Newsy
  • 1.04.20
  • O godz. 10 rano zaczyna się event. Będą nagrody
  • 30.03.20
  • Witamy Hiraeth w gronie Mistrzów Gry
  • 29.03.20
  • Uporządkowano miejsca zbiorów miodu i węgla
  • 19.03.20
  • Informujemy, że Tamu zrezygnował z roli Mistrza Gry
  • 14.03.20
  • Audycja z Ilangą już dostępna do odsłuchania na Youtube
  • 10.03.20
  • Pojawiła się uaktualniona lista grywalnych gatunków z umiejętnościami
  • 04.03.20
  • Postacią Miesiąca została Lyanna
  • 17.02.20
  • Miss forum została Nataka, a Misterem Kayaba. Gratulujemy zwycięzcom.
Fabuła
  • Słońce nad Oazą
  • Nareszcie zakończyła się niebezpieczna burza piaskowa i Oaza wraca do normalnego życia.
  • Seryjny samobójca wciąż żyje
  • Po wielu próbach odebrania sobie życia oraz ataku Piegusa, Uharibifu ciągle przebywa w lwioziemskim więzieniu. Syn kanclerza usłyszy zarzuty.
  • Szkarłaciątka ruszają w świat
  • Młode Fedhy po raz pierwszy opuściły jaskinię by w towarzystwie matki zwiedzić sawannę.
  • Śmierć królowej
  • Berghi zmarła po trudnym porodzie i pozostawiła opiekę nad jedyną córką Fedzie.
  • Wyprawa Nany
  • Hieny poszukujące sposobu na zdjęcie klątwy ze swoich ziem dotarły na tereny Szkarłatnych.
  • Posłaniec królowej
  • Gepard z byłego Królestwa Końca Burzy w końcu doczekał się audiencji u lwioziemskiego Kanclerza.
  • Duchowe śledztwo
  • Szamanka Hiraeth i towarzyszący jej szakal udali się na Pogorzelisko w celu zbadania duchowej klątwy ciążącej na terenach klanu hien.
  • Szalony intruz
  • Na tereny Mrocznego Bractwa przypałętał się lew mający nie po kolei w głowie, a za nim dwie inne lwice.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Jezioro

Najważniejsze źródło wody na Złej Ziemi kontrastuje wyraźnie z otaczającymi je wyschniętymi terenami. Kamienisty brzeg nie sprzyja jednak wzrostowi roślin, które występują tu tylko sporadycznie. Mieszkają tutaj tylko krokodyle, które czasem zapuszczają się daleko poza wodę w poszukiwaniu zdobyczy.

Awatar użytkownika
Nataka
Posty: 90
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 kwie 2014
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

Re: Jezioro

#81

Post autor: Nataka » 03 lut 2020, 18:49

Po długiej wędrówce na zachód w końcu trafiła na najlepiej znane jej tereny, które niegdyś należały do stada Złej Ziemi, do którego należała. Wszystkie zapachy, które udało jej się wyczuć, wywoływały mnóstwo rozmaitych wspomnień. Mimo owych woni od razu zorientowała się, że tereny te są już od jakiegoś czasu opustoszałe. Zapachy nie były zbyt silne, były to jedynie pozostałości po ostatnich mieszkańcach...
Natrafiając na jezioro zostawiła swoją torbę z ziołami przy brzegu i postanowiła wejść do wody, aby pozbyć się kilku pcheł, które jeszcze momentami jej dokuczały. Gdy zanurzyła się w jeziorze łapami starała się przeczesywać futro z pomocą pazurów, aby mieć pewność, że problem zniknie. Siedziała tak w wodzie przez dłuższy czas przy okazji też trochę się ochładzając. Palące słońce nie współgrało dobrze z jej ciemnym futrem, więc każdy cień jak i każdy mniejszy zbiornik wodny był małym wybawieniem.
Po wyjściu na stały ląd otrzepała się, chwyciła swoją torbę w pysk i ruszyła wzdłuż brzegu, poszukując roślin, które mogłaby zebrać.

Nataka wyrzuca 3d100:
54, 67, 7


Intuicja tym razem jej nie zawiodła, tak więc, gdy od razu dostrzegła kocankę wśród krzewów przy brzegu podeszła do rośliny i ostrożnie łapiąc łodygę w zęby wyrwała ją razem z korzeniami. Pazurem oczyściła korzenie z resztek ziemi, wymyła je w wodzie, osuszyła i włożyła do torby. W ramach wdzięczności za przychylność natury i duchów, które pomogły jej odnaleźć roślinę Nataka podziękowała za nią w myślach, przykładając na chwilę łapę do swojego naszyjnika z ptasią czaszką. Potem udała się w stronę drzewa rosnącego niedaleko, aby położyć się pod nim i odpocząć przez wyruszeniem w dalszą drogę.

+ 1x kocanka
Obrazek
THEME GŁOS

Awatar użytkownika
Buhguur
Posty: 47
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 maja 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 50
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Ursiday
Kontakt:

#82

Post autor: Buhguur » 03 lut 2020, 22:45

Jak codzień Buhguur znany patrolował górskie przełęcze, skrywające wielkie skarby i ukryte wejścia do jaskinio-twierdz. Upływ lat zamienił wszystkie skarby w ruiny, uszkodził stare mechanizmy, ale wciąż jedno wymagało ochrony, to wiedza Stada Buhgr wyryta w jaskiniowych bibliotekach. Po którymś obchodzie włości Buhguur poczuł znudzenie wywołane przez marazm. Dzień w dzień pokonuje tę samą trasę w samotności i na złość nie spotyka intruzów, którym mógłby przetrzepać ryj, znaczy tak profilaktycznie dla sportu. Nie należy do lwów opatrzonych w odbieranie życia każdemu napotkanemu intruzowi, ale potrafi zabić i nie zwątpi we własne postępowanie, kiedy los postanowi go przetestować. Podejmując bój z nudą, powtarzalnością obowiązków, zmienił ścieżkę przerywając krąg przewidywalności. Po kolejnym obchodzie wyszedł poza szczeliny i górskie szczyty zachodniej korony, a trafił nad jezioro. Te niedaleko pustkowi, gdzie kręcą się krokodyle i tam zobaczył samicę. Stara rodzynka. Na początku coś tam chciał spróbować porozmawiać na poziomie, sprawdzić czy wciąż ma ten sam urok, ale zwątpił. Prezerwatywa nie chroni przed wszystkim. Nie zaczaił się ani nic z tych rzeczy. Dumnie podszedł do starej rodzynki, ba! Chciał zaproponować jej zapasy, ale drobna jest i Buhguur nie chce jej przypadkiem zabić. - Co tam masz? - od razu bez grzeczności zapytał o roślinę nie zdradzając emocji. Podniósł prawą łapę i wzrokiem latał między twarzą starej rodzynki, a ziołem.

- Jesteś sama? - zapytał. Rzeczowe pytanie od rzeczowego lwa, który wypiął dumnie pierś. Za odpowiednią opłatą obroni wszystkie bezbronne rodzynki samotnie zbierające roślinki.

Awatar użytkownika
Nataka
Posty: 90
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 kwie 2014
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#83

Post autor: Nataka » 04 lut 2020, 21:38

Nataka leżąc pod drzewem szybko dostrzegła ruch na tle skalistych gór. Zastrzygła leniwie uchem i ułożyła się wygodnie na brzuchu ze swoją torbą z ziołami między przednimi łapami na zaś, gdyby nieznajomy chciałaby ją zabrać. Rozpoznając w nieznajomym przedstawiciela swojego gatunku Nataka nadstawiła uszy, jakby już przygotowywała się na ewentualne pytania. Samiec szedł prosto w jej kierunku, tak więc lekko by się zdziwiła, gdyby nagle zmienił kierunek i udał się w inną stronę.
Dostrzegając jego lekko przerośnięte kły zaciekawiona uniosła delikatnie brwi. A to Ci okaz. Rzadko kiedy miała okazję widzieć coś podobnego. Łapiąc z nim kontakt wzrokowy podniosła się do siadu i wyprostowała, a ogon owinęła naokoło swoich tylnych łap. Słysząc jego pytanie, które było wypowiedziane w dość nieuprzejmy i nachalny według szamanki sposób ta westchnęła, myśląc, że lew pewnie jest jeszcze młodym, nietaktownym w rozmowie samczykiem...
-Witaj.- Przywitała się wpierw, mimo wszystko okazując tym samym szacunek nieznajomemu, którego on jej... Cóż, nie okazał.
-To są zioła. Jestem szamanką, potrzebuję ich.- Wyjaśniła krótko spoglądając po nim przelotnie, badając jego postawę, jakby starała się przewidzieć, co mógłby zrobić Buhguur bądź jaki ruch wykona jako następny. Na jego kolejne pytanie uśmiechnęła się lekko pod nosem, całkiem ładnie jak na jej """starczą""" urodę.
-Zależy, o kogo pytasz. Kilka duchów pewnie kręci się w pobliżu.-
Odparła wzruszając lekko barkami.
-Poza tym, ma to jakieś znacznie?- Przekrzywiła nieznacznie łeb na bok.
Obrazek
THEME GŁOS

Awatar użytkownika
Buhguur
Posty: 47
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 maja 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 50
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Ursiday
Kontakt:

#84

Post autor: Buhguur » 06 lut 2020, 22:38

Zbliżenie się do rodzynki od razu odkryło kolejne defekty. Nie jest lwicą o górskim pochodzeniu ze stada Buhgr. Brak jej charakterystycznych kłów, ale urody trudno jej odmówić. Uniósł brew okazując zainteresowanie wyglądem rodzynki oraz tym co mówi. Taktownie się przywitała, z czego zrezygnował Buhguur, i podzieliła się wiedzą o rzemiośle. Szamani to chodzące zagadki, o których mówi się wiele, ale z reguły niczego konkretnego. Wszyscy są jak krople wody prezentujące się w sposób prosty, podobny, jednak po dogłębym poznaniu wszyscy są różni.
- Nie zabiorę ci tej rośliny. - palnął znikąd i spróbował przybrać przyjaźniejszą postać. Opadł do siadu tylną częścią ciała łapiąc kontakt z ziemią, a próbując być pozytywnie nastawiony wysunął zęby robiąc uśmiech. Buhguur ma problemy z dobrym uśmiechem. Długie kły wystające poza jamę ustną poskąpiły mu zdolności naturalnego okazywania szczęścia.

Spoglądał w oczy rodzynki i kręcił wzrokiem na boki. Nie należy do grupy towarzyskich typów, ale postanowił podzielić się z nowo poznaną swoimi odczuciami, przemyśleniami, którymi przeciwko niemu nie wykorzysta. Buhguur ma w sobie pełno niewykorzystanej energii. Sama myśl o walce z rodzynką ekscytowała go, tak dawno nie miał okazji wziąć udziału w bijatyce, pobawić się. Nerwowo kręcił ogonem we wszystkie strony. - Masz naszyjnik stadny i wszystko ma jakieś znaczenie. Jesteś szamanką, więc wiesz lepiej ode mnie, że nasze decyzje determinują całe życie. Wybory, które wydają się błahe wpływają na życia naszych potomków. - mówił, a zbierała się w nim energia. Wreszcie nie zdołał jej powstrzymać. Podbiegl do lwicy i zaczepił ją, szturchając łapą bez wysuniętych pazurów w jej ogon. Buhguur miał przy tym niezły ubaw, ale jeszcze większy, gdy spoglądał na rodzynkę, oczekując jej reakcji.

Awatar użytkownika
Nataka
Posty: 90
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 kwie 2014
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#85

Post autor: Nataka » 09 lut 2020, 22:06

Gdy samiec zbliżył się do niej o kilka kroków Nataka wyprostowała łeb i nadstawiła uszy, a jej mięśnie nieco się napięły. W końcu nie wiedziała, z kim miała do czynienia, ale z pewnością wiedziała, że ten lew byłby w stanie ją powalić w sekundę. Musiała być gotowa na ewentualny unik. Dopiero po chwili, gdy Buhguur przysiadł na ziemi i przyjął bardziej wyluzowaną postawę Nataka nieco uspokoiła swe myśli i wciąż milcząc, wysłuchała swojego rozmówcy w uwagą. Na to pierwsze uśmiechnęła się pod nosem tajemniczo.
-Nie twierdzę, że chcesz mi je zabrać. Myślę, że i tak nie byłyby one Tobie potrzebne...~-
Rzuciła nieco złośliwie, ale w pozytywnym tonie, nie mając na celu urazić Buhguura w żaden sposób. Po prostu, tak logicznie rzecz biorąc, nie wyglądał on na szamana czy medyka... Najprędzej określiłaby go jako wojownika. Jego sylwetka i wyrobione mięśnie od razu mówiły same za siebie. Na jego następną wypowiedź Nataka pokręciła delikatnie głową na boki.
-Nie należę do żadnego ze stad. Mój naszyjnik jest źródłem mojej duchowej energii... Dla wielu jest to najzwyklejsza ozdoba. A co do naszych decyzji... Tu się zgodzę. Wszystkie nasze czyny mają swoje konsekwencje w przyszłości-...?!-
I nagle urwała, widząc, jak samiec podnosi się i rusza biegiem w jej kierunku. Unosząc wysoko powieki szybko uskoczyła w bok, kładąc po sobie uszy i marszcząc nieco nos w niezadowoleniu. Gdy wylądowała na ziemi od razu zwróciła się do niego przodem, marszcząc czoło.
-Co ty wyprawiasz...?-
Spytała skołowana, nie bardzo rozumiejąc, co właśnie zrobił drugi lew. Nie zaatakował jej, choć mógł, a jedynie trącił jej ogon łapą... Jakby chciał się bawić.
Obrazek
THEME GŁOS

Awatar użytkownika
Buhguur
Posty: 47
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 maja 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 50
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Ursiday
Kontakt:

#86

Post autor: Buhguur » 09 lut 2020, 23:21

Buhguur przestraszył Natake. Nie sądził, że zareaguje w sposób tak gwałtowny, jakby chciał jej zrobić krzywdę. Na świecie są różne lwy i choć się do nich nie zalicza, to rzeczywiście jego zachowanie było nie ma miejscu. Nic nie poradził. Spojrzał wylewnie na szamankę, potem uśmiechnął głupio, a przybliżając, spróbował się uśmiechnąć. - Zaczepiam cię. - Znowu palnął bez sensu, wracając do trącenia łapą ogona lwicy, która powinna zareagować w cieplejszy sposób. Zawsze istnieje opcja, że zostawi Buhguura, jakiego ciężko winić o podejmowanie kontaktu, próby wyładowania buzujących w nim pokładów niewykorzystanej energii. Ostatnio rzadko spotykał inne lwy.


- Chcesz ze mną powalczyć zapaśniczo? Bez pazurów i trwałych blizn? Dam Ci fory, słodka rodzynko - Odważnie zapytał, nie poprzestając zaczepiania fizycznego lwicy przez trącanie ogona łapą. Wykorzysta okazję, która mu się nadarzyła. Pytanie czy lwica też ją postanowi wykorzystać, może Buhguur uparciej ją zachęci do tego.
- Jesteś drobna, a to doskonały trening na siłę.

Awatar użytkownika
Ragir
Posty: 544
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 sie 2016
Zdrowie: 99
Krzepa: 61
Zręczność: 61
Percepcja: 31
Autorzy obrazków: flickamustang- podpis,karibu99, awatar- ja
Kontakt:

#87

Post autor: Ragir » 10 lut 2020, 20:10

-Dobrze się spisałeś- Nie kryłem zadowolenia. Widać jednak, że ptaszysko może się przydawać.
- Jak wrócimy dam ci strawy, na pewno jesteś głodny- W końcu tyle leciał i jeszcze został zaatakowany.
-Klątwa mówisz- To brzmiało dość interesująco i zarazem intrygująco sam będę musiał to sprawdzić w najbliższym czasie. Nie byłem szamanem ani nikim takiem, jednak samo uznanie tamtych terenów za jakieś takie inne było same w sobie ciekawe. do tego słyszał ryk... Czyli jakieś stado przejęło tereny. Też będę musiał to sprawdzić ale i być ostrożnym. Wolałbym nie wpaść w jakieś zasadzki czy coś podobnego. Szedłem spokojnie i byliśmy coraz bliżej naszej jaskini.

@Mistrz Gry

zt
Ostatnio zmieniony 14 lut 2020, 19:20 przez Ragir, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Karta PostaciThemeW całościRunObrazek

Obrazek
"Określają nas nasze czyny. To, co wybieramy. To, czemu stawiamy opór. To, za co gotowi jesteśmy umrzeć."

Awatar użytkownika
Nataka
Posty: 90
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 kwie 2014
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#88

Post autor: Nataka » 12 lut 2020, 20:36

Nataka stała tak w bezruchu, napinając mięśnie i strosząc sierść na karku, uważnie obserwując Buhguura. Słysząc jego słowa zdziwiła się i ściągnęła brwi w zastanowieniu. Milczała tak przez dłuższą chwilę, starając się posłuchać swojej intuicji. W końcu nie wszyscy muszą być mordercami, a napotkany lew całkiem trafnie zauważył, że taka walka mogłaby być dla niej swojego rodzaju treningiem. Spojrzała po swoich przednich łapach, jakby sama starała się ocenić, czy taki trening naprawdę był jej potrzebny, czy mogła sobie odpuścić... Chwilę potem znów uniosła wzrok spoglądając na pysk lwa stojącego przed nią. Bądź co bądź, faktycznie kipiał pozytywną energią, więc może zgodzenie się na jego propozycję nie wyjdzie jej na złe?
-W sumie... To chyba nie jest taki zły pomysł. Tylko nie połam mi kości przez przypadek. Z premedytacją z resztą też nie.- Rzuciła uśmiechając się nikle pod nosem i pochyliła łeb, aby ściągnąć z szyi swój naszyjnik, aby nie przeszkadzał jej w trakcie zapasów. Szybko schowała go do torby i odsunęła ją nieco na bok, aby wciąż była na widoku.
-...Rodzynko?- Powtórzyła za nim zdziwiona. -Mówisz tak do wszystkich lwic?-
Zapytała i pochyliła się nieco, przygotowując się do bitki.
~~~
Jako że jej "przeciwnik" nawet nie raczył jej odpowiedzieć na jej słowa postanowiła zabrać się stąd i ruszyć w dalszą drogę.
[ZT]
Ostatnio zmieniony 30 mar 2020, 15:43 przez Nataka, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
THEME GŁOS

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 622
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: kravariss + Gunter

#89

Post autor: Shanteeroth » 14 lut 2020, 16:21

Shanteeroth już z daleka usłyszała odgłosy rozmów, zwiastujące czyjąś niedaleką obecność. Im bliżej jeziora zaś się znajdowała, tym głośniejsze i wyraźniejsze były głosy lwów. Dwójka? Tak jej się wydawało. Jeden męski, drugi damski - aczkolwiek nie miała żadnej pewności, bowiem czasami pozory bywały mylące, o czym niejednokrotnie się przekonała. Powoli zbliżyła się do jeziora, niespiesznie wyłoniwszy się się z zarośli. Uśmiechnęła się łagodnie i skinęła łbem w kierunku rozmawiającej dwójki, znajdującej się - ku zadowoleniu srebrzystej lwicy - na przeciwległym brzegu akwenu. Shantee nie miała absolutnie nic przeciwko towarzystwu, niemniej liczyła na to, iż "zaliczy" tutaj krótki przystanek. Nieszczególnie więc próbowała inicjować rozmowę, lecz zanurzyła się zaraz z powrotem w zaroślach tuż obok brzegu, poszukując dokładnie tego samego, co raptem przed momentem odszukała znajdująca się tak blisko Nataka.

Shanteeroth wyrzuca 3d100:
98, 11, 93
1 sukces, szukamy dalej!

Nie zniechęciła się po pierwszych chwilach. Odwróciła się tak, by jeden z jej boków znajdował się równolegle do brzegu, po czym ruszyła przed siebie, niestrudzenie przecierając nosem kolejne trawsko, w poszukiwaniu żółtych kwiatuszków. Wiedziała, iż pewnego dnia może się bardzo przydać jej lub jej pacjentom, toteż nie zamierzała odpuszczać tak łatwo. Jej oko nagle wyłapało żółte drobinki pośród traw, niemalże więc popędziła w tamtym kierunku, chcąc się przekonać, czy tym razem jej się poszczęści. Jednocześnie też znajdowała się coraz bliżej Nataki oraz Buuhgura, jednak jakoś kompletnie teraz o tym zapomniała...

Shanteeroth wyrzuca 3d100:
76, 19, 75
Jak widać wysokie rzuty wciąż się nas trzymają.

Ku swojemu rozczarowaniu odkryła, że żółte drobiny okazały się tylko płatkami rozrzuconymi pośród wysokiej, suchej dość, trawy. Zapewne gdyby aż tak mocno nie zależało jej na odnalezieniu kocanki, dawno już zorientowałaby się, że zmysły spłatały jej złośliwego figla. Ostatecznie wylądowała nosem w pozostałościach po kwiatkach, które nie zdałyby się na zbyt wiele - chyba tylko do wykonania jakich ozdóbek z suszu. Westchnęła. Nie, nie mogła się poddać! Czuła podskórnie, że kocanka gdzieś tutaj się czai, schowana nieopodal i śmiejąca się jej w pysk. Westchnęła, po czym wróciła do jeziorka, od którego nieco się oddaliła, zwabiona złośliwością kocanki.
Potem już parła przed siebie, coraz bliżej i bliżej niecodziennej parki. Nie zamierzała ich podsłuchiwać, nie chciała im przeszkadzać, dlatego odczuwała narastającą presję, by odnaleźć to, czego potrzebuje i oddalić się, pozwalając tamtym dalej kontynuować schadzkę. Miała nadzieję, iż nie mają jej za złe tego nagłego pojawienia się w okolicy...
Shanteeroth wyrzuca 3d100:
78, 47, 39
2 sukcesy!

W końcu znalazła wysunięte na nóżce żółte kwiatuszki. Uśmiechnęła się szeroko, skinęła roślinie łbem jakoby w powitaniu, by następnie delikatnie ułamać sobie odrobinę kwiatków. Jakoś wyglądały śliczniej niż liście, a przecież - wierząc słowom Daktariego - miały równie lecznicze właściwości, jak zielone części rośliny. Wsunęła ostrożnie żółte miniaturowe słoneczko do sakiewki, wychyliła łeb z trawy i skinęła znowu głową, tym razem żegnając parkę. W sumie kto wie, czy w ogóle dostrzegli jej obecność?
Na wszelki wypadek postanowiła chwilę zostać, jakby chcieli podzielić się z nią pretensjami czy coś.

/ + 1x kocanka

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 622
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: kravariss + Gunter

#90

Post autor: Shanteeroth » 16 lut 2020, 22:32

Po upływie dobrej chwili uznała w końcu, iż najwidoczniej obecna tutaj dwójka nie miała nic przeciwko jej obecności - tak przynajmniej wnioskowała oraz taką nadzieję żywiła. Uśmiechnęła się jeszcze raz, po czym ruszyła przed siebie. Do miejsca docelowego wciąż miała wiele, wiele mil i z pewnością czeka ją jeszcze co najmniej jeden przystanek...

/ zt

Odpowiedz

Wróć do „Jezioro”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość