Newsy
Fabuła
  • Niebezpieczeństwa pustyni
  • Mimo że burza piaskowa i fatamorgany to nie jedyne zagrożenia czyhające na morzu piasku, pojawiają się na nim zbłąkani wędrowcy.
  • Ku przygodzie
  • Pod Drzewem Życia zebrali się poszukiwacze przygód, chętni by wyruszyć na wyprawę życia.
  • Zamieszanie pod Lwią Skałą
  • Na ceremonii koronacji pojawił się pierzasty wysłannik byłej księżniczki.
  • Tragedia w Wąwozie
  • Młody Lwioziemiec popełnił samobójstwo rzucając się z urwiska.
  • Burze w stadzie Berghi
  • Po sprzeczce w stadzie dwójka lwów opuściła Królestwo. Do stada dołączają jednak nowi rekruci.
  • Powrót herszta
  • Ragir po tajemniczym zaginięciu pojawił się na dawnych terenach Złej Ziemi.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Jaskinia kości

Niewielkie, dobrze ukryte przed niewprawnymi oczami otwory w zboczu gór prowadzą do rozległego kompleksu jaskiń. Połączone są one krętymi, rozgałęziającymi się korytarzami, stanowiącymi prawdziwy labirynt. W absolutnej ciemności nie sposób dostrzec wystających z dna ostrych skał i bezdennych zapadlisk. Jedynymi żywymi istotami są tu nietoperze, a prawdziwymi mieszkańcami są mściwe duchy, które nie spoglądają przychylnie na pojawiających się w jaskiniach przybyszów.

Awatar użytkownika
Kalahari
Siepacz
Siepacz
Posty: 52
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 70
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Xylax/Lioden i Jxbxgallery

Re: Jaskinia kości

#31

Post autor: Kalahari » 27 cze 2019, 22:23

Jak napiąc sytuację paroma groźbami to wbrew pozorom staje się ona mniej nerwowa. Może samcowi zależało na zdominowaniu ich od progu, a że pokazały pazurki spuścił z tonu przeprowadzając szybką kalkulację, nie miała na co narzekać, rozsądek którym się wykazał był okej, nic tylko się cieszyć. Zaśmiała się przez nos po docinkach Kobbari, częściowo wyjęła jej z pyska to co sama chciała wytknąć władcy stada, a po części po prostu bawiło ją to jak taka parówka podskakuje do rosłego samca.
- Żadna opcja nie jest wykluczona, nasz kolega najlepiej sam przedstawi z czym przyszedł, możemy na niego poczekać powinien chyba zaraz do nas dołączyć.- Nawet jeśli znalazł zgubę, no chyba ze Kifo jednak należy do typu co to nawet nie poczuwa się w obowiązku chociaż pożegnać z nimi. E, chyba nie byłby taką łajzą.
Wysłuchawszy opowieści Maer'vu o Legionie Setha nie dopatrzyła się niczego nadzwyczajnego w ich stadzie, ale też niczego złego, może coś ukrywał przed nimi? Ofiary z lwiątek dla tego Setha? Kimkolwiek był.
- Nie powala, ale brzmi spoko. Raczej typowy wojownik ze mnie żaden, tężyzna to nie moja najmocniejsza cecha, inwestowałam w umysł jak to typowy rzemieślnik. Dodam że nie wierzę w paranormalne zjawiska, więc do wyznawania bóstw i innych duchów mnie nie przekonacie.- Można uznać to za zgodę, szturchnęła Kobb. - C ty na to? Pokrywa się z twoimi aspiracjami?
Obrazek
Bez Hełmu
Mutacja- Podwójne uszy.

Awatar użytkownika
Kobbari
Siepacz
Siepacz
Posty: 37
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 01 kwie 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 30
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: lioden/ja
Kontakt:

#32

Post autor: Kobbari » 28 cze 2019, 0:11

Faktem było, że spuściła z tonu i uspokoiła się kiedy Maer'vu rzeczywiście przeszedł do rzeczy bo na to właśnie czekała. A właściwie to czekała na sytuację, która będzie dużo łatwiejsza do opanowania. Rozumiała go bo skoro był władcą i do tego niezbyt przyjemnym to przeganianie takich jak ona i jej kuzynka należało do jego obowiązku. Nie mogłaby jednak powstrzymać swojego temperamentu nawet jeśli ten mógłby złamać jej kark jednym kłapnięciem.
Słuchała uważnie od czasu do czasu wtrącając "aha" i "yhym" jednocześnie kiwając głową by podkreślić to, że nie traciła uwagi. Właściwie ostatecznie doszła do podobnych wniosków co Kalahari a gdy ta ją szturchnęła miała przynajmniej jedno "ale".
- Nie mam jeszcze przekonania - powiedziała po czym skinęła na jednookiego. - Przyjrzyj mi się uważnie. Nie krępuję się swojego wyglądu ale powinieneś zdawać sobie sprawę, że nie zasilę grupy łowieckiej ani nie będzie ze mnie wojownika. Właściwie jestem tylko dobra w polowaniu na zające i podkopywaniu nor. Dlatego nie dziw się, że nie wierzę w zapewnienie domu i towarzystwa bo żadne stado nie jest bezinteresowne. Skąd mam wiedzieć, że nie skończę jako stadne pośmiewisko?
Obrazek
| karłowatość | wzrost |

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 159
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#33

Post autor: Maer’vu » 28 cze 2019, 2:16

Wysłuchał spokojnie odpowiedzi obu lwic. Był usatysfakcjonowany faktem, że zdawały się być poważnie zainteresowane dołączeniem do Legionu; musiał tylko rozwiać ich ostatnie wątpliwości.
- Zapewniam cię, że chociaż przychylnie patrzymy na wyznawców naszej religii, nikogo nie zamierzamy zmuszać do jej wyznawania, jeśli tego nie chce - powiedział do Kalahari, po czym zwrócił się do Kobbari. - W naszym stadzie, jak już wspominałem, nie liczy się wyłącznie siła fizyczna, ale również potęga umysłu, którą pani z pewnością dysponuje. I ręczę, że osobiście ukarzę każdego, kto będzie się próbował wyśmiewać z pani wyglądu, jeśli tylko będę wiedział o takiej sytuacji. Jeśli będzie sobie pani tego życzyła, poinformuję pozostałych, członków stada, których tu w tej chwili z nami nie ma, aby zachowywali się wobec pań kulturalnie. - Urwał na moment, po czym znów się odezwał, następną część wypowiedzi kierując do obu lwic. - Nie musicie być potężnymi wojowniczkami; w Legionie każda para łap znajdzie zastosowanie; najlepszym dowodem jest moja towarzyszka, Sheeba. - Spojrzał na dotychczas milczącą lwicę. - Jest szamanką i uzdrowicielką w jednym. Jeśli jednak nie posiadacie kwalifikacji bądź chęci, by również podążyć tę ścieżką, z pewnością zdołam znaleźć dla was inne, odpowiadające wam zajęcie. - Zamilkł, spoglądając na obie lwice wyczekująco.

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 194
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/weirdlioness (lineart)
Kontakt:

#34

Post autor: Sheeba » 02 lip 2019, 19:51

Brązowa odwzajemniła kiwnięcie jednookiego, następnie skupiła się na rozgrywającej się przed nią scenie. Omiotła spojrzeniem brązową samicę z jakąś intrygującą maską zakrywającą pysk. Gdyby sytuacja była nieco mniej napięta, znachorka zapewne doceniłaby ciekawe połączenie kości i piór. Jednakże intruz niebezpiecznie blisko jej jaskini to bynajmniej nie było coś, co pozwalało jej się skupić na noszonych przez nich ozdobach. Zwłaszcza, że jak się w chwilę później okazało, samica nie była sama. W chwilę później w pobliżu pojawił się jakiś podobnie umaszczony karzełek, najwyraźniej próbujący nadrabiać poprzez bycie całkiem wygadaną. Początkowo wzięła nowo przybyłą za lwiątko, lecz zmieniło się to, gdy się odezwała. Głos zdecydowanie brzmiał dojrzale.
Obserwowała całą sytuację w milczeniu, poruszając nieco nerwowo końcówką ogona, co zapewne nie było widoczne dla nikogo prócz ukrytego za jej plecami Tamu. Nie wtrącała się zbytnio, skinęła tylko potwierdzająco łbem na ostatnie słowa Maer'vu, pozostając jednak gotowa w razie gdyby ta cała sytuacja potoczyła się inaczej, niż samiec tego oczekiwał. Choć mogło by się wydawać, że zaczynali się jakoś dogadywać, to atmosfera nadal pozostawała napięta. Mocno zaniepokoiła ją również wzmianka o towarzyszu lwic, który w dodatku mógł należeć do jakiegoś stada. Zdecydowanie nie podobało jej się to, że tak wiele obcych lwów kręci się po ich ziemiach. Z niej samej kiepska była strażniczka, zresztą nie było to jej zadaniem. W końcu była medykiem. Lecz czy sam Maer'vu bądź też jego brat nie powinien zająć się patrolami? W końcu od czego były samce, jak nie od ochrony swoich terenów?
Stała tak, zastanawiając się, co robić, jeśli sytuacja obierze nieciekawy obrót. Jak zawsze wolałaby raczej uniknąć walki, lecz nie wydawało jej się, by w tym przypadku dałoby się bez niej obejść. Przynajmniej w jej jaskini pozostawał niewolnik, któremu mogłaby rozkazać rzucić się do ataku. Może i nie wyglądał na zbyt silnego, lecz zawsze to jakaś dodatkowa para łap. Zresztą nikt z obecnych jeszcze go nie dostrzegł, co mogłoby przynieść im korzyść. Nie była jego właścicielką, lecz jeśli chce przeżyć, posłucha. Oczywiście o ile nagle nie znajdzie w sobie na tyle odwagi, by spróbować ucieczki...
Mogłaby również ryknąć, by wezwać Enasalin, która, jak miała nadzieję, znajdowała się gdzieś w pobliżu. Swoją drogą ciekawe, co ją zatrzymało?
Na razie jednak miała nadzieję, że do szarpaniny nie dojdzie. Obserwowała więc wszystko w ciszy, nie spuszczając z obcych świdrującego spojrzenia.

Awatar użytkownika
Kalahari
Siepacz
Siepacz
Posty: 52
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 70
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Xylax/Lioden i Jxbxgallery

#35

Post autor: Kalahari » 03 lip 2019, 15:01

Pozostawiła gadanie dwójce, słuchając bardzo uważnie tego co miał do odpowiedzenia Kobb jednooki jegomość. Oczywiście miała szczere wątpliwość czy jej karłowata kuzynka faktycznie będzie mogła liczyć na sto procent szacunku, sama się z niej nabijała, o tak dla sportu i żeby ją podenerwować bo ta śmiesznie się bulwersowała. Dlaczego obce lwy miałby wykazać więcej szacunku? Oh...OH? A może to stado takich inwalidów? I wszyscy są tu w jakiś sposób upośledzeni? To mogło wiele tłumaczyć.
- Szczerze mam nadzieję że w to co mówisz jest prawdą, osobiście lubię być doceniana, ale też nie będę bardzo rozczarowana jeśli ktoś mnie nie doceni. - Podwójne dno słów Kalahari doczekało się znalazło odzwierciedlenie w tajemniczym błysku w jej oczach.
- Mogę spróbować medycyny, nie może to być trudniejsza profesja od tego czym param się do tej pory. - Q zasadzie była skłonna przystąpić do tego całego Legionu, byli pokręceni, ale mieścili się w ramach akceptowalnych norm.
- Coś mało gadatliwa jesteś Sheeba? Wszystko w porządku? - Postanowiła też zaszczepić cichą lwice, jak na jej gust coś za nerwowo się rozglądała.
Obrazek
Bez Hełmu
Mutacja- Podwójne uszy.

Awatar użytkownika
Tamu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 54
Gatunek: Lew
Data urodzenia: 21 cze 2017
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Enasalin
Kontakt:

#36

Post autor: Tamu » 04 lip 2019, 18:36

Tamu słuchał z uwagą, zapamiętując każde słowo. Nigdy nie wiadomo, kiedy jakaś informacja będzie mogła mu uratować życie. Nie był co prawda z natury ciekawski, ale w sytuacji w której się znajdował wszystko mogło okazać się przydatne. Wyglądało na to, że poza Sheebą znajdował się tu jeszcze jeden osobnik ze stada, do którego należała również jego Pani. Młody nie widział zgromadzonych zbyt dobrze, ale coś w głosie tego samca mroziło serce i sugerowało dość przerażający wygląd. Napływające dalsze słowa przyniosły mu jeszcze więcej informacji do przyswojenia. Okazało się, że Tamu został niewolnikiem członkini stada zwanego Legionem Seta, którego przywódcą jest ten przemawiający samiec, próbujący zrekrutować dwie obce samice. Przynajmniej one mają takie szczęście, że nikt ich nie chce wcielić siłą i brzmią na całkiem zainteresowane. Historia Legionu nie mu nie powiedziała, Tamu był zbyt mało obyty politycznie by wiedzieć jakie relacje z innymi ma stado i jak wpływowe jest. Najbardziej zaciekawił go fragment o towarzyszu lwic, posłańcu dyplomatycznym. Przez chwilę młody wyobraził, sobie że to ktoś z Lwiej Ziemi i go stąd zabierze, ale błyskawicznie wyrzucił z głowy takie naiwne myśli. Musiał się pozbyć tej płonnej nadziei, bo tylko się zawiedzie. Niewolnik podszedł mimowolnie kawałek bliżej, żeby zobaczyć coś więcej i stanął tuż za Sheebą.

Awatar użytkownika
Kobbari
Siepacz
Siepacz
Posty: 37
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 01 kwie 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 30
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: lioden/ja
Kontakt:

#37

Post autor: Kobbari » 07 lip 2019, 11:37

- Nie wiem czy jestem w stanie w to uwierzyć - odpowiedziała na zapewnienia Maer'vu bowiem miała dokładnie takie same wątpliwości w temacie szacunku wobec niej co jej kuzynka. No i trochę miała wrażenie, że ten przykład jego towarzyszki Sheeby zabrzmiał trochę niefortunnie. Zdanie zabrzmiało zupełnie tak jakby to było stado inwalidów a jednoczesne nie przedstawienie jej roli w stadzie podkreślało tylko ten wniosek.
- Chciałabym wiedzieć jak widzisz moją rolę w stadzie. - Sama miała pewien pomysł do czego mogłaby się przydać.
Gdy Kalahari zwróciła uwagę na jednooką lwicę wtedy i Kobbari przeniosła na nią wzrok. Może Sheeba oprócz braku oka nie posiada również języka? Żabcia chyba nie powstrzymałaby parsknięcia śmiechem.
Obrazek
| karłowatość | wzrost |

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 159
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#38

Post autor: Maer’vu » 08 lip 2019, 0:37

Czekał spokojnie, aż obie lwice podejmą decyzję. Miał nadzieję, że zdoła je przekonać, by się przyłączyły do Legionu, może i nie nadawałyby się na wojowniczki, ale i tak byłyby wartościowym nabytkiem. Poza tym, Maer'vu zdecydowanie wolałby przyjąć je w szeregi stada, niż przegonić czy zabić.
Skinął łbem, gdy odezwała się Kalahari; podobał mu się jej tok myślenia. Sam najlepiej wiedział, iż łatwiej jest odnieść zwycięstwo, gdy jest się niedocenianym przez przeciwnika. Brązowofutra niewątpliwie była inteligentną lwicą.
Spojrzał na Sheebę; medycyna to już była jej działka.
- Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko - zwrócił się do niej, po czym znów zwrócił wzrok na Kalahari. - Myślę, że powinnyście omówić kwestię twojej ewentualnej praktyki między sobą, jeśli nie masz nic przeciwko. - Może i był Faraonem, ale nie medykiem, toteż uznał, że lepiej, by jego towarzyska zajęła się swoją ewentualną uczennicą; miał nadzieję, że szamanka nie będzie mieć nic przeciwko.
Przemilczał sprawę milczenia pomarańczowookiej; Kalahari nie zwracała się do niego, nie miał zatem potrzeby, by się wtrącać. Zamiast tego spojrzał na Kobbari, jednocześnie rejestrując cichy szelest dochodzący zza Sheeby.
- Mogę cię zapewnić, że dołożę wszelkich starań, aby spełnić swoją obietnicę - odpowiedział karłowatej samicy. Rozumiał jej sceptycyzm, jednak liczył, że z czasem lwica zdecyduje się mu nieco bardziej zaufać. Miał też cichą nadzieję, że Enasalin powstrzyma swój cięty język; o Sheebę mniej się martwił, nie sprawiała wrażenia kogoś skłonnego do wyśmiewania się z cudzego wyglądu. Chociaż nie mógł tego wykluczyć; wierzył jednak, że skoro sama słyszała, jak Jednooki zarządził, by Kobbari była traktowana z szacunkiem, to będzie gotowa stosować się do tego.
Zastanowił się chwilę nad słowami małej lwicy.
- Myślę, że mogłabyś się sprawdzić jako szpieg - odezwał się wreszcie. - Twój niezbyt imponujący wzrost ułatwiłby ci ukrywanie się, a jednocześnie sprawił, że sporo lwów i innych zwierząt byłoby skłonne cię zlekceważyć, dzięki czemu prościej mogłabyś zdobywać cenne informacje. Pomógłby ci w tym bystry umysł, którym, jak widzę, dysponujesz - Zamilkł; zadanie wciąż byłoby niebezpieczne, zwłaszcza, że Maer'vu nie był pewien, czy w razie zagrożenia i braku kryjówki Kobbari byłaby w stanie szybko uciec. Jednak dzięki temu Legion Seta wiedziałby więcej o okolicznych stadach i ich zamiarach; Jednooki nie wątpił, że inteligencja brązowofutrej bardzo pomoże jej w wypełnieniu zadania, o ile się zgodzi.
Spojrzał najpierw na jedną, po czym na drugą lwicę.
- Zatem... jeśli nie macie już nic przeciwko, chciałbym was oficjalnie powitać w szeregach Legionu Seta - oznajmił swoim charakterystycznym głosem, mając nadzieję, że żadna z samic nie zgłosi już żadnych obiekcji.
Czekając na odpowiedź nowych rekrutek, zwrócił uwagę na Sheebę, a raczej na wejście do jaskini, które zasłaniała własnym ciałem. Pociągnął nosem; słuch go wcześniej nie mylił, wewnątrz groty ktoś był, i to bynajmniej nie legionista.
- Kto tam się chowa, Sheebo? Członek rodziny? - Czyżby lwica miała jakiegoś partnera lub młode, o którym Maer'vu nie wiedział? Miał nadzieję, że to nie wróg, który grożąc szamance śmiercią, zmusił ją, by nie ujawniała przed Faraonem jego obecności. Na wszelki wypadek napiął mięśnie, gotów rzucić się w wir walki, gdyby tajemniczy gość spróbował zaatakować.

Awatar użytkownika
Sheeba
Szary król
Szary król
Posty: 194
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 gru 2013
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Własne/weirdlioness (lineart)
Kontakt:

#39

Post autor: Sheeba » 11 lip 2019, 22:37

Uniosła lekko brew, gdy brązowa zwróciła się bezpośrednio do niej, po czym obdarzyła samicę krzywym, może odrobinę szaleńczym uśmiechem, w którym niewiele było z prawdziwej wesołości.
- No cóż. Po pierwsze, nie mam w zwyczaju strzępić sobie jęzora po próżnicy, a po drugie, skłamałabym, gdybym powiedziała, że niespodziewani goście u progu mojej jaskini nie są czymś, co budzi pewne zaskoczenie - odezwała się po chwili, po czym zamilkła na kolejnych kilka chwil, przysłuchując się rozmowie. Na szczęście atmosfera jakoś szybko się rozluźniła a obie samice wykazały zainteresowanie dołączeniem do stada, przez co i sama Sheeba poczuła się pewniej. W końcu w takim wypadku nie stanowiły już zagrożenia, o ile oczywiście to nie jakiś podstęp. Jednakże, żeby to był podstęp ktoś musiałby wiedzieć o istnieniu ich stada, a nie wydawało jej się, by tak było.
Zresztą w chwilę później padła całkiem interesująca propozycja. Skierowała znowu spojrzenie zdrowego oka na brązową, tym razem z lekko zamyśloną miną. Nie można było ukryć, że przydałby się jej czasem ktoś do pomocy. Co prawda nigdy wcześniej nikogo nie uczyła, lecz zawsze musi być ten pierwszy raz, nieprawdaż? Powinna sobie z tym poradzić, a dodatkowa para łap zawsze się przyda. Skinęła więc łbem.
- Oczywiście, że nie mam nic przeciwko. Z chęcią podzielę się swoją wiedzą - oznajmiła, posyłając samicy kolejny uśmiech, tym razem może nieco przyjemniejszy, niż poprzedni.
Następnie skupiła się chwilę na karłowatej samicy, gdy ta rozmawiała z samcem. Owszem, Sheeba nie miała w zwyczaju naśmiewać się z czyjegoś wyglądu. W końcu sama nie należała do pięknych. O tym, jak lwica mogłaby się przysłużyć stadu zbytnio pojęcia nie miała, nie zabierała więc głosu. Lecz mimo to nie uszło jej uwadze, że jak na stado wojowników niezwykle mało w nim było wojowników.
Gdy Maer'vu zwrócił się bezpośrednio do niej, przeniosła na niego wzrok, przypominając sobie momentalnie o tkwiącym w jej jaskini niewolniku. Odwróciła się szybko, by łypnąć na młodzika, który w międzyczasie podszedł bliżej. Do tej pory blokowała mu jedyną drogę ucieczki własnym ciałem, lecz teraz, gdy na zewnątrz była trójka innych lwów, które pewnie by go zatrzymały, po prostu się odsunęła, odsłaniając stojącego za nią samca.
- Enasalin go schwytała - oświadczyła beznamiętnie. - Oszczędziła go w zamian za wolność.
Nie wydawało jej się, by jednooki miał jakiekolwiek do niej pretensje. W końcu wykonywała swoją pracę. Zresztą, Faraon nie wyglądał jej na kogoś, komu wadziło niewolnictwo.

Awatar użytkownika
Enasalin
Mistrz
Mistrz
Posty: 340
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 63
Zręczność: 54
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: kenlilion (lineart)/jutsup
Kontakt:

#40

Post autor: Enasalin » 13 lip 2019, 3:50

Droga daleka nie była. W zasadzie, gdyby nie to całe zamieszanie przed jaskinią szamanki, to może nawet dałoby radę słyszeć nadchodzącą Enasalin zanim ta jeszcze na dobre pojawiłaby się w zasięgu ich wzroku. Zresztą, biała się nie ukrywała, szła może trochę bardziej dumniej niż zwykle. Nie oglądała się aż tak czy pozostali są tuż za nią, czy też za bardzo ich wyprzedziła. Nie mogła tracić czasu, bo lada chwila mogłoby się wszystko pozmieniać, a ona nie zdążyłaby uprzątnąć tego co zastała.
Toteż nawet nie ukrywała wkurwienia, kiedy zobaczyła przede wszystkim Maer'vu. To, że obok była dwójka obcych... chyba nie musiała tego komentować. Miała je gdzieś, po prostu, zakładając, że ten knypek to była akurat ona. I chyba była jedyną osobą, która miała w nosie to, że to coś jest niskie, a to ma jakiś dziwny ptasi przyrząd na głowie. Hm, gdyby tak założyła marabuta dupskiem na głowie, to by było prawie to samo.
- Masz tupet żeby tutaj znowu wracać.
Enasalin nie kryła się ze swoją agresją, widać było, że niewiele brakowało by rozszarpała go tutaj i teraz. Ale dla dobra sprawy, ich sprawy, jej, Bjorna i tamtego czarnogrzywego których w to wplątała, sprawa Maishy, która była jej nowym niewolnikiem, Tamu, który miał siedzieć z Sheebą i wielu innych. Ta sprawa była bardzo rozległa, a póki co, najbardziej tyczyła na razie jej i obecnego tutaj samca.
Sycophants on velvet sofas
Lavish mansions, vintage wine
I am so much more than Royal
Snatch your chain and mace your eyes
If it feels good, tastes good
It must be mine
Heroes always get remembered
But you know legends never die


Obrazek

Mortal kings are ruling castles
Welcome to my world of fun
I'm taking back the crown
I'm all dressed up and naked

I see what's mine and take it

Odpowiedz

Wróć do „Jaskinie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość