Newsy
  • 24.10.20
  • Nastąpiły zmiany w gronie administracji
  • 28.09.20
  • Audycję z Gvalch'cą można już odsłuchać na naszym kanale YT
  • 23.09.20
  • Zapraszamy na jesienną loterię!
  • 05.09.20
  • Pojawiła się możliwość samodzielnego expienia. Rozegrane treningi będzie można zgłosić -> tutaj
Fabuła
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Widmowy atak
  • Szkarłatni walczą w grobowcu z tajemniczym przeciwnikiem. Niedługo wiele w krainie może się zmienić...
  • Nierówna walka
  • Dwójka karakali zaatakowała parę lwów na Popielnym Stepie
  • Trzęsienie ziemi
  • Przy Lwiej Skale ziemia się zatrzęsła, a niebo zasnuło się gęstymi chmurami.
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
  • Spotkanie na szczycie
  • Enasalin zjawiła się pod Lwią Skałą na spotkanie z Tibem.
  • Złodzieje w Oazie
  • Dwójka wielbłądów została złapana na gorącym uczynku podczas próby obrabowania jaskini w Oazie. Faraon wydał na jednego z nich wyrok śmierci
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Gejzery

Wysoki szczyt, górujący złowrogo nad okolicą przyciąga wzrok i nawet u najodważniejszych potrafi wzbudzić dreszcz niepokoju . Drzemiąca w jego wnętrzu gorąca lawa zdaje się czekać, by pewnego dnia znów pokryć okolicę płynnym ogniem. Czasem ze szczelin wydobywają się cuchnące opary oraz czarny popiół, pokrywający zbocza grubą warstwą.

Awatar użytkownika
Tao
Posty: 96
Gatunek: Lampart
Płeć: Samica
Data urodzenia: 24 mar 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 25
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: AleTie, Falka
Kontakt:

Re: Gejzery

#11

Post autor: Tao » 13 paź 2020, 17:05

Niestety pomysł lamparcicy na uciszenie swojej towarzyszki okazał się nieskuteczny. Ba, nie dość, że nie zdołała jej uspokoić to na dodatek spowodowała iż maluda zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej. Tao zupełnie nie wiedziała co ma zrobić wszak przez ten lament w ogóle nie było można się skupić. Na szczęście po chwili pojawiło się wybawienie z tej całej sytuacji. Mianowicie ni stąd ni zowąd przybył drugi, tym razem dość nietypowy lew. Jegomość widząc to całe zamieszanie od razu zagadał do małej gepardzicy co okazało się bardzo pomocne. Adisa tak bardzo się zaciekawiła, że nie trwało długo, a w końcu zaczęła się uspokajać. Z kolei centkowana obserwując co mówi JieLing zdawała się być lekko rozbawiona. Śmieszyły ją słowa prze zniego wypowiadane ale w głębi duszy była mu za to wdzięczna wszak dzięki temu jej podopieczna zamilkła. Niestety jak się zaraz okazało nie na długo gdyż po kilku minutach ponownie zaczęła płakać. Jednak z tego co zauważyła kocica zachowanie maleństwa tym razem wynikało ze smutku, a nie z przerażenia. Tak więc samica poczuła, że musi je wesprzeć. Momentalnie objęła koleżankę łapą, przysuwając jednocześnie do siebie. Liczyła, że jej bliskość a także ciepłota ciała tym razem uspokoi malucha. W przeciwnym razie pozostanie chyba tylko zakrycie wrzeszczącego pyszczka ogonem.

Awatar użytkownika
JieLing
Posty: 49
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 16 maja 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Ssak
Kontakt:

#12

Post autor: JieLing » 17 paź 2020, 13:58

Przez chwilę samiec był uradowany, że udało mu się uspokoić małą, jednak radość ta nie trwała zbyt długo bo gepardzica znów zaniosła się płaczem tym razem jednak to nie on ją uspokajał, a jej towarzyszka.
- Ozyryzie czemu straszysz dzieci - rzucił żartem w swojego nowego przyjaciela. Podniósł swoje cielsko z ziemi skoro nie był już tam potrzebny i usiadł obok lwa zawijając ogon wokół łap.
- Ni hao! Nazywam się JieLing, a to mój towarzysz Ozyryz - powiedział nawet nie zastanawiając się czy samiec chciał wyjawić swoje miano nowo napotkanym kotowatym. Analizując całą sytuację Jie stwierdził, że samice nie powinny stanowić dużego zagrożenia, były bardziej przerażone niż wrogie i choć strach potrafi być bardziej niebezpieczny to wystarczyło uważać, żeby ich nie zdenerwować i wszystko powinno być cacy.
- Możemy w czymś pomóc? - zapytał ni stąd ni z owąd po czym spojrzał się na Ozyrysa aby odczytać jego reakcję na zaistniałą sytuację.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ozyrys
Posty: 163
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 23 gru 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Ale-Tie | Hiraeth | Dirke | Machati
Kontakt:

#13

Post autor: Ozyrys » 18 paź 2020, 13:13

Reanimacja poszkodowanej zadziała natychmiastowo. Gepardziątko obudziło się, zdziwione, że ktoś je wylizuje po twarzy, po czym zaczęło się niebosiężnie drzeć. Ozyrys aż skulił uszy z tego wrzasku, powstrzymując się jednak przed zakryciem uszu, co mogłoby być uznane za nietakt. Lamparcica szturchnęła dziecko w bok, ale nie przyniosło to absolutnie żadnego efektu. Jieling podszedł zaraz po synu Setha i próbował jakoś załagodzić sytuację, wygłupiając się przed dzieckiem i opowiadając niestworzone historyjki. Wyglądało to dość profesjonalnie, gdyby był dzieckiem, dałby się na coś podobnego nabrać. Ale nic z tych rzeczy. Ta znów zaczęła płakać. Panterka tym razem objęła małą, jakby to miało w czymkolwiek pomóc. Granatowogrzywy ponownie wspiął się na wyżyny swoich możliwości interpersonalnych, robiąc za komika. Ozyrys prychnął cicho. Wyłapał jego porozumiewawcze spojrzenie złotych oczu.
- Młoda chyba jest zmęczona, albo głodna. Na nic twoje starania. - odezwał się po dłuższej chwili milczenia, taksując biało-czarne dziecię. I pomyśleć, że do niedawna sam był taki mały. Ale na pewno nie był tak rozwydrzony. Gdyby doszło do podobnej sytuacji, pewnikiem dostałby od rodzicieli rzemieniem po dupsku, bo "książętom nie wypada".
- Może jednak na nas już czas? - rzekł do towarzysza i spojrzał na niego wymownie, robiąc kilka kroków w tył. Skoro młodej nic już się nie działo, byli tutaj zbędni.

Awatar użytkownika
Adisa
Posty: 50
Gatunek: gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 sie 2020
Zdrowie: 100
Krzepa: 20
Zręczność: 30
Percepcja: 28
Autorzy obrazków: Firya
Kontakt:

#14

Post autor: Adisa » 18 paź 2020, 15:26

Płakała, po prostu nie potrafiła się powstrzymać. Straciła swoich rodziców, musiała uciekać przed swoim domem, a na koniec prawie straciła swoją jedyną, przyjaciółkę/matkę przez głupie gejzery. Była cała w emocjach, więc dlatego się rozpłakała. Wciąż widziała na swojej drodze tylko niebezpieczeństwa, więc po gejzerach nie potrafiła odróżnić co jest niebezpieczeństwem, a co wytoworem jej wybujałej wyobraźni. Czuła się przez cały czas samotna, więc gdy Tao przytuliła się do jej rozstrzęsionego ciałka, ta od razu poczuła się lepiej, potrzebowała bliskości, ale nie na tyle, by uspokoić małą. Zauważyła już, że obcy się naprawdę zdenerwowali. Przynajmniej jeden z nich. Nie mogła stracić szansy poznania kogoś nowego, bo A. Mógli pomóc Tao i jej, w polowaniach, znajdowaniu kryjówek lub wodopoji i B. Potrzebowała rodziny. Musiała więc się uspokić, spróbowała jak najbardziej powstrzymać łzy, by przyczynić się w końcu do czegoś dobrego. Potrzebowała jakiejś minuty, by się uspokić i przestać płakać. Postanowiła powiedzieć, co jej siedzi na sercu.
-Przepraszam, że tak płakałam, ale przeszłość się odezwała. Po prostu, nie mogłabym wytrzymać straty kolejnych osób- Powiedziała po czym, powoli popłynęły łzy po jej policzkach.

/piszę na komórce więc górnych lotów to nie jest

Awatar użytkownika
Tao
Posty: 96
Gatunek: Lampart
Płeć: Samica
Data urodzenia: 24 mar 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 25
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: AleTie, Falka
Kontakt:

#15

Post autor: Tao » 18 paź 2020, 18:00

Przytulając swoją małą towarzyszkę, lamparcica cały czas obawiała się, że nie przyniesie to żadnego skutku i Adisa będzie płakać w nieskończoność. Owe obawy tym bardziej się nasiliły gdy ujrzała zniecierpliwienie samców. Nie miała zamiaru ich denerwować ale naprawdę nie wiedziała co może jeszcze zrobić aby uspokoić gepardziątko. I pewnie zastanawiałabym się nad tym jaki plan obrać gdyby nie nagłe słowa JieLing'a. Mianowicie granatowogrzywy ni stąd ni zowąd wyjawił swoje imię oraz kompana. Niewątpliwie na chwilę odciągnęło to myśli centkowanej od tego całego zamieszania. Tak więc odczytaszwy jak się nazywają również postanowiła się przedstawić. - Tao - odparła w dość specyficzny sposób ale na tyle wyraźnie by ją zrozumieli. Następnie lekko się uśmiechnęła po czym znów spojrzała na maludę, która ku jej zaskoczeniu zaczęła się uspokajać. Było to o tyle ciekawe, że jeszcze przecież kilka sekund temu darła się w niebogłosy. Ale jak widać nie tylko ona zauważyła iż dwa lwy są w miarę przyjaźnie nastawione. No chyba, że żarty jednego z nich były na tyle skuteczne. Nie wiedziała co dokładnie zadziałało ale cieszyła się z ciszy, która właśnie zapanowała. Po kilku minutach dziecko nie tylko przestało płakać ale nawet się odezwało. Co prawda kocica w mgnieniu oka dostrzegła, że ta wypowiedź była dla jej podopiecznej dość trudna ale na całe szczęście jakoś dała radę. Toteż w ramach podziękowania Tao musnęła lekko jej głowę. Poza tym liczyła, że w ten sposób da znać koleżance aby ta pokrótce opowiedziała ich historię. Wszak nie chciała aby tak dziwnie zakończyło się spotkanie z dwoma osobnikami. W końcu mogli oni posiadać jakieś ciekawe informacje na temat okolicznych terenów.

Awatar użytkownika
Adisa
Posty: 50
Gatunek: gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 sie 2020
Zdrowie: 100
Krzepa: 20
Zręczność: 30
Percepcja: 28
Autorzy obrazków: Firya
Kontakt:

#16

Post autor: Adisa » 19 paź 2020, 14:25

Małe gepardziątko, od razu poczuło się lepiej, gdy Tao pogłaskała jej małą główkę. Przy okazji poczuła się, o wiele bardziej pewniej. Już przestał jej drzeć ton głosu, a nawet przybrała odwagę, powiedzenia o swojej historii. W końcu to nie jest takie proste, szczególnie po tych wszystkich wydarzeniach, ale nie mogła zostawić tego co przed chwilą powiedziała, od tak. Zresztą najpewniej lwy, po powiedzeniu, że nie może stracić kolejnych osób, zaczęły się zastanawiać o co chodzi. No dobrze, trzeba było im powiedzieć. Wzięła głęboki wdech i zaczęła swoją opowieść.
-Przepraszam was, jeszcze raz za ten wrzask i płacz, ale ostatnio się u mnie bardzo dużo wydarzyło.-Powiedziała cichutko pod noskiem-Chciałbym wam właśnie opowiedzieć, co się stało, by zrozumieć, mnie troszkę bardziej.-Ok, zaczynamy Wzięła naprawdę głęboki wdech, a potem wydech-No dobrze, no to zaczęło się to pewnego dość słonecznego i zwyczajnego dnia. Miałam dość fajne i zwyczajne życiem, bawiłam się z innymi młodymi w stadzie i miałam...miałam rodziców.-Wtedy głos się jej załamał i można było się domyślić, że coś się z nimi stało-Do pewnego dnia, przyszedł stary lew, którego stado przyjęło z otwartością. Niestety okazał się podstępny i...-Wtedy poleciały łzy na policzki Adisy-Przepraszam, zabił na moich oczach moich kolegów, braci oraz siostry. Uciekłam i podróżowałam, aż dotarłam tu do lwiej krainy i poznałam Tao. O to moja historia.

Awatar użytkownika
JieLing
Posty: 49
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 16 maja 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Ssak
Kontakt:

#17

Post autor: JieLing » 19 paź 2020, 19:59

Samiec nie wiedział dlaczego Ozyrys był tak sceptycznie do wszystkiego nastawiony. Uśmiechnął się jedynie na jego wspomnienie o pójściu dalej.
- Ozyryzie, wiesz dlaczego jeszcze nikt nie pozbawił mnie koczka? To wcale nie przez złote oczy czy czerwone malowania i ozdoby, a dlatego, że jestem miły i zamiast wrogów zdobywam przyjaciół. Gdy jesteś w potrzasku przyjaciele się przydają. Nigdy nie wiesz czy nie spotkasz kogoś, kto akurat będzie ci przydatny - powiedział do przyjaciela miłym tonem, jednak jego słowa można było spokojnie skrócić do "siadaj na dupsku bo nie skończyłem rozmawiać".
- Tao - powtórzył cicho, aby zapamiętać.
- Bardzo ładne imię, w moich stronach oznacza ono drogę, ścieżkę - powiedział jako ciekawostkę. Jie zdecydowanie wyglądał na takiego, co po usłyszeniu takiej ckliwej historii by zaczął płakać i współczuć małemu dziecku, jednak on taki nie był. Od małego dzieciaka widział jak matki jego przyrodniego rodzeństwa mordują sobie nawzajem dzieci i choć jego matka była ulubienicą jego ojca to oznaczało to jedynie, że zarówno Jie jak i jego matka są na celowniku o wiele bardziej niż inni. Osobiście samiec nigdy nie chciał zabijać swojego rodzeństwa, nigdy nie rozumiał dlaczego nie mógł się z nimi bawić, dlatego wolał odejść. Adisa miała na tyle luksus, że jej rodzinę zabił ktoś z zewnątrz, nie była rozdarta pomiędzy zabitym bratem, a matką, która go zabiła. Kochał obu. Adisa była na tyle wolna, że mogła z całego swojego małego serduszka nienawidzić tego kto ją skrzywdził, Jie nigdy nie miał tego luksusu, w jego stadzie nawet uczucia były objęte zasadami. Jej historia kompletnie go nie interesowała, była jednak przydatna, zawsze to informacja, którą mógł kiedyś wykorzystać.
- Moje biedactwo, musiało być ci ciężko - powiedział z przejęciem niemal tak dobrze udanym, że sam by sobie uwierzył gdyby powiedział, że było prawdziwe.
- Od teraz jak ktoś ci będzie dokuczał możesz o tym powiedzieć Ozyryzowi, albo mnie,twoi Dage to załatwią - powiedział uśmiechając się do niej serdecznie. Nie zastanawiał się nawet czy Ozyrys chciałby być nazywany "starszym bratem" Adisy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Ozyrys
Posty: 163
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 23 gru 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Ale-Tie | Hiraeth | Dirke | Machati
Kontakt:

#18

Post autor: Ozyrys » 19 paź 2020, 23:50

Młoda zebrała się w sobie i zdobyła na odwagę, by w końcu wyksztusić z siebie jakiekolwiek słowa przeprosin. Jak na swój wiek wyrażała się aż nazbyt oficjalnie i kurtuazyjnie, to było dla niego nieco dziwne. Tak czy owak, dla niego była już na straconej pozycji i nadal obawiał się, że w każdej chwili może wybuchnąć, bez względu na pobudki. Na wszelki wypadek naszykował sobie dwie wolne łapy, by móc zakryć uszy i tym razem nie dbał o to, jak to zostanie odebrane. Pokrótce lamparcica się przedstawiła, a właściwie nieco wcześniej zrobiła to jej koleżanka, której imienia nadal nie znali. Kiwnął lekko w jej kierunku łbem, od niechcenia. I choć bardzo tego nie chciał, mocno się do nich zniechęcił. I tylko cud sprawiłby, by ponownie się do nich przekonał.
Jie znów rozpoczął zewnętrzny monolog. Ozyrys westchnął i wysłuchał, co ma do powiedzenia. Wzmianka o koczku poprawiła mu humor, ale tylko na kilka minut. Kolejną docinkę jednak puścił mimo uszu, był na to już uodporniony dzięki braciom i siostrom. Tylko poważna obelga wytrąciłaby go z równowagi na tyle, by zaczął ripostować, albo wdać się w przemoc fizyczną. Przestąpił z nogi na nogę, lekko zniecierpliwiony. Nadal będą tu stać, czy udadzą się w końcu do wulkanu?

Awatar użytkownika
Tao
Posty: 96
Gatunek: Lampart
Płeć: Samica
Data urodzenia: 24 mar 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 25
Zręczność: 50
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: AleTie, Falka
Kontakt:

#19

Post autor: Tao » 20 paź 2020, 16:30

W chwili, w której JieLing wyjawił lamparcicy co oznacza jej imię w stronach skąd pochodził, samica momentalnie się uśmiechnęła. Zawsze fajnie było poznać jakąś ciekawostkę. Poza tym skoro to zrobił to chyba nie był na nią zły więc tym bardziej miała powody do zadowolenia.
Wracając jednak do gepardziątka. Na szczęście Adisa w oka mgnieniu zrozumiała o co chodziło jej opiekunce i już po chwili ponownie odezwała się do lwich towarzyszy. Gdy tylko zaczęła opowiadać pokrótce swoją historię, centkowana odetchnęła z ulgą. Wszak nie wyobrażała sobie jak sama miałaby to zrobić. Owszem mogłaby to jakoś narysować albo pokazać na migi lecz trwało by to bardzo długo. A zważywszy na zniecierpliwienie jednego z samców wolała nie ryzykować. Tak więc dobrze się stało. Co prawda nie zmniejszyło to obawy Tao ale przynajmniej nie miała sobie nic do zarzucenia. Z drugiej jednak strony rozumiała Ozyrysa, w końcu kto by się nie zezłościł słysząc takie krzyki jak kilka minut temu. Dlatego też kocica nie chciała przedłużać już dłużej tego spotkania i posłała swojej podopiecznej wymowne spojrzenie. Licząc, że ta i tym razem zrozumie co ma na myśli. Jeśli tak się stanie, obie dadzą już samcą spokój.

Awatar użytkownika
Adisa
Posty: 50
Gatunek: gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 sie 2020
Zdrowie: 100
Krzepa: 20
Zręczność: 30
Percepcja: 28
Autorzy obrazków: Firya
Kontakt:

#20

Post autor: Adisa » 23 paź 2020, 21:28

Adisie było tak przykro i głupio, za to co zrobiła Tao, że spuściła głowę w dół i typowym dziecinnym gestem poszurała łapką, o suchy i twardy grunt. Sama wiedziała jak to jest, gdy otaczają cię głośne dzieciaki, które tylko i wyłącznie płaczą i wrzeszczą. W owym stadzie było tak, że nie znosiła tego, pomimo, że dała się przyzwyczaić. Wtedy jeszcze myślała, że posiadanie rodzinny/stada jest normalne i większość tak ma, dopóki sama nie straciła tego przywileju. Chciało jej się przez te myśli i wspomnienia znów zebrać na płacz, ale się powstrzymała, by nie chciała jeszcze bardziej wkurzyć lwów. No cóż, znów straciła możliwość zawarcia z kimś przyjaźni. Czuła, że powinna przeprosić i tak więc zrobiła:
-Przepraszam- Nie musiała mówić za co, bo chyba każdy tu zgromadzony, wiedział w czym rzecz. Odwróciła się pociągnęła małym pyszczkiem, Tao w znak, by już poszli i tak więc zrobiła.
Była tak zamyślona, tym wszystkim co się dzisiaj wydarzyło, że właściwie zupełnie nie zwróciła uwagi na to, co w jej pobliżu się znajduje. To był jej wielki i zarazem ostatni błąd, bo miała właśnie postawić swoją małą łapkę tam gdzie miało znajdować się podłoże. Był to tak popękany i piaskowy grunt, że załamał się. Na dole za to znajdowała się dziura i to nie taka zwykła, a gejzer. Wrząca woda była jakieś dwa metry pod ziemią, gdzie właśnie Adisa spadała. To wtedy wydały się z niej ostatnie słowa, a raczej krzyk. Gdy mała gepardziczka wleciała wszystkie myśli wyleciały, a został tylko ból, ogromny ból.

Odpowiedz

Wróć do „Wulkan”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość