Newsy
Fabuła
  • Niebezpieczeństwa pustyni
  • Mimo że burza piaskowa i fatamorgany to nie jedyne zagrożenia czyhające na morzu piasku, pojawiają się na nim zbłąkani wędrowcy.
  • Ku przygodzie
  • Pod Drzewem Życia zebrali się poszukiwacze przygód, chętni by wyruszyć na wyprawę życia.
  • Zamieszanie pod Lwią Skałą
  • Na ceremonii koronacji pojawił się pierzasty wysłannik byłej księżniczki.
  • Tragedia w Wąwozie
  • Młody Lwioziemiec popełnił samobójstwo rzucając się z urwiska.
  • Burze w stadzie Berghi
  • Po sprzeczce w stadzie dwójka lwów opuściła Królestwo. Do stada dołączają jednak nowi rekruci.
  • Powrót herszta
  • Ragir po tajemniczym zaginięciu pojawił się na dawnych terenach Złej Ziemi.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Jaskinia kości

Niewielkie, dobrze ukryte przed niewprawnymi oczami otwory w zboczu gór prowadzą do rozległego kompleksu jaskiń. Połączone są one krętymi, rozgałęziającymi się korytarzami, stanowiącymi prawdziwy labirynt. W absolutnej ciemności nie sposób dostrzec wystających z dna ostrych skał i bezdennych zapadlisk. Jedynymi żywymi istotami są tu nietoperze, a prawdziwymi mieszkańcami są mściwe duchy, które nie spoglądają przychylnie na pojawiających się w jaskiniach przybyszów.

Awatar użytkownika
Tamu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 55
Gatunek: Lew
Data urodzenia: 21 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Enasalin
Kontakt:

Re: Jaskinia kości

#11

Post autor: Tamu » 08 cze 2019, 21:35

Młody syknął lekko czując jej pociągnięcia językiem. Nie była zbyt delikatna, ale i tak nie miał się na co uskarżać. Leczenie wymagało odrobiny bólu i nieważne od tego co czuła wobec niego Sheeba, mógł znieść wszystko jeśli miało to sprawić, że nie odejdzie z tego padołu łez. Dochodził do tego oczywiście fakt, że musiał znieść wszystko gdyż tego chciałaby od niego jego Pani. Wbrew wszystkim pozorom Tamu był całkiem wytrzymałym lwem. Oczywiście był wątły, ale potrafił wytrzymać naprawdę dużo niedogodności natury fizycznej. Jak trzcina, która ugina się pod naporem wiatru, ale się nie łamie. Z pokorą poczekał aż szamanka skończy wszystkie zabiegi i zgodnie z poleceniem usiadł w bezruchu. Wciąż wlepiał wzrok w podłogę, ale udało mu się w końcu opanować strach. Sam był zaskoczony, ale się nie bał, było to dziwnie kojące uczucie. Nieco zaskoczyło go jej pytanie i przez chwilę zupełnie nie wiedział co powiedzieć. Trafił do niewoli dlatego, że przecenił swoje umiejętności, a jego instynkt samozachowawczy całkowicie go zawiódł. Powinien uciec w momencie kiedy na plaży zaskoczyła ich ta druga młoda lwica. Jeden mały błąd, a kosztował tak wiele. Tamu wiedział, że jeśli kiedykolwiek będzie jeszcze wolny nigdy już go nie popełni. Trafił do niewoli bo był słaby, strachliwy i uległy. Trafił do niewoli bo był w złym miejscu i w złym czasie. Odpowiedzi było wiele, ale tak naprawdę nie miały już znaczenia. Samotne życie nauczyło Tamu, żeby nigdy nie oglądać się za siebie, nie rozdrapywać przeszłości.
- Przodkowie tak chcieli -mruknął zamiast tego. Co prawda nie do końca wierzył w to że przodkowie, albo jakikolwiek bóg wpływają na losy zwierząt, ale to w końcu przodkowie uczynili go takim.

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 204
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/weirdlioness (lineart)
Kontakt:

#12

Post autor: Sheeba » 11 cze 2019, 11:03

Odpowiedź Tamu z jakiegoś dziwnego powodu ją rozbawiła. Przodkowie tak chcieli. No oczywiście, że tak. Nie mogła się powstrzymać przed parsknięciem śmiechem. Nieprzyjemny dla ucha chichot przez chwilę rozbrzmiewał w jaskini, zwielokrotniony przez echo. Samica śmiała się przez dłuższą chwilę, wbijając wzrok w siedzącego nieopodal niewolnika, po czym odchrząknęła.
- Przodkowie bywają kapryśni. Niektórych bez ostrzeżenie wpychają prosto w paszczę śmierci, innym każą słono zapłacić za przeżycie - oznajmiła, wciąż z dziwnym uśmieszkiem na pysku. Lata temu jej życie zostało oszczędzone, lecz musiała za to zapłacić. Teraz to samo spotykało młodzieńca. Zwierzęta mają różne przekonania. Niektórzy woleliby zginąć, niż stracić wolność, inni zrobiliby wszystko byleby tylko ratować skórę. To drugie zawsze wydawało się samicy bardziej rozsądne. Co komu po niesplamionym honorze czy nienaruszonej dumie skoro jest się martwym? Śmierć jest nieprzewidywalna, nierzadko oszczędza zdrajców i tchórzy a zabiera bohaterów. Samiec powinien się cieszyć, że dała mu szansę. Powinien też być wdzięczny Enasalin za to, iż pozwoliła mu żyć w zamian za jego oddanie.
Wciąż czując tę dziwną, trudną do wytłumaczenia radość Sheeba chwyciła w pysk nieco palmowych liści i podeszła do niewolnika. Nie miała pod łapą pajęczyn, lecz nie miała ochoty ich teraz szukać. Po pierwsze, oznaczałoby to spuszczenie samca z oczy, po drugie, nie było konieczności tamowania krwawienia. Opatrunek z liści powinien wystarczyć. Zbliżyła się więc na powrót do samca i przystąpiła do pracy w całkowitej ciszy. Kilka liści wylądowało na grzbiecie Tamu, zakrywając zranienia, chwilę później zostały one przywiązane za pomocą kawałka liany przewiązanego przez tułów młodzika. Skończywszy, Sheeba cofnęła się, patrząc krytycznie na swe dzieło.
- Nie ruszaj tego póki to nie zacznie się goić. Zorientujesz się po swędzeniu - rzuciła krótko. Miała nadzieję, że nie tylko samiec, ale i jego pani zastosują się do jej zaleceń. Zirytuje się, jeśli za jakiś czas En przyprowadzi go tu z powrotem z otwartą na powrót raną.
A właśnie. Skoro mowa już o białej, ta jeszcze nie wróciła. Brązowa westchnęła.

Awatar użytkownika
Tamu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 55
Gatunek: Lew
Data urodzenia: 21 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Enasalin
Kontakt:

#13

Post autor: Tamu » 11 cze 2019, 15:06

Tamu skulił się mimowolnie, słysząc jej chichot. Nie znosił swoich tchórzliwych odruchów, ale to dzięki nim tak naprawdę żył. W tej kwestii nieświadomie, podzielał opinię Sheeby. Lepiej było żyć w podłych warunkach niż być zimnym trupem, pogrzebanym gdzieś głęboko w ziemi. Tamu nie miał honoru, dumy czy celu w życiu, miał tylko swoją własną skórę i w rzeczy samej cieszył się, że jego właścicielka ją oszczędziła. Tak naprawdę Enasalin też miała poniekąd szczęście, że trafiła na osobnika z taką predyspozycją do bycia niewolnikiem. Nie minęło przecież jeszcze dużo czasu, a młody już tracił zapał do ucieczki i przyzwyczajał się do swojej nowej sytuacji. W całkowitym bezruchu dał się obandażować, a kiedy lwica skończyła zebrał się w sobie i popatrzył na nią z wdzięcznością. Był świadom tego, że nie żywiła wobec niego żadnych ciepłych uczuć, ale nie zmieniało to faktu, że uratowała go od jakiejś paskudnej choroby, albo zakażenia.
- Tak jest, nie ruszać aż się zacznie goić, zrozumiałem. Dziękuję - wyszeptał swoim nerwowym głosem. Nie miał pojęcia czy powinien się do niej odzywać, ale z dwojga złego wolał zaryzykować i podziękować. W końcu naprawdę mu pomogła. Chwile po tym na powrót spuścił uległy wzrok, wlepiając go w podłoże. Nawet chętnie by z nią jeszcze pogadał, ale nie miał pojęcia właściwie jakie zasady go obowiązują. Będzie się musiał spytać swojej Pani. Żeby dobrze jej służyć, przydałoby mu się wiedzieć co może, a czego nie. Nie chciał tu wylądować z kolejnymi ranami.

Gojenie rany, +10 HP

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 204
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/weirdlioness (lineart)
Kontakt:

#14

Post autor: Sheeba » 14 cze 2019, 21:55

Machnęła niecierpliwie łapą na jego podziękowania, lecz pysk wykrzywiający się w szerszym uśmiechu wskazywał na to, że całkiem jej się to spodobało. Sheeba spędziła sporą część swego życia jako wędrowna znachorka, która udzielała zwierzętom pomocy za zapłatą lub w zamian za przysługę. To mimo wszystko bardzo wygodny sposób na przeżycie. Jednakże było wielu, którzy nie okazywali jej zbytnio wdzięczności, uznając, że leczenie jest jej obowiązkiem. Brązowa miała na ten temat inne zdanie, z którym zapewne wielu by się nie zgodziło. A może nawet i je potępiło. Uważała, że jej wiedza jest jej siłą, która daje jej kontrolę nie tylko nad własnym, ale i nad cudzym życiem. W końcu kiedy ktoś do niej przychodzi, by go wyleczyła, jego dalszy los zależy tylko od niej. Może mu pomóc, ale może też zaszkodzić. Niejednokrotnie byłaby w stanie go zabić podając mu truciznę zamiast lekarstwa. W gruncie rzeczy jej decyzja o podjęciu leczenia była aktem łaski i owszem, jej pacjenci powinni być jej wdzięczni, gdyż równie dobrze mogłaby popchnąć ich prosto w paszczę śmierci.
Ta świadomość dawała jej złośliwą satysfakcję. Lwica uśmiechnęła się jeszcze szerzej, a ślepia błysnęły nieco szaleńczo. Zaraz jednak odwróciła się, zajmując układaniem ziół na powrót w stos.
- Poczekasz tutaj na swoją panią - oświadczyła krótko, zerkając w stronę Tamu. - W międzyczasie może mi coś opowiesz? Na przykład o tym, kim byłeś wcześniej? Miałeś jakąś rodzinę, może stado? - zapytała, unosząc brwi. Przydałoby się wyciągnąć z niewolnika nieco informacji, choćby i po to, by mieć pewność, czy Enasalin właśnie nie sprowadziła im na głowę jakiś kłopotów.

Awatar użytkownika
Tamu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 55
Gatunek: Lew
Data urodzenia: 21 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Enasalin
Kontakt:

#15

Post autor: Tamu » 14 cze 2019, 22:31

Kątem oka dostrzegł uśmiech zanchorki. To chyba oznaczało że dobrze zrobił dziękując, chociaż nie mógł być zbyt pewien. Często zwierzęta nie zachowywały się tak jak wskazywałaby na to ich mina. Tamu wielokrotnie w ciągu swojego życia napotykał właśnie takie osobniki. W wypadku Sheeby ten uśmiech mógł na przykład świadczyć o dogłębnym szaleństwie, albo planowanym na niego ataku. Młody już dawno przestał polegać wyłącznie na swoim instynkcie i musiał rozważać każdą opcję. Nie zmieniało to jednak faktu, że naprawdę był jej wdzięczny. Zbyt dobrze zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa brudnych ran, by to po prostu zignorować. Z zadumy wyrwał go jej pytający głos. Spodziewał się, że to pytanie w końcu padnie, było przecież bardzo naturalne. Nic dziwnego, że lwica chciała wiedzieć o nim coś więcej. Wyglądało nawet na to, że w tej kwestii była bardziej zainteresowana niż jego właścicielka. Być może to dlatego, że dla swojej Pani był tylko nic nie znaczącym sługą.
- Byłem wędrowcem, samotnikiem. Podróżowałem odkąd moja matka zmarła, a ojciec uciekł, czyli właściwie od urodzenia. Nie miałem żadnej rodziny, ani stada. Chociaż przez krótką chwilę towarzyszyłem lwom z Lwiej Ziemi na życzenie ich Generała. Większość życia spędziłem na uciekaniu... Przodkowie nie obdarzyli mnie ani siłą, ani odwagą. Nie dali mi też talentu do retoryki. Nie sprezentowali mi żadnych bliskich ani przyjaciół. Do tej pory jedynym co posiadałem była wolność, ale teraz... Przepraszam, nie powinienem tyle mówić - urwał gwałtownie. Miał nadzieję, że nie naraził się na żadną karę. Sam nie wiedział czemu w ogóle się tak rozgadał. Słowa same wypłynęł mu z pyska. Tak jakby czekał aż będzie mógł zwerbalizować te myśli. Skulił się mocniej w obawie, że dzielenie się emocjami nie było tu mile widziane.

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 204
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/weirdlioness (lineart)
Kontakt:

#16

Post autor: Sheeba » 21 cze 2019, 22:20

Przysłuchiwała się słowom samca, jednocześnie kontynuując porządkowanie swoich zapasów. Coś w jego opowieści wciąż budziło w niej nieprzyjemne wspomnienia. Może i sceneria była całkowicie inna, sytuacja też nieco odmienna, jednak w gruncie rzeczy istniało pewne podobieństwo. Ona również była sama. Jedyny członek rodziny się jej wyrzekł, jej pożałowania godna opiekunka nigdy nie obdarzyła ją uczuciem. Nigdy również nie była ani silna, ani odważna. Przez długi czas nie potrafiła się nikomu sprzeciwić, godziła się więc ze spotykającą ją niesprawiedliwością wierząc, że to jej przeznaczenie. Jedyny przejaw odwagi przypłaciła okaleczeniem - o ile tymże mianem można określić zamordowanie niczego nie spodziewającej się starej szamanki.
Największą różnicą było to, że Tamu wcześniej był wolny, a dopiero teraz ową wolność stracił. Sheeba poczuła się wolna dopiero po śmierci swej opiekunki. Musiała zapłacić za tę wolność własnym okiem i krwią starej samicy. Wykupiła się w ten sposób jedynie z niewoli członków stada. Wciąż pozostawała sługą śmierci.
Miała wrażenie, że historia samca powinna budzić w niej jakieś głębsze uczucia. Może współczucie, jakiś cień sympatii. Powinna poniekąd go zrozumieć. Była tego świadoma. Zamiast tego czuła narastający w jej wnętrzu gniew i odrazę, który zalewał jej ciało wraz z kolejnymi powracającymi wspomnieniami z najgorszego okresu jej życia.
Pod wpływem jakiegoś trudnego do wytłumaczenia impulsu zrzuciła układane przez nią zioła gwałtownym ruchem łapy, odwracając się zaraz szybko w stronę Tamu z nieodgadnionym wyrazem pyska.
- Nadal żyjesz i powinieneś się z tego cieszyć. Śmierć nieczęsto oszczędza życie, które już raz miała w szczękach - mruknęła dziwnym tonem. Milczała przez chwilę, po czym, uspokoiwszy się nieco, odwróciła z powrotem. Westchnęła i przystąpiła do sprzątania bałaganu, który sama narobiła.
- Dlaczego nie zostałeś na Lwiej Ziemi? - zapytała po chwili, nieco łagodniej. Mimo targających nią emocji starała się wyciągnąć z samca jak najwięcej, żeby lepiej poznać sytuację. Oczywiście kojarzyła nazwę stada, wydawało jej się również, że wiedziała, kim jest ów generał. Chciała wiedzieć, jak blisko samiec był z tym osobnikiem i czy ten nie byłby skłonny ruszyć mu na ratunek, gdyby wpadł na jego trop.

Awatar użytkownika
Tamu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 55
Gatunek: Lew
Data urodzenia: 21 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Enasalin
Kontakt:

#17

Post autor: Tamu » 21 cze 2019, 22:49

Tamu westchnął cichutko z ulgą, kiedy jego potok słów nie wywołał ostrej reprymendy. Musiał nauczyć się na ile tak naprawdę może sobie pozwolić, od tego zależała jego skóra czyli tak naprawdę wszystko co teraz posiadał. Wiedział, że najważniejsze będzie wyczucie tego co wzbudza gniew jego właścicielki, ale zdawał sobie sprawę że właściwie każdy z jej stada może go teraz boleśnie ukarać za coś nieodpowiedniego. Młody wiedział, że musi się mieć na baczności. Wyglądało jednak na to, że akurat w towarzystwie Sheeby będzie mógł od czasu do czasu powiedzieć nieco za dużo. Już miał nawet lekko się uśmiechnąć, kiedy znachorka odwróciła się wyjątkowo gwałtownie i spojrzała na niego, nieco przerażającym wzrokiem. Tamu przełknął głośno ślinę i skulił się jeszcze bardziej. Przez chwilę wydawało mu się, że źle odebrał wcześniejszy jej spokój i jednak czymś zdenerwował przyjaciółkę swojej Pani. Na całe szczęście już po chwili lwica się uspokoiła. Tamu zawsze miał trudności z odgadywaniem o czym myślą, bądź jak się czują inni i jego aktualna sytuacja wcale nie poprawiła tych zdolności. Samiec nie miał najmniejszego pojęcia, co wywołało w Sheebie takie emocje. Pewne było jednak, że również dużo w życiu przeszła, to młody dostrzegał na pierwszy rzut oka.
- Ależ wielce się cieszę. Miałem szczęście iż moja łaskawa Pani mnie oszczędziła - wyszeptał to co już wcześniej przyszło mu go głowy. Naprawdę mógł skończyć gorzej - mógł nie żyć, a taka perspektywa przerażała go bardziej niż jakakolwiek niewola.
- Dlaczego nie zostałem? Nie wiem, nie nadawałem się do stadnego życia. Bałem się, zawsze się czegoś bałem. Poza tym zawsze byłem najlepszy w uciekaniu od problemów... Znaczy nie żebym miał zamiar stąd uciec! Brońcie przodkowie nie to miałem na myśli, chodziło mi o to, że a zresztą nieważne - tak Tamu zdecydowanie był fatalnym mówcą. Dopiero po chwili zorientował się, że jego słowa brzmią jak przechwałka o tym że zdoła stąd uciec. Miał nadzieję, że lwica zrozumie, że nie to miał na myśli.
- Może mógłbym pomóc sprzątać? - szepnął po chwili próbując odwrócić uwagę Shebby od swojego faux pas.

Awatar użytkownika
Kalahari
Siepacz
Siepacz
Posty: 53
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 70
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Xylax/Lioden i Jxbxgallery

#18

Post autor: Kalahari » 23 cze 2019, 14:59

Wlezienie na szczyt z początku wydawało się świetnym pomysłem, ale jego wykonanie, cóż z tym było nieco gorzej.
Podłoże, temperatura i ten cholerny wiatr. Wszystkie czynniki sprawiały że Kalahari miała całkiem sporo chwil zwątpienia. Może by tak wrócić jednak? Kobbari pewnie nieźle dostała w tyłek po tym spacerku, często oglądała się za siebie na dwójkę towarzyszy, martwiło ją to czy sobie radzą, w końcu to był jej pomysł!
Wreszcie dotarli na jakiś bardziej nadający się na postój teren, płaski skrawek ziemi, niezawalony głazami. Było gdzie usadzić cztery litery, usiadła i spojrzała w dół po okolicy szukając "białego lwa", jakąś biel nawet wypatrzyła w oddali, ale był to tylko zalegający w wyższych partiach śnieg i... czaszka, a obok niej niewielki otwór prowadzący w głąb góry. Dwie pary uszu lwicy zostały skierowane w tamtą stronę, chyba coś słyszała.
-Jakiś głos?
Obrazek
Bez Hełmu
Mutacja- Podwójne uszy.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 161
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#19

Post autor: Maer’vu » 24 cze 2019, 15:23

Po opuszczeniu okolic jeziora pełnego flamingów, Maer'vu postanowił trochę lepiej zapoznać się z terenami stada. Nie wypadało przecież, żeby Faraon nie znał swojej najbliższej okolicy, prawda?
Na początek postanowił dokładnie zbadać sieć jaskiń rozciągających się pod górami.
Gdy jednak idąc w kierunku Ciemnej Jaskini, zauważył obok wejście do jakiejś innej groty, a do jego nozdrzy dotarł wyraźny zapach Sheeby, i, co było niepokojące, co najmniej dwojga intruzów, Jednooki natychmiast zmienił swe zamiary.
Gdy tylko podszedł bliżej, od razu dostrzegł nieznajomą brązowa lwicę z czymś dziwacznym na głowie. Pachniała obco, a w pobliżu nigdzie nie było widać Sheeby, chociaż Maer'vu wyczuwał jej woń. To nie wyglądało dobrze.
Odchrząknął, by zwrócić na siebie uwagę nieznajomej.
- Jesteś na terytorium Legionu Seta. Wytłumacz cel swego przybycia - przemówił swym charakterystycznym głosem; jego ciut za długie górne kły błysnęły ostrzegawczo. Pysk brązowofutrego nic nie wyrażał, jednak napięte mięśnie ostrzegały o gotowości do ataku. Był gotów dać lwicy jedną szansę na wyjaśnienie, co tu robi, nim każe jej odejść.

Awatar użytkownika
Kalahari
Siepacz
Siepacz
Posty: 53
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 70
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Xylax/Lioden i Jxbxgallery

#20

Post autor: Kalahari » 24 cze 2019, 17:21

Nasłuch prowadziła w kierunku wnętrza groty, więc samca który przyszedł spostrzegła trochę późno. Wzdrygnęła się i szybciutko cofnęła tył pod ścianę by nie był narażony na ataki.
- Ah witaj, tak tylko rozglądam się za zgubionym znajomym. Mógł przechodzić tędy jakiś czas temu. Chociaż niewykluczone że go tu nigdy nie było. Taki raczrj charakterystyczny typ, biały lew. - Gdzie ten Kifo i Kobbari? Szli przecież tuż za nią!
Uśmiechnęła się nieco nerwowo, Maer'vu na najsympatyczniejszego lwa roku nie wyglądał.
Obrazek
Bez Hełmu
Mutacja- Podwójne uszy.

Odpowiedz

Wróć do „Jaskinie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości