Newsy
Fabuła
  • Niebezpieczeństwa pustyni
  • Mimo że burza piaskowa i fatamorgany to nie jedyne zagrożenia czyhające na morzu piasku, pojawiają się na nim zbłąkani wędrowcy.
  • Ku przygodzie
  • Pod Drzewem Życia zebrali się poszukiwacze przygód, chętni by wyruszyć na wyprawę życia.
  • Zamieszanie pod Lwią Skałą
  • Na ceremonii koronacji pojawił się pierzasty wysłannik byłej księżniczki.
  • Tragedia w Wąwozie
  • Młody Lwioziemiec popełnił samobójstwo rzucając się z urwiska.
  • Burze w stadzie Berghi
  • Po sprzeczce w stadzie dwójka lwów opuściła Królestwo. Do stada dołączają jednak nowi rekruci.
  • Powrót herszta
  • Ragir po tajemniczym zaginięciu pojawił się na dawnych terenach Złej Ziemi.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Legowisko [terytorium hien]

Niewielkie rozlewisko przyciąga do siebie spragnione i szukające ochłody zwierzęta. Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie roślinożercy i drapieżniki spotykają się w pokoju. Czysta, chłodna woda zapewnia orzeźwienie w upalny dzień, a pod rozsianymi wokół drzewami lub na jednej z nadbrzeżnych skał można odpocząć i zregenerować siły.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 127
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

Re: Legowisko [terytorium hien]

#71

Post autor: Alfajiri » 11 cze 2019, 11:45

- Nana - syknęła krótko, posyłając szamance znaczące spojrzenie. Z pyska brązowej padały coraz to ostrzejsze słowa. Alfajiri doskonale rozumiała jej wzburzenie, lecz obawiała się, że jej zachowanie może prędzej, czy później wyprowadzić lwa z równowagi. Ewentualna potyczka z dorosłym samcem mogłaby się skończyć tragicznie dla ich obu, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Tib mógł w każdej chwili wezwać posiłki.
Wysłuchała słów samca ze zmarszczonym nosem, mrużąc lekko ślepia. Sama już nie wiedziała, komu wierzyć i co myśleć. Czuła, że nieco przesadzają, ale z drugiej strony miała wrażenie, iż lwioziemcom nie można ufać. A poza tym wisiało jeszcze nad nimi niebezpieczeństwo w postaci tego tajemniczego wroga. Słowem - szarobura znalazła się w całkiem ciężkiej i trudnej do rozwiązania sytuacji. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, iż daleko było jej od zdolnego dyplomaty.
Westchnęła.
- Ja wszystko rozumiem, ale spróbuj spojrzeć na to całe gówno z naszej perspektywy. Wtedy zrozumiesz, jak trudno jest nam określić, komu można ufać - rzuciła, starając się nie brzmieć na zmęczoną tą całą sytuacją.
Gdy Nana odeszła, odprowadziła hienę wzrokiem, po czym na powrót przeniosła wzrok na Tiba.
- Możesz mieć pewność, że jeśli ten lampart coś knuje, zwłaszcza coś, co mogłoby zaszkodzić naszemu klanowi, osobiście dopilnuję, by tego pożałował - rzuciła, wyginając pysk w złowrogim uśmieszku. Nie kłamała. Jeśli plany kotowatego miałyby w jakikolwiek sposób zaszkodzić hienom zrobiłaby wszystko, byleby się na nim zemścić. Nawet, jeśli wymagałoby to poświęceń z jej strony.
Przez chwilę patrzyła mu uważnie w oczy, po czym nieco niechętnie odwróciła się i podążyła w stronę drugiej samicy.

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 663
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Krzepa: 65
Zręczność: 56
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: tigon
Kontakt:

#72

Post autor: Tib » 11 cze 2019, 12:54

Tib nie zamierzał już komentować słów Nany. Słysząc jej kolejny wywód wywrócił oczyma, po czym westchnął cicho. Czy ona była aż tak nierozważna, że z powodów osobistych pobudek była w stanie narazić na niebezpieczeństwo cały swój klan? A może to wszystko było celowe? Może hiena doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji? W końcu problemy z krokodylami zaczęły się zaraz po przybyciu hien a na dodatek Nana znała się na ziołach. Oczywiście Tib mógł sobie snuć sobie dowolne domysł, jednak do podjęcia konkretnych działań będzie potrzebować dowodów i najlepiej jakichś świadków. Kiedy Nana oddaliła się od nich Tib przerzucił swoje spojrzenie na Alfjairi. Dlaczego to ona nie mogła tutaj szefować? Ze wszystkich hien, które spotkał przy wodopoju ona wydawała mu się najbardziej rozgarnięta.
-Rozumiem, ale gdyby ktoś z naszych potraktował cię na uroczystości tak jak Nana potraktowała mnie, to przez najbliższy rok nie robił by nic innego poza sprzątaniem jaskiń i na dodatek zostałby zdegradowany. Wiem jak trudno jest zapracować na czyjeś zaufanie, ale podstawą do budowania każdej pozytywnej relacji jest wzajemny szacunek a twoja towarzyszka kompletnie nie przejmuje się faktem, że pomaga komuś kto prawdopodobnie porwał jedno z naszych młodych- odparł. Cóż, rada stada raczej nie będzie zachwycona tym faktem…
-My też nie mamy kolorowo a u was przynajmniej nikt nie zaginął, ja? – powiedział, przyglądając się uważnie hienie. Czy Tib w to wierzył? Nie za bardzo w sumie wyjaśniałby to stan w jakim znajdowały się hieny, chociaż kłóciłoby się to trochę z tym o co podejrzewał Nanę.
-Dobrze i postaram dać ci znać, jak już moi zwiadowcy ustalą coś nowego- powiedział, po czym skinął na Alfie na pożegnanie.
Tib zamierzał udać się teraz lasu i sprawdzić czy Maru z Jasirem czegoś nie znaleźli, gdy nagle jego uszu dobiegł ryk.
-Cholera…- rzucił do siebie i przystanął. Wyglądało to trochę jak pułapka, ale czy zastawiający ja mógł się spodziewać, że ofiara tak po prostu bezmyślne w nią wlezie? Oczywiście, ze nie. Mając po swojej stronie element zaskoczenia, Tib ruszył w kierunku Zagajnika.

z/t

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 125
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#73

Post autor: Nana » 11 cze 2019, 22:10

Gdy Alfajiri na nią syknęła, zamilkła i nie rzekła już więcej żadnego słowa. Zdawała sobie sprawę, że jej niewyparzona gęba może przysporzyć kłopotów klanowi. Tylko jaki to już był klan gdy zostały się tylko one dwie a reszta zniknęła bez śladu w niewyjaśnionych okolicznościach. Gdyby miała zdenerwować Tiba na tyle by ten się rzucił uznała, że kupiłaby wystarczająco dużo czasu by szara uciekła. Nana czuła się dość pewnie z trucizną za pazuchą. Jeśli miałaby zginać pociągnie agresora ze sobą.
Usiadła pod wspomnianą akacją czekając aż lew się oddali a hiena do niej dołączy. Westchnęła ciężko wciąż szamotana silnymi emocjami. Ryk nieopodal również nie uszedł jej uwadze. Zastrzygła uszami.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 127
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

#74

Post autor: Alfajiri » 14 cze 2019, 17:51

Alfajiri odwróciła się za siebie raz, czy dwa, chcąc sprawdzić, czy Tib ma zamiar wracać do siebie, czy może za nią podąży. W drugim przypadku pewnie by nie wytrzymała i pod wpływem złości zrobiła coś wyjątkowo głupiego, za co pewnie szybko by zapłaciła. Na szczęście brązowogrzywy nie ruszył się jednak z miejsca.
Szczerze mówiąc teraz pragnęła tylko odpocząć. Lecz nie wiedziała, czy będzie w stanie. Ostatnie wydarzenia bynajmniej nie sprawiały, by z nadzieją patrzyła w przyszłość. Raczej spodziewałaby się, że po obudzeniu znajdzie truchło Nany z raną po zatrutym ostrzu leżące gdzieś nieopodal. Bądź też zbudzi ją dźwięk atakującego lwiego oddziału.
Podeszła do brązowej i już miała się ułożyć, gdy wtem rozległ się ryk. Wyjątkowo donośny i niewątpliwie lwi, w dodatku brzmiał, jakby jego źródło znajdowało się całkiem niedaleko. Alfa odruchowo najeżyła sierść na karku, obnażając lekko kły i zwróciła łeb w stronę hałasu.
- Co znowu do jasnej cholery?! - warknęła tonem wyrażającym mieszaninę wściekłości i strachu. Kątem oka dostrzegła, że Tib skierował się w stronę dźwięku. Sama nie wiedziała, co zrobić, toteż została w takiej pozycji, nasłuchując i wbijając ostre spojrzenie w okoliczne zarośla, jakby się spodziewała, że coś z nich wybiegnie.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1047
Kontakt:

#75

Post autor: Mistrz Gry » 16 cze 2019, 16:36

Sensacje wywołane rozchodzącą się po okolicy falą duchowej energii nie ominęły także zakątka hien. I choć z racji odległości od epicentrum były one słabsze, to i tak przyprawiły wszystkich o ból głowy. Szczególnie zaś dostało się Nanie - to, co u innych było przejściową migreną, ona obrwała jako psychiczny ekwiwalent oberwania pałką po głowie.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 125
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#76

Post autor: Nana » 16 cze 2019, 18:34

Już miała się Alfajiri zapytać o to całe zaproszenie na ceremonię ale lwi ryk sprawił, że trzeba było odłożyć rozmowy o bzdety na dalszy plan.
- Nie podobało mi się jak ten lew się do nas odnosił. To kwestia czasu aż nam coś zrobią. Na razie się wstrzymują ale sadzę, że dla nich to obojętne czy jesteśmy czemuś winne czy nie. Szukają pretekstu by się nas pozbyć. - Podniosła się przełykając ślinę. -Wodopój nie jest już dla nas bezpieczny, nasze siostry i brat zniknęli. Będzie dla nas lepiej jeśli opuścimy to miej...- Nie dokończyła swojego wywodu bo poczuła to ciśnienie, które niemalże rozsadziło jej czaszkę. Zawyła z bólu i upadła na ziemię niemalże tracąc przytomność.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 127
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

#77

Post autor: Alfajiri » 21 cze 2019, 21:23

Przez dłuższą chwilę rozglądała się niespokojnie dookoła, jednocześnie słuchając słów Nany. Wyraz jej pyska co i rusz się zmieniał, wskazując na przemian strach, zmęczenie i ponurą wściekłość. Wzrok fioletowych ślepi wodził po zaroślach. W tej chwili rzeczywiście spodziewała się, że z tychże za chwilę ktoś wyskoczy. W takim wypadku byłaby skłonna stanąć do walki. Może i nie zdążyły się z brązową poznać jakoś bliżej, lecz teraz szamanka była jedynym, co pozostało z ich klanu. Alfajiri zdecydowanie nie chciałaby stracić i jej.
Fuknęła, wciąż obserwując czujnie krzaki.
- Tu zdecydowanie nie jest bezpiecznie. Jeśli nie ktoś z nich nagle zdecyduje, że trzeba się nas pozbyć to wykończą nas ich wrogowie - burknęła, skinąwszy krótko łbem na potwierdzenie słów szamanki.
Niemalże kiedy tylko skończyła mówić poczuła bolesny ucisk w skroniach. Jęknęła mimowolnie. Nie zauważyła w tym bynajmniej nic dziwnego - w końcu ostatnie wydarzenia wielu mogłyby przyprawić o ból głowy. Przynajmniej tak było, póki Nana nie padła na ziemię.
Odwróciła się szybko, wbijając w brązową przerażone spojrzenie i błyskawicznie do niej doskoczyła, pochylając się zaraz z niepokojem.
- Nana, co się stało? Co cię boli? - zapytała z przestrachem w głosie, trącając ją ostrożnie łapą. Nie wiedziała, co robić, ani jak jej pomóc. W przeciwieństwie do towarzyszki nie była przecież medykiem. Okrążyła szybko samicę, oglądając ją z różnych stron, by upewnić się, czy nie jest ranna. Co prawda nie wiedziała, w jaki niby sposób miałaby się nagle zranić, lecz wolała się upewnić. Brak widocznych obrażeń tak właściwie nijak ją nie uspokoił. Co, jeśli Nana została otruta tak, jak tamte krokodyle? Może to się stało wówczas, gdy się oddaliła od legowiska?
Trąciła ją nosem w ucho, nie bardzo wiedząc, co robić. Zostać tu przy niej? Szukać pomocy?

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 125
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#78

Post autor: Nana » 24 cze 2019, 20:05

Jęknęła słabo a słowa, które wypowiadała Alfajiri przemieniły się w niezrozumiały dla niej bełkot. Przez dobrych kilka chwil nie wiedziała co się dzieje, ani co się właściwie stało. Z nosa pociekła jej cienka stróżka krwi. Próbowała wstać ale łapy się pod nią ugięły więc tylko przeturlała się na bok. Kręciło jej się w głowie oraz nieprzyjemnie dudniło. Popatrzyła półprzytomnym wzrokiem na towarzyszkę. Obraz miała rozmazany.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 127
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

#79

Post autor: Alfajiri » 25 cze 2019, 20:55

Zaklęła siarczyście pod nosem, teraz już na dobre wystraszona. Przez dłuższą chwilę kręciła się niespokojnie wokół Nany, co jakiś czas trącając ją łapą, czy liżąc po głowie, uszach i pysku, licząc na to, że to wystarczy, by ją ocucić. Raz za razem pochylała łeb i węszyła, jakby szukając w okolicy czegoś podejrzanego, co mogłoby uznać za przyczynę jej niespodziewanego cierpienia. Po raz wtóry obejrzała jej ciało, poszukując jakichkolwiek obrażeń. Przede wszystkim czegokolwiek, co przypominałoby ranę zadaną pazurem, bądź ostrzem. W końcu Tib mówił, że takowe dostrzeżono na ciałach otrutych krokodyli...
A jeśli już mowa o brązowogrzywym i pozostałych lwach, Alfajiri raz, czy dwa razy wydawało się, że znów słyszy porykiwanie, lecz teraz dochodzące z dalszej odległości. Jednakże na chwilę obecną ledwie je zarejestrowała, skupiona na leżącej u jej łap szamance.
Nie wiedziała, co robić. Szukać pomocy? No cóż, nie znała nikogo, kto mógłby im pomóc. Nie pójdzie na Lwią Skałę, to wykluczone. Zresztą, w tym stanie pozostawienia Nany samej sobie byłoby nierozsądne. W końcu stanowiłaby teraz łatwy cel dla jakiegokolwiek napastnika. Odciągnięcie ją spod drzewa i ukrycie w jamie byłoby jakimś rozwiązaniem, lecz zdecydowanie nie byłoby to łatwe i mogło zająć zbyt wiele czasu. Jakby nie patrzeć, Nana nie była młodzikiem, a stosunkowo rosłą hieną.
Zostać więc przy niej? Kiedy całkowicie nie wiedziała, co robić?
Ból głowy bynajmniej nie pomagał podjąć decyzji.
- No dawaj, Nana, ocknij się do cholery! - jęknęła bezradnie, po raz kolejny przejeżdżając jęzorem po jej nosie. Może powinna przynieść przenieść ją bliżej wodopoju? Może potrzebowała wody?

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 125
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#80

Post autor: Nana » 26 cze 2019, 9:16

Widziała ciemną plamę, która to raz znikała jej z zasięgu wzroku to ponownie się pojawiała. Czuła coś mokrego na swoim pysku. Z dala doleciał ją nawołujący głos po imieniu. Świadomość powoli zaczęła wracać, zamrugała raz, drugi i trzeci. Obraz zaczął się stabilizować, to co było ciemna plamą zaczęło nabierać hieniego kształtu. Chwilę później miała przed sobą wystraszony a zarazem zmartwiony wyraz pyska Alfajiri.
- Co... sdjkdtkje? -Wybełkotała. Język jej się splątał. Przełknęła ślinę i spróbowała raz jeszcze.
- Co sfije... -Sapnęła ciężko próbując się podnieść do pozycji siedzącej. Głowa dalej ją bolała a z nosa pociekła strużka krwi, otarła ją łapą i spróbowała zapytać inaczej.
- Czułaś to? - Powoli przypominała sobie co miało miejsce przed całym zdarzeniem a potem ta ogromna fala duchowej energii. Mimowolnie odwróciła wzrok w kierunku Lwiej Skały skąd ta energia się rozeszła. Borze leśny i szumiący, co te lwy wyprawiają. Igrają z ogniem!
Powróciła spojrzeniem na towarzyszkę, musiała przysporzyć jej dużo zmartwień tym zasłabnięciem. -Lepiej mi. -Dorzuciła by ją uspokoić choć jeszcze trochę minie nim wróci do pełnej formy. Zazwyczaj rozgadana Nana teraz ledwo przebierała w słowach.

Odpowiedz

Wróć do „Wodopój”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość