Newsy
  • 10.07.19
  • W dniach 10-26 lipca funkcje administracyjne na forum pełnią Athastan i Tamu
  • 09.07.19
  • Na forumowym fanpage'u trwa tydzień Zazu oraz rozpoczęło się kolejne głosowanie
  • 07.07.19
  • Audycja z Sheebą już do odsłuchania na forumowym kanale YT
  • 01.07.19
  • Postacią Miesiąca została Enasalin!
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Legowisko [terytorium hien]

Niewielkie rozlewisko przyciąga do siebie spragnione i szukające ochłody zwierzęta. Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie roślinożercy i drapieżniki spotykają się w pokoju. Czysta, chłodna woda zapewnia orzeźwienie w upalny dzień, a pod rozsianymi wokół drzewami lub na jednej z nadbrzeżnych skał można odpocząć i zregenerować siły.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 108
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

Re: Legowisko [terytorium hien]

#81

Post autor: Alfajiri » 26 cze 2019, 16:10

Na szczęście po chwili brązowa zaczęła odzyskiwać przytomność. Alfajiri, do tej pory krążąca wokół samicy nerwowo, przeklinająca pod nosem i będąca na skraju kompletnej paniki, odetchnęła z ulgą. Przez chwilę przyglądała się z niepokojem Nanie, jakby spodziewając się, że za chwilę ponownie zasłabnie. Kiedy uświadomiła sobie, że samica rzeczywiście dochodzi do siebie, odetchnęła ponownie i przysiadła ciężko na zadzie. Odgarnęła łapą czarny kosmyk, który podczas tego całego zamieszania wylądował na czole, po czym zamarła, kiedy brązowa zadała pytanie.
- Co miałam czuć? - zapytała, wybitnie zaskoczona, po czym na wzór szamanki powiodła spojrzeniem w stronę skały. Przez chwilę zastanawiała się, czy samica nie ma przypadkiem gorączki i nie bredzi bez większego ładu i składu, bo zbyt wielkiego sensu to dla niej nie miało. Wróciła wzrokiem na jej oblicze. - Nic nie czułam. No, może oprócz tego, że łeb mi pęka - oświadczyła po chwili. Wiedza fioletowookiej o sferze duchowej była jeszcze bardziej ograniczona, niż o lecznictwie, toteż nie powiązała tej niespodziewanej migreny z niczym nadzwyczajnym.
- Nieźle mnie nastraszyłaś - przyznała po chwili. - Potrzebujesz czegoś? Wody? Żarcia? Przynieść ci jakieś zioła? - zaoferowała zaraz, unosząc lekko brew.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 116
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#82

Post autor: Nana » 04 lip 2019, 21:49

Skupiała się na oddychaniu. Pomieliła również jęzorem w pysku jakoby miała zdrętwiały i chciała go przywrócić do stanu używalności. Z każdą jednak chwilą było coraz lepiej.
-Przepraszam. -dodała po chwili, nie chciała jej wystraszyć. Wzięła głęboki oddech zanim postanowiła mówić dalej. - Niczego nie potrzebuję. Zaraz minie. - Spojrzała na nią badawczo, bo to co zaraz zamierzała powiedzieć mogło sprawić, że uzna ją za kompletną wariatkę.
- Zbiorowa migrena to nie jest przypadek, no chyba, że w grę wchodzi epidemia. Ale to nie było to..to czysta energia. Energia płynąca z dusz zmarłych. Jedni są bardziej wyczuleni na tą sferę inni nawet tego nie odczują a reszta pozostanie niewzruszona. Nasi sąsiedzi...te lwy. Nie wiem co oni tam wyprawiają ale to nie był dobry znak. - To był kolejny powód dla którego Nana wątpiła w ich szczerość i chęć "pomocy".
Jednego była pewna. Stracili połowę klanu a teraz przyjdzie im stracić dom. Tu nie było dla nich bezpiecznie.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 108
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#83

Post autor: Alfajiri » 05 lip 2019, 22:54

Przez dłuższą chwilę przypatrywała się jej uważnie z taką miną, jakby w każdej chwili się spodziewała, że ponownie runie na ziemię. Całe szczęście nic nie wskazywało na to, iż tak się stanie. I dobrze. W przeciwnym wypadku samica niechybnie wpadłaby w niemałą panikę. Nie miała pojęcia, co w takich sytuacjach począć. Nie tylko nigdy nie interesowała się nigdy lecznictwem, również jej rodzimy klan nie miał w zwyczaju okazywać zbyt wiele litości słabym lub chorym. Ci, którzy pozostając pod opieką szamanki nie zdążyli wydobrzeć do czasu kolejnego wymarszu przynajmniej na tyle, by dać radę dotrzymywać innym kroku często zostali porzuceni. Nierzadko cierpiącym udzielano jedynie łaski poprzez skrócenie ich żywota. Dość brutalne podejście, lecz niełatwe warunki życia w ciągłej wędrówce zmusiły grupę do takich zachowań.
- Nie przepraszaj, w końcu to nie twoja wina - rzuciła, machnąwszy przy tym niedbale łapą, po czym, słysząc zapewnienie, że brązowa niczego nie potrzebuje, usiadła z westchnieniem.
Na kolejne słowa samicy przekrzywiła łeb na bok, przybierając przy tym niezbyt inteligentną minę.
- Energia płynąca z dusz zmarłych? - powtórzyła, nie kryjąc zdziwienia. Fioletowooka była sceptycznie nastawiona do tych wszystkich opowieściach o duchach, jakich niejednokrotnie się nasłuchała od starej hieny pełniącej funkcję głównej szamanki w jej rodzimym klanie. Jakkolwiek by nie darzyła znachorów szacunkiem ze względu na ich wiedzę, tak traktowała takowe zazwyczaj jak bajki dla młodych. W końcu jakby nie patrzeć nigdy nie miała potrzeby, by zagłębiać się w tajniki sfery nadprzyrodzonej, ani też nie spotkało jej jeszcze nic nadzwyczajnego, co mogłoby zmienić jej podejście do tej kwestii.
Chrząknęła krótko i odruchowo skierowała wzrok w stronę Skały. Może i nie wierzyła, że grozi im tu jakieś niebezpieczeństwo natury duchowej, lecz co innego fizyczne i jak najbardziej realne zagrożenie, o którym istnieniu była przekonana.
Westchnęła ciężko, po czym odwróciła łeb z powrotem ku Nanie.
- Odpocznij tak długo, jak musisz, żeby być w stanie ruszyć w drogę. To miejsce nie jest tak bezpieczne, jak sądziliśmy i pozostanie tutaj jest zwyczajną głupotą. Musimy porzucić wodopój i poszukać nowego domu - powiedziała ponuro, spuszczając smętnie łeb. Bolało ją to. Alfajiri była personą dumną, która niechętnie przyznawała się do błędu, lecz teraz nie miała wyboru. Pozostawanie dłużej w okolicy było zdecydowanie zbyt ryzykowne. Nie chciała stracić brązowej tak, jak pozostałych. Nie chciała znów być sama.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 116
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#84

Post autor: Nana » 06 lip 2019, 19:51

Wiedziała, że nie bardzo jej uwierzy to było do przewidzenia. Nie miała również za złe, że podchodzi do tego sceptycznie. Sama by nie uwierzyła gdyby nie przyszło jej zobaczyć kilku akcji od starej szamanki. Dawne dzieje.
Podniosła się chwiejnie na łapach, przez chwilę próbując złapać równowagę.
- Możemy ruszać, nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. -Wypowiedzenie tych słów przyszło jej z jeszcze większym trudem niż próba wstania. Bolało ją to, że musiała porzucić dom. Zostawić za sobą miejsce, w które mogłyby siostry wrócić. Nie dane będzie jej wyczekiwać ich powrotu. Nie chciała przyjąć do swoich myśli, że mogą być martwi.
Bardziej niż o siebie martwiła się również o Alfajiri, wszystko jednak po kolei. Znajda bezpieczne miejsce, z dala od oszołomów i dopiero wtedy zastanowi si,ę co dalej. Z pewnością jednak im tego nie popuści. Chęć zemsty była bardzo silna.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 108
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#85

Post autor: Alfajiri » 11 lip 2019, 22:12

Przyglądała się, wciąż z lekkim niepokojem, jak brązowa podnosi się z ziemi. Nie wyglądało na to, że całkowicie doszła już do siebie. Zmarszczyła lekko brwi. Wolałaby, żeby Nana była w pełni sił, lecz z drugiej strony... Czy rozsądnie byłoby tu zostawać teraz, kiedy jest osłabiona? W okolicy zdecydowanie działo się coś niedobrego. Zachowanie lwioziemców, wieści o martwych krokodylach i zaginionych lwach, potem jakieś porykiwania całkiem niedaleko... Okolica zdecydowanie nie była bezpieczna, zwłaszcza dla kogoś, kto nie był w pełni sił. Zwróciła łeb jeszcze raz w stronę Skały, po czym sama wstała, kierując spojrzenie na szamankę.
- Rozumiem. Nie traćmy więc czasu - powiedziała, wzdychając przy tym ciężko. Odwróciła łeb od Nany, by jeszcze raz spojrzeć na tereny, które przez jakiś czas były ich domem. Spojrzała ponownie na legowisko, potem niedaleką formację skalną, przy której po raz pierwszy się spotkali, na brzeg wodopoju... Całkiem przyzwyczaiła się do tego miejsca i żal jej było je opuszczać, lecz nie miały wyboru. Owszem, przez myśl przebiegło jej, że jeśli pozostali wciąż żyją i zapragną ich odnaleźć, będzie to pierwsze miejsce, w jakim będą ich szukać. Lecz pozostanie tutaj wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem, na które nie mogła sobie pozwolić.
Z ponurą miną podeszła do nory i weszła do środka, sprawnie przechodząc do zajętej przez siebie komory, tylko po to, by zgarnąć leżące tutaj, zdobyte na polowaniu łupy. Związała wszystko w nieduży pakunek i chwyciwszy w zęby wycofała się przed jamę. Zdecydowanie tu tego nie zostawi na pastwę jakiś włóczęgów.
Położyła go na chwilę u swych stóp i otrząsnęła się lekko z ziemi, następnie spojrzała na Nanę.
- Jeśli w jakimkolwiek momencie poczujesz się gorzej to mi powiedz. Mała przerwa nikomu nie zaszkodziła. Co innego ich brak - rzuciła, siląc na posłanie jej ciepłego uśmiechu. Może i nie była przyzwyczajona do dostosowywania się do potrzeb słabszych od siebie, lecz gotowa była to zmienić choćby i na tę chwilę, póki Nana nie dojdzie do siebie.
Odczekała chwilę, aż brązowa sama będzie gotowa do wyruszenia, po czym nieśpiesznie ruszyła przed siebie, pilnując, by druga hiena dotrzymywała jej kroku. Raz, czy dwa razy nie mogła powstrzymać się przed obejrzeniem się za siebie.

//zt.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 116
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#86

Post autor: Nana » 15 lip 2019, 17:56

Kiwnęła już tylko łbem i udała się do legowiska, zabierając cały swój dobytek. Zerknęła raz jeszcze na truciznę, którą uwarzyła. Miała to przehandlować ale teraz, teraz podświadomie czuła że użyje jej w najbliższej przyszłości osobiście. Idąc powolnym krokiem wyszła z systemu korytarzy i poczekała na Alfajiri. Razem udały się na w inne miejsce. Z dala od tych lwów i zagrożeń jakie ze sobą niosły. Czuła ogromny żal, który zalewał jej ciało. Żal po stracie. Pojedyncza łza spłynęła jej po pysku.
- Jestem tuż za tobą. -zapewniła hienę, gdy ta starała się dyskretnie zerkać na Nanę czy nadążała. Czuła się jeszcze słabo ale to nienawiść i determinacja pchała ją do tego by łapa postawiła kolejny krok.
z/t

Odpowiedz

Wróć do „Wodopój”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość