Newsy
  • 10.07.19
  • W dniach 10-26 lipca funkcje administracyjne na forum pełnią Athastan i Tamu
  • 09.07.19
  • Na forumowym fanpage'u trwa tydzień Zazu oraz rozpoczęło się kolejne głosowanie
  • 07.07.19
  • Audycja z Sheebą już do odsłuchania na forumowym kanale YT
  • 01.07.19
  • Postacią Miesiąca została Enasalin!
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Gorące źródła

Sięgające nieba, niedostępne szczyty bez wątpienia rozbudzają wyobraźnię żądnych przygód podróżników. W niższych partiach gór ciągną się zielone łąki pełne wonnych ziół. Wyżej z kolei piętrzą się nagie skały, zdradzieckie i niebezpieczne dla nieuważnych zwierząt. Z ukrytych wśród chmur wierzchołków, pokrytych wiecznym śniegiem roztacza się widok na całą krainę.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Faraon
Faraon
Posty: 133
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: xkelbix, disney, ja, Sheeba
Kontakt:

Re: Gorące źródła

#11

Post autor: Maer’vu » 17 mar 2019, 21:32

Maer'vu machnął niezadowolony ogonem. Oczekiwał, że Hazir wytłumaczy mu, czemu zostawił troje rekrutów samych sobie, a nie powie mu "to nie są dzieci". Doprawdy, nie rozumiał, co w Hazira wstąpiło. Zazwyczaj się tak nie zachowywał.
Jednak następne słowa czerwonookiego były jeszcze bardziej zdumiewające. Maer'vu wyjątkowo zapomniał o swojej kamiennej masce i wybałuszył oko na brata, lekko otwierając pysk. Dopiero po dłuższej chwili zdołał się jakoś pozbierać na tyle, by przemówić.
- Czy ty... właśnie... powiedziałeś to, co wydaje mi się, że powiedziałeś? - upewnił się i szybko przywrócił swemu pyskowi normalny, beznamiętny wyraz. - To znaczy... oczywiście, skoro taka jest twa wola, to oczywiście spełnię twoją prośbę i zostanę faraonem... chociaż na wybaczenie naszego ojca bym nie liczył - dodał, przekonany, że nadzieje Hazira były tylko braterskim żartem. Rudofutry dobrze znał Dakkara, wiedział, że ten nigdy nie wybacza. Maer'vu, dla dobra czarno-białogrzywego miał nadzieję, że ich ojciec nigdy już nie wróci.
Dziwnie się czuł, widząc, jak brat się przed nim kłania, ale nie protestował, świadom, że jako faraon musi dbać o swoją godność i autorytet.
- Doceniam twoją decyzję, bracie - odezwał się pozbawionym emocji tonem. - Jako, iż przez wiele lat wiernie trwałeś u mego boku, mianuję cię mym twórcą umarłych; wierzę, że dobrze się spiszesz na tym stanowisku. - Rozejrzał się po zebranych, zauważając przybycie Ra. Odetchnął głęboko.
- Członkowie Legionu Seta! - odezwał się swym chrapliwym głosem. - Gdyby nie wy, stado moje i mego brata nigdy by się nie odrodziło; dziękuję wam za to. W ramach wdzięczności pragnę nadać wam rangę terminatorów i oficjalnie mianować honorowymi legionistami - urwał na chwilę, by zebrać myśli. Domyślał się, że lwice i lampart nadal mogą mieć wątpliwości względem niego i Hazira. Należało to zmienić. - Jako nowy faraon tego stada, z okazji wskrzeszenia Legionu Seta, ku chwale naszego Pana, ogłaszam, że dziś wieczorem oficjalnie urządzimy ucztę przed Ciemną Jaskinią i będziemy świętować! - Trochę sztampowy pomysł, przekupienie Legionistów jedzeniem, ale wszystkim należy się porządny posiłek.
Odwrócił się do Hazira i wyszeptał cicho:
- Bracie, oto mój pierwszy rozkaz jako faraona: zdobądź nam jakiś przyzwoity posiłek na wieczerzę. - Sam Jednooki chętnie by pomógł rudofutremu w polowaniu, ale wiedział, że nie może teraz zostawić świeżo upieczonych terminatorów samych sobie. Nie, dopóki mogli go potrzebować.
Zeskoczył z głazu i spojrzał po wszystkich zebranych.
- Jeśli czegoś potrzebujecie, mówicie śmiało - zachęcił, choć wiedział, że jego głos może działać nieco odstraszająco. Z drugiej strony, nikt ze zgromadzenia nie należał do tchórzy.

Awatar użytkownika
Sheeba
Terminator
Terminator
Posty: 162
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Rysunki własnego autorstwa.
Kontakt:

#12

Post autor: Sheeba » 22 mar 2019, 11:50

No cóż, takiego obrotu spraw to się nie spodziewała. Nie sądziła, że Hazir ot tak zdecyduje się oddać komuś władzę. Skwitowała to uniesieniem brwi i trudnym do jednoznacznego zinterpretowania mruknięciem. Szczerze powiedziawszy cała ta sytuacja budziła w niej mieszane uczucia. Z jednej strony, miała już serdecznie dosyć tego całego zamieszania i chętnie w końcu zajęłaby się czymś konkretnym... Bądź też zwyczajnie przez chwilę odpoczęła. Z drugiej jednak... No cóż. Hazir nie zdołał do tej pory zrobić na niej pozytywnego wrażenia. Najpierw unikając walki nad rzeką, potem zachowując się strasznie dziwnie wtedy, w jaskini. Być może Maer'vu rzeczywiście w gruncie rzeczy bardziej się nadawał do tego, by przewodzić stadu? Miejmy nadzieję, dodała w myślach, machnąwszy ogonem i na dłuższą chwilę wbijając w jednookiego uważne, nieco krytyczne spojrzenie. Jakby nie patrzeć nie znała go jakoś szczególnie dobrze, a z tych kilku przeprowadzonych rozmów niełatwo było wywnioskować cokolwiek, no, może oprócz tego, iż niechętnie okazywał emocje. Jakaś część jej umysłu cieszyła się z takiego obrotu spraw - w końcu skoro teraz jednooki miał stanąć na czele stada, łatwiej mu będzie spełnić to, co obiecał jej - czyli zapewnić jej odpowiednią pozycję i bezpieczeństwo. Liczyła na to, że jednooki o tym nie zapomniał.
Jak sądzisz, ile to zajmie, zanim ich wszystkich zabierze śmierć? Zdajesz sobie sprawę, co robisz, prawda? Klątwa dosięgnie każdego z nich, odezwał się jakiś nieprzyjemny głosik w głowie samicy, kiedy tak słuchała słów padających z pyska nowego faraona. Do tej pory starała się odrzucać te myśli od siebie, spychając je gdzieś na skraj świadomości i uciszając tym, że w końcu nie zależy jej na dobru innych lwów, lecz na czerpaniu korzyści z życia w większej grupie. Teraz nagle powróciły, skłaniając samicę do odwrócenia wzroku od jednookiego i skierowania go na swoje łapy. Sheeba niespodziewanie zdała sobie sprawę z tego, że nie do końca było prawdą to, iż nie przejmowała się losem innych. Przez trwającą dobrych parę dni podróż poniekąd przywiązała się do Enasalin i, pomimo jej kąśliwego charakteru, nawet zaczynała ją lubić. Czy to był błąd z jej strony? Prawdopodobnie. I zapewne będzie tego żałować, kiedy nadejdzie czas.
Ale cóż, teraz nie było odwrotu. Wizja bezpiecznego domu, pełnego żołądka i własnych terenów była zbyt kusząca. Pozostawało mieć nadzieję, że śmierć nadejdzie jak najpóźniej.
Podniosła łeb, gdy Maer'vu zwrócił się do nich, znów spoglądając na niego i odchrząknęła.
- No cóż, nie będę ukrywać, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Chyba nie muszę wspominać, iż następnym razem wolałabym być informowana na bieżąco co właściwie się dzieje, zamiast tak biegać za kimś bez wyraźnego celu - oznajmiła beznamiętnym tonem, wbijając wzrok w samca. Czy pozwalała sobie na zbyt wiele? Być może. Lecz nawet, jeśli Maer'vu liczył na bezkrytyczną uległość swoich poddanych, nie obawiała się ewentualnej kary. - Mam nadzieję, że pomimo tych... Dziwnych początków przyszłość przyniesie wiele dobrego dla stada - zamilkła na chwilę, zerkając kolejno na pozostałych.

Awatar użytkownika
Enasalin
Terminator
Terminator
Posty: 244
Tytuł: Postać Miesiąca
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 92
Krzepa: 62
Zręczność: 54
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: kenlilion (lineart)/jutsup
Kontakt:

#13

Post autor: Enasalin » 25 mar 2019, 21:25

- Już koniec? Świetnie, to ja idę posiedzieć sobie w przyjemniejszym miejscu.
Mruknęła kompletnie niezainteresowana tym całym "biesiadowaniem", zresztą, ileż można przebywać z nimi w jednym miejscu. To, że zechciało się jej osiedlić w konkretniejszym miejscu nie znaczyło wcale, że pozbyła się całkiem swoich samotniczych ciągot. A już na pewno nie zamierzała tracić czasu na przebywanie w obecności tychże samców, w ogóle jakichkolwiek samców. Bogowie wiedzą jak teraz trzeba było jej się wyszaleć w samotności, rozładować frustrację i może... może właśnie czas coś zjeść?
Oczywiście nie z nimi. Chciała sama coś upolować i zjeść.
- Miłego świętowania.
Rzuciła tylko na odchodne i wolnym krokiem opuściła ten przybytek. Lepiej było nie spierdolić się na łeb w tych wysokościach.

ZT
Sycophants on velvet sofas
Lavish mansions, vintage wine
I am so much more than Royal
Mortal kings are ruling castles
Welcome to my world of fun
Dynasty decapitated
You just might see a ghost tonight


Obrazek

I'm taking back the crown
I'm all dressed up and naked
I see what's mine and take it

Awatar użytkownika
Sheeba
Terminator
Terminator
Posty: 162
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Rysunki własnego autorstwa.
Kontakt:

#14

Post autor: Sheeba » 27 mar 2019, 20:42

Obserwowała przez chwilę Enasalin, póki ta nie zniknęła jej z oczu. Następnie zapadła nieprzyjemna cisza, której przez dłuższą chwilę nikt nie chciał przerwać. Kiedy zaczynała robić się nie do zniesienia, brązowa westchnęła cicho i wstała, przeciągając się z krótkim stęknięciem. Skierowała wzrok na Maer'vu.
- Pozwól, że ja również się oddalę. Poszukam ziół w okolicy. Do zobaczenia na uczcie - rzuciła, obrzucając wzrokiem również Hazira i Ra, a następnie, machnąwszy zamaszyście ogonem, skierowała się przed siebie.
Zdecydowanie musiała przemyśleć parę spraw na spokojnie.
Oddaliła się nieśpiesznie, na powrót zagłębiając się w myślach.

//zt.

Awatar użytkownika
Hazir
Posty: 51
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Krzepa: 70
Zręczność: 50
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Maer’vu, Tło: Disney
Kontakt:

#15

Post autor: Hazir » 13 kwie 2019, 22:18

Uśmiechnął się lekko widząc reakcję brata, dobrze że choć lekko zaskoczony, zachował trzeźwy umysł i przyjął do wiadomości jego decyzję. Już sama przemowa była faktem iż był na właściwym miejscu, zaś Hazir będzie jego prawą ręką, choć tak się mu odwdzięczy za pomoc przy stadzie. Średnio jednak podobał mu się fakt iż to on miał polować, czy nie powinny być od tego lwice? Cóż, brat był teraz Faraonem i nie zamierzał mimo wszystko podważać jego zdania, sam wybrał tą drogę, skinął więc głowę i jeszcze rozejrzał się po stadzie, które bardzo szybko się rozeszło, chyba trafili się im sami samotnicy. -Nie wydaje się by byli głodni... niedługo wracam.- oblizał pysk po czym ruszył przed siebie, szukając jakiejś zwierzyny.
/zt

Awatar użytkownika
Maer’vu
Faraon
Faraon
Posty: 133
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: xkelbix, disney, ja, Sheeba
Kontakt:

#16

Post autor: Maer’vu » 24 kwie 2019, 21:01

Wyglądało na to, że nikt niczego od niego nie potrzebuje, może poza Sheebą. Maer'vu zwrócił na nią spojrzenie jednego oka, doskonale rozumiejąc jej irytację. Sam również wolałby, aby brat go wcześniej uprzedził o swej decyzji.
- Nie obawiaj się, to bezprecedensowa sytuacja; zapewniam, że postaram się dopilnować, aby się nie powtórzyła - odparł spokojnie.
Odprowadził wzrokiem Enasalin, ale nie próbował jej zatrzymywać; każdy potrzebuje chwili samotności, a Jednooki nie chciał mieć na karku wkurzonej lwicy.
Skinął łbem Sheebie, która po dłuższej chwili milczenia również postanowiła ich opuścić; zostali tylko on, Hazir i Ra.
Samiec spojrzał na brata, który postanowił się odezwać i zmrużył ostrzegawczo jaskrawozielone oko, słysząc jego uwagę. Może i Terminatorzy nie wyglądali na głodnych, ale do czasu uczty z pewnością to się zmieni; uwaga rudofutrego była nie na miejscu. Maer'vu przez chwilę rozważał skarcenie brata za takie zachowanie, ale uznał, że tym razem mu daruje... lepiej jednak, by to się nie powtórzyło.
Maer'vu jeszcze przez chwilę stał nieruchomo, pogrążony w myślach, planując swój następny ruch; należało spokojnie zastanowić się nad przyszłością stada.
Skinął łbem Ra, który póki co pozostawał milczący i najwyraźniej nie miał do niego żadnej niecierpiącej zwłoki sprawy; jeśli będzie czegoś potrzebował, łatwo znajdzie Jednookiego po zapachu.
Ruszył spokojnym krokiem w bliżej nieokreślonym kierunku, chcąc uporządkować burzę szalejącą w jego umyśle.

z/t

Odpowiedz

Wróć do „Kościany Szczyt”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość