Newsy
Fabuła
  • Młode Enasalin
  • Tunu, która odeszła z Lwiej Ziemi zadomowiła się w Bractwie
  • Nowi Lwioziemcy
  • Do stada dołączyła trójka lwów
  • Opiekun
  • Ragir podjął się opieki nad swoją córką oraz lwiczką, która uciekła z Lwiej Ziemi
  • Goście w Oazie
  • Wędrowcy, którzy znaleźli się na terytorium Setha chcą zasilić szeregi stada
  • Na pomoc duchowi
  • Nechbet i Mti są w trakcie wyprawy, która ma na celu zapewnienie spokoju duchowi
  • Koniec walki
  • Walka w Mrocznym Bractwie zakończyła się śmiercią Maer'vu. Dawny przywódca po śmierci odgrywa się na morderczyni.
  • Posłaniec
  • Na terenie Szkarłatnych przebywa wysłannik Wodza, oferujący współpracę w walce.
  • Ku przygodzie
  • Lamparcica i gepard wyruszyli na niebezpieczną wyprawę pod przewodnictwem orła.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Gorące źródła

Sięgające nieba, niedostępne szczyty bez wątpienia rozbudzają wyobraźnię żądnych przygód podróżników. W niższych partiach gór ciągną się zielone łąki pełne wonnych ziół. Wyżej z kolei piętrzą się nagie skały, zdradzieckie i niebezpieczne dla nieuważnych zwierząt. Z ukrytych wśród chmur wierzchołków, pokrytych wiecznym śniegiem roztacza się widok na całą krainę.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Posty: 170
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 0
Krzepa: 0
Zręczność: 0
Percepcja: 0
Duch: 55
Autorzy obrazków: Firkraag, Askari, xkelbix, ja
Kontakt:

Re: Gorące źródła

#11

Post autor: Maer’vu » 17 mar 2019, 21:32

Maer'vu machnął niezadowolony ogonem. Oczekiwał, że Hazir wytłumaczy mu, czemu zostawił troje rekrutów samych sobie, a nie powie mu "to nie są dzieci". Doprawdy, nie rozumiał, co w Hazira wstąpiło. Zazwyczaj się tak nie zachowywał.
Jednak następne słowa czerwonookiego były jeszcze bardziej zdumiewające. Maer'vu wyjątkowo zapomniał o swojej kamiennej masce i wybałuszył oko na brata, lekko otwierając pysk. Dopiero po dłuższej chwili zdołał się jakoś pozbierać na tyle, by przemówić.
- Czy ty... właśnie... powiedziałeś to, co wydaje mi się, że powiedziałeś? - upewnił się i szybko przywrócił swemu pyskowi normalny, beznamiętny wyraz. - To znaczy... oczywiście, skoro taka jest twa wola, to oczywiście spełnię twoją prośbę i zostanę faraonem... chociaż na wybaczenie naszego ojca bym nie liczył - dodał, przekonany, że nadzieje Hazira były tylko braterskim żartem. Rudofutry dobrze znał Dakkara, wiedział, że ten nigdy nie wybacza. Maer'vu, dla dobra czarno-białogrzywego miał nadzieję, że ich ojciec nigdy już nie wróci.
Dziwnie się czuł, widząc, jak brat się przed nim kłania, ale nie protestował, świadom, że jako faraon musi dbać o swoją godność i autorytet.
- Doceniam twoją decyzję, bracie - odezwał się pozbawionym emocji tonem. - Jako, iż przez wiele lat wiernie trwałeś u mego boku, mianuję cię mym twórcą umarłych; wierzę, że dobrze się spiszesz na tym stanowisku. - Rozejrzał się po zebranych, zauważając przybycie Ra. Odetchnął głęboko.
- Członkowie Legionu Seta! - odezwał się swym chrapliwym głosem. - Gdyby nie wy, stado moje i mego brata nigdy by się nie odrodziło; dziękuję wam za to. W ramach wdzięczności pragnę nadać wam rangę terminatorów i oficjalnie mianować honorowymi legionistami - urwał na chwilę, by zebrać myśli. Domyślał się, że lwice i lampart nadal mogą mieć wątpliwości względem niego i Hazira. Należało to zmienić. - Jako nowy faraon tego stada, z okazji wskrzeszenia Legionu Seta, ku chwale naszego Pana, ogłaszam, że dziś wieczorem oficjalnie urządzimy ucztę przed Ciemną Jaskinią i będziemy świętować! - Trochę sztampowy pomysł, przekupienie Legionistów jedzeniem, ale wszystkim należy się porządny posiłek.
Odwrócił się do Hazira i wyszeptał cicho:
- Bracie, oto mój pierwszy rozkaz jako faraona: zdobądź nam jakiś przyzwoity posiłek na wieczerzę. - Sam Jednooki chętnie by pomógł rudofutremu w polowaniu, ale wiedział, że nie może teraz zostawić świeżo upieczonych terminatorów samych sobie. Nie, dopóki mogli go potrzebować.
Zeskoczył z głazu i spojrzał po wszystkich zebranych.
- Jeśli czegoś potrzebujecie, mówicie śmiało - zachęcił, choć wiedział, że jego głos może działać nieco odstraszająco. Z drugiej strony, nikt ze zgromadzenia nie należał do tchórzy.

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 216
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/Junenae (lineart)
Kontakt:

#12

Post autor: Sheeba » 22 mar 2019, 11:50

No cóż, takiego obrotu spraw to się nie spodziewała. Nie sądziła, że Hazir ot tak zdecyduje się oddać komuś władzę. Skwitowała to uniesieniem brwi i trudnym do jednoznacznego zinterpretowania mruknięciem. Szczerze powiedziawszy cała ta sytuacja budziła w niej mieszane uczucia. Z jednej strony, miała już serdecznie dosyć tego całego zamieszania i chętnie w końcu zajęłaby się czymś konkretnym... Bądź też zwyczajnie przez chwilę odpoczęła. Z drugiej jednak... No cóż. Hazir nie zdołał do tej pory zrobić na niej pozytywnego wrażenia. Najpierw unikając walki nad rzeką, potem zachowując się strasznie dziwnie wtedy, w jaskini. Być może Maer'vu rzeczywiście w gruncie rzeczy bardziej się nadawał do tego, by przewodzić stadu? Miejmy nadzieję, dodała w myślach, machnąwszy ogonem i na dłuższą chwilę wbijając w jednookiego uważne, nieco krytyczne spojrzenie. Jakby nie patrzeć nie znała go jakoś szczególnie dobrze, a z tych kilku przeprowadzonych rozmów niełatwo było wywnioskować cokolwiek, no, może oprócz tego, iż niechętnie okazywał emocje. Jakaś część jej umysłu cieszyła się z takiego obrotu spraw - w końcu skoro teraz jednooki miał stanąć na czele stada, łatwiej mu będzie spełnić to, co obiecał jej - czyli zapewnić jej odpowiednią pozycję i bezpieczeństwo. Liczyła na to, że jednooki o tym nie zapomniał.
Jak sądzisz, ile to zajmie, zanim ich wszystkich zabierze śmierć? Zdajesz sobie sprawę, co robisz, prawda? Klątwa dosięgnie każdego z nich, odezwał się jakiś nieprzyjemny głosik w głowie samicy, kiedy tak słuchała słów padających z pyska nowego faraona. Do tej pory starała się odrzucać te myśli od siebie, spychając je gdzieś na skraj świadomości i uciszając tym, że w końcu nie zależy jej na dobru innych lwów, lecz na czerpaniu korzyści z życia w większej grupie. Teraz nagle powróciły, skłaniając samicę do odwrócenia wzroku od jednookiego i skierowania go na swoje łapy. Sheeba niespodziewanie zdała sobie sprawę z tego, że nie do końca było prawdą to, iż nie przejmowała się losem innych. Przez trwającą dobrych parę dni podróż poniekąd przywiązała się do Enasalin i, pomimo jej kąśliwego charakteru, nawet zaczynała ją lubić. Czy to był błąd z jej strony? Prawdopodobnie. I zapewne będzie tego żałować, kiedy nadejdzie czas.
Ale cóż, teraz nie było odwrotu. Wizja bezpiecznego domu, pełnego żołądka i własnych terenów była zbyt kusząca. Pozostawało mieć nadzieję, że śmierć nadejdzie jak najpóźniej.
Podniosła łeb, gdy Maer'vu zwrócił się do nich, znów spoglądając na niego i odchrząknęła.
- No cóż, nie będę ukrywać, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Chyba nie muszę wspominać, iż następnym razem wolałabym być informowana na bieżąco co właściwie się dzieje, zamiast tak biegać za kimś bez wyraźnego celu - oznajmiła beznamiętnym tonem, wbijając wzrok w samca. Czy pozwalała sobie na zbyt wiele? Być może. Lecz nawet, jeśli Maer'vu liczył na bezkrytyczną uległość swoich poddanych, nie obawiała się ewentualnej kary. - Mam nadzieję, że pomimo tych... Dziwnych początków przyszłość przyniesie wiele dobrego dla stada - zamilkła na chwilę, zerkając kolejno na pozostałych.

Awatar użytkownika
Enasalin
Mistrz
Mistrz
Posty: 387
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 63
Zręczność: 55
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: kenlilion (lineart)/jutsup
Kontakt:

#13

Post autor: Enasalin » 25 mar 2019, 21:25

- Już koniec? Świetnie, to ja idę posiedzieć sobie w przyjemniejszym miejscu.
Mruknęła kompletnie niezainteresowana tym całym "biesiadowaniem", zresztą, ileż można przebywać z nimi w jednym miejscu. To, że zechciało się jej osiedlić w konkretniejszym miejscu nie znaczyło wcale, że pozbyła się całkiem swoich samotniczych ciągot. A już na pewno nie zamierzała tracić czasu na przebywanie w obecności tychże samców, w ogóle jakichkolwiek samców. Bogowie wiedzą jak teraz trzeba było jej się wyszaleć w samotności, rozładować frustrację i może... może właśnie czas coś zjeść?
Oczywiście nie z nimi. Chciała sama coś upolować i zjeść.
- Miłego świętowania.
Rzuciła tylko na odchodne i wolnym krokiem opuściła ten przybytek. Lepiej było nie spierdolić się na łeb w tych wysokościach.

ZT
Sycophants on velvet sofas
Lavish mansions, vintage wine
I am so much more than Royal
Snatch your chain and mace your eyes
If it feels good, tastes good
It must be mine
Heroes always get remembered
But you know legends never die


Obrazek

Mortal kings are ruling castles
Welcome to my world of fun
I'm taking back the crown
I'm all dressed up and naked

I see what's mine and take it

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 216
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/Junenae (lineart)
Kontakt:

#14

Post autor: Sheeba » 27 mar 2019, 20:42

Obserwowała przez chwilę Enasalin, póki ta nie zniknęła jej z oczu. Następnie zapadła nieprzyjemna cisza, której przez dłuższą chwilę nikt nie chciał przerwać. Kiedy zaczynała robić się nie do zniesienia, brązowa westchnęła cicho i wstała, przeciągając się z krótkim stęknięciem. Skierowała wzrok na Maer'vu.
- Pozwól, że ja również się oddalę. Poszukam ziół w okolicy. Do zobaczenia na uczcie - rzuciła, obrzucając wzrokiem również Hazira i Ra, a następnie, machnąwszy zamaszyście ogonem, skierowała się przed siebie.
Zdecydowanie musiała przemyśleć parę spraw na spokojnie.
Oddaliła się nieśpiesznie, na powrót zagłębiając się w myślach.

//zt.

Awatar użytkownika
Hazir
Posty: 75
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#15

Post autor: Hazir » 13 kwie 2019, 22:18

Uśmiechnął się lekko widząc reakcję brata, dobrze że choć lekko zaskoczony, zachował trzeźwy umysł i przyjął do wiadomości jego decyzję. Już sama przemowa była faktem iż był na właściwym miejscu, zaś Hazir będzie jego prawą ręką, choć tak się mu odwdzięczy za pomoc przy stadzie. Średnio jednak podobał mu się fakt iż to on miał polować, czy nie powinny być od tego lwice? Cóż, brat był teraz Faraonem i nie zamierzał mimo wszystko podważać jego zdania, sam wybrał tą drogę, skinął więc głowę i jeszcze rozejrzał się po stadzie, które bardzo szybko się rozeszło, chyba trafili się im sami samotnicy. -Nie wydaje się by byli głodni... niedługo wracam.- oblizał pysk po czym ruszył przed siebie, szukając jakiejś zwierzyny.
/zt
Obrazek

Awatar użytkownika
Maer’vu
Posty: 170
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 0
Krzepa: 0
Zręczność: 0
Percepcja: 0
Duch: 55
Autorzy obrazków: Firkraag, Askari, xkelbix, ja
Kontakt:

#16

Post autor: Maer’vu » 24 kwie 2019, 21:01

Wyglądało na to, że nikt niczego od niego nie potrzebuje, może poza Sheebą. Maer'vu zwrócił na nią spojrzenie jednego oka, doskonale rozumiejąc jej irytację. Sam również wolałby, aby brat go wcześniej uprzedził o swej decyzji.
- Nie obawiaj się, to bezprecedensowa sytuacja; zapewniam, że postaram się dopilnować, aby się nie powtórzyła - odparł spokojnie.
Odprowadził wzrokiem Enasalin, ale nie próbował jej zatrzymywać; każdy potrzebuje chwili samotności, a Jednooki nie chciał mieć na karku wkurzonej lwicy.
Skinął łbem Sheebie, która po dłuższej chwili milczenia również postanowiła ich opuścić; zostali tylko on, Hazir i Ra.
Samiec spojrzał na brata, który postanowił się odezwać i zmrużył ostrzegawczo jaskrawozielone oko, słysząc jego uwagę. Może i Terminatorzy nie wyglądali na głodnych, ale do czasu uczty z pewnością to się zmieni; uwaga rudofutrego była nie na miejscu. Maer'vu przez chwilę rozważał skarcenie brata za takie zachowanie, ale uznał, że tym razem mu daruje... lepiej jednak, by to się nie powtórzyło.
Maer'vu jeszcze przez chwilę stał nieruchomo, pogrążony w myślach, planując swój następny ruch; należało spokojnie zastanowić się nad przyszłością stada.
Skinął łbem Ra, który póki co pozostawał milczący i najwyraźniej nie miał do niego żadnej niecierpiącej zwłoki sprawy; jeśli będzie czegoś potrzebował, łatwo znajdzie Jednookiego po zapachu.
Ruszył spokojnym krokiem w bliżej nieokreślonym kierunku, chcąc uporządkować burzę szalejącą w jego umyśle.

z/t

Awatar użytkownika
Kifo
Berserk
Berserk
Posty: 182
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 19 sie 2016
Krzepa: 55
Zręczność: 55
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Machati, ja & Disney
Kontakt:

#17

Post autor: Kifo » 23 wrz 2019, 22:21

Ostatecznie wyszło na to, że to właśnie Kifo przewodził temu patrolowi, choć nie robił tego zupełnie specjalnie. Wyglądało na to, że gadziooki samiec miał w sobie więcej naturalnej chęci do działania niż jego biały towarzysz.
Im dalej szli tym krajobraz coraz bardziej się zmieniał a Kifo rozglądał się uważnie przystając co jakiś czas by oznaczyć tereny i wydać z siebie przeciągły i donośny ryk. Miał wrażenie, że im wyżej wchodzili tym głos roznosił się mocniej i szerzej.
Wreszcie ich łapy zatrzymały się na czymś białym, czymś co czarnogrzywy widział tylko na szczytach gór. To białe coś było zimne ale i mokre, miało też w sobie pewien urok.
- To trochę wygląda jakbyśmy znaleźli twoją rodzinną krainę - zażartował. W pewnym momencie dostrzegł unoszącą się parę. Podszedł więc bliżej by zauważyć również małpy wypoczywające w (jak miało się okazać) na prawdę ciepłej wodzie. Ich pojawienie musiało przepłoszyć naczelne ale Kifo musiał sprawdzić tę wodę. Dotknął opuszkami delikatnie jej powierzchnię stwierdzając to co na pierwszy rzut oka mu się wydawało.
- Osobliwe miejsce - wyraził swój osąd.

Awatar użytkownika
Bjørn
Berserk
Berserk
Posty: 340
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 56
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#18

Post autor: Bjørn » 02 paź 2019, 12:04

Wolał trzymać się z tyłu, niepozorny, niezbyt śmiały, łatwy do przeoczenia i w zgubny sposób do zignorowania. Nie znał tych terenów podobnie jak Kifo, chociaż faktycznie doswiadczenie w górskich rejonach mógł bić niejednego na łeb. Zostawiła za sobą ślady w postaci białego futra i innych typowych lwich znaczeń, przyłączając się do pomruku kompana by wzmocnić jego głos.
Niewątpliwym plusem poszarpanej szarymi graniami krainy było echo które rozniosiło ich przekaza dublując dźwięk, tak jakby nie dwa a cała armia lwów obwieszczała swoje panowanie tu.
- Tak, wyżej na szczytach zwłaszcza w porze deszczy całą ziemię pokrywał śnieg i lód. Nie sądziłem że będę za nim tęsknić zanim nie zacząłem przeklinać upałów na sawannie. - Najchętniej wytarzałby się w białym puchu, ale to na koniec patrolu. Wszedł w obłok pary zatrzymując łapy na skraju wody.
- Ciekawy sposób na ochronę przed zimnem.

Awatar użytkownika
Kifo
Berserk
Berserk
Posty: 182
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 19 sie 2016
Krzepa: 55
Zręczność: 55
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Machati, ja & Disney
Kontakt:

#19

Post autor: Kifo » 08 paź 2019, 19:41

Kifo skinął głową bo nie śmiał nie zgodzić się z Bjornem w kwestii upałów, bowiem był posiadaczem czarnej, ciężkiej grzywy i względnie ciemną sierść więc prawdopodobnie odczuwał upał nieco bardziej od jasnych lwów. Bjornowi nie zamierzał tego wypominać bo zapewne ta puchata grzywa musiała być w słońcu dość nieznośna.
- Mhm, wiem coś o tym.
Po uwadze swojego towarzysza niemal od razu poczuł chłodny powiew wiatru i delikatnie wzdrygnął się.
- Ale podejrzewam, że dość łatwo się przeziębić. - Nie był pewny tego jak to robią te tutejsze małpy ale mokra sierść na takim zimnie szybko mogła się wyziębić i doprowadzić do jakiegoś przeziębienia, kaszlu czy coś takiego. Z drugiej zaś strony dość łatwo było zejść stąd do cieplejszej doliny.
- Ale może do czegoś się przyda takie źródło... - fuknął po czym spojrzał na Bjorna. - Chodźmy dalej.

Awatar użytkownika
Bjørn
Berserk
Berserk
Posty: 340
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 56
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#20

Post autor: Bjørn » 19 paź 2019, 22:11

- Ano łatwo. Zimą zdarzało się że słabsze osobniki po prostu zdychały przez mokre płuca. - Zapalenie płuc to nie przelewki. Ale tak natura załatwiała kwestię słabszych osobników, albo też miotów, które zostały spłodzone zbyt późno.
Może kiedyś spróbuje kąpieli w gorącej wodzie? Na pewno, w razie gdyby było mu za ciepło szybko może opuścić sadzawkę.
- Na starość, jak jej dożyjemy będzie w sam raz na dolegliwości reumatyczne. - O ile będzie im właśnie dane żyć tak długo. Kiwnął łbem i ruszył za Kifo dalej.

ZT

Odpowiedz

Wróć do „Kościany Szczyt”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość