Newsy
  • data
  • Miss forum została Nataka, a Misterem Kayaba. Gratulujemy zwycięzcom.
  • 16.02.20
  • Dzisiejsza audycja z Ndevu już do odsłuchania na kanale YT
  • 14.02.20
  • Zapraszamy do udziału w Evencie Walentynkowym
  • 11.02.20
  • Zachęcamy do zapoznania się ze zmianami które zaszły w systemie specjalizacji
  • 01.02.20
  • Postacią Stycznia została Hiraeth
Fabuła
  • Walka w Kaskadzie
  • Szkarłatni nie tolerują intruzów na swym terenie, o czym tragicznie przekonał się Lilith.
  • Choroba na LZ
  • Chory kot dotarł na Lwią Ziemię, by zarażać kolejne lwy.
  • Magiczny kopczyk
  • Mroczni rozprawili się z szamanem odprawiającym podejrzany rytuał na ich terenie.
  • Próba samobójcza Szkarłatnego
  • Uharibifu po raz kolejny próbuje odebrać sobie życie po okaleczeniu przez lwioziemską medyczkę.
  • Problemy Republiki
  • Nie tylko tubylcy ze Skały Wolności ale i z Upendi są niezadowoleni przejęciem terenu przez lwy. Do tego w Republice zjawił się kot roznoszący nieprzyjemną chorobę.
  • Więzień na Lwiej Skale
  • Shadow, dawny współpracownik Berghi został wtrącony do lwioziemskiego więzienia.
  • Koniec Królestwa Burzy
  • Królestwo Końca Burzy przestało istnieć. Balansująca na skraju szaleństwa Berghi dołączyła wraz z Fedhą w szeregi Szkarłatnych. Na świat przychodzi potomstwo lwic.
  • Burza piaskowa
  • Nad pustynię nadciąga potężna burza
  • Cud nad Martwą Rzeką
  • Praojciec rzucił klątwę na tereny Płomiennych
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Grota medyka [siedziba Daktariego]

Tajemnicza puszcza, pełna zakątków wciąż czekających na odkrycie. Rosną tu bujnie niespotykane nigdzie indziej rośliny, wykorzystując każdy dostępny skrawek przestrzeni. Ich splątane pnącza tworzą zielony baldachim, przez co wnętrze dżungli pogrążone jest w półmroku. Wokół panuje gwar, na który składają się odgłosy ptaków i przemykających wśród gałęzi zwierząt.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 662
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Mistrel-fox
Kontakt:

Re: Grota medyka [siedziba Daktariego]

#71

Post autor: Gvalch'ca » 08 lut 2020, 18:45

Cóż, mandryl chyba potraktował jej trzecią propozycję zbyt poważnie. Skwitowała to jedynie lekkim wzruszeniem ramion. Chyba nie dziwiło ją już to, że mało kto posiadał podobne poczucie humoru, co ona. No, może jedynie ten czarny lampart spotkany na pustkowiach. Poza tym? Nikt. A już na pewno nie spodziewała się, że tak sędziwy jegomość będzie odznaczać się czarno-kwaśnym humorem. Cechą takich osób najczęściej była dystynkcja. A jeszcze częściej - przesadna dystynkcja. Powiodła spojrzeniem za pacjentem i ponownie skupiła się na człekokształtnym.
- Rozumiem. Hm, biorąc pod uwagę fakt, że wszystko albo drożeje, albo jest pioruńsko rzadkie do znalezienia, jestem skłonna ci zaofiarować.. - i tu zaczęła się zastanawiać, jaką sumę zaproponować. Taką, by nie musieli się targować. Nie lubiła tego. Nie chciała wyjść na skąpca i nie wyskoczyć z jednym bądź dwoma paciorkami. To byłoby zbyt duże uchybienie Daktariemu. Nie chciała też wyjść na nie wiadomo jak wielkiego bogacza i nie szastać pieniędzmi na prawo i lewo. I jedni i drudzy byli uważani w światku za obcesowych.
- Dziesięć paciorków. - rzekła stanowczym tonem, odkładając na ziemię łapę, którą uprzednio drapała się intensywnie po potylicy przy rozmyślaniach. Była cholernie ciekaw, czy małpa będzie domagała się więcej, czy też zgodzi się na taką kwotę. Że też nie powiedziano jej, ile sobie bierze za usługi..
- O ile dobrze mnie wyszkolisz, rzecz jasna. - dodała pół żartem, pół serio.
- I o ile zaczniemy jak najrychlej.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1678
Kontakt:

#72

Post autor: Mistrz Gry » 09 lut 2020, 16:26

Mandryl pokiwał z zadowoleniem głową i już miał wyciągnąć rękę na przypieczętowanie umowy, lecz w ostatniej chwili przypomniał sobie, że ściskanie łap nie należy do lwich zwyczajów. Przebywając ostatnio więcej czasu z kotami niż z przedstawicielami rodzimego gatunku, wdrażał się w kocie zachowania.
- Oczywiście. Możemy zaczynać już teraz, Ngare z pewnością przyda się chwila samotności. Mam wrażenie, że czasem męczy go moje towarzystwo. No cóż, lamparty z natury nie są towarzyskie, więc mam nadzieję, iż to nie z powodu niechęci do mnie. - pacjent zniknął w chatce, zapewne z zamiarem ucięcia sobie drzemki.
- Widziałaś już kiedyś medyka przy pracy, czy będziesz zaczynać naukę od podstaw? - zapytał, kierując kroki w stronę groty. Nie zamierzał budzić lamparta, musiał tylko wziąć swą torbę przed wyruszeniem na lekcję zielarstwa.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 662
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Mistrel-fox
Kontakt:

#73

Post autor: Gvalch'ca » 09 lut 2020, 16:49

- W takim razie parę dni temu spotkałam wyjątkowy przypadek, bardzo towarzyski i dowcipny. - nie lubiła stereotypów ani wrzucania wszystkich do jednego wora. Nikt nie jest zły/ podły/ wredny z natury, to otoczenie tak na niego wpływa. Jej znajomy lampart również rozprawiał o tym, że lwy nie lubiły się z ich gatunkiem i miały podobne zdanie, co mandryl. Może faktycznie tak było, ale tylko jej udało się znaleźć wyjątek od reguły?
- Kiedyś, kiedyś.. gdy byłam jeszcze lwiątkiem, ale to było bardzo dawno temu, więc siłą rzeczy już nic nie pamiętam. Dlatego sądzę, że najrozsądniej będzie zacząć od podstaw. - niechętnie to mówiła. Brak wiedzy w danej dziedzinie, którą chce się praktykować, raczej nie był powodem do chwalenia się. Poza żyłką do medycyny, nie posiadała absolutnie nic.
Ruszyła w ślad za człekokształtnym, by mógł zabrać swoje toboły z ukrytej groty.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1678
Kontakt:

#74

Post autor: Mistrz Gry » 12 lut 2020, 12:07

- Rzeczywiście, to się zdarza. Dlatego zazwyczaj nie warto wydawać osądu na pierwszy rzut oka. Może poza sytuacjami kiedy wyjątkowo nieprzyjemny zwierz z wielkimi zębiskami biegnie w twoją stronę, nie warto zakładać że chce cię uściskać. - wpierając się na kiju dokuśtykał do groty i wyciągnął ze środka niezbędne przedmioty, starając się przy tym nie wywołać zbędnego hałasu.
- W rzeczy samej. Małe przypomnienie z pewnością nie zaszkodzi. - zasłonił wejście do chatki gałęziami by nikt nie przeszkadzał lampartowi pod jego nieobecność. Widząc że lwica niesie już własny bagaż, wyglądający na dość pełen zarzucił sobie własną torbę na plecy. Całe szczęście nie był ciężka.
- Może po drodze odwiedzimy mojego znajomego, już jakiś czas temu miałeś złożyć mu wizytę kontrolną. Zapraszam za mną. - gestem wskazał Gvalch'ce ścieżkę prowadzącą do dżungli.

ZT, przenosimy się na poboczny
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 662
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Mistrel-fox
Kontakt:

#75

Post autor: Gvalch'ca » 12 lut 2020, 13:18

Przytaknęła i podreptała za człekokształtnym.
/zt

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 542
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Moyo ♥ + kuwaki (podpis) + princevoldy-tlk (tło)

#76

Post autor: Shanteeroth » 18 lut 2020, 17:57

Pewnie dla towarzyszącego naszej bohaterce @Hatimakaliego zapuszczenie się znowu pośród drzewa niekoniecznie było komfortowym. Shanteeroth zapewniała więc kompana, że to tylko na chwilkę, a potem wyprowadzi go z tej drzewiastej pułapki. Odczuwała nieco pietra krocząc pośród dżungli wieczorową porą, wszak ciemność powiększała przewagę ewentualnie czających się w górze lampartów.
Już z daleka nozdrza lwicy połechtał znajomy zapach owoców i ziół. Spojrzała na samca, jakoby chcąc się upewnić, czy ta woń go nie odstraszy.
- Daktari to persona, którą warto znać. Co prawda z racji na wiek pewnie dawno już śpi. Mandryl, najlepszy medyk w okolicy. Gdybyś był gdzieś niedaleko i doznał jakiegoś urazu, tutaj znajdziesz pomoc. Zostawię mu obiecane zioła lecznicze, a potem wybierzesz miejsce, które chciałbyś zobaczyć. To chyba sprawiedliwy układ? - spytała, uśmiechając się szeroko.
Przystanęła, wskazując gestem głowy ukryte wejście do jaskini. Pochyliła łeb, pozwalając paskowi od sakwy stoczyć się po szyi. Otworzyła niewielką skórzaną torebeczkę, wysypując ostrożnie zawartość na miękką trawę.
Jakoś zapomniała ostrzec lwa, iż być może w środku znajduje się też lampart - jej były pacjent... Oby ten nie wyskoczył nagle z jamy, bo jeszcze nam tutaj Hati na zawał serca zejdzie!
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatimakali
Posty: 12
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ja
Kontakt:

#77

Post autor: Hatimakali » 18 lut 2020, 19:52

Wciąż wijąc się w tym gąszczu jedyną otuchą było zapewnienie, że wkrótce się stąd wydostanie. Zdążył już zapomnieć o jej uprzedzeniach odnośnie lampartów czających się pośród drzew. Co jakiś czas parskał zdenerwowany potykając się lub obrywając gałęzią, czy zaplątując łapę w lianie. Nagle zatrzymała się i spojrzała na niego. Nie wiedział, czy to dlatego, iż właśnie zębami rozerwał lianę z mocym warknięciem, czy może ze względu na czające się niebezpieczeństwo. Chwilę potem poczuł kłucie w nosie. Kichnął i przetarł nozdrza łapą, po czym uśmiechnął się niewinnie. Wychodził na błazna.
Kroczył za nią dalej a dziwne zapachy stawały się coraz intensywniejsze. Kręcił nosem raz po raz chcąc pozbyć się nieprzyjemnego kłucia, ale bez skutku. Nie zauważył nawet jak dotarli do wejścia do jaskini. Musiał przynać, że było dobrze ukryte. Spojrzał na jej szeroki uśmiech i przytaknął, nie miał i tak większego wyboru skoro dotarli już na miejsce. Nie zwracał większej uwagi na drogę, jednak wydawało mu się, że w razie palącej potrzeby dałby radę dostać się tu z własnej woli sam. Nie mógł jednak na pewno stwierdzić, że nie zgubiłby się w tej dziczy.
- Niech będzie. - patrzył jak lwica pozbywa się ładunku sakwy przed wejściem. - Zapomniałem zapytać na początku... Nie należysz może do jakiegoś stada? I jak wyglądają tu stosunki między poszczególnymi władcami? Czy te dwa, przyjemne jak to ujęłaś, stada nie mają nic przeciwko przybyszom z zewnątrz? Kto rządzi w Oazie a kto na Lwiej Skale? Czy...- Zasypywał ją gradem pytań całkiem nieświadomie. Siedząc parę kroków od niej wodził łapą po trawie dodając pytania jedno po drugim, gdy w końcu zorientował się, że może być to z lekka przytłaczające. - Przepraszam za swoją ciekawskość - uśmiechnął się lekko zakłopotany i złożył przednie łapy jedna w drugą - Po prostu wolę wiedzieć w co się pakuję przebywając tutaj.

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 542
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Moyo ♥ + kuwaki (podpis) + princevoldy-tlk (tło)

#78

Post autor: Shanteeroth » 18 lut 2020, 20:15

Wcale nie przeszkadzał jej ten grad pytań, przeciwnie! Była szczęśliwa: po pierwsze miała do kogo gębę otworzyć, po drugie czuła się potrzebna i pomocna. Odkąd Leon zniknął... nie do końca potrafiła odnaleźć sobie miejsce w szeroko rozumianej społeczności. Może więc zbieranie ziół było tylko pretekstem, by mogła udać się na wyprawę, przemyśleć to i owo?
- Od niedawna należę do Oazy - przyznała, chociaż regulaminowo nie powinna, bo tamten wątek nadal się nie zakończył, prawdę mówiąc. Liczę, że będzie mi to wybaczone. Spojrzała na zapasy, zastanawiając się przez chwilę, co powinna zostawić sobie. Z jej podejściem... cóż, mogłaby Daktariemu pozostawić cały dobytek, w końcu na pewno zrobiłby z tego dobry użytek. Z drugiej strony nie wiadomo też, kiedy jakiś schorowany pacjent zawita do niej, a smutno byłoby go odesłać z kwitkiem tylko dlatego, że chwilowo całe dobra zostały u mandryla. Ostatecznie odsunęła na bok jedną grudkę węgla, dwie porcje bulbine i jedną kocankę. To i tak więcej, niźli obiecała, na dobrą sprawę. A przynajmniej zwolni się nieco miejsca w sakwie! Pakując pozostałe dobra do sakiewki, przeniosła z powrotem wzrok na towarzysza, by kontynuować: - Z tego, co wiem, władcy raczej nie wchodzą sobie w drogę. Żyją jakby każdy sobie. Wiem, że np. nasz wódz zdaje sobie sprawę z istnienia Królestwa Lwiej Ziemi, lecz póki co nie ma między nami ani konfliktu, ani szczególnego sojuszu. Nie wiem, jak to wygląda z pozostałymi, chociaż wątpię, by ci zza góry mieli pozytywne stosunki z kimkolwiek... Z tego, co mi wiadomo, Lwia Ziemia także nie pcha się w żadne konflikty, zwłaszcza teraz, gdy zniknęli ci z zachodu. Pojawił się jednak jakiś Wódz, gdzieś przy Kilimandżaro - odruchowo podniosła łapę, jakby chcąc wskazać niewidoczny stąd szczyt, po czym zaśmiała się krótko z powodu własnej głupotki. - Kilimandżaro to wielka góra, sąsiadująca z pozostałymi na zachodzie. Tak czy inaczej ten Wódz to podobno jakiś super koks, który koniecznie chce zniszczyć świat, wprowadzić nowy własny porządek, zawładnąć całym kosmosem i takie tam - oczywiście wymieniając dążenia Wodza nie omieszkała dodać nieco znużonego tonu oraz powywracać teatralnie oczyma. W tym momencie pozostałe ziółka i porcja węgla wylądowały już z powrotem w sakwie, tak więc sprawnym ruchem zarzuciła pasek na szyję. Podsunęła podarki jak najbliżej wejścia, przykrywając mchem. Może nikt nie ukradnie? Z ciekawością spojrzała na zamaskowane wejście. Kiedyś jeszcze odwiedzi mandryla! W końcu pozwolił!
- Królestwa Oazy i Lwiej Ziemi są nastawione pokojowo również do gości, przynajmniej póki ci nie wykażą się agresją. Sama zostałam przyjaźnie przyjęta zarówno na Skale, jak i terenie Pustyni - zapewniła, wracając do lwa. - Naszym faraonem jest Seth, całkiem specyficznie się prezentujący, ze sporą szramą tutaj - wskazała łapką górną wargę - przez co widać jego zęby nawet jak ma zamknięte usta. Do tego potrafi zmrozić samym spojrzeniem... Lwia Ziemia ma swojego Kanclerza... Podobno nie najszczuplejszego, niestety, nie pamiętam teraz jego imienia - zmarszczyła czoło, zastanawiając się nad tym, co jeszcze o owym jegomościu opowiadał jej Nabo. Ostatecznie jednak skapitulowała, w bezradnym geście rozkładając łapy. - No wyleciało mi z tej tępej maruli - rzuciła żartobliwie, plasnąwszy się lekko łapką w skroń.

- 1x węgiel
- 2x bulbine
- 1x kocanka
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatimakali
Posty: 12
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ja
Kontakt:

#79

Post autor: Hatimakali » 18 lut 2020, 22:17

- Yhym, hmpf, hmmm - w natłoku jej odpowiedzi słychać było tylko pojedyńcze jęknięcia i mruknięcia, którymi podtrzymywał wrażenie, iż skupia się na zyskiwanych informacjach. Był jednak wzrokowcem, więc dopóki były to czyste słowa nie czuł pewności, iż będzie w stanie zapamiętać dokładnie chociażby części z tych informacji. Przynajmniej będzie kojarzył każdą ze wspomnianych rzeczy, co samo w sobie jest plusem.
W międzyczasie rozglądał się po drzewach, czy gdzieś w mroku nocy nie świecą lamparcie oczy. Starał się robić to subtelnie, by lwica nie zaczęła podejrzewać, iz boi się starcia z takim chytrym przeciwnikiem, jednak ciężko było ukryć wodzenie głową w około. Może nie był najlepszym słuchaczem ani aktorem, za to wiedział jak zadbać o swoje bezpieczeństwo. Czuł się tu bardzo nieswojo, im dłużej zaś jego towarzyszka mówiła, tym bardziej miał wrażenie, iż okolica zapętla się wokół nich.
- Chodźmy, resztę opowiesz mi w drodze. - zagaił gdy tylko na chwilę zawiesiła głos. Może i jego odczucia okazać mogły się irracjonalne, nie zamierzał jednak ryzykować by sprawdzić ich właściwość. - Obiecałaś, że zaprowadzisz mnie tam gdzie zechcę, tak więc myślę, iż najlepszym wyborem dla obojga z nas będzie Oaza. W końcu pewnie wracasz do domu, a ja chętnie zobaczę krainę. Dalej pewnie będe kierował się na tereny drugiego ze stad. - podniósł się. - Wydaje mi się, że najlepiej będzie jak od razu zpoznam się z tutejszymi zwyczajami i prawami, oraz gdy o moim istnieniu dowiedzą się lokalni. Z własnego doświadczenia wiem, że niezapowiedziani przybysze potrafią być czasem obrani za wrogów tylko ze względu na kierunek, z którego przybywają.
Polizał się po jednej z blizn na boku i uśmiechnął pogodnie. Nie chciał wywoływać współczucia a jedynie wyjaśnić swoje intencje. No i nie mógł się doczekać opuszczenia dżungli, nie podobało się mu to miejsce, szczególnie nocą. Może i był lwem, ale trzebaby być głupcem by sądzić, że lew jest nietykalny. Do tego, gdyby coś stało się tej lwicy podczas wspólnej przechadzki, to mógłby być pewien, iż wina spadłaby na niego. A stanie się wrogiem jednego ze stad już w pierwszych dniach pobytu zdecydowanie mu nie odpowiadało. Nabrawszy powietrza kichnął tak mocno, że obudziłby zmarłego. Kłująca woń nie pozwalała mu ani na chwilę odsapnąć.
- Duże są to stada? - wywinął ogonem stąpając w miejscu. - No i czy są tu jakieś specjalne prawa, które winenem respektować? No nie wiem, hmmm, przykładowo zostawianie resztek dla mniejszych drapieżników w jakiś kanionach, oddawanie czci świętym miejscom, cokolwiek co mógłbym przypadkowo naruszyć i zostać ukarany? Łowienie zwierzyny na terenach stad jest zapewne zakazane, czy może zdaje się część zdobyczy stadu?
Znowu zalewał ją pytaniami, teraz jednak nie hamował się z tym, a pośpieszał ją by już wyruszyli w drogę.

Odpowiedz

Wróć do „Dżungla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość