przy oglądaniu gwiazd coś wdarło się do jej nozdrzy. W pierwszym momencie to zignorowała, jednak zapach wciąż się nasilał. Woń ziół i maści rozpoznałaby wszędzie, zwłaszcza w takich ilościach. Po chwili rozpoznała również inną nutę. Inny lew? Podniosła się i zza krzaków, czy też raczej zza węgła otaksowała najpierw brzeg wysepki, a później ten stałego lądu. Przelatywała spojrzeniem po całej plaży, aż dostrzegła ciemniejszy kształt. Gdy jego zarys wyostrzył się odpowiednio, zaklęła szpetnie. I tyle byłoby ze spokojnej kontemplacji. Schowała się z powrotem za listowiem, obmyślając taktykę. Nie mogła wrócić tą samą drogą, musiała przepłynąć na drugi brzeg, który był dwukrotnie dalej. Szkoda, bo było tu naprawdę zacnie i nie chciało jej się gdziekolwiek ruszać. Postanowiła, że odpocznie jeszcze kilka minut i wcieli swój plan w życie.

Awatar użytkownika
Lapis
Posty: 287
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar-Falka ref1-Sheeba ref2-Ilanga
Kontakt:

#5

Post autor: Lapis » 15 lut 2020, 23:41

Lekko zrezygnowany, podejrzewał już, że uciekła inną stroną. Dostrzegł jednak czarny cień wychylony na chwile. Wstał i spojrzał w jej stronę jednak szybko się schowała.
-Jak będziesz uciekać, uważaj na kamienie. Pewnie są śliskie.-Powiedział lekko głośniej, żeby go usłyszała. W głosie można było wyraźnie usłyszeć, że udaję troskę.
-Przywitałbym się jakoś ale nie mam za bardzo jak się tam dostać.-Chciał jakoś zacząć z nią rozmowę, może była nieśmiała? A może już pobiegła po resztę stada i zrobią grupowy atak? Dla pewności Lapis zdjął i schował swój naszyjnik stadny. Jeszcze wezmą ich za konkurencje. Pokręcił głową i wrócił na swoje miejsce.
-Jak się zdecydujesz to możesz tu przyjść, raczej nie stanowię zagrożenia.-Zaproponował pamiętając o swoich ranach. Przydałoby mu się towarzystwo samicy. Przez przebywanie przy samych samcach czuł się jak to określił Shimo - gejem. Oczywiście nie na poważnie. Dziwnym było to, że Lapis nawet nie pomyślał by po prostu zaczął podrywać lwicę jak najpewniej by zrobił. Nie chodziło raczej o figurę Falki, bo ledwo ją widział. Po prostu chciał ją poznać. Może jak uderzy o jakąś gałąź po drodze znów mu się klepki przestawią. Chodź w sumie poznanie kogoś od strony znajomości lepiej zaczyna jakiekolwiek relacje niż takie słodzenie nieznajomym.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 908
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#6

Post autor: Gvalch'ca » 16 lut 2020, 12:45

Zauważył ją, tego jej plan nie obejmował. Znów zaklęła szpetnie, tym razem głośniej, dobitniej i dłużej. Poirytowana wstała, gdy ten zaczął coś do niej gaworzyć. Choć może nie tyle co gaworzyć, a drzeć się przez całą długość jeziora. O kompletnych pierdołach. Uniosła brew, nie wiedząc, czy się śmiać, czy płakać. Erotoman gawędziarz, czy wspomniany wcześniej filozof? W dodatku nie zdając sobie z tego sprawy, ściągał właśnie na siebie uwagę osób niepożądanych. Lew nie był największym i najgroźniejszym drapieżnikiem sawanny, kompletnym samolubstwem i egoizmem odznaczał się ten, kto uważał podobnie. Westchnęła, jeżdżąc knykciami po skroniach w zamyśleniu. Co tu robić, co tu robić. Nie miała najmniejszej ochoty płynąć wpław na drugą stronę zbiornika, była zbyt zmęczona. No nic, musiała się skonfrontować z ów anegdociarzem. Oby tylko tego nie pożałowała. Posłała ostatnie spojrzenie klimatycznemu źródełku, po czym zeszła w dół wysepki i wkroczyła do wody. Znów musiała się do niej przyzwyczaić. Po chwili Lapis mógł zauważyć, jak czarny kształt płynie nieśpiesznie w jego stronę, niczym rekin lub krokodyl, który upatrzył go sobie na obiad lub, ze względu na wieczorową porę - na kolację. Ostatecznie wypełza na ląd, stając naprzeciwko niego, z cieknącą zewsząd wodą i wyglądając jak przemoczona kura. Mogła nie zrobić tym najlepszego pierwszego wrażenia. Można było się jej wręcz przestraszyć. Ona bynajmniej się tym nie przejmowała, ba, sama bez krępacji świdrowała burym spojrzeniem szczupłą sylwetkę samca, dłużej zawieszając je na ranach i opatrunkach. To stąd czuła zapach ziół.
- Faktycznie, nie stanowisz zagrożenia. - żachnęła się z udawanym uśmieszkiem, a następnie odwróciła się na pięcie i leniwym krokiem ruszyła na zachód. Bardzo, bardzo leniwym krokiem. Tak, coby usłyszeć ewentualną ripostę, czy inną odzywkę.

Awatar użytkownika
Lapis
Posty: 287
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar-Falka ref1-Sheeba ref2-Ilanga
Kontakt:

#7

Post autor: Lapis » 17 lut 2020, 10:43

Uśmiechnął się na widok gdy lwica postanowiła jednak tu przypłynąć. Gdy wyszła z wody jego uśmiech jeszcze się poszerzył, wyglądała zabawnie, jak była cała mokra. Zauważył, że odchodzi, więc wstał i zaczął iść za nią.
-Nigdy nie widziałem morskich lwów, opowiedz coś o sobie.-Zażartował próbując utrzymać jej kroku, jednak z tymi ranami nie było łatwo.
-Czemu tak szybko uciekasz? Nie mów, że boisz się samca który ledwo chodzi. Może jakaś trauma?-Oczywiście na ostatnie pytanie nie chciał odpowiedzi, było tylko, żeby podtrzymać rozmowę. A może gdzieś się śpieszy?
Do ewentualnego sąsiedniego stada? Jeśli tak to raczej szans na zapoznanie nie będzie miał, chyba, że trafi jako niewolnik. Zadałby jeszcze parę pytań, ale może zaczeka na jej odpowiedź, bo jeszcze jej głowa nie zmieści tylu słów. Takie unikanie rozmów miało swój urok. Lapis wtedy czuł większą potrzebę by właśnie taką rozmowę zacząć, bo większe wyzwanie.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 908
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#8

Post autor: Gvalch'ca » 17 lut 2020, 12:55

Mimo, że początkowo miała jego opinię w nosie, teraz, gdy się z niej naśmiewał i z jej przemoczonej pięknej sierści, warknęła krótko, by przywrócić gagatka do pionu. Niestety miała w zwyczaju udawać obojętność, lecz bardzo często jej to po prostu nie wychodziło i szybko się irytowała, denerwowała. Co ciekawe kiedyś nie musiała udawać apatii, minione lata zmieniły jej charakter, inaczej go ukształtowały. Na niekorzyść jego posiadaczki. Pierwsze tego symptomy ukazały się już w jaskini kanclerza na Lwiej Ziemi, gdzie bezpardonowo została zmieszana z błotem, oczywiście bez żadnego powodu. Kiedyś olałaby sprawę lub sama obrzuciłaby rywalkę łajnem, lecz wtedy.. miała jej szczerą ochotę mocno przywalić. I ledwo się przed tym powstrzymywała.
Nie szła szybko. Właściwie to szła nawet wolniej, aniżeli sam poszkodowany. Ku jej rozczarowaniu, lew nie zrozumiał obelgi, albo ją zignorował, nadal klepiąc trzy po trzy. Wzmianki o morskich lwach nie skomentowała. Westchnęła jedynie głośno, wyrażając dezaprobatę. Najśmieszniejszym w tym wszystkim było to, że takie zwierzęta faktycznie istniały, lecz nie wyglądały jak lwy, a bardziej jak foki. I występowały wszędzie, prócz terenów Afryki. Toteż obydwoje nie mieli o nich zielonego pojęcia.
Kroczyła dalej nieśpiesznie wzdłuż linii brzegowej, nadal wysłuchując monologu samca. Jeden dzień spokoju, bodajby jedna godzina, czy prosiła o zbyt wiele? Widocznie tak. Postronny obserwator, przyglądający się im, mógł mieć nieodparte wrażenie, że ta dwójka wręcz idealnie przypomina dwóch głównych bohaterów z pewnego znanego uniwersum. Czarna robiła za groźnego milczka Geralta, a brązowy za gadułę i wierszokletę Jaskra. Różni jak ogień i woda, kontrastujący pod wieloma względami. I było to widać już po paru chwilach ich spotkania.
Nie wytrzymała. Stanęła i obróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Na tyle gwałtownie, że idący za nią lew mógł na nią przez przypadek wpaść. Spojrzała na niego ze srogą miną, próbując wyłapać i jego wzrok spod klapiącej grzywy. Gdy już dojrzała lodowate trzeszcze, przemówiła.
- Tak, a już zwłaszcza mam traumę do picusiów, którzy dzięki ładnej buźce i kawałku mięśnia myślą, że pozjadali wszystkie rozumy. - prychnęła, zawieszając teraz oliwkowe wejrzenie na drzewach otaczających jezioro. Czuła, że się go tak łatwo nie pozbędzie. Był jak rzep u psiego ogona. Może fortel? Albo postawi na szczerość i zapyta go o to prosto z mostu?
- Co mam zrobić, żebyś dał mi spokój? - wygrała opcja druga, standardowo. Miała nadzieję, że to na niego podziała. Oczywiście w sposób negatywny i odstraszający.

Awatar użytkownika
Lapis
Posty: 287
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar-Falka ref1-Sheeba ref2-Ilanga
Kontakt:

#9

Post autor: Lapis » 18 lut 2020, 0:49

/Muszę zniknąć na 3 dni :( Przez ten czas Falka może zastanowić się nad swoim niegrzecznym zachowaniem :D


Uśmiechnął się na jej warknięcie, dało mu pewną satysfakcje. Nie żeby chciał być złośliwy, już ją polubił. Gdy ta odwróciła się, zahamował gwałtownie będąc parę centymetrów od jej pyska. Odsunął się kawałek, bo trudno było na nią patrzeć z tak bliska.
-Dobrze, że jedna z tych cech mnie nie dotyczy, więc się do nich nie zaliczam.-Odpowiedział i odgarnął grzywkę na bok. Czemu była tak źle nastawiona? Musiało coś ją spotkać straszliwego, nie licząc nieznośnej rozmowy z nim. Zauważył, że błądzi wzrokiem gdzie indziej. Z jakiego powodu? Najpewniej nigdy się tego nie dowie. Nie miał nawet zamiaru już pytać.
-Po pierwsze spróbuj być kulturalna i odpowiadać, wtedy się zastanowię czy sobie pójść czy iść za tobą dalej.-Powiedział patrząc na nią. Czekając na odpowiedź głównym jego zajęciem było zastanawianie się jakiego koloru są jej oczy. Niby zielone, ale mają trochę brązu... ciekawe. Ciekawym jest też to, że wcześniej on robił za Geralta, a jego przydupas za Jaskra. Śmiesznie role się odwróciły. Chciałby zapytać ją tak szczerze, co się stało, że nie ma ona ochoty na nic, tylko ucieka, ale nie był do końca pewny jak to sformułować, żeby nie uznała tego za docinek, więc milczał. Była inna od wszystkich. Widać, że zadba o siebie sama i nie potrzebuje nikogo.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 908
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#10

Post autor: Gvalch'ca » 18 lut 2020, 18:00

Ach ta udawana skromność w męskim wykonaniu. Właściwie to zaczęła się zastanawiać, o jakiej cesze mówi lew, bo wymieniła dwie, jednak nie odniósł się do żadnej konkretnej. Sugestywne odrzucenie grzywki na bok mogło sugerować, że mówi oczywiście o "ładnej buźce", choć równie dobrze mógł to zrobić niezamierzenie. A więc taki był łasy na komplementy? Liczył, że czarna zaprzeczy i zacznie mu kadzić? No to niestety się zawiedzie. I to srogo. A z tego co wie właścicielka lwicy, Lapis i tak miał już dosyć kadzenia na jakiś czas po przygodzie z kadzidłami.
Z każdym kolejnym słowem szczęka mimowolnie jej opadała, a jedna z brwi szybowała ku górze. Nie wierzyła w to, co słyszy. Z początku zagotowało się w niej, a potem przeplatały w jej wnętrzu dosłownie wszystkie emocje, z zakresu tych nieodpowiednich i pejoratywnych. Warknęła ponownie, tym razem dobitniej i zaczęła krążyć z jednego miejsca w drugie.
- Myślałby kto, on mnie strofuje! - nerwowy, krótki śmiech wydobył się z jej gardzieli. - Będzie mnie młodszy kulty uczył. Istna degrengolada. - nie zwracała się bezpośrednio do niego, wszystkie zdania rzucała w eter. Podczas bacznego przyglądania się mu na początku ich rozmowy, zdążyła ocenić, w jakim jest wieku. Mówiła o tym jego grzywa, sylwetka, feromony i parę mniejszych aspektów, dzięki którym zawsze odgadywała ilość wiosen rozmówcy.
- Masz tupet. - burknęła po swoim wywodzie i klapnęła dupskiem na ziemi, marszcząc brwi i wykrzywiając pysk w typowym dla siebie grymasie. O dziwo to nie miało na celu go urazić. Użyte sformułowanie jasno dawało do zrozumienia, że zielonooka w jakimś stopniu była zaintrygowana. Nikt jeszcze nie zdążył jej się tak odpyskować. I być przy tym nader chwackim.
- Nie, nie jestem morskim lwem i nie, nie mam żadnej traumy. - prosił, by zaczęła mu odpowiadać, a więc to uczyniła. Co z tego, że w tak lakoniczny sposób. Dostał co chciał. Stwierdziła też, że takie uciekanie faktycznie nie ma sensu. Ulokowała się wygodnie na piasku, wyrzucając zadnie nogi na bok i kładąc czerep na przednich łapach.

Odpowiedz

Wróć do „Wyspy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości