Newsy
  • 21.03.19
  • Za tydzień zostaną usunięte postaci, które nie złożyły zapisu w regulaminowym czasie. Lista
  • 20.03.19
  • Kolejna audycja forumowego radia już w niedzielę 24.03 o 15. Ślijcie do prowadzącego pytania jakie chcecie zadać Natace i wpadajcie osobiście.
  • 18.03.19
  • Na forumowym fanpage'u pojawiło się głosowanie na postać z filmu, o której ciekawostki będą pojawiać się w przyszłym tygodniu.
  • 14.03.19
  • Możecie wziąć udział w tworzeniu mapy krainy.
  • 14.03.19
  • Nastąpiła zmiana w leczeniu ran - teraz rany goją się same powyżej 80 HP. A dla tych którzy potrzebują medyka, już wkrótce na fabule pojawi się nowy NPC.
Fabuła
  • Odnaleziona dwórka
  • Seth w czasie polowania w Oazie napotkał intrygującą lwicę.
  • Zaginiona lwica
  • Moyo przebywając w Krzewiastym Zagajniku z dwójką lwic, rozpacza po zniknięciu Uy.
  • Obcy pod Lwią Skałą
  • Nieznajomy lampart zjawił się w Kamiennym Kręgu, gdzie znajduje się Shani z dziećmi.
  • Niebezpieczne znalezisko
  • W Wyjących Grotach Rea i Haki natknęli się na znajome zwłoki.
  • Przychodnia w Dżungli
  • Chore i ranne postacie mogą uzyskać pomoc u medyka, który osiedlił się w Dżungli.
  • Niech żyje Legion!
  • Grupa zwierząt pod przywództwem Maer'vu przejmuje Góry i Dolinę w swoje władanie.
  • Negocjacje na ziemi niczyjej
  • Ragir i Tib w eskorcie członków swoich stad prowadzą rozmowy pokojowe na Bagnie.
  • Kolejny poród
  • Nefthis z przybranym dzieckiem schroniła się w Oazie. Lada chwila jej rodzina powiększy się o troje maluchów.
  • Audiencja u Wodza
  • Mane trafił do Ukrytej Jaskini, siedziby Wodza, który stoi na czele intrygi toczącej się w krainie.
  • Poród w Małej Jaskini
  • Jinamizi urodziła dwoje lwiątek. Ich ojcem jest nieżyjący już Nazmir.

Pierworodni przywódca: Tib

Zła Ziemia przywódca: Ragir

Legion Seta przywódca: Maer'vu

x
Suwak
Pustkowia Dżungla Wodospad Wulkan Pustynia Oaza Góry Dolina Jezioro Cmentarz Ciernisko Kanion Wąwóz Wodopój Upendi Termitiery Bagna Lwia Skała Drzewo Kilimandżaro Las Sawanna

Urwisko

Płynąca tędy od wieków rzeka wyżłobiła głęboką, żyzną dolinę. W miękkiej ziemi można wykopać jamę, zapewniającą bezpieczne schronienie, niewidoczne zarówno z góry kanionu. Strome zbocza stanowią dla ptaków dogodne miejsce do zakładania trudno dostępnych gniazd.

Awatar użytkownika
Praojciec
Posty: 56
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Autorzy obrazków: Alfred Brehm
Kontakt:

Urwisko

#1

Post autor: Praojciec » 26 paź 2018, 11:58

Stojąc w tym miejscu można objąć wzrokiem cały kanion, a płynąca w dole rzeka wygląda z tej odległości jak niewielki strumyk. Jednakże jeden nieuważny krok wystarczy, by spaść z wysokiego urwiska prosto do rwącej wody.
~Gunter

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 23
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne.
Kontakt:

#2

Post autor: Hatari » 14 lut 2019, 14:05

Wydostawszy się z pustynnych terenów, ruszył dalej na południowy - zachód. Zapolował po drodze, ugasił pragnienie w pierwszym napotkanym wodnym zbiorniku, po czym kierując się tam, gdzie go łapy poniosły dotarł wreszcie do wąwozu.
Zatrzymał się na skraju urwiska, zerkając w dół na wijącą się w dole rzekę. Strącił łapą jakiś kamień, przyglądając się przez chwilę, jak spada w dół, obijając się o wystające skalne półki, aż wreszcie zniknął mu z oczu. Wówczas mruknął krótko i przysiadł ostrożnie, rozglądając się po okolicy.
Teren całkiem mu się podobał, choć nie był jeszcze pewien, czy nadaje się, by stać się jego nowym domem. Do tego potrzebowałby miejsca na legowisko, a także dobrych terenów łowieckich i źródła wody w pobliżu. Będzie musiał się tu dokładniej rozejrzeć.
Lecz na razie skupił się na odpoczynku.

Awatar użytkownika
Duch
Posty: 11
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 17 sty 2015
Krzepa: 50
Zręczność: 70
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KoyukitoriGirl, XKSilver, Disney, ja
Kontakt:

#3

Post autor: Duch » 26 lut 2019, 11:25

Duch już od kilku dobrych miesięcy przebywała w tej krainie - głównie na wschodnich terenach, jednak w ciągu tego czasu dotarły do niej informacje, że to na zachodzie są jakieś stada. Nie dowiedziała się wprawdzie jakoś specjalnie dużo przy swoich małych... erm, "przesłuchaniach", a być może nawet informacje były już nieaktualne, w końcu był to kawałek drogi, ale... postanowiła jednak wybrać się w tamtym kierunku. Były tam ponoć dwa stada - Lwia Ziemia oraz Zła Ziemia.
A jakie to miało dla niej znaczenie? No cóż... oprócz tego, że była po prostu ciekawa, to jeszcze - już od jakiegoś czasu - ciągnęło ją, by znaleźć w końcu jakiś dom. Głównie instynktownie, bo... samotna lwica i takie rzeczy. Bycie samotniczką przez tak długi czas nie było dla niej naturalne!
Ale można powiedzieć, że dopiero rozpoczynała swoją podróż. I nie, żeby nie była nigdy na zachodzie tej krainy - właściwie to kiedyś przybyła tak od strony lasu - ale łażenie po tych wszystkich ziemiach po prostu nie było jakieś opłacalne, gdy to po wschodniej stronie odkryła sawannę. Choć góry jej się zbytnio nie podobały. Można powiedzieć, że była "klasycznym lwem" i nie przywykła do takich wspinaczek, dlatego też zazwyczaj omijała je - "zazwyczaj", bo jednak zdarzyło jej się zapuścić tam głębiej kilka tygodni temu i odkryć dolinkę.
Ale już kończąc z tym tłem fabularnym... Po tym jak Duch chapsnęła jakąś niedużą przekąskę w upendi, zjawiła się w tych okolicach. Jakoś wybitnie jej się nie śpieszyło, w końcu musiała pozostawać w dobrej kondycji, by dobrze się prezentować, a takie łażenie non stop, a także głodzenie się by jej w tym nie pomogło.
W oddali dostrzegła lwa - czyżby stał na samym skraju urwiska? Sama nie przepadała za wysokościami - wprawdzie nie był to jakiś silny lęk, ale te sprawiały, że czuła się niekomfortowo. Może był to też jeden z powodów jej niechęci do gór... W każdym razie zmniejszyła pomiędzy nimi dystans, jednak nie jakoś dużo - chciała, by pozostało pomiędzy nimi chociaż z kilka dobrych metrów. Nie skradała się też, a kroczyła pewnym krokiem. Może on będzie wiedział coś więcej o zachodzie i tych całych stadach. O ile będzie chciało mu się gadać.
- Hej, puchatogrzywy. - rzuciła dla przykucia jego uwagi - wymyślanie wszelkich "przydomków" było już dla samicy przyzwyczajeniem. Po zmniejszeniu nieco dystansu mogła też się nieco bardziej przyjrzeć samcowi - postawny, o bujnej grzywie... No, tak samiec powinien wyglądać!
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 23
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne.
Kontakt:

#4

Post autor: Hatari » 26 lut 2019, 20:22

Nie można było powiedzieć, że jakoś specjalnie spodziewał się towarzystwa w tym miejscu, lecz stwierdzenie, iż przybycie nieznajomej szczególnie go zdziwiło też byłoby sporo na wyrost. Ot, odetchnął głębiej i po chwili odwrócił łeb, kierując spojrzenie w stronę zbliżającej się do niego szarej sylwetki. Obrzucił ją od stóp do głów uważnym spojrzeniem, które co niektórzy mogliby pewnie i uznać za niegrzeczne, on jednakże średnio się tym przejmował. Samica, szaro umaszczona, na oko młodsza od niego. Był przekonany, że nigdy wcześniej jej nie widział. Hatari miał bowiem znakomitą pamięć do pysków i zapachów, o czym w przeszłości zdołał przekonać się niejeden z jego wrogów, których potrafił śledzić przez kilka dobrych dni. Z drugiej jednak strony nie zakładał na wstępie, że przybywa spoza krainy - jakby nie patrzeć sam nie należał do szczególnie towarzyskich typów. Całe życie spędził praktycznie w samotności, a jego kontakty z przedstawicielami jego gatunku były mocno ograniczone.
Może przyszedł czas, by to zmienić?
Myśli takie, jak te nachodziły go coraz częściej. Czyżby zwyczajnie odzywał się w nim wrodzony instynkt stadnego zwierzęcia, czy może coś zgoła innego? W chwilę później zazwyczaj znikały, pozostawiając za sobą jakiś dziwny, nieprzyjemny posmak. Uciszał je tym, iż nie uśmiechało mu się przyłączyć do lwioziemców, którzy zresztą zapewne nie powitaliby z otwartymi ramionami osobnika z reputacją kłopotliwego awanturnika. Co do Złej Ziemi, szczerze powiedziawszy nie był do końca pewien co do sytuacji tamtej grupy, zresztą, zniechęcały go zajmowane przez nią tereny.
Jednakże kto wie, co przyniesie los. Być może pojawi się więcej opcji... A może Hatari zapragnie wziąć sprawy w swoje łapy i samemu założyć stado? Przyszłość pokaże.
Uniósł lekko brew, słysząc przezwisko, jakim obdarzyła go nieznajoma.
-Witaj, szara - odparł w odpowiedzi, machnąwszy krótko ogonem. Brzmiał, jak ktoś, kto nie używał swojego głosu od dłuższego czasu, co zresztą nie mijało się zbytnio z prawdą. Przekrzywił lekko łeb, wpatrując się w samicę. Nie podniósł się z pozycji siedzącej, uznając, że ta nie ma wobec niego wrogich zamiarów.

Awatar użytkownika
Duch
Posty: 11
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 17 sty 2015
Krzepa: 50
Zręczność: 70
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KoyukitoriGirl, XKSilver, Disney, ja
Kontakt:

#5

Post autor: Duch » 27 lut 2019, 17:54

Na bycie obrzuconą takim uważnym spojrzeniem nie zwróciła nawet uwagi - ot, sama często to robiła, a niektórzy członkowie jej rodziny i znajomi nierzadko określali ją mianem niekulturalnej. Nie tylko przez gapienie się oczywiście - zdarzało jej się niekiedy używać niezbyt kulturalnego słownictwa, określeń, czy nawet podnosić głos bardziej niż było to konieczne (nawet przy zwykłych rozmowach). Pojęcie przestrzeni osobistej też nieco u niej utykało - o ile to nie była jej przestrzeń. I choć nieco utemperowała swoje zachowanie w ostatnim czasie (być może wpływ na to miała samotność? Albo bardziej dojrzała?) to i tak dalej pozostawała sobą.
W każdym razie jej celem była Zła Ziemia - jakoś nie przechodziło jej przez myśl, że mogłaby się wpasować do lwioziemców, a na pewno nie po tym co słyszała. Choć niby słyszała niewiele. Nawet nie miała pewności, czy dobrze zrozumiała opis tamtych ziem. Lwia Ziemia miała na swoich terenach jakąś wielką formację skalną - nawet ją kiedyś widziała z daleka. Więcej niż raz, bo to jednak spore było. Ale to drugie stado? To chyba nie mogły być te pustkowia... nie?
Na jej pysku pojawił się lekki uśmieszek, gdy nieznajomy również użył przezwiska.
- Hmm... - Przysiadła w pewnej odległości i postukała się lekko pazurem po jednym z kłów. Teatralny namysł. - "Puchatogrzywy" jest jednak trochę przydługie. "Duży" by pasowało, ale było już kilka samców, których tak nazywałam i czas na odmianę. Jakieś sugestie? - Ostatecznie machnęła zamaszyście ogonem, oczywiście szybko opuszczając łapę. W każdym razie nie miała zamiaru zbliżać się do urwiska.
- Posiadasz może jakąś wiedzę na temat tutejszych stad... puchaty? - zapytała, ale po ostatnim słowie mlasnęła głośno, wyciągając nawet przy tym mlaśnięciu na moment jęzor, jakby przydomek "puchaty" też jej nie posmakował. Nawet zmarszczyła zabawnie nos na sekundę - jak lwiątko, któremu coś się spodobało.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 23
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne.
Kontakt:

#6

Post autor: Hatari » 28 lut 2019, 12:35

Jakby nie patrzeć Hatari niewiele miał wspólnego z ogólnie przyjętą kulturą osobistą, co było pewnie częściowo winą okoliczności, w jakich dorastał, a częściowo po prostu wynikało z jego charakteru. Dla niektórych byłby jedynie zwykłym gburem, inni pewnie nawet posunęliby się dalej, nazywając go barbarzyńcą, czy tam dzikusem. Choć trzeba przyznać, że podobnie, jak samica, i on z biegiem czasu nieco się opanował. Przynajmniej na tyle, iż znacznie rzadziej wszczynał bójki i nie narzucał się co drugiej napotkanej samicy. Lecz co się dziwić, w końcu burzliwą młodość miał już za sobą.
Z racji tego, iż od urodzenia mieszkał w okolicach, zapewne wiedział więcej o tutejszych stadach od swej rozmówczyni, choć trudno było powiedzieć, że było to wiele. Zazwyczaj trzymał się na uboczu, nie mieszając w politykę i ograniczając znacznie kontakty z innymi. Wiedział jednak na tyle, by być pewnym, iż Lwia Ziemia to nie miejsce dla niego, a na Złej Ziemi pewnie przymierałby z głodu podczas pory suchej, biorąc pod uwagę to, jak jałowe są tamtejsze tereny. No, chyba, że przez czas powodzi coś się zmieniło.
Obserwował ją z niejakim rozbawieniem, gdy ta zastanawiała się nad kolejnymi przezwiskami. Sam w swoim życiu dorobił się kilku. Niektórzy nazywali go "rudym", inni "krwawym", jeszcze inni "tym cholernym włóczęgą", jednakże "puchatym" to chyba jeszcze nie był. Uśmiechnął się lekko.
- Słyszałem tego tak wiele, że lepiej nie będę wszystkiego wymieniać - rzucił. - A moje imię to Hatari.
Pominął fakt, że tak właściwie to imienia nie miał, a przynajmniej nikt go takiego nie nadał, póki sam nie stwierdził, iż na takowe zasługuje. Również machnął ogonem, znów strącając w przepaść jakiś kamyk.
- Coś tam wiem, ale nie mogę powiedzieć, że zbyt wiele - odparł, wzruszywszy barkami. - Do żadnego nie należę - dorzucił po chwili, na wypadek, gdyby szara miała co do tego wątpliwości.

Awatar użytkownika
Duch
Posty: 11
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 17 sty 2015
Krzepa: 50
Zręczność: 70
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KoyukitoriGirl, XKSilver, Disney, ja
Kontakt:

#7

Post autor: Duch » 01 mar 2019, 21:05

- Szkoda. - odparła, bo zawsze jakieś nowe pomysły na wszelkie przydomki były u niej mile widziane! - Niech będzie, mogę zrobić wyjątek i używać imienia w twoim przypadku... Hatari. - I faktycznie zrobiła tę krótką pauzę przed wypowiedzeniem jego imienia, jakby chcąc sprawdzić jego brzmienie, gdy wypowiedziane jej pyskiem. Od długiego czasu nie używała imion. Tak zupełnie. W końcu była sama, a kogo napotkała to nazywała po swojemu. W stadzie czy z towarzyszami podróży było często inaczej - nazywała ich naprzemiennie to imieniem, to przydomkiem, choć to też zależało od danego osobnika.
Ale to były stare dzieje.
- Ja jestem Duch. - odwdzięczyła się samcowi swoim imieniem. Zauważyła, jak ten strąca w przepaść kamyk i odchyliła uszy - co prawda lekko, ale zauważalnie. Uh, wysokości. Zaraz powróciły one jednak do zwyczajnej pozycji.
- Słyszałam o Lwiej i Złej Ziemi. - zaczęła, ciekawa czy Hatari wiedział więcej od niej czy też nie. - Zła Ziemia leży na zachodzie, Lwia na południu. - Tutaj przerwała na moment, dając rudemu czas na ewentualne sprostowanie jej słów, jeśli posiadał inne informacje. - Na tej całej Lwiej Ziemi jest ta wielka formacja skalna... wodopój, las... - Zamyśliła się, a po chwili zmarszczyła nos. - Na Złej ponoć nie ma wiele roślinności. - Podsumowała co wiedziała - a przynajmniej o terenach, bo różnice pomiędzy stadami to jednak coś innego. No i skąd miała wiedzieć, że "niewiele roślinności" oznaczało jakieś pustkowia. W każdym razie sobie ich nie wyobrażała, gdy to swego czasu usłyszała po szlajaniu się po tej krainie.
- W każdym razie... - Co prawda powód tego całego gadania o stadach był oczywisty (szpieg! ...nie no), ale... - Znudziło mi się samotne życie. - "I ostatnio bywało ciężej" dodała w myślach gorzko, bo jednak życie samotnego lwa... ba, samotnej lwicy! Gdy ta powinna żyć w grupie nie należało do najlżejszych. Co prawda zawsze jakoś sobie radziła, udawało jej się wychodzić z trudnych sytuacji, ale mimo wszystko była zwierzęciem stadnym i pewnie instynkt ją pchał. Od początku wychowywana w stadzie nie była także typem samotniczki.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 23
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne.
Kontakt:

#8

Post autor: Hatari » 03 mar 2019, 10:44

- Możesz mnie nazywać, jak chcesz - rzucił, wzruszywszy nieco barkami. W końcu do tego nawykł. Niewielu napotkanym zwierzętom się przestawiał, toteż wielu z tych, z którymi miał do czynienia zapamiętało go jedynie jako bezimiennego, rudawego samotnika.
- Duch - powtórzył, po czym skinął powoli łbem - nie do końca dało się jednak określić, czy do niej, czy do swoich myśli. Niemniej, po chwili samiec podniósł się z miejsca, oddalając od krawędzi o kilka niedużych kroków i zwracając frontem do szarej. Obrzucił ją jeszcze jednym, przeciągłym spojrzeniem.
Zastrzygł lekko uchem, gdy ta zapytała o stada. Więc najpewniej jest spoza krainy - tutaj większość zwierząt wiedziała o Lwiej i Złej Ziemi przynajmniej częściowo, a wielu, nawet spoza stad, znała ich historię. Jakby nie patrzeć te dwie grupy przez długi czas były tym, co kształtowało tę krainę, wywierając wpływ również na osoby postronne. On sam wiedział co nieco, lecz zazwyczaj po prostu nie interesował się zbytnio stadnymi sprawami. Przynajmniej w jakimś większym stopniu ponad to, co było dla niego przydatne i konieczne, żeby zorientować się w obecnej sytuacji. Po powodzi był mocno do tyłu z informacjami - nie wiedział więc niczego o podziale Lwiej Ziemi i zniknięciu władców, nie mówiąc już o tym, co ostatnio działo się za zachodnią granicą.
- Tak - potwierdził jej słowa, siląc się na lekki uśmiech. - Tereny Lwiej Ziemi skupiają się wokół Lwiej Skały... To właśnie ta charakterystyczna kupa kamieni. Mają dość sporo ziemi i to całkiem bogatej w zwierzynę, źródło wody i całkiem bogatą historię. Lwioziemcy byli na tych terenach od pokoleń, można by rzec, iż w dużym stopniu właśnie oni kształtowali tę krainę. Mówią, że są honorowi i szanują wszelkie życie, nawet roślinożerców, na których polują. Chociaż osobiście poznałem ich z nieco innej strony - uśmiechnął się szerzej, wspominając swoje liczne spotkania z lwioziemskimi patrolami na przestrzeni wielu lat, które zazwyczaj kończyły się na potyczkach. - Zła Ziemia również wywodzi się z Lwiej. Swego czasu w stadzie nastąpił przewrót, jeden brat zabił drugiego, by przejąć władzę, przepędzając jedynego dziedzica tronu. Ten powrócił po latach, by odebrać to, co mu się należało. Po pokonaniu stryja wygnał jego popleczników na pustkowia. I choć ta historia ciągnie się jeszcze dalej, najważniejsze jest, że Zła Ziemia to właśnie ta grupka wygnańców... Czy też ich potomkowie. Ich tereny znajdujące się owszem, na zachodzie, są szczerze mówiąc dość nieciekawe. Niewiele zwierzyny, mało wody i roślinności, wszędzie piach. Złoziemcy niejednokrotnie przymierali głodem podczas suszy. Chyba nie muszę dodawać, że nie pałają wobec Lwiej Ziemi sympatią - uśmiechnął się lekko. - Wielu z nich pragnie zemsty - urwał na chwilę i odchrząknął. - To tyle, co wiem. Jeśli coś się zmieniło, jak na razie nie mam pojęcia. Widzisz, jakiś czas temu krainę spustoszyła powódź. Sporo mogło się zmienić.
Westchnął ciężko, odwracając się na chwilę, by spojrzeć na horyzont. Powinien zdobyć więcej informacji, żeby nieco zorientować się w sytuacji.
Spojrzał ponownie na nią, lekko mrużąc ślepia. Sam czuł coś podobnego, więc wyobrażał sobie, jak bardzo ciężka samotność może być dla lwicy. O ile samce często opuszczają rodzinne stada, tak samice zazwyczaj tego nie czynią, toteż musiała być to dla niej mocno nienaturalna sytuacja.
Westchnął.
- To zrozumiałe - mruknął. - Ja jestem sam przez całe życie i coraz częściej przychodzi mi do głowy, że może czas to zmienić. Ale to się jeszcze zobaczy - dodał, wzruszając barkami i przysiadł. Najpierw znajdzie w okolicy jakieś odpowiednie schronienie, potem pozbiera nieco informacji... A dopiero później zdecyduje, co robić dalej.

Awatar użytkownika
Duch
Posty: 11
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 17 sty 2015
Krzepa: 50
Zręczność: 70
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KoyukitoriGirl, XKSilver, Disney, ja
Kontakt:

#9

Post autor: Duch » 08 mar 2019, 21:18

Słuchała słów samca o bujnej grzywie z uwagą, w sumie to także i z namysłem, który był po niej widoczny - postukiwała pazurem od czasu do czasu o jakiś kamyk, a końcówka jej ogona poruszała się powoli.
Szanowanie życia to nawet, ale wzmianka o roślinożercach sprawiła, że Duch zaśmiała się pod nosem (i krótko, nie chciała w końcu przerywać, więc jakoś się powstrzymała!) w szczerym rozbawieniu. Ot, taki cichy chichot. No bo żeby tak obdarzać szacunkiem swój obiad? Ona gdy była głodna to po prostu polowała i żarła i... w sumie ciekawe, jak okazywali swój szacunek do jedzenia? Chyba jednak zatrzyma dla siebie te dziwne, przezabawne wizje, które podsumował jej umysł. W końcu i tak nie Lwia Ziemia była celem jej podróży. Postanowiła już coś innego.
Choć na wzmiankę o poznaniu ich z innej strony... tym się zainteresowała i odnotowałą, że o to zapyta, gdy już wysłucha słów Hatariego - w końcu nie dostała aż takiej lekcji historii podczas ostatnich miesięcy! Tylko kilka podstawowych informacji, a być może nawet i parę wyleciało jej ze łba. W każdym razie mina jej nieco zrzedła na wspomnienie o terenach Złej Ziemi. Duch aż zmarszczyła brwi.
- Nie próbowali się nigdzie przenieść przez ten czas? - rzuciła z niedowierzaniem, zastanawiając się jaki powód mieli, by pozostawać na ziemiach, które opisał jej Hatari. - Chciałam się tam właśnie wybrać. - dodała zaraz i machnęła zamaszyście ogonem w niezadowoleniu. Zlustrowała uważnie samca spojrzeniem bladych oczu. - A przynajmniej, żeby się rozejrzeć, pogadać, czegoś dowiedzieć. A wtedy dołączyć lub nie. - A przyłączyć się chciała, ale te ziemie... musiała znać powód. I czy może planowali przeprowadzkę - a jeśli nie, to zawsze mogła im opowiedzieć o ziemiach, które widziała w tej krainie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Westchnęła cicho, dając swojemu niezadowoleniu z siebie ulecieć.
- Jeśli chcesz, to możemy się przejść razem - w końcu to wciąż kawałek drogi. A i moje gardło od rzadkiego używania ostatnio mi doskwiera. - Zaśmiała się krótko, a następnie wzruszyła barkami. - O ile nie obijają nieznajomym pysków na sam ich widok. - Bo ładowanie się w paszczę lwa... czy raczej w paszcze całego lwiego stada nie było zbyt rozsądnych pomysłem, jeśli to okazałoby się agresywne. Choć w jej przypadku nie powinno być tragicznie - w końcu była lwicą! Ale na pewno nie pogardziłaby towarzystwem tak dobrze zbudowanego samca, nawet jeśli miałaby je mieć tylko przez jakiś czas - przez podróż lub jej część.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Posty: 23
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne.
Kontakt:

#10

Post autor: Hatari » 10 mar 2019, 15:24

Rozumiał jej rozbawienie - sam niezbyt pojmował tę całą ideologię lwioziemców i nie bardzo wiedział, jak można by coś podobnego zastosować w praktyce. Być może poniekąd powątpiewał, czy aby na pewno wszystko to, co o nich słyszał było w stu procentach prawdą, lecz właściwie to nie jemu było to oceniać. Nic nie łączyło go z tym stadem, no, może pomijając jakieś przypadkowe spotkania i przepychanki, albo przelotne romanse z kilkoma lwioziemskimi lwicami.
Zazwyczaj nie był zbyt gadatliwy i często nawet stronił od rozmowy, nie mówiąc już o opowiadaniu przybyszom o tutejszych okolicach, lecz mimo wszystko poniekąd doceniał to, że Duch słuchała go uważnie i nie zadawał zbyt wielu pytań, czy też kazała coś tam powtórzyć. Oczywiście cała jego opowieść była jedynie najprostszym zarysem historii tego miejsca. Nie chciał się zagłębiać w jakieś dokładniejsze szczegóły. A przynajmniej nie za darmo. Informacje, jakby nie patrzeć, są niezwykle cenne.
- Niewiele wiem. Słyszałem, że wielu dołączyło na nowo do Lwiej Ziemi po śmierci swej dawnej przywódczyni Ziry i zażegnaniu konfliktu, pozostawiając na pustkowiach jedynie niedobitki, które nie zgodziły się zdradzić swych przekonań. Nie wiem, jak liczne stado jest dzisiaj i czy planują rozszerzyć swoje tereny. Pomijając oczywiście fakt, iż nikt raczej nie zdradziłby ważnych informacji przypadkowemu włóczędze, nie zapuszczam się zbyt często w tamte strony - wyjaśnił.
Następnie zamilkł na dłuższą chwilę, zastanawiając się nad propozycją lwicy. Z jednej strony początkowo miał inne plany, lecz z drugiej, co mu szkodzi? A nuż uda mu się przynajmniej zdobyć więcej informacji. Oczywiście o ile nie zostanie przepędzony. A na to szanse były dość spore, biorąc pod uwagę fakt, że raz, był samotnym samcem, dwa, złoziemcy nie byli jakoś szczególnie znani z gościnności.
No i dużym, oczywistym plusem była możliwość bliższego poznania się z całkiem niebrzydką lwicą.
- Właściwie, to czemu nie - mruknął, wykrzywiając pysk w lekkim uśmiechu. - Co do obijania pysków, to pewien nie jestem. Może i za zbyt gościnnych nigdy nie uchodzili, ale z drugiej strony, kto wie.

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość