Newsy
  • 10.07.19
  • W dniach 10-26 lipca funkcje administracyjne na forum pełnią Athastan i Tamu
  • 09.07.19
  • Na forumowym fanpage'u trwa tydzień Zazu oraz rozpoczęło się kolejne głosowanie
  • 07.07.19
  • Audycja z Sheebą już do odsłuchania na forumowym kanale YT
  • 01.07.19
  • Postacią Miesiąca została Enasalin!
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Wykręcona Akacja

W porze deszczowej jego dnem spływają potoki rwącej wody, lecz przez pozostałą część roku dno jest suche i piaszczyste. Wysokie urwiska po obu stronach bywają zdradliwe i nieostrożnie stawiając łapy na chybotliwych kamieniach można zakosztować nieprzyjemnej drogi w dół. Na stromych zboczach znajdują się osłonięte od wiatru półki, do których da się dostać jedynie po wąskich, niemal pionowych ścieżkach.

Awatar użytkownika
Praojciec
Posty: 75
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Autorzy obrazków: Alfred Brehm
Kontakt:

Wykręcona Akacja

#1

Post autor: Praojciec » 27 paź 2018, 23:42

Powyginana we wszystkie strony średnich rozmiarów akacja to niezwykły wyjątek na dnie wąwozu, gdzie nie ma praktycznie żadnej roślinności. U jej korzeni leży kamienna płyta, na którą pada cień. Miejsce idealne na ucieczkę przed prażącymi promieniami słonecznymi. ~Lyanna

Awatar użytkownika
Rea
Aspirant
Aspirant
Posty: 51
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#2

Post autor: Rea » 07 kwie 2019, 15:19

Białofutra zatrzymała się tutaj, stojąc tuż przed kanionem prowadzącym na Lwią Ziemię. Mogłoby się zdawać, że doświadcza chwili zawahania iść, czy nie iść, lecz jej odpowiedź była prosta i stanowcza. Czego innego jednak mogła spodziewać się po swoim towarzyszu, na którym to właśnie teraz spoczęło jej spojrzenie. Wiedziała, że widok kanionu mógł nie być dla niego dobrą zapowiedzią dalszej wędrówki. W końcu to tam, na jego końcu przebywał lew, przez którego Haki odszedł.
- Pamiętam, co opowiadałeś mi o ojcu. Pewnie w ogóle nie masz ochoty się tam pokazywać? - zapytała Rea, jakby chcąc uprzedzić Hakiego, nim sam zgłosi swój sprzeciw. - Ale jestem niemalże pewna, że tam znajdę Narie. Jestem w stanie zaryzykować, bo poza nią nie mam już nikogo. - dodała, i choć mogło zabrzmieć to smutno, w jej głosie nie było żalu. Była stanowcza i gotowa do konfrontacji ze światem, na który jeszcze do niedawna nie mogła już patrzeć. Tylko dla Narie. Miała ochotę śmiać się z samej siebie. Mimo że Narie straciła w nią wiarę i uznała wręcz za "zdrajcę", wciąż chciała ją odnaleźć. Mimo, że nie jest jej już potrzebna, chciała być przy niej. Głupie uczucie. Miała wrażenie, że w ogóle to do niej nie pasuje. Albo zaczęła szaleć, albo naprawdę czuła się tak silnie za kogoś odpowiedzialna.
- Mam tylko jedno pytanie - co ty masz zamiar zrobić?

Awatar użytkownika
Haki
Posty: 67
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 65
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#3

Post autor: Haki » 07 kwie 2019, 15:34

Kiedy tylko postawili pierwsze kroki na Lwiej Ziemi, humor Hakiego wyraźnie się pogorszył. Wcześniej nastolatek próbował się jeszcze łudzić, że Rea zmieni zdani i pójdą szukać Narie gdzieś indziej, jednak stracił już wszelką nadzieję. Słów białofutrej wysłuchał ze spuszczonym łbem i smutnym wzrokiem, w końcu zdążył się do niej przyzwyczaić a nawet coś do niej poczuł i chociaż zapewne było to tylko młodzieńcze zauroczenie to zielonooki wiedział, że pierwsze dni będą dla niego trudne. Dodatkowo znowu zostanie sam jak palec, bez rodziny i przyjaciół. Jednak nienawiść jaką darzył swojego ojca była tak silna, że zielonooki nawet przez moment nie dopuszczał do siebie możliwości powrotu do domu.
-Prawdę mówiąc to nie wiem- odparł po chwili.
-Pewnie będę się włóczyć po terenach niczyich i spróbuję nie dać się zabić- dodał zdobywając się przy tym na wymuszony uśmiech.
-Jesteś pewna, że to dobry pomysł? Mój ojciec jest nieobliczalny i zabije cię, jeżeli spróbujesz mu w czymś przeszkodzić- powiedział spoglądając prosto w czerwone ślepia. Jednocześnie Haki zastanawiał się, czy zanim się rozstaną powinien wyznać Rei co do niej czuje.

Awatar użytkownika
Rea
Aspirant
Aspirant
Posty: 51
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#4

Post autor: Rea » 07 kwie 2019, 16:05

- Rozumiem. - odparła, w istocie spodziewając się, że w dalszą drogę ruszy samotnie. Choć nie przyznałaby tego otwarcie, na pewno też jakoś odczuje brak młodego u boku. Bądź co bądź, był kimś, kto najbardziej popierał ją w tej całej akcji. Nawet jeśli na początku był trochę drażniący.
- Cóż, Narie i tak ma mnie już za zdrajcę, więc chyba nikt nie będzie płakał jak się mnie pozbędą. - wypaliła, lecz nie wytrzymała długo i zaśmiała się drwiąco. - Może jestem lekko stuknięta, że pakuję się w takie bagno, ale nie dam nikomu manipulować Narie. Podobnie jak ty, postaram się przy tym nie dać zabić. - dodała, po czym spojrzała w głąb kanionu. Było w nim coś nostalgicznego, ale zarazem odpychającego. Gdyby nie Narie, czy kiedykolwiek jeszcze postanowiłaby przejść na tamtą stronę?
- W każdym razie, chciałam ci podziękować. Nie wiem jak ty ze mną wytrzymałeś te wszystkie dni, ale doceniam, że byłeś. Nasze stadko szybko się rozpadło. Pozostało nam teraz wierzyć, że spotkamy się jeszcze w pełnym składzie. - dodała, nie bez trudu siląc się na podziękowania. Była typem samotniczki nie przywykłej do okazywania wdzięczności, bo wszystko zawsze wolała robić na własną łapę. Ale teraz miała poczucie, że w jakiś sposób jest mu to winna.
- No, to co? Każdy w swoją stronę?

Awatar użytkownika
Haki
Posty: 67
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 65
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#5

Post autor: Haki » 07 kwie 2019, 16:21

Haki spróbował zaśmiać się wraz z Reą jednak wyszło mu to dość mizernie i skończyło się jedynie na delikatnym uśmiechu i to dość wymuszonym. Pomimo miłych słów jakie popłynęły z ust białofutrej, humor zielonookiego wcale się nie poprawił, ba, teraz było mu jeszcze trudniej rozstać się z opiekunką Narie. Z jednej strony brązowy chciał, jak najbardziej oddalić w czasie ich rozstanie, jednak wiedział, że z każdą chwilą rosła szansa na natknięcie się na któregoś ze strażników. Ostatecznie tylko kiwną łbem na potwierdzenie i ruszył w swoją stronę. Po przejściu kilku kroków odwrócił się w stronę czerwonookiej.
-Rea ja…- zaczął, jednak pozostałe słowa nie mogły mu przejść przez gardło. Pomimo to, jego spojrzenie zdradzało wszystko i o ile lwica obróciła się w jego kierunku, mogła się domyśleć, że nastolatek próbuje wyznać jej miłość.
Po chwili wahania, zielonooki skierował spojrzenie przed siebie i ze spuszczonym łbem ruszył ku nieznanemu.

z/t

Awatar użytkownika
Rea
Aspirant
Aspirant
Posty: 51
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#6

Post autor: Rea » 07 kwie 2019, 21:59

Z ust Hakiego nie padło już żadne słowo, a na jego skinięcie Rea odwróciła wzrok na kanion. I w tamtym też kierunku się udała. Słysząc, że młody jednak postanowił jeszcze coś powiedzieć, zerknęła na niego kątem oka, nie odwracając się jednak całkowicie. Jego wypowiedź urwała się, a białofutra zmarszczyła lekko brwi. Coś dziwnego było w spojrzeniu, którym Haki ją omiótł, choć zupełnie nie rozumiała co. Nim zdążyła w pełni odwrócić głowę, młody zdążył już obrać swój kierunek i ruszyć przed siebie. W każdym razie, Rea nie zaprzątała tym sobie dłużej głowy. Wkroczyła do kanionu, a jej celem była Lwia Ziemia.
/ zt

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 92
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#7

Post autor: Hatari » 21 cze 2019, 20:59

Samiec znów spędził nieco czasu na podróży, szukając po raz kolejny miejsca dla siebie. Szczerze powiedziawszy, nie miał zbytnio szczęścia, przynajmniej na razie.
Lecz może to dlatego, że nie do końca szukał tego, czego powinien?
Podczas kolejnej wędrówki Hatari zaczął poważnie się nad tym zastanawiać. Czego chciał - jedynie zaszyć się w jakiejś norze? A może czegoś więcej? Przeżył tyle lat w samotności, trzymając się na uboczu i skupiając jedynie na przeżyciu. Może czas to zmienić?
Rozmyślając nad tą kwestią dotarł wreszcie do kanionu. Przystanął na chwilę, gdy zorientował się, gdzie się znajduje. Miejsce to oczywiście było niezwykle ważne dla lwioziemców, ze względu na jego historię. Lecz mimo to nie wyczuł żadnych znaczeń zapachowych. Czyżby ów teren już do nich nie należał? To poniekąd dobrze. Przynajmniej żaden patrol nie powinien przeszkodzić mu w odpoczynku.
Dotarłszy do akacji usiadł pod nią i zaczął starannie doprowadzać swoje futro do porządku. Może i jakoś nie przywiązywał szczególnej uwagi do higieny, lecz oblepione brudem łapy nie były niczym przyjemnym. Nie mówiąc już o tym, że wolałby nie nabawić się pcheł, albo jakiegoś paskudnego choróbska.
Podniósł łapę i zaczął ją starannie wylizywać, na dobrą chwilę pogrążając się w myślach.
Co powinienem zrobić dalej?

Awatar użytkownika
Deviant
Posty: 15
Gatunek: Lampart plamisty
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 sie 2015
Krzepa: 60
Zręczność: 40
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: sandrinesgallery
Kontakt:

#8

Post autor: Deviant » 21 cze 2019, 22:46

Od dłuższego czasu Deviant był sam. Zresztą jakoś nie ciągnęło go do poznawania innych mieszkańców tej krainy. Owszem przez ostatnie lata udało mu się uciec żywy od rodziny, zwiać z niewoli u jakiegoś szurniętego i bucowatego władcy, oraz przeżyć pojedynek z ojcem. Po tym wszystkim stał się jeszcze bardziej zamknięty w sobie i jeszcze bardziej dziwny. Wychodził na żer tylko i wyłącznie nocą. O świcie chował się w jakichś opuszczonych grotach czy też innych bezpiecznych miejscach. Robił tak, bo nie wiedział czy na pewno jest bezpieczny na tej ziemi. Parę razy miał nawet ochotę zapytać kogoś gdzie się do jasnej cholery znajduje ale nigdy nie widział jakiegoś osobnika, który byłby samotny oraz skory do rozmowy. Wiele razy szpiegował innych starając się zdobyć jakieś informacje jednak wszystko czego się dowiadywał było dla niego jedyne bełkotem lub też jakimiś farmazonami. Co więc sprawiło, że Deviant wyszedł ze swojej kryjówki przed zmrokiem… Tego sam lampart nie wiedział. Po prostu się obudził i nie mógł zasnąć. Wyszedł więc z jaskini i stawiając ostrożnie łapy szedł w bliżej nie określonym kierunku.
Parę razy musiał się schować, by nie zostać przez nikogo zauważonych jednak wreszcie doszedł do miejsca, które wydawało się na tyle odludne i niezamieszkane, iż mogło stanowić idealną kryjówkę praz miejsce na zdobywanie informacji. Niestety gdy zbliżał się coraz bardziej do powykrzywianego drzewa akacji zobaczył, że ktoś już zajął idealną miejscówkę dla szpiega. Teraz lampart nie wiedział, czy powinien się zacząć skradać, czy odejść, czy….
Zaraz, zaraz ten osobnik był sam. Więc może dzięki temu zdobędzie tak potrzebne mu informacje? Postanowił więc się zbliżyć do lwa mając nadzieję, że znowu nie zostanie złapany w jakieś sidła.

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 92
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne/Lioden
Kontakt:

#9

Post autor: Hatari » 22 cze 2019, 15:18

Z początku nawet nie dostrzegł, że jest sam, skupiony całkowicie na czyszczeniu przybrudzonej sierści i w dodatku pogrążony w głębokim zamyśleniu. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, iż od czasu powodzi coś w jego życiu uległo zmianie. Porzucenie dawnego legowiska było jak zamknięcie pewnego rozdziału w jego życiu i teraz powinien rozpocząć kolejny. Początkiem z pewnością byłoby znalezienie nowego domu. Jakiegoś skrawka terenu, który mógłby sobie przywłaszczyć. Może ruszy na północ? Nie znał zbyt dobrze tamtych okolic. Całkiem możliwe, że odnajdzie tam coś godnego uwagi. Co jednak planował? Osiąść gdzieś i spokojnie dożyć starości? Znaleźć partnerkę i założyć rodzinę? Tego chyba nie pragnął, a przynajmniej nie było to jedynym jego celem.
W miarę, jak szorstki jęzor gładził kolejne partie jego ciała, czyszcząc je z pozostałego po wędrówce brudu, w jego głowie zaczął układać się plan. Plan, dzięki któremu być może wreszcie stałby się kimś więcej, niż tylko zwykłym włóczęgą.
Sęk jednak w tym, że nie sposób go zrealizować w pojedynkę.
W pewnym momencie coś przykuło jego uwagę. Właściwie nie był pewien, czy usłyszał dźwięk stawianych kroków, wyczuł zapach zbliżającego się zwierzęcia, czy też kątem oka dostrzegł poruszającą się czarną sylwetkę. Tak, czy owak podniósł łeb, kierując spojrzenie na nieznajomego. Trzeba przyznać, że lampartowi udało się znacznie do niego zbliżyć, zanim zdał sobie sprawę z jego obecności. Hatari westchnął cicho, w myślach wyrzucając sobie nieostrożność. Nie powinien tracić czujności.
Obrzucił czarnego kota badawczym wzrokiem. Trzeba przyznać, że do tej pory zbyt wiele do czynienia z lampartami nie miał. Po prostu zazwyczaj trzymał się zupełnie innych terenów, na których te zazwyczaj żyły. Był świadom tego, że zazwyczaj preferują one bardziej zalesione tereny, toteż nieco zaskoczył go widok tego właśnie w tym miejscu. Zwłaszcza, że ów zmierzał w jego stronę.
To w sumie całkiem interesujące, że ostatnimi czasy zwierzęta tak chętnie się do niego zbliżają. Myśl ta przemknęła mu przez ułamek sekundy przez głowę, wywołując na pysku jakiś marny cień uśmiechu. Następnie skinął lampartowi głową.
- Witam - rzucił krótko, głównie po to, by dać mu do zrozumienia, że nie ma zamiaru go przepędzać. Hatari był na chwilę obecną najedzony i w całkiem dobrym nastroju, a w okolicy nie było niczego wystarczająco godnego uwagi, by tego bronić, tak więc obecność czarnego mu nie wadziła. Oczywiście o ile ów jakoś mu się nie narazi.

Awatar użytkownika
Deviant
Posty: 15
Gatunek: Lampart plamisty
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 sie 2015
Krzepa: 60
Zręczność: 40
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: sandrinesgallery
Kontakt:

#10

Post autor: Deviant » 23 cze 2019, 11:48

Deviant specjalnie podchodził ostrożnie i cicho do lwa. Nie dlatego, że się bał, po prostu nie chciał znów trafić do jakiejś jaskini w formie niewolnika czy też żywej maskotki do zabawy. Pamiętał wszystko z pobytu u Mane i bardzo mu się to nie podobało, dlatego widok samotnego lwa był dla lamparta zagrożeniem. Owszem czarny wiedział też, że jak by nie patrzył „król sawanny” jest od niego silniejszy, ale i Deviant nie był na straconej pozycji. Ostatnio nie miał siły na walkę z powodu braku pożywienia więc był słabszy, jednak teraz był najedzony, a rany na ciele po walce z ojcem się już zagoiły. Oczywiście lampart też był można powiedzieć pogrążony we własnych myślach i coraz częściej myślał o tym co mógłby zmienić w swoim życiu aby nie być samotny. Przecież w pojedynkę miał bardzo małe szanse na przetrwanie, ale czy był gotowy do kogoś dołączyć? Tego nie wiedział, w końcu miał charakter rasowego psychopaty, a po pobycie u Mane niektóre cechy jeszcze mocniej się uwydatniły. Być może czarny bał się, że członkowie przyszłego stada go nie zaakceptują, ale czy to miało jakieś znaczenie? I tak w pojedynkę nic nie zrobi.
Podchodził powoli do lwa, który jak widział wylizywał swoją sierść. Cóż zastanawiał się jak mu się objawić czy od tyłu czy od boku czy może od przodu i właśnie wtedy stracił element zaskoczenia, gdyż się zdekoncentrował i ujawnił lwu swoją obecność bezwiednie stawiając swoje łapy prosto na niego. Dopiero gdy zauważył ruch samca zatrzymał się kilka susów od niego i przysiadł kładąc ogon na przednich łapach. Mierzył wzrokiem nieznajomego osobnika i oceniał swoje szanse. Siła, wzrost i waga przemawiały za lwem ale spryt i doświadczenie w polowaniu sądził, że były po jego stronie lecz czy tak właśnie było… Tego nie był pewny. Powoli więc wstał i zbliżył się jeszcze o parę centymetrów do nieznajomego. Owszem mogło to dziwnie wyglądać ale podchodził do niego tak jakby chciał zachować sobie dystans na ucieczkę i gdy zamierzał wykonać kolejny ruch usłyszał słowo wypowiedziane przez samca. Zatrzymał się w pół kroku i zaczął mierzyć go wzrokiem. Zaczynał się zastanawiać co ten samiec może od niego chcieć. Jednak coś mu mówiło, że powinien odpowiedzieć. Może więc pozostało w nim jeszcze trochę nauk jego matki lecz sam nie był tego pewny.
- Hej. – rzekł krótko, by dać mu do znak, że go słyszy oraz widzi. W końcu tyle czasu się do niego podkradał, że był pewny, iż w końcu zostanie zauważony. Nie zamierzał na razie atakować nieznajomego. W końcu może ten samiec będzie miał jakieś ciekawe propozycje, a w dwójkę na pewno mają większą szansę na przetrwanie niż egzystowanie na tych terenach w pojedynkę.

Odpowiedz

Wróć do „Kanion”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość