Newsy
  • 19.06.19
  • Na forumowym fanpage'u trwa tydzień Simby. Rozpoczęło się też głosowanie na kolejną postać tygodnia.
  • 15.06.19
  • Rozpoczęły się zgłoszenia na postać miesiąca.
  • 14.06.19
  • Na wersji mobilnej zostały wyłączone avatary na czacie i podpisy w postach.
  • 12.06.19
  • Zwycięzcą konkursu plastycznego na wizerunek Wodza został Noir. Gratulujemy wygranej.
Fabuła
  • Zlot przy Gejzerach
  • Na Cmentarzysku zbierają się współpracownicy Wodza
  • Więzień polityczny
  • Lampart deklarujący współpracę z Berghi został zatrzymany przez lwioziemskich strażników
  • Efekty uboczne
  • Rytuał przeprowadzony przez Nabo na Lwiej Skale miał o wiele gorsze skutki niż mógł to przewidzieć. Przekonali się o tym wszyscy szamani w okolicy.
  • Spotkanie rodzeństwa
  • Sigrun i Furaha spotkali się po długiej rozłące.
  • Zaginiony kompan
  • Kifo wyruszył na poszukiwania Bjørna, który wciąż nie zjawił się po przeprowadzce na terenie Złej Ziemi.
  • Śledztwo Jasira
  • Zdeterminowany by odnaleźć zaginioną córkę, Lwioziemiec przesłuchuje podejrzanego lamparta.
  • Niespodziewana śmierć
  • Jedno z dzieci Setha i Nefthis zmarło z powodu nieznanej choroby.

Lwia Ziemia przywódcy: Athastan, Tib

Zła Ziemia przywódca: Ragir

Legion Seta przywódca: Maer'vu

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Legowisko [terytorium hien]

Niewielkie rozlewisko przyciąga do siebie spragnione i szukające ochłody zwierzęta. Jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie roślinożercy i drapieżniki spotykają się w pokoju. Czysta, chłodna woda zapewnia orzeźwienie w upalny dzień, a pod rozsianymi wokół drzewami lub na jednej z nadbrzeżnych skał można odpocząć i zregenerować siły.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 110
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

Re: Legowisko [terytorium hien]

#61

Post autor: Nana » 31 maja 2019, 10:15

Nana rozglądała się za innymi zwierzętami, wiązało się to z przejściem po hienich terenach a na lwich chciała skończyć. Już właśnie miała zmierzać w kierunku ziem "wroga" gdy na granicy dostrzegła tego pulchnego przywódcę alfa. Zaczaiła się w zaroślach korzystając z faktu, że jeszcze jej nie spostrzegł. postanowiła go obserwować bo przecież taki był jej cel. Gdy lew wskoczył na skałę przylgnęła niemalże całym ciałem do ziemi by nie zostać wykrytą. Ewidentnie na coś czekał. Może chciał wypatrzyć kolejna odosobnioną hienę i wyeliminować jak pozostałe? Nana wciąż była przekonana, że to wszystko co się przytrafiło klanowi było sprawką lwioziemców. Jej pysk wykrzywił grymas wściekłości na samą myśl o tej tragedii.
I wtedy pojawiła się Alfajiri. Przez moment Nanie serce podeszło do gardła o bezpieczeństwo towarzyszki. Szczególnie gdy Tib zeskoczył ze skały by zbliżyć się do hieny. Słyszała o czym mówił o zaginięciach i wiedziała dokąd to zmierza. Zrzucanie odpowiedzialności, świetne zagranie mające na celu dalej zamydlać im oczy, że również są poszkodowani. Może nawet zrzucenia winy na hieny i szukaniu zadośćuczynienia? Po tych lwach spodziewała się wszystkiego.
Nabuzowana złą energią i złością wyszła z ukrycia nie omieszkają podzielić się swoimi przemyśleniami.
- Młodych to się pilnuje a nie puszcza samopas po nieswoich ziemiach. Szczególnie takich, którzy naruszają ustaloną prywatność i kręcą się po włościach albo zaglądają w cudze legowiska. - Nawiązała tu do śladów łap, które odnalazła Alfajiri i swojej przygody z madką z bąbelkiem. Nie miała również zamiaru spowiadać się z problemów z klanu i miała nadzieję, że Alfa również nie poruszy tematu, który tak bardzo Tib chciał usłyszeć. Nie ufała im i uważała, że to udawana skrucha. - Głowo lwiego stada jak nam wyjaśnisz fakt, że wasze przymierze zostało zbezczeszczone przez was samych? -Przystanęła obok samicy hieny by dodać jej swoją osobą otuchy. Dziękowała w myślach, że nie udało jej się jeszcze zbyt daleko oddalić z terytorium.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 100
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#62

Post autor: Alfajiri » 31 maja 2019, 11:43

Samica uniosła lekko brew, słysząc słowa lwa. Przez chwilę zastanawiała się, ile jest w nich prawdy. Może osobnikom, o których wspominał przydarzyło się to samo, co i zaginionym hienom? A może to tylko stek kłamstw? Może obwiniał ich klan za zniknięcie wymienionej przez niego dwójki? Po ostatnich wydarzeniach naprawdę nie wiedziała już, co o tym wszystkim myśleć.
Nim zdążyła odpowiedzieć, z zarośli wypadła wzburzona Nana. Alfajiri poczuła niejaką ulgę, kiedy ujrzała ją całą i zdrową, lecz nie było teraz czasu na wyrażanie swojej radości. Zdenerwowanie samicy było jak najbardziej słuszne, lecz kto wie, jak na wykrzyczane przez hienę słowa zareaguje samiec. Dlatego też Alfajiri postąpiła o krok bliżej Nany, gotowa w razie czego stanąć w jej obronie. Fioletowe ślepia wbiła w samca, nie starając się już dłużej kryć swych emocji.
- No właśnie - burknęła. - Nie jesteście w stanie upilnować członków własnego stada, czy co? - może i było w tym nieco hipokryzji, biorąc pod uwagę zniknięcie części klanu, lecz tej sprawy Alfajiri nie miała zamiaru poruszać. Bez pozostałej trójki byli teraz osłabieni, a głupotą jest przyznawać się do słabości przy kimś, komu nie do końca się ufa.
- Od czasu zawarcia naszej umowy nikt z nas nie złamał danego słowa, podczas, gdy członkowie waszego stada włóczą się przy naszych norach. Próbowaliście nas przekonać, że zależy wam na pokojowym rozwiązaniu tej sytuacji, a teraz zachowanie co niektórych z was całkowicie temu przeczy! - wyrzuciła z siebie, unosząc nieco wyżej ogon i marszcząc nos.

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 490
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Krzepa: 65
Zręczność: 56
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: tigon
Kontakt:

#63

Post autor: Tib » 31 maja 2019, 20:08

Wbrew pozorom przy wodopoju mieszała przynajmniej jeszcze jednak hiena o czym Tib miał się właśnie przekonać.
-Również się cieszę, że cię widzę…- odparł nieco zmieszany, gdy Nana zasypała go pretensjami. Oczywiście Kanclerz nie zamierzał dawać robić z siebie chłopca do bicia więc czym prędzej odzyskał fason i przeleciał wzrokiem po swoich rozmówczyniach.
-Dobra, zanim przejdziemy dalej ustalmy jedną rzecz. Gdyby nie zależało nam na pokoju i rzeczywiści chcielibyśmy się was pozbyć, to uwierzcie mi, że czym prędzej zebrałbym grupę uderzeniową i załatwił sprawę szybko i boleśnie a nie dawał czas na snucie domysłów. Skoro jak wszyscy wiemy nie zrobiłem tego, to wydaję mi się, że spokojnie możemy założyć, że nie mam wobec was złych zamiarów, ja? – powiedział, uważnie przyglądając się hienom.
Już na samym początku brązowogrzywy domyślił się o jaką matkę z dzieckiem mogło chodzić, w końcu wśród Lwioziemców była tylko jedna. No nic, mały opierdziel jeszcze nikomu nie zaszkodzi.
-Cóż, nikt mi o tym nie doniósł, ale podejrzewam, że wiem o kogo wam chodzi. Jasna, zielonooka lwica, mam rację? - kończąc zdanie spojrzał pytająco na Nanę.
-Skoro tak było, to lwica poniesie odpowiednie konsekwencje o których zdecyduje rada a mi pozostaje przeprosić was za ten incydent- mówiąc to na znak skruchy Tib posłał hienom delikatne skinienie łbem.
-A wracając do celu mojej wizyty, to obawiam się, że nie zdajecie sobie sprawy z powagi sytuacji. Lwia Ziemia jest w stanie wojny z bliżej nieznanym agresorem i czy chcecie tego czy nie ale jako, że zamieszkujecie te tereny to was ten konflikt dotyczy w tym samym stopniu co Lwioziemców- powiedział, będąc już gotowym na nieprzychylne uwagi jakie mogą lada moment popłynąć z pyska hienowatych.
-Przyszedłem do was, żeby dowiedzieć się czy przypadkiem u was też ktoś nie zniknął a przy okazji podzielić się informacjami jakie udało się zdobyć naszym zwiadowcom.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 110
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#64

Post autor: Nana » 03 cze 2019, 20:20

Oczywiście, że zasypała go pretensjami, to te lwy przyniosły im nieszczęście. Zresztą czego ten spasiony staruch oczekiwał, ciepłego powitania po zaniedbaniu sąsiadów?
- Gadaj sobie co chcesz ale ci nie ufamy. Nie potraficie dotrzymywać obietnic, które są nagminnie łamane. - Pojawienie się lwicy to nie był przecież jednorazowy wyskok lwioziemców na terenach hien. I samo przepraszam nie wystarczy.
- Mógłbyś ale najwidoczniej do czegoś jesteśmy wam potrzebni. Daruj sobie te piękne frazesy bo wiemy, że nas tylko wykorzystujecie. - Tupnęła łapą o ziemię coraz bardziej poirytowana postawą samca. - No dzięki wielkie za poinformowanie dopiero poniewczasie. - rzuciła kpiąco. Nana dalej nie zamierzała współpracować z lwami. Nie zamierzała odpowiedzieć na jego pytanie o zniknięciach. Nie chciała nawet znać informacji od ich zwiadowców.
Po prostu była na jedno wielkie NIE na jakąkolwiek współprace z tymi oszustami. Gdyby im zależało na dobrych stosunkach podzieliliby się wcześniej ważnymi informacjami a nie wtedy gdy połowa klanu zaginęła. Tak. konkluzja była prosta to wszystko wina lwioziemców.
- Nie interesowaliście się nami a teraz gdy pojawia się problem to szukacie sprzymierzeńców. tu ich nie znajdziecie. - Oznajmiła ostatecznie nie mając zamiaru zostawać lwim podnóżkiem i przydupasem.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 100
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#65

Post autor: Alfajiri » 05 cze 2019, 13:35

Świdrowała lwa wzrokiem, gotowa w razie czego stanąć w obronie Nany. Niby Tib nigdy nie wykazywał nadmiernej agresji, lecz kto wie, jak zareaguje na słowa brązowej. Alfa zerknęła na szamankę, która wyglądała, jakby aż gotowała się ze złości. Być może nie do końca popierała jej zachowanie, w końcu okazywanie swych emocji było słabością, niemniej ją rozumiała. Siostry brązowej zaginęły, oczywiście, że nie była oazą spokoju. Zresztą, nawet i ją ta cała sytuacja zaczynała irytować.
Prychnęła w odpowiedzi na słowa lwa, ledwie powstrzymując się przed rzuceniem czegoś o tym, że istnieją inne sposoby na pozbycie się wroga, niż wysłanie całego oddziału, by rozerwał go na strzępy. Wiele zwierząt nie lubi sobie brudzić łap. Zazwyczaj, jeśli zależy im na zachowaniu opinii wcielenia dobroci.
- Widać, jak bardzo wam zależy na naszej współpracy, skoro o tak istotnych rzeczach dowiadujemy się ostatni - rzuciła, marszcząc pysk. - Zwłaszcza, że jak raczyłeś zauważyć, nasze tereny leżą tuż przy granicy i w razie inwazji to my ucierpimy w pierwszej kolejności - urwała, by fuknąć ze złością. Według niej hieny powinny zostać poinformowane o potencjalnym zagrożeniu dużo wcześniej, jeżeli lwy rzeczywiście traktowały ich jak poważnych sojuszników.
Westchnęła.
- Nic nie wiemy o żadnych zaginięciach. O tym, że cokolwiek się dzieje dowiedzieliśmy się dopiero od ciebie, jak dla mnie stanowczo zbyt późno jeśli ta sytuacja rzeczywiście jest tak poważna. Jedyne, co zauważyłam tu dziwnego to lwie ślady bardzo blisko naszej granicy, które zresztą pewnie należały do waszego patrolu - burknęła, nawiązując do tropów, na jakie natknęli się z Noxem. Wciąż nie miała zamiaru wspominać o zniknięciu pozostałych hien, kto wie, co lwioziemcy by zrobili, gdyby dowiedzieli się, że zostały tu we dwie. - Tak chyba nie powinno być. Tak więc z łaski swojej powiedz nam, co tu się właściwie odwala. Może to pomoże nam zdecydować, czy dalej opłaca nam się to wszystko ciągnąć - może popełnili błąd? Może powinni po prostu stąd odejść zanim będzie za późno?

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 490
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Krzepa: 65
Zręczność: 56
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: tigon
Kontakt:

#66

Post autor: Tib » 05 cze 2019, 15:10

Tib był w tym momencie kompletnie zbity z tropu i z początku nie wiedział co powinien zrobić. Zarzuty kierowane pod jego adresem były tak absurdalne, że lew coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że cokolwiek by nie zrobił to z punktu widzenia hien i tak będzie tym złym. Przez moment korciło go nawet bo po powrocie na Lwią Skałę rzeczywiście zebrać grupę i rozprawić się z hienami raz a dobrze. W końcu Jasir poinformował go, że Nana zadaje się z typem, który może odpowiadać za zniknięcie Jasmin i ten argument mógłby spokojnie wystarczyć większości Lwioziemców. Z drugiej strony, czym by się wtedy różnili od innych zdziczałych stad?
-Zastanawiam się czy rozumiesz znaczenia słowa „nagminnie” skoro określasz nim pojedynczy incydent i to w dodatku wykonaniu nieświadomego dziecka- odparł spokojnym tonem.
-Jeżeli natomiast ponieśliście jakieś straty materialne to z chęcią je wam zrekompensujemy. I powiedz mi proszę, do czego takiego jesteście nam potrzebni, bo mam dziwne wrażenie, że masz dostęp do tajemnic, które nawet mi nie są znane- powiedział a z każdą kolejną chwilą był coraz bardziej przekonany, ze tutejsze hienowate cierpią na jakąś paranoję.
-Jak to się nie interesujemy? - Tib aż zamrugał ze zdziwienia, po czym jego spojrzenie powędrowało ku Alfajiri.
-Przecież wszystkie hieny zostały zaproszone na uroczystość połączenia stad, poprosiłem Alfajiri żeby przekazała reszcie wiadomość a na dodatek sama zaszczyciła nas swoją obecnością - Czyżby Alf nie przekazała reszcie zaproszenia? A skoro tak to dlaczego?
-Miałem wam to wywróżyć z traw, czy jak? - zapytał nieco rozbawiony.
-Jakiś czas po tym jak opuściłaś Lwią Skałę zjawili się moi zwiadowcy i zdali mi raport. Sam nawet jeszcze nie zdążyłem tego przemyśleć i od razu poleciałem z tym do was- rzekł najpierw wpatrując się Alfajiri a następnie przerzucając swoje spojrzenie na Nanę.
-No chyba, że macie w naszych szeregach szpiegów, którzy przekazali wam, że wszedłem w posiadanie tych informacji kilka tygodni temu- zażartował. Zarzucanie mu, że celowo zwlekał z podzieleniem się wiadomościami pomimo braku na to jakichkolwiek dowodów była zdaniem Tiba dość obrzydliwą zagrywką. Kanclerz zastanawiał się nawet czy aby na pewno powinien to zrobić, ale ostatecznie postanowił dać im ostatnią szansę.
- Moi zwiadowcy ustalili, że następujące osoby mogą być zamieszane w spisek wymierzony w mieszkańców Lwiej Ziemi: potężny brązowy lew imieniem Mugamba, Sir Telias, Leman, Gha’al, Valtan oraz Eletan. Dodatkowo przed zniknięciem Jasmin w okolicy widziany był lampart, który przedstawia się Abreus ale może to być jego fałszywe imię- powiedział. Z dzieleniem się informacją, że zdaje sobie sprawę z tego, że ów podejrzany typ załatwia jakieś sprawy z Naną zamierzał jeszcze trochę poczekać.
-Ale wiecie, że te krokodyle zamieszkują południową część Lwiej Ziemi, ja?- zapytał a w jego spojrzeniu dało się dostrzec, że lew jest załamany sposobem w jaki rozumowały hieny. Pomimo braku informacji były w stanie dochodzić do naprawdę zaskakujących wniosków.
-Do tej pory aktywność podejrzanych osobników odnotowano na południe od Lwiej Skały więc w obecnej sytuacji Wodopój jest najbezpieczniejszym miejscem na całej Lwiej Ziemi. Fakt, że zaginęła dwójka naszych a u was są wszyscy chyba dobitnie o tym świadczy- no chyba, że hieny najzwyczajniej w świecie go okłamywały, ale chyba nie zarzucałyby mu zatajania ważnych informacji gdyby same to robiły? Kanclerz nie podejrzewał ich o aż taką hipokryzję.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 110
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#67

Post autor: Nana » 05 cze 2019, 19:59

Nie dogadają się ona swoje on swoje. Nie mogli się porozumieć a dalsze tłumaczenia męczyły hienę. Gadaj z dupą a cie osra.
Mało tego wzmianka, że mogli sobie od tak nas napaść i się pozbyć tylko dodatkowo zawrzała w niej krew. Kubłem zimnej wody było wspomnienie o zaproszeniu na jakąś uroczystość. Zamrugała ślepiami nie wiedząc nic o tym. Spojrzała tylko na Alfajiri pytająco. Nie chciała jednak roztrząsać tego przy tym lwie, porozmawiają później na osobności.
Z listy wymienionych przez Tiba osób jedno było jej znane, czarny lampart Valtan. Pewnie chciał podrzucić swędzący proszek i przez to został zauważony w okolicy lwioziemców. I zapewne niefortunnie bąbelek w tym czasie się zaszwendał gdzieś i zrzucono wine na czarnego kota. No przecież logiczne, dzieciaki nagminnie im spierniczają ale winę zrzucają na wszystkich wokół.
- Pewnie gdyby lwiątko zaginęło na naszych terenach to wysłałbyś już krucjatę. Mówiłam, że nie potraficie upilnować bachorów. Nie zdziwiłabym się gdyby była już w żołądku jakiegoś drapieżnika. Nadal uważam, że jesteście bardzo nieodpowiedzialni. Gdyby wasze decyzje i opieszałość narażały wasze stado miałabym to głęboko w nosie. Wplątaliście nas jednak w coś większego. Twoi zwiadowcy na pewno nie weszli w posiadanie tych wiadomości w jeden dzień. Więc przestań chrzanić farmazony. I jesteś w błędzie wodopój też nie jest już bezpiecznym miejscem. - Nie zamierzała jednak powiedzieć nic więcej. Nie, po prostu nie. Niech dalej polega na swoich zwiadowcach, zamiast zacząć wcześniej współpracować z sąsiadami. Lwy się nie dzieliły z nimi informacjami to i ona nie zamierzała. Wspomni jedynie o tej czarnej zmorze. Jak już ktoś ma beknąć to tylko ona za własne decyzje.
- A czarny lampart złożył mi wizytę dwukrotnie. - Powiedziała przyglądając się Tibowi by sprawdzić jego reakcję. -Jestem znachorem a zarazem szamanem. Potrzebował moich usług, etyka zawodowa nie pozwala mi jednak na dzielenie się szczegółami z prywatnego życia i chorób pacjentów.- Nie okłamała go choć zataiła cześć faktów. Starała się sprytnie z tego wybrnąć.

Awatar użytkownika
Alfajiri
Posty: 100
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 maja 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 65
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#68

Post autor: Alfajiri » 08 cze 2019, 20:30

- Jeżeli naprawdę zbliża się wojna, to żadne z tych terenów nie są bezpieczne. Przynajmniej nie na długo - burknęła krótko, kończąc swą wypowiedź westchnięciem. Wróg może i na razie działał głównie na południu, lecz mogło się to zmienić. Co, jeśli agresorzy liczyli na to, iż zamieszanie przy jednej z granic odwróci uwagę stada na tyle, by móc zaatakować z zupełnie innej strony? Co, jeżeli obierze sobie za cel właśnie wodopój? Gdy ktoś zadaje sobie trud knucia skomplikowanych intryg, równie dobrze mógł posunąć się z tym znacznie dalej.
Ta cała sprawa zaczynała coraz bardziej ją męczyć. Zdecydowanie ostatnio działo się zbyt wiele niekoniecznie pozytywnych rzeczy i powoli zaczynała mieć wszystkiego dość. Pragnęła odpocząć... Lecz czy było to bezpieczne? W głowie Alfajiri rodziły się coraz to nowe obawy. Być może graniczyło to już z paranoją, jednakże miała wrażenie, że zewsząd otaczają ich nieprzyjaciele. Lwioziemcom nie zależało jakoś szczególnie na ich losie, a wrogowie z zewnątrz prawdopodobnie będą pragnąć ich zniszczyć ze względu na ich układy z lwami.
Dostrzegła spojrzenie Nany i odwzajemniła je, lecz nie miała zamiaru się teraz tłumaczyć. Owszem, pójście tam samej było niezbyt dobrze przemyślaną decyzją, której teraz żałowała, lecz lew nie musiał o tym wiedzieć. Nie do końca ufała Tibowi, toteż w gruncie rzeczy im mniej wiedział o nich, tym lepiej... Zwłaszcza, jeżeli sam wydawał się chętny do dzielenia się informacjami.
Wysłuchała jego słów uważnie, na chwilę porzucając poirytowany wyraz pyska na rzecz skupienia. Starała się zapamiętać najistotniejsze rzeczy, choć szczerze powiedziawszy żadne z imion nic jej nie mówiły. Zwróciła głównie uwagę na wzmiankę o brązowym lwie i lamparcie. Ta ostatnia przypomniała jej o "pacjencie" Nany, a w chwilę później słowa jej samej to potwierdziły.
Starając się nie zdradzać żadnych oznak zaskoczenia skinęła potwierdzająco łbem.
- Tak, jakiś lampart się tu kręcił, sama go widziałam, niestety nie miałam okazji zamienić słowa - potwierdziła. - Tak, jak już zostało powiedziane - z tego, co wiem szukał medyka. Nikt raczej nie spowiada się przypadkowym znachorom ze swoich diabolicznych planów, więc nie wiemy, co zamierza. A co do pozostałych... - wzruszyła barkami. - Pierwsze słyszę.

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 490
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Krzepa: 65
Zręczność: 56
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: tigon
Kontakt:

#69

Post autor: Tib » 08 cze 2019, 21:02

Słysząc słowa szamanki Tib westchnął ciężko, po czym pokręcił z dezaprobatą łbem. Zastanawiał się, co takiego próbuje osiągnąć w tym momencie Nana, bo z puntu widzenia kanclerza hiena robiła wszystko, żeby go sprowokować i doprowadzić do wybuchu wojny.
-Posłuchaj moja droga, odkąd przybyłem tutaj, żeby podzielić się z wami informacjami usłyszałem z twoich ust wiele oskarżeń, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Ja mam świadków, którzy mogą poręczyć, za prawdziwość moich słów, a jak to się tyczy ciebie? Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że ja również mógłbym wymyślać niestworzone historie na wasz temat i to w obecności rady stada? – zapytał, całkiem spokojnie, jednak przez ułamek sekundy jego ślepia błysnęły groźnie.
-Nie proszę, żebyście nas kochali, ale zachowujcie się chociaż w miarę poprawnie, kiedy przychodzę do was podzielić się informacjami, bo równie dobrze mógłbym tego nie robić- dodał, pod koniec uśmiechając się przy tym miło. Może jednak warto było posłuchać Tazabany?
-Oczywiście, że nie jest bezpiecznie- potwierdził słowa Alfajiri- dlatego tym bardziej nie rozumiem, dlaczego na siłę próbujecie z nas zrobić wrogów. Pamiętasz przecież, że ostatnio powiedziałem ci, że w razie czego jestem gotowy współpracować- rzekł przyglądając się uważnie fioletowokiej. Zdaniem Tiba, jeżeli dla kogoś z hieniej bandy istniała jeszcze nadzieja to była to właśnie Alfa. Pytanie tylko, czy będzie potrafiła dokonać właściwego wyboru?
Doprawdy? - odparł na słowa Nany jednocześnie udając zaskoczonego.
-W takim razie muszę poprosić cię o dwie rzeczy: podzielenie się ze mną wszystkim, czego nie dotyczy tak zwana „etyka zawodowa” i o zaprzestanie kontaktowania się z nim do momentu aż nie ustalimy czy nie ma z tym wszystkim czegoś wspólnego. Bo na razie istnieje ryzyko, że pomagając mu sprowadzisz zagładę nie tylko na lwy ale i na swój klan- powiedział przyglądając się uważnie Nanie.

Awatar użytkownika
Nana
Posty: 110
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#70

Post autor: Nana » 09 cze 2019, 0:26

Tib dalej uważał, że jego podwładni nic nie zrobili. Typowe. Hiena w dalszym ciągu była przekonana, że lwy od samego początku nie traktowali ich jak sojuszników a podnóżki i popychadła.
- Tak, tak to już wiemy jacy jesteście potężni i jak możecie nas zmieść na tysiąc rożnych sposobów z łapą w dupie. Grożenie nam i zastraszanie na pewno zaowocuje cudną współpracą i budowaniem zaufania. - Rzuciła kąśliwie a brew jej drgnęła parokrotnie ze złości gdy na dodatek Tib był bardzo wścibski. To co powiedział to nie była prośba tylko ukryty rozkaz. Staruszkowi chyba pomieszało się już kompletnie pod tą czachą. Nana była zbyt impulsywna a Tib nie umiał we właściwie pertraktacje i oto skutek. Ten "sojusz" z góry był skazany na porażkę.
- Nie przypominam sobie by nasz pakt zawierał słuchanie waszych poleceń. Nasza cześć wodopoju to nasze prawa, nasza niezależność. Nie będziesz mi dyktował komu mam oferować swe usługi medyczne.
Zerknęła raz jeszcze na Alfajiri, widać było zmęczenie na jej licu, które narastało z dalszą częścią tej bezsensownej dyskusji.
- A teraz łaskawie zawróć i idź zamęczać lwice swoją obecnością. - Rzuciła mu wyjątkowo złowrogie spojrzenie, w których aż szalały niebezpieczne iskierki. Po czym zwróciła się do Alfy. - Chodź siostro, niedaleko jest rozłożysta akcja, jej cień da nam odrobinę przyjemności do tego upalnego słońca. -Tak po prawdzie nie chciała się nigdzie kłaść ale chciała pozbyć się już natrętnego samca i porozmawiać raz jeszcze z członkinią klanu.

Odpowiedz

Wróć do „Wodopój”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość