Newsy
  • 11.02.21
  • Zapraszamy do wzięcia udziału w evencie walentynkowym. Szczegóły tutaj
  • 22.01.21
  • Zapraszamy do zabrania głosu w sprawie eventu forumowego
  • 21.01.21
  • Audycja z Tako już jest wrzucona na YT
  • 24.12.20
  • Wesołych Świąt!
  • 22.12.20
  • Powstał system biomów zastępujący umiejętności stadne
  • 19.12.20
  • Wprowadzono zmiany w systemie przyznawania PD. Szczegóły tutaj
  • 13.12.20
  • Audycja z Ganju już jest gotowa do odsłuchania na naszym kanale YT
  • 06.12.20
  • Prezenty na Secret Santa już czekają tutaj
  • 05.12.20
  • Postacią Miesiąca została Laishia
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Przejście

Sięgające po horyzont połacie bujnych traw stanowią królestwo zwierząt kopytnych. Przemierzają je wielotysięczne stada zebr i antylop, a czasem pojawiają się także większe ssaki jak żyrafy czy słonie. Przyciąga to drapieżników, liczących na udane polowanie. Gdzieniegdzie występują pojedyncze akacje i baobaby, w których cieniu można ukryć się przed upałem.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada i stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 h po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Ishumi'Ikati
Posty: 95
Gatunek: Kot Czarnołapy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 17 lut 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kamirah (generator)
Kontakt:

Re: Przejście

#121

Post autor: Ishumi'Ikati » 04 lut 2021, 0:12

Droga nie zajęła im zbyt dużo czasu, szczególnie że gepardzica wspaniałomyślnie wzięła go na grzbiet. A szkoda, bo bardzo przyjemnie siedziało mu się na jej nakrapianym futrze i kołysało delikatnie w rytm regularnych kroków. Dawno nikt go nie niósł w ten sposób... Na w domu, na ziemiach klanu, czymś normalnym było, że członkowie jego gatunku podróżowali w ten sposób na innych, ilekrość tylko nie sprawiało to nikomu problemu (a lekki nieduży kotek na prawdę mało komu przeszkadzał - szczególnie jeśli dzięki temu miało się z kim porozmawiać, bądź od kogo posłuchać po drodze różnych historii), tu zaś jednak takiego zwyczaju raczej nie znano... było więc to bardzo miłe z jej strony.
... no, a więc tak mniej - więcej wyglądała moja wizyta w na Ziemiach Popielnych. - zakończył opowiadaną przez większą część drogi historię, jedną z tych dotyczących jego podróży. - A my chyba jesteśmy już w miejscu, które wspominała tamta lwica... - stwierdził, rozglądając się dokoła, i gdy Jioni się zatrzymała, zsunął się na ziemię, wraz z zależącymi do nich zbiorami, które to dotychczas przytrzymywał, posyłając jej przy tym wdzięczny uśmiech.
- A więc dobrze, mamy już rzekę, co oznacza, że glina gdzieś tu powinna być. Choć trzeba by szukać nieco wyżej, niż stoi tu poziom wody, bo inaczej znajdziemy raczej białej glinki to my nie znajdziemy... - w końcu jeśli coś leżało niżej niż rzeka, to raz na jakiś czast przesączała się tamtędy woda, zazwyczaj niosąc ze sobą rozmaity syf. Problem polegał na tym, że w tej okolicy było dość płasko... chociaż, tam kawałek dalej..
-Może tam dobrze by nam było zacząć... - wskazał w kierunku niewielkiej skarpy, znajdującej się przy brzegu, nieco w górę rzeki, po czym powoli ruszył w tamtym kierunku. Nie wyglądała co prawda, na naturalny składzik przydatnych rzemieślnikowi materiałów... ale zdecydowanie była najlepiej rokującym miejscem w tej okolicy. No i miejscowa mówiła, że coś tu powinno być, a skoro tu mieszkała, to pewnie wiedziała co mówi.

@Jioni

Awatar użytkownika
Jioni
Posty: 47
Gatunek: Gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 21 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 31
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Własne/DemiReality (lineart)
Kontakt:

#122

Post autor: Jioni » 10 lut 2021, 12:19

Dla Jioni nie było żadnym problemem, by Ishumi przebył resztę drogi na jej grzbiecie. Sama to zresztą w pewnym momencie zaproponowała, widząc, że kotu trudno za nią nadążyć. Co prawda czuła się przy tym nieco nieswojo, obawiała się nawet, iż być może uzna to za w jakiś sposób upokarzające. Bo w końcu nie był kociakiem. Niemniej jej obawy się nie spełniły. Wręcz przeciwnie, kocur wydawał się całkiem z tej propozycji zadowolony. Dla gepardzicy również nie było to jakimś problemem. Swego czasu przenosiła na swym grzbiecie młode małpy, które uznawały to za niezłą zabawę, a Ishumi z pewnością był wygodniejszym towarzyszem, niż one.
Szli więc tak, rozmawiając. Słuchała jego historii, odwdzięczając się także opowiedzeniem kilku swoich. Te nie były co prawda jakieś szczególnie zajmujące, niemniej kot miał okazję posłuchać co nieco o jej życiu wśród pawianów, przygodach, jakie przeżyła handlując ich wyrobami i wreszcie swoim własnym szkoleniu pod okiem małpiego mistrza. Pogawędka ciągnęła się przez dłuższy czas, póki wreszcie nie znaleźli się w miejscu opisanym przez miejscową lwicę.
Jioni rozejrzała się wokół, ponownie odnosząc dziwne wrażenie, że to miejsce jest jej z jakiegoś powodu znajome. Być może się myliła. Może wiele nadrzecznych skrawków lądu jest do siebie podobne... Lecz mimo wszystko widok tego miejsca rozbudził w niej kolejne wspomnienia, które nie wiedziała, że w ogóle posiada.

Znowu była mniejsza, niż normalnie i kroczyła przez trawę za długim, cętkowanym ogonem. Wpatrywała się w niego uparcie, nie chcąc go zgubić. Tak intensywnie, że równie dobrze istniał dla niej tylko ten ogon. Szmery dobiegające zza niej wskazywała, iż nie podąża za nim sama, nie patrzyła jednak do tyłu, na ich źródło, starając się dorównać kroku właścicielowi długiego ogona.
Wreszcie ogon się zatrzymał i ustąpił na bok, odsłaniając widok na połyskującą delikatnie w promieniach słońca wstęgę rzeki.
- To droga do rzeki. Woda tutaj nadaje się do picia, ale musicie być ostrożni. Nigdy nie przekraczajcie jej beze mnie - odezwał się głos tuż obok, należący do właściciela - a raczej właścicielki - długiego ogona.
Zadarła łeb, by spojrzeć w tamtą stronę. Ujrzała pysk dojrzałej gepardzicy o pięknych, lodowato błękitnych ślepiach, z niedużą blizną na nosie, która z jakiegoś powodu zamiast szpecić poniekąd dodawała jej uroku.
- Dlaczego? - zapytała. Jej głos był wyższy niż normalnie.
- Żyją tu krokodyle. Dlatego należy uważać, zanim podejdzie się do brzegu - odparła tamta, uśmiechając się ciepło.
- Dobrze, mamo.


...mamo?
Otrząsnęła się z zamyślenia. Czy to rzeczywiście była jej matka? Ta niebieskooka samica z niedużą blizną na nosie? Dlaczego właśnie sobie to przypomniała? I czy rzeczywiście było to wspomnienie, czy może jakaś dziwna wizja zesłana przez to... Coś, co najwyraźniej czaiło się na tej skale...?
Głos Ishumiego na dobre przywrócił ją do rzeczywistości. Spojrzała na kota i przytaknęła, uśmiechając się lekko.
- Musimy uważać. Tu mogą być krokodyle - rzuciła tylko bezwiednie. Choć nie widziała żadnych śladów obecności tych gadów w okolicy.
Następnie podeszła nieśpiesznie bliżej brzegu, zniżając nieco łeb i wbijając wzrok w podłoże. Miała nadzieję, że tamta lwica miała rację i że w tym miejscu uda jej się znaleźć trochę gliny... A tym bardziej, iż znajdzie jakiś sposób, by nieco zebrać bez nieprzyjemnej przymusowej kąpieli.

Jioni wyrzuca 3d100:
92, 70, 27

1 sukces


Jak na razie jej się nie powiodło. Nie chciała się jednak jeszcze poddawać, więc kontynuowała poszukiwania.

Jioni wyrzuca 3d100:
35, 89, 87


Nadal nic? Może powinna zmienić nieco kierunek marszu? Jioni odeszła więc nieco dalej wciąż jednak trzymając się brzegu. Może teraz uda jej się coś znaleźć.

Jioni wyrzuca 3d100:
87, 97, 12


Szczerze powiedziawszy zaczęła już wątpić. Może tamta lwica się pomyliła? Zerknęła na Ishumiego. Może kotu szło nieco lepiej?

Awatar użytkownika
Ishumi'Ikati
Posty: 95
Gatunek: Kot Czarnołapy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 17 lut 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kamirah (generator)
Kontakt:

#123

Post autor: Ishumi'Ikati » 10 lut 2021, 13:12

... Coś poszło nie tak z edycją. Jak wysłałem, to otwarł się nowy post, do którego przeniósł się poprzedni rzut, a tu pojawiło się... nie wiem co.
► Pokaż Spoiler
Ostatnio zmieniony 10 lut 2021, 13:56 przez Ishumi'Ikati, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Ishumi'Ikati
Posty: 95
Gatunek: Kot Czarnołapy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 17 lut 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kamirah (generator)
Kontakt:

#124

Post autor: Ishumi'Ikati » 10 lut 2021, 13:17

... krokodyle? - zapytał zaskoczony. Fakt, iż gepardzica stała przez chwilę w bezruchu, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt przestrzeni złożył na karb obecności skały, i bytujących na niej dziwnych sił - to też spodziewał się, źe ewentualne słowa będą raczej dotyczyły tej kwestii, a nie łuskowatych mieszkańców rzeki.
Zlustrował jednak uważnie nurt - rzeka w tym miejscu była dość płytka, a przez to powolna i nagrzana przez słońce - warunki zdawało by się dogodne dla w gruncie rzeczy leniwych gadzin. Woda była jednak czysta, i nigdzie pod jej przejrzystą powierzchnia nie było widać żadnych podejrzanych zarysów. Z resztą... jeśli wszystko dobrze pójdzie, nie będą mieli dziś potrzeby się moczyć.
Odwrócił się więc w stronę obranego uprzednio celu, i powędrował wąskim paskiem piaszczystego gruntu pomiędzy wodą a nachylającą się nad nią skarpą. Gdy dotarł na miejce, które wydało mu się obiecujące, wdrapał się na wysokość, na której zgodnie z jego wiedzą poszukiwane złoże miało największą szansę na wystąpienie, i zaczął zeskrobywać wierzchnią warstwę.

Ishumi'Ikati wyrzuca 3d100:
16, 19, 69


Jego założenia okazały się, pokrywać z rzeczywistością. Na całe szczęście, bo co by jednak nie powiedzieć, nie było to coś, czego podejmował się na porządku dziennym. W końcu w podróży glina była raczej mało użytecznym zasobem, to też nie miał w zwyczaju wydobywać jej i nosić ze sobą - w domu zaś, z wyjątkiem kilku sytuacji na samym początku szkolenia, tego typu materiały pobierało się po prostu z magazynu, lub ewentualnie z któregoś ze sprawdzonych już i oznaczonych źródeł.
Mimo wszystko, widząc białą, miękką substancję przemknęła mu przez głowę zadowolona myśl, że na coś się jednak to szkolenie przydało. Teraz należało tylko jakoś tą zdobycz przetransportować. Najlepiej oczywiście było by mieć na rzece jakąś jednostkę, na którą mógłby po prostu zsunąć urobek... ale nie były to Srebrne Ziemie, więc o podobnym rozwiązaniu mógł najwyżej pomarzyć. Zamiast tego musiał działać w oparciu o to, co miał. Wbił więc pazury jednej z przednich łap w ukośne podłoże, drugą zaś pomachał.
- Jioni, tutaj! - zawołał do towarzyszki, chcąc zwrócić jej uwagę. Następnie zaś już pewnie, na wszystkich czterech kończynach wdrapał się na górę zbocza, skąd po chwili wrócił trzymając w pyskach pęk mocnych liści. Następnie wygrzebał w ziemi obok płytkie zagłębienie, ułożył na jego dnie warstwę przyszłego opakowania, i zaczął przekładać glinę, uważając by nie zsunął się przy tym w dół. Gdy uzbierał już kulę mającą na oko połowę jego własnej masy, podniósł brzegi liściastych pasów, i używając pozostałego materiału, skręcił je u góry. A potem, dla pewności zapakował jeszcze raz. W końcu, podważył go jedną łapą, szykując się do zepchnięcia całości w dół, gdy tylko rzemieślniczka znajdzie się na odpowiedniej pozycji.
- Złapiesz? - upewnił się jeszcze. W końcu pakunek miał jedynie potoczyć się w dół zbocza, a dla kogoś jej rozmiarów zatrzymanie go nie powinno stanowić problemu... ale wolał nie puszczać go w ciemno. W końcu jeśli coś nie wyjdzie, przesyłka może wlecieć do rzeki, lub co gorsza zrobić gepardzicy jakąś krzywdę - hipotetycznie przynajmniej rzecz rozpatrując.

// My aby na pewno musieliśmy w ogóle używać kości? Glina jako taka nie widnieje chyba w spisie materiałów...

Awatar użytkownika
Jioni
Posty: 47
Gatunek: Gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 21 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 31
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Własne/DemiReality (lineart)
Kontakt:

#125

Post autor: Jioni » 17 lut 2021, 10:06

/W sumie w takich sytuacjach można rzucić, jeśli się chce, no to chciałam... No ale mam pecha najwyraźniej X'D

Być może dziwne wspomnienie tak nią wstrząsnęło i nie mogła się na niczym skupić, sama nie była pewna. Na szczęście Ishumi miał więcej szczęścia, o czym po chwili powiadomił gepardzicę. Jioni zastrzygła uszami i zwróciła się w tamtą stronę, po czym zbliżyła się do kota, lekko się uśmiechając. Chociaż w rzeczywistości nie cieszyła się z odnalezienia poszukiwanego barwnika aż tak bardzo, jak powinna. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że miała mętlik w głowie. W końcu przekraczając granicę tej krainy nie spodziewała się ani dziwnych wspomnień, ani, że przyjdzie jej pomagać walczyć ze złymi duchami.
Obserwowała samca przez chwilę w milczeniu, gotowa zaoferować swoją pomoc, gdyby jej potrzebował. Niemniej mniejszy zwierz poradził sobie ze zbiorem całkiem sprawnie. A następnie potoczył glinianą kulkę w jej stronę.
- Złapię - zapewniła, ruszając w stronę toczącego się kształtu. Zatrzymała go lekko łapą, jak kocię bawiące się kamykami.
...kocię bawiące się kamykami? Skąd ta myśl? Chyba naprawdę coś ze mną nie tak, przemknęło jej przez myśl. Otrząsnęła się lekko.
- Mam - oznajmiła. - Myślisz, że tyle nam wystarczy? - spytała po chwili. Nie wydawało jej się, by stary szaman będący członkiem małpiego stada kiedykolwiek był zmuszony przeprowadzać podobny rytuał, zresztą nigdy nie miała okazji w niczym mu pomagać. Nie miała więc pojęcia, ile gliny potrzebują na nakreślenie tych ochronnych znaków.

Awatar użytkownika
Ishumi'Ikati
Posty: 95
Gatunek: Kot Czarnołapy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 17 lut 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kamirah (generator)
Kontakt:

#126

Post autor: Ishumi'Ikati » 17 lut 2021, 12:20

Pokiwał z zadowoleniem głową, widząc jak gepardzica sprawnie przejmuje ładunek, po czym sam wziął w pysk resztę pozostałych mu pakunkowych liści, i chowając pazury, płynnie zjechał na dół zbocza.
- Wszystko w porządku? - zapytał, spoglądając uważnie na nią uważnie. Jakby nie patrzeć, to był to już kolejni raz, i to na przestrzeni niezbyt długiego czasu, kiedy to Jioni wpadała w rodzaj stuporu, po kilku chwilach się z niego otrząsając. Nie wiedział już, czy jest to efekt pobliskiej skały - co do czego miał już znacznie mniejsze przekonanie, jako że na niego samego nic tak nie wpływało, a zgodnie z logiką powinno - czy może kompletnie czego innego... I pewnie nawet gdyby faktycznie coś się w tej materii działo, nie będąc szamanem, nie mógłby jej bezpośrednio pomóc... ale zawsze mogli spróbować to przynajmniej przegadać. Oczywiście jeśli rzemieślniczka odczuwała taką potrzebę.
- Myślę że tak. To w końcu nie ma być na pokrycie poszycia, czy izolację dachu, tylko na barwniki, więc nie pójdzie tego nie wiadomo ile... chyba. - stwierdził, dopiero przy końcu wykazując pewną niepewność.
- W każdym razie, jak już to odstawimy do Roho, to jeszcze byśmy musieli poszukać jakiegoś wąwozu czy innej zwietrzeliny, w każdym razie miejsca, gdzie można by znaleźć minię albo cynober. Bo ta glinka, to z tego co pamiętam miała być czerwona. - a skoro nie była, to wypadało ją jakoś wybarwić. Ponieważ zaś do gliny, w odróżnieniu od skór pigmenty organiczne niezbyt się nadawały, trzeba było użyć jakiegoś mineralnego, najlepiej któregoś z powyższych. Albo osadów pojawiających się w okolicach złóż Srebrnej Skały... oczywiście jeśli jakimś cudem udało by się im takowe znaleźć. Na co, prawdę mówiąc, zbyt mocno się nie nastawiał - nawet na ziemiach Klanu, który od niego wziął przecież część swojej nazwy, był to materiał dość rzadki... nigdzie poza nimi nie miał zaś okazji dotychczas go zaobserwować. Była by to więc dość okoliczność dość niezwykła, choć niewątpliwie bardzo korzystna - Insimbi, tak szare jak i pomarańczowe, było zawsze cennym zasobem, i nawet przy braku narzędzi koniecznych do obróbki zdecydowanie byłby rad mogąc je ze sobą targać.
- A tutaj mieliśmy poszukać jeszcze wapieni... więc wypadało by zobaczyć, czy nie ma jakiś w rzece. - dodał, przekładając liście bliżej brzegu. Następnie rozejrzał się, uprawiając się że w dalszym ciągu w okolicy nie ma wspomnianych już krokodyli, po czym wszedł na płyciznę i zaczął przeszukiwać kamieniste dno. Po chwili zanurzył pyszczek, i wyjął go, trzymając w nim kawałek białej, trochę porowatej skały, który to odłożył na przygotowane liście, następnie zaś wrócił, by kontynuować poszukiwania.

Awatar użytkownika
Jioni
Posty: 47
Gatunek: Gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 21 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 31
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Własne/DemiReality (lineart)
Kontakt:

#127

Post autor: Jioni » 23 lut 2021, 10:54

Przez chwilę nie była pewna, co odpowiedzieć. W końcu to, co przeżywała brzmiało strasznie nieprawdopodobnie. Co, jeśli Ishumi uzna ją za wariatkę? Może powinna to wszystko przemilczeć, skłamać, że wszystko jest w porządku? Jednak jakoś nie potrafiła. Sama myśl o kłamstwie budziła w niej obrzydzenie. Miała wrażenie, iż powinna być wobec kota szczera, mimo wszystko jej zaufał, choć nie musiał i miał wszelkie możliwe powody, by tego nie czynić. W końcu była dla niego obca.
Westchnęła więc krótko.
- Ja - zaczęła niezręcznie. - To najpewniej zabrzmi jak jakbym traciła rozum... Szczerze mówiąc nie jestem do końca pewna, czy tak właśnie nie jest... - westchnęła ponownie, przenosząc wzrok ze swego towarzysza na horyzont. - Czy kiedyś odwiedzając całkowicie nowe dla ciebie miejsce wydało się ono tobie dziwnie znajome? Czy kiedyś całkowicie obce tobie miejsce przywoływało u ciebie wspomnienia, które nawet nie wiedziałeś, że posiadasz? - przeniosła wzrok z powrotem na kota. - Ponieważ odkąd przekroczyłam granice tej krainy mam takie wrażenie. Początkowo myślałam, iż to przodkowie prowadzą moje łapy ku czemuś, co pisane mi było odnaleźć. Może ku poznaniu prawdy o sobie i swojej przeszłości? Lecz teraz okazało się, że na skale, którą obrałam sobie za cel zagnieździło się zło i... Szczerze mówiąc sama nie wiem, co o tym myśleć - wyznała, odwracając na koniec wzrok i wzdychając. - Może to wcale nie przodkowie mnie prowadzili - dodała po chwili. Zamilkła na moment, znów wbijając wzrok w horyzont, po czym znów zerknęła na Ishumiego. - Pewnie brzmię jak wariatka.
Mimo wszystko to wyznanie sprawiło, że poczuła się nieco lepiej. Źle jej było z tym, iż ukrywała to przed towarzyszami podróży. Choć jednocześnie obawiała się, iż wyznanie prawdy może sprawić, iż się od niej odwrócą. W końcu brzmiało to tak strasznie niedorzecznie...
Skinęła głową, wysłuchawszy kolejnych słów samca.
- Cóż, jestem niemalże pewna, iż barwniki można by znaleźć na tamtej skale... Lecz skoro zbliżanie się do niej nie jest bezpieczne powinniśmy poszukać innego miejsca. Bądź też któregoś z miejscowych, by nas do niego skierowali - rzuciła.
Gdy Ishumi zbliżył się do brzegu, by poszukać wapieni, dołączyła do niego. Nie tracąc więcej czasu przez chwilę obserwowała dno wodnego cieku, wypatrując charakterystycznych białych kamyków. Dostrzegłszy takowy zanurzyła pysk w wodzie, by go wyciągnąć, po czym odłożyła go na liście obok zdobyczy towarzysza. Potem wróciła nad rzekę. I tak w kółko, póki nie uzbierali wystarczająco dużo wapiennych odłamków.

Awatar użytkownika
Ishumi'Ikati
Posty: 95
Gatunek: Kot Czarnołapy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 17 lut 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kamirah (generator)
Kontakt:

#128

Post autor: Ishumi'Ikati » 25 lut 2021, 13:56

Wysłuchał słów gepardzicy, wpatrując się w nią z uwagą, po czym, gdy skończyła, żywo zaprotestował:
- Nie, wcale nie. - pokręcił przecząco łebkiem. Prawda, całą ta historia nie była czymś, co napotyka się codziennie... ale trochę już poznał i zwiedził, więc i nie takich dziwów się już nasłuchał. Zaś fakt iż Klan na porządku dziennym korzystał z usług rozlicznych wchodzących w jego skład szamanów, również pomógł mu przyjmować, a przynajmniej brać pod rozwagę rozmaite osobliwości i tajemnicze historie.
- Nie jestem co prawda szamanem... ale wiem też że Dawni, czy przodkowie, jak ich nazywasz, mają niekiedy bardzo dziwne metody działania. Wystarczy w końcu posłuchać którejś z legend, a te historie przecież też nie są wyssane z palca i kiedyś komuś musiały się przytrafić.
I nie, nie wiem, jak to jest, że nowo zobaczone miejsca są dla mnie znajome... znaczy się znam takie zjawisko, ale to trwa tylko moment, i zaraz to wrażenie się rozwiewa, więc to raczej nie to.
Mówisz że czułaś się prowadzona... więc czemu teraz, gdy okazuje się że na skale, którą obrałaś sobie za cel czai się zło, twierdzisz że to nie prawda? Może to właśnie to zło, lub ten kto za nim stoi, jest powodem dla którego musisz w ogóle szukać prawy o swojej przeszłości?
- odparł, próbując uspokoić kocicę, jednocześnie dość intensywnie zastanawiając się, czemuż to w ogóle szuka tej prawdy, czemu nie ma jej na wyciągnięcie łapy? W końcu, doszedł do wniosku, że albo musiała utracić bliskich w bardzo młodym wieku, albo też zapadła na jedną z tych przypadłości objawiających się zanikiem pamięci... Obydwa przypadki były... smutne. I nie chciał kolejnymi pytaniami drążyć tego tematu - zamiast tego uznał, że jeśli będzie taka potrzeba, to i tak się w pewnym momencie tego od niej dowie.
W międzyczasie wapiennych ułomków uzbierała się już cały stosik...
- Dobra, myślę że będzie tego. - stwierdził, zaczynając zwijać z liści opakowanie umożliwiające w miarę sensowne przeniesienie zbiorów.
- I tak, niewątpliwie coś byśmy tam znaleźli. Myślę że skoro było to jakieś większe stado może nawet cały składzik z przydatnymi materiałami, bo ze słów tej strażniczki nie wyglądało, że wyprowadzili się w sposób zorganizowany i skoordynowany. Nie mniej... no. To chyba teren poza zasięgiem - a przynajmniej ja na razie wolę się tam nie zapuszczać. - wzruszył lekko barkami, po czym dociągnął ostatni mocujący pakunek roślinny sznur.
- Wracamy? - zapytał, wskazując ruchem głowy kierunek z którego przybyli.

//Zt?

Odpowiedz

Wróć do „Sawanna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość