Newsy
  • 19.03.20
  • Informujemy, że Tamu zrezygnował z roli Mistrza Gry
  • 14.03.20
  • Audycja z Ilangą już dostępna do odsłuchania na Youtube
  • 10.03.20
  • Pojawiła się uaktualniona lista grywalnych gatunków z umiejętnościami
  • 04.03.20
  • Postacią Miesiąca została Lyanna
  • 17.02.20
  • Miss forum została Nataka, a Misterem Kayaba. Gratulujemy zwycięzcom.
Fabuła
  • Wyprawa Nany
  • Hieny poszukujące sposobu na zdjęcie klątwy ze swoich ziem dotarły na tereny Szkarłatnych.
  • Posłaniec królowej
  • Gepard z byłego Królestwa Końca Burzy w końcu doczekał się audiencji u lwioziemskiego Kanclerza.
  • Duchowe śledztwo
  • Szamanka Hiraeth i towarzyszący jej szakal udali się na Pogorzelisko w celu zbadania duchowej klątwy ciążącej na terenach klanu hien.
  • Szalony intruz
  • Na tereny Mrocznego Bractwa przypałętał się lew mający nie po kolei w głowie, a za nim dwie inne lwice.
  • Medyk w Republice
  • Budujące sie nowe stado włączyło w swoje szeregi oryksa medyczkę.
  • Walka w Kaskadzie
  • Szkarłatni nie tolerują intruzów na swym terenie, o czym tragicznie przekonał się Lilith.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Nad taflą jeziora

Pomiędzy drzewami ukryte jest niewielkie jeziorko o nieruchomej tafli. Wokół panuje nienaturalna cisza, a wszelkie żywe stworzenia zdają się unikać tego miejsca. Nawet w największe upały można poczuć tu zimny wiatr, przyprawiający o dreszcze oraz poczuć niepokojącą, tajemniczą aurę. Bliskość duchów ułatwia przeprowadzenie rytuałów.

Regulamin forum
Wejście do zakątka przodków jest dobrze zamaskowane, dlatego trzeba nieźle wytężyć swój wzrok by dostrzec ukryte między zaroślami przejście. Tylko postacie posiadające co najmniej 50 percepcji mogą je odnaleźć.
Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 221
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

Nad taflą jeziora

#1

Post autor: Hiraeth » 04 sty 2020, 15:39

"Personifikacja zakłóca logikę myślenia: spróbuj mówić o dżungli jak o istocie, a zaraz zaczniesz ją traktować jak istotę. Uznasz, że możesz ją przechytrzyć, albo jej zaufać, pokonać ją lub się z nią zaprzyjaźnić, oszukać albo z nią negocjować.
A wtedy zginiesz.
Nie dlatego, że dżungla cię zabije. Rozumiesz? Po prostu dlatego, że ona jest tym, czym jest. Dżungla nie mówi nic. To tylko miejsce. Miejsce gdzie żyje wiele, wiele istot. I wszystkie one umierają. Fantazjowanie na jej temat, udawanie, że jest tym, czym nie jest, to zabójstwo."

/Matthew Stover, "Punkt przełomu"/

Ściemniało się, a odgłosy dżungli stopniowo cichły. Zmieniła się tonacja i uczestnicy chóru; robiło się coraz chłodniej, a mała pustynna lisiczka nie przestawała iść. Coś ciągnęło ją w głębsze ostępy lasu, był to instynkt podobny do tego, który na pustyni pozwalał jej znaleźć źródło wody, maleńką oazę pomiędzy wydmami. Tu między gęstą roślinnością też kryło się jakieś źródło. A przecież nie mogło chodzić tylko o wodę - powietrze tutaj aż kipiało od wilgoci, coraz intensywniej osiadającej na płowym futerku fenki.
Jej uwagę przyciągało jednak coś innego - wrażenie niematerialnych oczu, wpatrujących się w nią spomiędzy zarośli, i echo szeptów na granicy słyszalności. Nie było to dla niej zjawisko całkiem nowe - ale w tym natężeniu spotkała się z nim pierwszy raz.
Hiraeth mimowolnie przyśpieszyła kroku. Nie było tu już wyraźniej ścieżki, i każdy metr oznaczał przedzieranie się przez gęstniejące liany, saprofity i inne składowe runa.
Dopiero kiedy wylazła z najbardziej splątanych zarośli, a roślinność przestała się jej ocierać o uszy, dotarło do niej, że wokół panuje całkowita cisza, a ona sama znajduje się nad brzegiem niewielkiej sadzawki. Pomimo wyczuwalnych podmuchów wiatru powierzchnia wody pozostawała całkowicie niewzruszona.
Również lisiczka na moment zastygła bez ruchu. Potem, jakby przypomniała sobie, po co tu jest (a może właśnie to zrozumiała?) - obracając się wokół własnej osi i rysując łapkami w wilgotnej ziemi zatoczyła dookoła siebie regularny okrąg. Wewnątrz niego powstał kolejny, a przestrzeń między nimi wypełniła znakami. A potem usiadła w samym środeczku, jakby to wcale nie była mokra gleba, a ona zamierzała uciąć sobie pogawędkę z dawno niewidzianym członkiem rodziny.
Z resztą - tak właśnie było.
- Witajcie - powiedziała cicho.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1747
Kontakt:

#2

Post autor: Mistrz Gry » 04 sty 2020, 21:04

Kreślone łapami lisicy znaki rozżarzały się błękitnym światłem gdy tylko kończyła je tworzyć, a z każdym kolejnym symbolem cały układ jarzył się coraz intensywniej. Trwało to do momentu gdy przestrzeń pomiędzy okręgami została całkowicie wypełniona - w tedy blask rozlał się również na obydwa pierścienie, wypełniając cały krąg przygaszonym lśnieniem. Jednak cały ryt nie zachowywał się tak jak podczas większości rytuałów - zamiast delikatnie jarzyć się jednostajnym światłem, po kręgu przebiegały fale intensywnego blasku, przeplatające się z z nieco ciemniejszymi, choć wciąż przecież jaśniejszymi niż zwykle pasmami, zaś rytm w jakim przepływały zdawał się pokrywać z rytmem fal przecinających powierzchnię sadzawki.
Nad taflą wody zaczęła zaś formować się mgła - jednak i ona nie przypominała pojawiającego się niekiedy szarego tumanu. Materia która zaczęła formować się nad jeziorkiem miała bowiem kolor ciemnego granatu - niczym znajdujące się nad nim późnowieczorne niebo. I tak jak na nim, pośród jej zawirowań zaczęły się pojawiać punkty białego światła - pojedynczo, później w parach, grupami, coraz szybciej i szybciej aż pokryły migotliwym wzorem całe wnętrze granatowego oparu. Potem kilka z nich zaczęło błyszczeć coraz jaśniej i jaśniej, rosnąc i przesuwając się ku centrum - w miarę zaś jak rosły, pozostałe rozsuwały się na boki, robiąc im miejsce. Wreszcie, gdy wszystkie pozostałe przesunęły się na obrzeża mgły, te które pozostały na środku zaczęły przybierać kształty utkanych ze światła sylwetek - kilku lwów, hieny, geparda, orła, małpy i szakala.
Gdy wreszcie ostatecznie przyjęły swoje kształty, jeden z lwów, staro wyglądający samiec o obfitej, srebrzystej grzywie wystąpił krok do przodu, przed pozostałych i zniżył się do poziomu fenki, by stanąć nią twarzą w twarz.
- Witaj moja mała. Cóż cię do nas przywiodło? - zapytał ciepłym, życzliwym głosem.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 221
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#3

Post autor: Hiraeth » 05 sty 2020, 12:04

"Była jasna, nienaturalnie, świetliście jasna na ciemnym tle głazu.
- Kim jesteś? - spytał wolno.
Uśmiechnęła się i powiało zimnem.
- Nie wiesz?
Wiem, pomyślał, patrząc w zimny błękit jej oczu. Tak, zdaje się, że wiem. (...)
- Znamy się - potwierdził. - Mówią, że idziesz za mną krok w krok.
- Idę. Ale ty nigdy nie oglądałeś się za siebie. Do dziś. Dziś obejrzałeś się po raz pierwszy."

/A. Sapkowski "Coś więcej"/

Jeszcze rysując krąg fenka czuła, że jest inaczej. Ale, czy w miejscu takim jak to, cokolwiek mogło przebiegać standardowo? Co się zaczęło, trzeba było skończyć, i kiedy linie się zamknęły i rozjaśniły światłem, Hiraeth podniosła pyszczek do góry, wpatrując się w formującą się w znajomy (a jednak nie do końca) sposób mgłę, a w lisich coraz bardziej rozszerzających się ze zdziwienia ślepkach odbijały się coraz to nowe sylwetki przybyszów.
W jej początkowy spokój i swego rodzaju pewność wkradł się niepokój - i z każdą kolejną postacią szamanka wyczekiwała kolejnej, i następnej - ale żadna z nich nie była fenkiem.
Pomyślała, że musiała się pomylić, i to, co wzięła za głosy rodziny, wcale nimi nie było.
Zrobiło się jej zwyczajnie głupio, i poczuła się naprawdę malutka - nie tak jak wtedy, kiedy stały nad nią spotykane na sawannie kilkukrotnie od niej większe lwy, nie mówiąc już o słoniach, mogących ją zabić jednym nieuważnym ruchem łapy - one należały do świata doczesnego, i tak naprawdę nie różniły się w tym od niej, maleńkiego psowatego. Życie było życiem, niezależnie od formy, jakie przybierało. Teraz jednak stała przed czymś - przed Kimś - o wiele starszym, o wiele bardziej... ostatecznym. I nawet pyskata na ogół lisiczka przez moment zapomniała języka w mordce.
A ponieważ nie sposób było siedzieć bez ruchu jak słup soli (udawanie martwej też raczej nie wchodziło w grę i byłoby w obecnej sytuacji o tyle absurdalne, co niepodobne do fenki), lisiczka skłoniła z szacunkiem łepek.
- Najstarsi - powiedziała. Samo wydanie z siebie głosu i przekonanie się, że nadal jest do tego zdolna, dodało jej nieco animuszu. Poniosła nieco wzrok i zobaczyła pysk wiekowego Lwa niemal na swojej mikrej wysokości. - Ja... czułam niezwykłą aurę tego miejsca, ale myślałam... - przerwała na chwilę, zebrała myśli.
Jesteś tym, czym jesteś, Hiraeth, niczym więcej ani niczym mniej, przypomniała sobie.
Była szamanką, przewodnikiem, przekaźnikiem i tłumaczem woli tych, którzy już odeszli. Była też liskiem pustynnym, jedynym ocalałym z pożogi członkiem stada.
Neratin, Eben, Maa, Sithe. Mezhaan, Vua, Shmi i mała Bo. Mistrz.
- Nie zdążyłam się z nimi pożegnać - powiedziała już pewniej, patrząc Lwu śmiało prosto w oczy. Przecież nie było czego się bać. - Po tym, kiedy wróciłam na nasz teren i zrozumiałam, że wszyscy zginęli, nigdy ich nie wezwałam. Pełniłam nałożone na mnie powinności szamanki i kontynuowałam to, co przekazał mi Mistrz. Teraz jednak czuję, że muszę iść dalej, i chciałam wiedzieć, czy wszystko u nich w porządku, czy może jest jeszcze coś, co mogłabym dla nich zrobić. Zobaczyć ich ten jeszcze jeden raz.
Nie pomyślała tylko, że w miejscu takim jak to, sięgnie o wiele dalej, niż tylko jej najbliżsi, i obudzi byty, do których nigdy dotąd nie miała dostępu.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1747
Kontakt:

#4

Post autor: Mistrz Gry » 08 sty 2020, 1:59

Słysząc jak nazwała ich lisiczka, duch zaniósł się serdecznym śmiechem, który niósł się nad wodą i wypełniał całą okolice poczuciem spokojnej radości, po czym przemówił:
- Oj, uwierz mi, Malutka, daleko nam wiekiem nawet do niektórych prastarych duchów zamieszkujących tą krainę... - powiedział wciąż uśmiechnięty - Nie mówiąc już o Gwiaździstych - w śród nich są tacy, co pamiętają dni młodości tego świata, możesz to sobie wyobrazić... - spojrzał w górę, zawieszając spojrzenie na nieboskłonie. Po chwili, widząc że wciąż czuje się onieśmielona, uśmiechnął się do niej i zachęcił:
- Mów, mów Malutka...
Gdy usłyszał, jakie pragnienie przywiodło ją do tego miejsca, jego pysk spoważniał - rozumiał w pełni jej pragnienie, taka tęsknota była czymś normalnym.
Także wśród duchów było sporo takich, które wciąż nie przeniosły się pomiędzy Gwiazdy, ze względu na nie dopełnione pożegnania, które tęsknota ich bliskich wciąż trzymała przy tym świecie, które nie mogły odejść, bez tych ostatnich kilku słów. Może to czyste pragnienie małej szamanki mogło umożliwić kolejnym kilku duszom udanie się do Krainy Przodków...
- Jak się zwiesz, moje dziecko? - zapytał, prostując swą sylwetkę, by wiedzieć czyim imieniem wywołać bliskich lisiczki spośród zebranych tu duchów.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 221
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#5

Post autor: Hiraeth » 08 sty 2020, 21:29

"Czy zastanawiał się pan kiedyś, jak silnie związani jesteśmy z przeszłością? Niekoniecznie naszą. Zresztą cóż to jest nasza przeszłość? Gdzie są jej granice? To jest coś w rodzaju bliżej nieokreślonej tęsknoty, tylko za czym? Czy nie za tym, czego nigdy nie było, a co jednak minęło? Przeszłość to tylko nasza wyobraźnia, a wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą. Przeszłość drogi panie nie ma nic wspólnego z czasem, jak się sądzi."
/Wiesław Myśliwski, "Traktat o łuskaniu fasoli"/


Ech, jak tylko otwarła pyszczek, palnęła coś nie tak. Mistrz nie raz mówił - lepiej milczeć i wydać się głupim, niż się odezwać i rozwiać wszystkie wątpliwości - i oczywiście jak zawsze miał rację. Okazało się jednak, że przybyłe duchy nie przejęły się zbytnio jej pomyłką (może nawet uznały ją za pocieszną?), więc i sama Hiraeth przestała ją sobie wyrzucać. Pozwoliła sobie na bycie tu i teraz - czyli na tej mistycznej granicy między światami, która w tym właśnie miejscu wydawała się najwyraźniejsza - choć paradoksalnie, była przecież najbardziej zatarta.
To trochę tak, jak trudno wychwycić moment przejścia przyszłości w przeszłość - trzeba było być nieustannie czujnym.
Była zatem tu - nad brzegiem jeziorka w samym środku dżungli, a chłodny przybrzeżny muł moczył poduszeczki jej łapek - i była zarazem pośród mgły, przesączającej się spomiędzy gwiazd.
Padło pytanie, i lisiczka wiedziała, że na nie akurat zna odpowiedź.
- Jestem Tęsknotą - powiedziała cicho, ale pewnie. - Nazywam się Hiraeth.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1747
Kontakt:

#6

Post autor: Mistrz Gry » 09 sty 2020, 2:29

Lew kiwnął powoli łbem, przyjmując do wiadomości to co powiedziała, a potem powtórzył, jak gdyby do siebie:
- Hiraeth, Hiraeth... - z każdym kolejmym powtórzeniem coraz ciszej. Po chwili również i inne duchy zaczęły podejmować ten szept - z początku te stojące tuż obok starego lwa, później coraz dalsze i dalsze... W końcu przyłączyły się do nich wszystkie światełka widoczne we mgle, i cała przestrzeń nad jeziorem rozbrzmiewała powtarzanym tuż na granicy słyszalności imieniem lisiczki.
W międzyczasie widoczne na środku sylwetki zaczęły się cofać, kurcząc się w miarę oddalenie i zamazując, by w końcu dołączyć do innych zawieszonych pomiędzy granatowymi pasmami punktów światła. W tym samym czasie kilka innych 'gwiazd' zbliżyło się do środka tafli, i przybrało kształty niewielkich pustynnych lisków, które następnie usiadły półokręgiem dookoła szamanki.
Gdy sylwetki duchów stały się już wyraźnie widoczne, jeden z nich, noszący na szyi pokryty znakami medalion, zamrugał i spoglądając na swą żywą pobratymczynię zapytał:
- Hiraeth? - jego głos zaś brzmiał, jak gdyby nie do końca dowierzał w to, co widział - Nasza mała Hiri?
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 221
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#7

Post autor: Hiraeth » 10 sty 2020, 11:34

"Ciemność jest szczodra.
Jej pierwszym darem jest ukrycie: nasze prawdziwe twarze pozostają w mroku, pod skórą, a prawdziwe serca spoczywają w jeszcze głębszej ciemności. Lecz największym darem ukrycia nie jest to, że możemy ochronić własne tajemne prawdy, ale to, że ukryte są przed nami prawdy dotyczące innych.
Ciemność broni nas przed tym, czego nie ośmielamy się wiedzieć.
Jej drugim darem jest pocieszająca iluzja: łatwość łagodnego snu w objęciach nocy i piękno tego, co przynosi wyobraźnia, a co w surowym świetle dnia wydawałoby się odpychające. Największym pocieszeniem jest jednak iluzja, iż ciemność jest stanem przejściowym i że po każdej nocy przychodzi nowy dzień. W istocie bowiem to jasność dnia jest stanem przejściowym.
Dzień jest złudzeniem.
Trzecim darem jest samo światło: tak jak dni są podkreślane przez noce, które je oddzielają, jak gwiazdy są uwidocznione na tle nieskończonej ciemności, po której krążą, tak mrok przygarnia światło i ukazuje je nam z samego jądra siebie."

/M. Stover/

Czekała, obserwując pilnie zawirowania mgły, czując w głębi serca, co zaraz się wydarzy, i kogo zobaczy. Dotąd nosiła ze sobą tylko wspomnienia ich głosów. Kiedy z ciemności wyłoniły się sylwetki członków jej stada, mimowolnie wstała i zamachała kitką na boki.
Na przekór podniosłości chwili wyglądała jak szczeniak.
- Ha - przywitała się krótko, i sprawiało to wrażenie radosnego szczeknięcia, mniejsza z tym, co sobie teraz myśleli dostojni przodkowie, którzy przed chwilą usunęli się na dalszy plan. - Co, zdziwieni? Chyba nie spodziewaliście się, że po prostu odwrócę się na pięcie, jak gdyby... jak gdyby nigdy nic - głos fenki zadrżał leciutko, i mimo pełnego animuszu tonu można było w jej słowach wyczuć wzruszenie. - Że pozwolę wam odejść bez pożegnania - stała teraz w wyrysowanym wcześniej przez siebie, podświetlonym okręgu, i choć żadną łapką nie wykroczyła poza jego obręb, wyciągała nos w stronę mglistych sylwetek, odbijających się w jej czarnych ślepkach. Bo choć duch wiedział swoje, ciało miało swoje odruchy, których jeszcze nie zdążyło się wyzbyć. Jeszcze nie.
Fenka uśmiechnęła się smutno, wodząc wzrokiem od jednego pyszczka do drugiego. Zbili się w okręg jak wtedy, kiedy wieczorami, po całym dniu polowań i innych utarczek, opowiadali sobie historie, droczyli się ze sobą i planowali, co też będą robić jutro. Eben ciągle wyglądał, jakby szukał zaczepki, Maa sprawiała wrażenie, że wciąż ogarnia towarzystwo jak dawniej, hamując ich niekontrolowane wybuchy nawet w zaświatach. A Bo wymagała przytulenia, co na razie było dla Hiraeth chyba nieosiągalne.
- Cieszę się, że mogę was zobaczyć ten jeszcze jeden raz. Pewnie ostatni, zanim spotkamy się ponownie. Potrzebujecie czegoś? Mogę coś dla was zrobić? - zapytała cicho, już łagodniej.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1747
Kontakt:

#8

Post autor: Mistrz Gry » 12 sty 2020, 17:50

W momencie spotkania, gdy wszystkie duchy w pełni się już zmanifestowały, wśród fenków zapanowała wesoła wrzawa – pełno było przeplatających się głosów, machających ogonów i innych charakterystycznych dla żyjących w grupach istot zachowań – w końcu mimo znajdowania się już po drugiej stronie wciąż przecież były to te same osoby co za życia. Skutkiem tego duchy, choć w większej części pozbawione kontaktu z rym światem, wciąż wykazywały sporo zachowań właściwym żywym – zwłaszcza te ‘młodsze’, które od momentu śmierci wciąż dzieliło jeszcze względnie niewiele (z czasem bowiem, co dość naturalne, część odruchów ulegało zmianie, dostosowując się do nowych ograniczeń oraz nowych możliwości).
Po pewnym czasie, gdy wszyscy się już nieco uspokoili, Hiraeth zabrała głos. Słysząc jej słowa, Mistrz uśmiechnął się i stwierdził, nieco pod nosem:
– Cóż, ja akurat cały czas spodziewałem się, że jeszcze do nas zajrzysz... – zaraz jednak odezwała się Maa.
– To my się cieszymy, że możemy cię teraz jeszcze raz zobaczyć. To wszystko wtedy wydarzyło się tak szybko, tak nagle…
O nas się nie martw, my już teraz wszystko…
- spojrzała na Mistrza, który kiwnął, potwierdzając jej słowa -… prócz wszystkich członków naszego stada. Ale z tego co już nam powiedziano, tam u góry, to będzie tylko chwila. – uśmiechnęła się lekko i spojrzała na nieboskłon.
– No ale mów, jak u ciebie. Radzisz sobie jakoś sama? – zapytała z ciekawością w głosie, i kilka par ciekawskich oczu zawiesiło swoje spojrzenia na szamance.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 221
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#9

Post autor: Hiraeth » 12 sty 2020, 21:04

„Śmierć uśmiecha się do nas wszystkich. Wszystko co może zrobić człowiek to także uśmiechnąć się do niej.”
/z filmu "Gladiator"/

Cudownie było siedzieć pośrodku tego całego radosnego zamieszania, i widzieć krewniaków i przyjaciół może nie żywych, ale w każdym razie szczęśliwych - oczywiście taką miarą szczęścia, na jaką mogli sobie pozwolić. Hiraeth chłonęła ten obraz i atmosferę całą sobą - i stopniowo wypierała ona krajobraz zgliszczy, jaki zastała przecież wcale nie tak dawno temu. Było jej lżej. Owszem, nie buntowała się wtedy przeciwko biegowi zdarzeń - krąg życia był w nieustannym ruchu, i wydarzało się to, co się miało wydarzyć, nawet, jeśli bywało to bolesne - ale teraz łatwiej się było z tym pogodzić.
Spokojniej.
- Nigdy nie jestem całkiem sama - powiedziała ciepło. Zawsze przecież nosiła ze sobą wspomnienia, tych którzy kiedyś byli najważniejsi na świecie. A że świat przypomniał, że on też jest ważny na swój sposób... - Nadchodzą zmiany, i będę musiała się do nich dostosować - kontynuowała. - Wyruszyć poza dotychczasowe granice i poznać nowych towarzyszy i stawić czoło przeciwnościom. Ale myślę, że dam sobie radę, albo dam z siebie wszystko, próbując. Będziecie ze mnie dumni. A jeśli coś zawalę, będziesz mógł zmyć mi głowę w odwecie, kiedy już do was dołączę, Neratin - mrugnęła do jednego z lisków. - Nie martwcie się, stanie się to, co ma się stać. - Machnęła kitką na boki. Ech, wbiegłaby chętnie w to ich małe zamieszanie, pełne pisków, dreptania i żartobliwego ciągania się pyszczkami za uszy. Ale jeszcze nie teraz.
Jeszcze nie.
- Jesteście wolni - szepnęła, a oczy miała wilgotne. - Pozostańcie szczęśliwi, takimi, jakimi byliście za życia. Dziękuję, że przybyliście, i powróćcie bezpiecznie między gwiazdy. Czekajcie tam na mnie, dopóki nie przyjdzie mój czas. Byliście, i wciąż jesteście kochani. - Czas było kończyć. Wypowiedziała Słowa. Duchy mogły zostać odesłane.
Lisiczka spuściła głowę, zerkając na otaczający ją narysowany na ziemi krąg, i zamazała łapkami poszczególne znaki w określonej kolejności. Kiedy został już ostatni, wyszła z okręgu między blednące już duchy, i tylną łapką starła ostatnie z połączeń.
Została sama.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1747
Kontakt:

#10

Post autor: Mistrz Gry » 14 sty 2020, 13:09

- Wiec więc, że zawsze jesteśmy z tobą, czegokolwiek byś się nie podjęła. I że tam u góry cały czas będzie ktoś na ciebie czekał. - powiedziała ciepło Maa, w imieniu wszystkich - czemu reszta dała wyraz przy pomocy rozmaitych mniej lub bardziej formalnych potwierdzeń.
Wiedząc, że nadeszła chwila rozstania, duchy ustawiły się rzędem, jeden przy drugim, przyjmując poważne pozy - jednak ich ogony wciąż nie przestawały wywijać na prawo i lewo. Potem, gdy szamanka zaczęła zmazywać kolejne symbole, ich sylwetki zaczęły się coraz bardziej zmniejszać i rozmywać, nabierając coraz więcej blasku. Nim całkiem się zatarły, do lisiczki dotarły jeszcze słowa:
- Powodzenia Hiraeth... Bądź szczęśliwa - jednak tony nakładały się na siebie i nie dało się już określić, który z lisków je wypowiedział. A może mówiły wszystkie na raz?
Potem ostatecznie przyjęły już kształt świecących punktów - jednak zamiast powrócić do całunu mgły, pomiędzy resztę przebywających w Zakątku duchów, uniosły się w górę, aż do nieboskłonu, gdzie dołączyły do grona mrugających wesoło Gwiazd.
Natomiast wizja unosząca się nad wodą zaczęła się stopniowo rozwiewać - granatowe opary rozbiły się na pojedyncze pasma i zniknęły, iskierki światła przygasały zaś stopniowo, by w końcu całkowicie się rozpłynąć. Szamanka pozostała sama na brzegu wody, otoczona jedynie przez ciche odgłosy nocy i pierwotną, duchową energię stanowiącą nieodłączny element tego miejsca.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Odpowiedz

Wróć do „Zakątek przodków”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość