Newsy
  • 23.06.20
  • Życzymy wszystkiego najlepszego wszystkim tatusiom! A szczególnie tym forumowym.
  • 1.06.20
  • Dziś dzień dziecka! Z tej okazji wszystkie forumowe dzieci otrzymują po 5 paciorków.
  • 1.06.20
  • Z powodu braku zgłoszeń w tym miesiącu niestety nie ma głosowania na Postać Miesiąca :(
  • 31.05.20
  • Do administracji dołączył Bjorn, a wśród MG witamy Ignisa i Ganju.
  • 26.05.20
  • Forumowym mamom składamy najlepsze życzenia oraz drobny prezent w postaci 5 paciorków.
  • 20.05.20
  • Szukamy chętnych do administracji i MG. Zainteresowanych prosimy o wiadomość do Gunter albo Tiba
Fabuła
  • Republika z mapy znika
  • Stado nie przetrwało próby czasu. Opustoszałe tereny Upendi nie są już pod niczyim panowaniem
  • Spotkanie specjalistów
  • Szaman, medyczka i rzemieślnik wchodzą do baru jaskini Nabo...
  • Przyjacielskie zawiłości
  • Dwa młode lwy u stóp Lwiej Skały powalczą o serce tej samej wybranki.
  • Powrót herszta
  • Dawno zaginiony ze Szkarłatnych Ragir odnalazł Lyannę na nowych ziemiach stada.
  • Rodzinne więzi
  • Thanatos i Nilima powrócili na teren Lwiej Ziemi i odnawiają naruszone relacje. Mjuvi, jak wielu innych Lwioziemców, wciąż pozostaje zaginiony.
  • Słońce nad Oazą
  • Nareszcie zakończyła się niebezpieczna burza piaskowa i Oaza wraca do normalnego życia.
  • Seryjny samobójca wciąż żyje
  • Po wielu próbach odebrania sobie życia oraz ataku Piegusa, Uharibifu ciągle przebywa w lwioziemskim więzieniu. Syn kanclerza usłyszy zarzuty.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Czarne wzniesienie

Miejsce to owiane jest aurą tajemnicy. Nawet najstarsi mędrcy nie pamiętają już starcia, które się tu rozegrało. Wciąż jednak można odnaleźć pamiątki po nim: fragmenty pancerzy i broni oraz wysuszone na słońcu kości nieznanych wojowników. Wkroczenie na pobojowisko nie jest bezpieczne, ponieważ wisi nad nim klątwa, zapoczątkowana przez przelew krwi.

Awatar użytkownika
Seth
Faraon
Faraon
Posty: 246
Gatunek: P.Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 gru 2015
Krzepa: 55
Zręczność: 60
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Malaika4+ modyfikacje Ja

Czarne wzniesienie

#1

Post autor: Seth » 06 lut 2019, 15:06

Wzniesienie góruje nad polem bitw i chociaż jest niewielkie bo liczy raptem kilka metrów, to z wystajacego ogromnego ciemnego głazu dobrze widać osnute mgłą pobojowisko.
Jest to jednocześnie ostatek bezpiecznej ziemi na samym skraju przeklętego terenu.
Niewielki totem zrobiony z czaszki lwa zatkniętej na kiju wbito w szczelinę skały by ostrzegać wędrowców przed klątwą.

Awatar użytkownika
Seth
Faraon
Faraon
Posty: 246
Gatunek: P.Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 gru 2015
Krzepa: 55
Zręczność: 60
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Malaika4+ modyfikacje Ja

#2

Post autor: Seth » 06 lut 2019, 15:35

Pustynia postanowiła zakpić z wielkiego wojownika i wystawić go na próbę. Po tym jak piach opadł wszystkie ślady zniknęły z powierzchni ziemi, jak okiem sięgnąć rozpościerało się złote morze gładkich leniwie falujących wydm. Nikt nie wiedział gdzie zniknęła jego małżonka, padło nawet przypuszczenie że pustynia ją pochłonęła, rozsierdzony Seth szybko wybił tą myśl z łba spekulantki własną łapą i nie czekając chwili dłużej ruszył na poszukiwania Nefthis. On wiedział że przeżyła i to nie tylko dlatego że wierzył w jej umiejętności, miał silne przeczucie. Wiedziony nim zawędrował na nieznane mu pustkowie, kraina była zupełnie inna od tej którą znał, a jednak tak podobna do ogromnej pustyni przylegającej do rzeki. Zatrzymał się na szczycie wzniesienia szukając wzrokiem czarnej plamki w martwym krajobrazie. Na próżno.
- Wiem że gdzieś tu jesteś. - Niekoniecznie na tym pobojowisku, ale gdzieś w okolicy, może był to szósty zmysł, może zwyczajny upór. Nie przyjmował do świadomości faktu że Nefthis mogła umrzeć. Rzucił spojrzenie z góry w bok na totem, czyżby trafił do przedsionka samych zaświatów? Niewątpliwie pole przed nim przepełniała śmierć, w metafizycznym słowa tego znaczeniu, jak i dosłownym. Wystarczyło spojrzeć na szkielety i resztki pozostawione by padlinożercy mieli na nich ucztę. Godna śmierć w walce, bez zapewnienia duszy odpowiedniej przeprawy na tamten świat sprawiała że te pozostawały przy resztkach swych ciał.
Niesmak wykrzywił pysk Setha na widok w dole, niewątpliwie trafił do krainy barbarzyńców.

Po kilku godzinach spędzonych na patrzeniu w dal stwierdził że dość już wypoczął i trzeba ruszać dalej. Miał niejasne przeczucie że jego żona była gdzieś niedaleko. Nie zapuścił się na teren pola walki obchodząc je i kierując się dalej na południe.

ZT

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 48
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#3

Post autor: Mti » 18 sie 2019, 14:44

Przywędrowała tu przypadkiem. W pysku niosła upolowaną po drodze myszkę, którą miała zamiar zjeść kiedy tylko znajdzie jakieś odpowiednie miejsce, by się położyć. Do jamy, w której przed kilkoma miesiącami się obudziła nie chciała już wracać. Okolica była co najmniej nieciekawa, a jej tajemniczy wybawiciel zapewne przepadł bezpowrotnie i nie ma po co na niego już czekać. Szkoda. Mti miała u tego kogoś dług wdzięczności a nawet nie wiedziała, jak go spłacić.
Dostrzegłszy ciemny kamień zbliżyła się, po czym zamarła, dostrzegając zatkniętą na kiju sporą czaszkę. Położyła swą zdobycz gdzieś z boku i podeszła bliżej, zadzierając łeb, żeby lepiej się jej przyjrzeć.
Szczerze mówiąc nigdy w życiu nie widziała lwa. Wśród kuzynostwa krążyły jakieś plotki o wielkich bestiach z długimi grzywami, lecz zawsze podchodziła do nich dość sceptycznie. Sama jeszcze żadnego nie spotkała. Jakby nie patrzeć, mieszkała na pustyni, w niejakim oddaleniu od najbliższej osady. Ilekroć ją odwiedzała, miała wówczas okazję ujrzeć przedstawicieli innych gatunków, niż jej własny. Oczywiście nie licząc jakiś gryzoni, gadów i owadów, kilku sępów i może raz, czy dwa, samotnego szakala.
Odwróciła wzrok i spojrzała z dół. Widok, jaki tam ujrzała z jakiegoś powodu wywołał na jej grzbiecie ciarki. Nie do końca mogła pojąć dlaczego - wszak widywała nieraz zwierzęce szczątki i nigdy nie wywoływały one jakiś silnych emocji. Tutaj panowała jakaś ponura, złowroga atmosfera, która zniechęcała ją do badania tamtych terenów.
Skrzywiła się i cofnęła. Podeszła do porzuconej zdobyczy i odeszła z nią jak najdalej od krawędzi, wciąż ze zmarszczonym nosem.

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 37
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#4

Post autor: Nechbet » 18 sie 2019, 18:49

Nie szła cały czas bez przerwy bo nie śpieszyło jej się. Pomimo obrania pewnego celu swojej podróży wolała postawić na cierpliwość i spokój niż pośpiech. Wierzyła bowiem, że prędzej czy później odnajdzie swojego kuzyna a wtedy osiągnie swój cel. Wierzyła, że bogowie prowadzą ją w dobrą stronę. Szła wypowiadając niegłośno słowa modlitw.
Krajobrazy powoli się zmieniały a odkąd szła ciągiem w stronę południa widziała już na prawdę wiele. Sawanny, busze, lasy deszczowe, pustynie i dżungle... aż wreszcie jej łapy postały na niepokojącym pustkowiu. Jak okiem sięgnąć szarość, pył wzniecany przez łapy. Dostrzegła w tym miejscu przedziwną i niepokojącą aurę. Od razu rozpoznała miejsce, w którym trzeba zachować szczególną duchową ostrożność. Czy pustkowie było nawiedzone przez złe duchy? Nie mogła mieć pewności nie czyniąc żadnych rytuałów ale czuła aurę tego miejsca napiętą niczym membranę.
- Wychwalam Thota,
Składam hołd Panu Mądrości.

Rozglądała się uważnie na boki wypowiadając słowa modlitwy ale nie przybierała postawy spłoszonej. Nie rozglądała się w celu znalezienia czegoś czego należy się bać. Nos miała wysoko w górze i tnącym spojrzeniem dotykała wszystkiego co zasługiwało w jej mniemaniu na uwagę.
- Cóż mi dajesz, sprawiedliwy?
Wystające kości i przedmioty z szarej ziemi spotykały się z podejrzliwym spojrzeniem. W końcu zatrzymała się dostrzegając głaz, z którego na pewno będzie miała lepszy widok na okolicę jednocześnie ignorując żyjątka niesięgające jej nawet do połowy łapy. Przynajmniej na razie.
- Bądźże miłosierny,
oto wielka jest moc Twoja;

Mówiła wchodząc na głaz i ogarniając spojrzeniem ponury obraz wyjącego smutku, który kumulował się gdzieś przed nią i dużo niżej. Gdzieś między wystającymi z ziemi żebrami i zbrojami. Powietrze nie stało a wyło przelatując między kośćmi i sprawiając, że lwia czaszka zatknięta na kiju podskoczyła wydając z siebie charakterystyczny chrzęst. Czy powinna tędy przejść?
- Sprawiasz, że dostrzegam ciemność w Twym stworzeniu,
Bądź mi litościwy, abym Cię ujrzała.
*
Kończąc usiadła owijając ogon wokół łap. Poczuła jak wiatr mierzwi sierść na jej karku. Usłyszała szelest i krzątaninę nieopodal. Dostrzegła fenka, który zapewne był tu już od dobrych kilku chwil.

_________
* moje tłumaczenie i modyfikacja staroegipskiej modlitwy

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1837
Kontakt:

#5

Post autor: Mistrz Gry » 21 sie 2019, 1:18

Ktoś szedł. Kroczył po jego grobowcu, depcząc kości jego wrogów i przyjaciół, od wieków spoczywające we wspólnej mogile. I wołał - lecz dziwny były to słowa, niepodobne do ryku wojowników, ani cichych szeptów kapłanów, dziwne i obce. A jednak słyszał je, wzywały go i nie pozwalały już trwać zawieszonemu w ciemnościach.
Powoli więc skoncentrował swe niematerialne ciało, zebrał rozproszoną przez lata jaźń, i ruszył w kierunku coraz to silniejszego głosu.
Płynnie przekroczył nader cienką w tej okolicy pomiędzy światami, i pojawił się nad miejscem spoczynku swych doczesnych szczątków jako potężna lwia sylwetka utkana z szarej mgły, zakuta w antyczny kościany pancerz, pokryty licznymi grawerunkami wplecionymi pomiędzy sterczące zeń kościane ostrogi i ciernie, o łbie okrytym ciężkim chełmem z przyprawionymi do niego szlifowanymi rogami bawołu.
- Czyjże to głos wzywa martwych sprzed wieku?
Któż to błąka się po grobach mych braci?
Czemóż wzywa mnie z ciemności bez czasu?
I łamie mój spokój śmieci?
- zapytał gdzieś w przestrzeń, szukając wzrokiem źródła swego poruszenia, a w jego głosi było słychać szelest kruszejących pod naporem czasu kości i martwotę, tak charakterystyczną dla tej okolicy. Wreszcie jego wzrok spoczął na sylwetce ciemnej istoty przesiadującej na kamieniu. Czyżby to ona go tu sprowadziła?
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 37
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#6

Post autor: Nechbet » 21 sie 2019, 20:43

Było tu jednak coś o wiele ciekawszego (a przynajmniej na razie) od fenka, który krzątał się nie opodal a także nawet od pozostałości sprzed dawnych wieków spoczywających przed oczyma Nechbet. Z zainteresowaniem obserwowała poruszający się mętny obłok, który wypłynął spośród nostalgicznych płaci szarości a potem ukształtował się w wyraźny lwi kształt przywdziewający pancerz. Lwica nastawiła uszu gdy dotarły do nich pierwsze słowa zjawy. Wyglądało na to, że miała rację iż to miejsce miało własną duchową aurę. Skłoniła się przed duchem a potem spojrzała na niego z szacunkiem.
- Wybacz mi proszę mą śmiałość, o czcigodny przodku, jeśli naruszyłam twój spokój. Jestem wędrowcem i długa i niełatwa droga zaprowadziła mnie w to miejsce. Obawiam się aury, którą tu spotkałam więc wzywam przyjaznego mi boga, lub kogokolwiek kto słucha, o pomoc w przeprawieniu się przez dolinę bezpiecznie.
Wyjaśniła starając się brzmieć jak najbardziej godnie a jednocześnie z należytą powagą jaka należała się zjawie.
- Jestem kapłanką. Czyżbyś był niespokojną duszą? Może moglibyśmy sobie pomóc wzajemnie?

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 48
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#7

Post autor: Mti » 22 sie 2019, 10:04

Niedługo była sama. Nie zdążyła nawet zabrać się za swój posiłek, gdyż po chwili do jej uszu dobiegł jakiś głos. Rozejrzała się dookoła, chcąc odnaleźć jego źródło. Wypowiadane słowa brzmiały obco i nie do końca zrozumiale. Mti była istotką dość prostą i przyziemną, która zazwyczaj nie zajmowała myśli kwestiami sfery duchowej. Jej jedyną stycznością z jakimikolwiek wierzeniami było natknięcie się pewnego razu na dwójkę wędrownych ptasich szamanów, którzy odwiedzili niegdyś miejscową oazę. Pamiętała, że spędziła wówczas cały dzień poza domem, siedząc w cieniu tamtejszych zarośli i wysłuchując z niemałą fascynacją ich opowieści o duchach i bóstwach. Istnienie czegokolwiek więcej niż fizyczny świat śmiertelników było dla niej całkowicie nowym konceptem, który, trzeba przyznać, wydał się jej całkiem interesujący. Ostatnie wydarzenia skłoniły ją poniekąd do rozmyślań nad tą kwestią. Może rzeczywiście światem kierowało coś więcej, niż przypadek? Być może została uratowana dlatego, że jakaś wyższa siła postanowiła dać jej drugą szansę? Może jej przeznaczeniem było coś więcej, niż zwyczajne, proste życie?
Niemniej, recytowane przez nieznajomego słowa poniekąd przypominały jej modły tamtych ptaszysk. Może nie do końca, nijak bowiem nie rozpoznawała żadnych rzucanych przez głos imion, niemniej sam wydźwięk był podobny. Wyciągnęła szyję, by lepiej się przyjrzeć nadchodzącej sylwetce, po czym zamarła z uniesionymi brwiami i wyrazem niezmiernego zdziwienia na pysku, gdy ta wreszcie zbliżyła się na tyle, by się dokładniej przyjrzeć.
Jak już wcześniej zostało wspomniane, Mti nigdy wcześniej nie widziała lwa. Słyszała jakieś plotki, lecz było to za mało, by rozpoznać zbliżającą się istotę jako przedstawiciela tego gatunku. W oczach lisicy zbliżający się kotowaty był jakąś dziwną, groźnie wyglądającą, wielką bestią. Instynkt podpowiadał jej, że powinna na wszelki wypadek się wycofać, lecz jak to zwykle w jej przypadku bywało, ciekawość zwyciężyła. Zwłaszcza, że zwierzę zdawało się nie zwracać na nią uwagi. Dała krok do przodu i wbiła w samicę zaciekawione spojrzenie, przejeżdżając nim po całej jej sylwetce. Krótki pysk uzbrojony w mocne kły, szerokie łapy, nieduże, zaokrąglone uszy i długi ogon z pędzelkiem na końcu. Trzeba przyznać, że kimkolwiek była nowo przybyła, robiła spore wrażenie. Nawet taka chuda i koścista.
Nagle nieznajome zakończyła swoją przemowę, przysiadła i zaczęła się rozglądać. W pewnym momencie jej wzrok padł prosto na Mti, której od razu zrobiło się nieswojo. Nie tylko dlatego, że właśnie obserwowało ją zwierzę, które wyglądało na dużo od niej silniejsze lecz i ponieważ właśnie przyłapano ją na gapieniu się na kogoś jak sroka w gnat.
- Och... Witam...? - rzuciła nieco niepewnie, przekrzywiając łeb na bok. - Proszę mi wybaczyć. Wiem, że takie wlepianie w kogoś wzroku jest nieuprzejme - dodała po chwili, wyraźnie zawstydzona.
Nie zdążyła nic dodać, ponieważ to, co stało się w następnej kolejności przyćmiło nawet w swej niezwykłości pojawienie się jakiegoś nieznanego jej zwierzęcia. Najpierw rozległ się kolejny głos, po czym jakaś inna, co najmniej dziwaczna sylwetka pojawiła się dosłownie znikąd. Mti zamarła z na wpół otwartym pyskiem i wyrazem bezbrzeżnego zdumienia na obliczu, przyglądając się rozgrywającej się przed nią scenie, starając się pojąć, co właściwie się działo. Wyglądało na to, że ta kraina była jeszcze bardziej niezwykła, niż początkowo jej się to wydawało.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1837
Kontakt:

#8

Post autor: Mistrz Gry » 23 sie 2019, 12:04

Dobrze było zobaczyć, że mimo upływających lat szacunek do dawnych herosów wciąż nie wygasł. Choć jak widać pojawiło się przez ten czas kilka nowych pojęć jak na przykład ten ''boga''. Któż to mógł w być? Na pewno ktoś ważny i potężny, skoro ta lwica zanosiła do niego modły. Nie mógł też być fizycznym władcą tej krainy, chyba że od jego śmierci zwyczaje uległy aż takiej przemianie (albo też ich król posiadał jakieś nadprzyrodzone moce), więc może to był jakiś inny bohater który w ostatnich latach stał się obiektem kultu? Może trzeba było częściej pojawiać się wśród żywych.

- Miejsce to i aura mnie są przynależne,
A w mej dziedzinie 'boga' nie jest znany.
Lecz każdy kto zna szacunek i przodków w sercu,
Bezpieczny jest w tej dolinie.

Usta twoje prawdę zaś rzeką,
Trzyma mnie wciąż wróg dawny na tej ziemi.
Wahi plugawy, zdrajca mych braci.
Co karze swej wciąż uchodzi.

Czyżby nareszcie Władcy z Gwiazd zesłali mu kogoś, kto pomoże rozprawić się wreszcie z tamtym zdradzieckim śmieciem i wypełnić ostatnie zadanie jakiego niegdyś się podjął? Czy w końcu, po tylu latach uda mu się wreszcie zasiąść wraz z Kompanią Braci na Niebiosach?
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 37
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#9

Post autor: Nechbet » 23 sie 2019, 20:34

Można było śmiało powiedzieć, że Nechbet niezbyt teraz zwracała uwagę na fenka, który mimo to najwyraźniej do niej się zwrócił. Poznała po głosie, że prawdopodobnie ma do czynienia z samicą co w zasadzie nie miało żadnego znaczenia dla lwicy. Posłała jej znaczące spojrzenie gdy sama odgadła swe niezbyt uprzejme zachowanie postanowiła jednak przełożyć ewentualną rozmowę z nią na potem. Były teraz o wiele pilniejsze sprawy. Szara lwica wróciła spojrzeniem na zjawę i wysłuchała jego słów w skupieniu i nie ośmielając się wtrącać.
- Moi bogowie to potężne istoty, które nie są z tego świata... ani z twojego - odpowiedziała dość tajemniczo a potem kontynuowała. - Gdy przodek mówi żywy winien słuchać. Mów więc, cóż to za niegodziwiec wpędził cię w niedolę? Kimże jest Wahi plugawy? Jeśli żyw to z boską pomocą znajdę niecnotę. Cóż jeszcze mogłabym zrobić dla ciebie, czcigodny? Czy ciało twoje zaznało pochówku? Śmiem twierdzić, że jeśliś tu znaczy to tyle, że nikt nie złożył cię w grobie byś zaznał spokoju i udał się do krainy łowów.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1837
Kontakt:

#10

Post autor: Mistrz Gry » 25 sie 2019, 0:45


Zauważył że do jej rozmówczyni dołączyła jeszcze jakaś sylwetka, najpewniej jeden z okolicznych psowatych, obgryzających czasem leżące tu kości, ale skoro czarna lwica nie zwróciła na niego większej uwagi, to i on tym bardziej nie zamierzał.
W zastanowienie wprawiły go jednak jej słows o istotach nie z tego świata. Skoro bowiem te 'boga' nie były ani czymś fizycznym, ani, jak sama twierdziła, duchami, to znaczyło by iż lwica zwraca się do któregoś z demonów lub stworzeń z nimi związanych - a to zazwyczaj kończyło się niezbyt ciekawie dla żyjących. Może wypadało by więc ją ostrzec? Rozważał tę myśl przez chwilę, ale uznał że może to zaczekać - najpierw powinien zorientować się w sytuacji, a dopiero potem przekazywać ewentulne ostrzeżenia. Zamiast tego zaczął więc opisywać lwicy swoją sytuację:

-Wahi przeniewierca, męk moich przyczyna,
Okiem przed laty był naszym, Kompanii.
Służył nam niegdyś wiernie przez susze i wody,
Lecz zaprzedał się wrogu.

W bitwie tej wielkiej, co te ziemie znaczy,
Którążto w dzień owy wydaliśmy.
Wrogu straszliwemu, co te ziemie kalał,
Ponurych Siewców legionowi.

Skoro więc szturm nasz wroga już sięgał
A mistrz ich kostusze spoglądał wnet w ślepia.
Zdrajca cofnął skrzydła swego pazur
I wroga szyk puścił.

Wdarł się nieprzyjaciel w Kompanii szeregi,
Łaski nie znając i nie szczędząc nikogo.
Poległ w owym dniu kwiat lwi tej krainy,
A grób jeden dzielą.

Lecz nim Bracia polegli, przysięgę złożyli,
Że nie spoczną w Niebiosach nim pomsty nie spełnią.
Póki zdrajca nie padnie i ducha nie wyda,
W ciemność Bez Gwiadz.

Wiek za wiekiem minął, i dopełnił czasu,
A kości jego pyłem ziemi się stały.
Lecz umysł jego obszedł śmierci moce,
I duch kary uszedł.

Miał on bowiem pakt mocy niezwykłej,
Z magami co zna nic mają święte prawa.
Któży ducha jego, gdy śmierć go wezwała
W kamień zaklnęli.

Odtąd totem jego czarny na świecie spoczywa,
W ukryciu od obcych, lub przez wielu czczony.
I darami rozlicznymi zwodzi serca słabe
Na swoje sługi.

Nas zaś, którzyśmy na krew naszą przysięgli,
Moc słów naszych trzyma wciąż na ziemi.
Póki skała nie pęknie i ducha nie wyda.
Na sąd sprawiedliwy.

W miarę jak mówił, w jego głosie pojawiał się kolejno ogień bitwy, gorycz zdrady, żal po poległych i głęboka, gromadzona przez lata zimna nienawiść do wciąż unikającego potępienia zdrajcy. Podczas gdy opowiadał, w otaczających jego postać pasmach szarej mgły widać było poruszenia, i formujące się kształty, które zdawały się ukazywać to, co opisywały jego słowa. Gdy zaś skończył, można było odnieść wrażenie, że z ponad jego ramion spoglądają rozmyte we mgle widma innych wojowników.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Odpowiedz

Wróć do „Pole bitwy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość