Newsy
Fabuła
  • Młode Enasalin
  • Tunu, która odeszła z Lwiej Ziemi zadomowiła się w Bractwie
  • Nowi Lwioziemcy
  • Do stada dołączyła trójka lwów
  • Opiekun
  • Ragir podjął się opieki nad swoją córką oraz lwiczką, która uciekła z Lwiej Ziemi
  • Goście w Oazie
  • Wędrowcy, którzy znaleźli się na terytorium Setha chcą zasilić szeregi stada
  • Na pomoc duchowi
  • Nechbet i Mti są w trakcie wyprawy, która ma na celu zapewnienie spokoju duchowi
  • Koniec walki
  • Walka w Mrocznym Bractwie zakończyła się śmiercią Maer'vu. Dawny przywódca po śmierci odgrywa się na morderczyni.
  • Posłaniec
  • Na terenie Szkarłatnych przebywa wysłannik Wodza, oferujący współpracę w walce.
  • Ku przygodzie
  • Lamparcica i gepard wyruszyli na niebezpieczną wyprawę pod przewodnictwem orła.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Pogorzelisko

Jedynymi śladami roślinności na pustkowiach są wyschnięte na popiół, cierniste krzewy. W najgorętsze dni, gdy upał staje się już nie do zniesienia, a gorąca ziemia parzy w łapy jak lawa, suche gałęzie zaczynają się żarzyć. Od jednej iskry ogień rozprzestrzenia się na gęste zarośla i w ciągu kilku chwil zmienia je w węgiel.

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 29
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

Re: Pogorzelisko

#41

Post autor: Mti » 18 wrz 2019, 22:03

Lisica pojawiła się w okolicy, wciąż nieco zasmucona. Przykro jej było, że nie była w stanie w żaden sposób pomóc. Nawet, jeśli miała niewielkie pojęcie o tym, co właściwie wydarzyło się przed jej oczyma, trudno jej było pogodzić się z myślą, iż przyszło jej zostawić potrzebującego. Nawet, jeśli była to jakaś potężna bestia i w dodatku... Duch?
Aż przysiadła, kiedy tak właściwie zdała sobie z tego sprawę, co zobaczyła. Trudno jej było w to uwierzyć. Jej krewni nigdy nie interesowali się sprawami natury nadprzyrodzonej, skupiając się tylko na zwyczajnym przeżyciu w niełatwych warunkach wśród pustynnych piasków, które to czasami stawiało nie lada wyzwania nawet dla zwierząt doskonale przystosowanych do takiego życia. Jednakże tamten żywot już się skończył, wraz z pamiętną burzą piaskową oraz jej cudownym ocaleniem. To, co miało miejsce na wzgórzu tylko potwierdziło jej przekonanie, że nie znalazła się tutaj przypadkiem i ta kraina była w pewien sposób wyjątkowa.
Otrząsnęła się krótko, po czym rozejrzała dookoła. Okolica wydawała się podobnie nieprzyjemna jak ta, którą przed chwilą opuściła. Okoliczne zarośla wydawały się strawione przez pożar, ziemia zwęglona i jałowa. Wokół martwo i niegościnnie. Wiedziała, że powinna się stąd wynieść i poszukać dla siebie lepszych terenów, lecz wciąż się z tym ociągała. Może naiwnie licząc na to, iż jej tajemniczy wybawiciel wróci?
Weszła pod jeden z martwych krzewów i położyła się tam, zwijając w kłębek. Równie dobrze mogła się zdrzemnąć... Albo choćby spróbować.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 25
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#42

Post autor: Nechbet » 23 wrz 2019, 21:37

Szła równie pewnie co przed tym jak pobłogosławiła ją przyjazna zjawa, a może wręcz nabrała większej pewności wiedząc, że razem z nią będzie bezpieczna? Niemniej szła przed siebie cały czas nie patrząc wstecz by nie dawać złym duszom satysfakcji płynącej z choćby chwili zwątpienia z jej strony. Byłoby to również na wskroś niewdzięczne wobec przodka, który obdarzył ją swoim baczeniem. Z dość sporą ulgą powitała spojrzeniem gęste zarośla i przyjęła do wiadomości, że przeklęte ziemie już się skończyły. Posłała Muhuriemu ponownie uśmiech aż usłyszała coś jakby szemranie? Rozejrzała się wokół i znów dostrzegła fenka. Czy to mógł być ten sam, którego spotkała wcześniej na przeklętym Polu Bitwy?
- Bogowie muszą mieć wobec nas plany skoro spotykamy się ponownie - powiedziała nie witając się nawet, uważała, że takie spotkanie nie mogło być dziełem przypadku. - Być może tobie również jest pisane przysłużyć się słusznej sprawie.
Potem obejrzała się za siebie by sprawdzić czy jej towarzysz wciąż z nią był.
- Duchu! Dziękuję za twoją pomoc i ochronę mojego ducha wciąż uwięzionego w cielesnym naczyniu. Wiedz, że pomnę na twoje i moje słowo i zaprowadzę twoje sprawy do końca tak jak obiecałam! I niechaj mnie piaski samego zaś strasznego Setha, Pana Chaosu i Pustyni, pochłoną i poślą bez sądu pośmiertnego na pożarcie Ammutowi jeśli złamię swe słowo i niech poślą na sąd z czystym piórem przed oblicze Anubisa, Przewodnika Dusz, i Ozyrysa, Pana Zaświatów, bym zaznała wiecznej nagrody, jeśli zginę próbując - wygłosiła poważnym tonem śluby.

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 29
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#43

Post autor: Mti » 24 wrz 2019, 20:40

Nie dane jej jednak było długo odpoczywać, gdyż niedługo później usłyszała czyjeś kroki. Zastrzygła uchem, po czym uniosła lekko łeb, rozglądając się wokół lekko sennym wzrokiem. Nietrudno było jej dostrzec zbliżającą się sylwetkę, w której natychmiast rozpoznała tamtą ciemnowłosą samicę, na którą natknęła się wcześniej na wzgórzu. Otworzyła szerzej ślepia, mimowolnie rozglądając się wokół w poszukiwaniu tamtej zjawy. Podniosła się szybko, wpatrując się w kotowatą wielkimi oczyma, z mieszaniną rozmaitych emocji malującą się na jej niewielkim pysku.
Drgnęła, gdy tajemnicza samica się odezwała, a słowa, które wypowiedziała... No cóż, trzeba było przyznać, że głęboko ją poruszyły. W końcu całkiem niedawno doszła do podobnego wniosku - samo to, iż znalazła się w tej krainie nie było przypadkiem, nie wspominając już o jej tajemniczym wybawcy.
Przytaknęła więc, wyginając wargi w lekkim uśmiechu.
- Mam nadzieję, że pisane jest mi przysłużyć się słusznej sprawie, pani - odezwała się uprzejmym tonem, nieco ciszej, niż miała w zwyczaju. - Jestem przekonana, iż nie znalazłam się w tej krainie przypadkiem, tak więc i wątpię, by nasze ponowne spotkanie nim było.
Dla fenka obudzenie się w nieznanej okolicy było, jak nietrudno się domyślić, początkiem nowego życia, a ocalenie z burzy piaskowej nie mogło być przypadkiem. W końcu ilu ot tak zlitowałoby się nad jakimś przypadkowo znalezionym, niewielkim zwierzątkiem? Wciąż trudno jej było pojąć przyczynę tego wszystkiego i być może poniekąd miała nawet nadzieję, że ta tajemnicza ciemnofutra istota zdoła jej to jakoś wyjaśnić.
Umilkła na chwilę, gdy nowo przybyła zabrała ponownie głos. Nie mówiła do niej, a więc... Czyżby zwracała się do tamtej zjawy? Mti nie wtrącała się więc, obserwując to jedynie z zainteresowaniem.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 25
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#44

Post autor: Nechbet » 24 wrz 2019, 21:19

Póki co nie otrzymała żadnej odpowiedzi od tajemniczej zjawy, która zadbała o jej bezpieczną przeprawę przez przeklętą dolinę. Przyjęła, że jeśli zechce jeszcze dać jej jakiś znak zapewne to zrobi. Przeniosła więc swoją uwagę na lisicę.
- Dobrze, zatem wierzysz w rzeczy wielkie i godne - kiwnęła pyskiem na nią. - Powiesz mi, jak cię nazwano? Ja jestem Nechbet, nazwana na cześć wielkiej bogini Nechbet oraz kapłanka panteonu bóstw wielkiego pustynnego królestwa.
Spojrzała wyczekująco na fenka. Miała nadzieję, że szybko omówią uprzejmości między sobą a potem ruszą w dalszą drogę... o ile oczywiście ta chciałaby jej towarzyszyć. Zamierzała zaraz jej to zaproponować. Uważała bowiem, że skoro spotkały się wpół drogi to małej lisicy również była pisana podróż po odkupienie Muhuriego.
- Może zechcesz porzucić tę smętną krainę by udać się ze mną w podróż.

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 29
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#45

Post autor: Mti » 28 wrz 2019, 12:00

Uśmiechnęła się lekko, słysząc słowa samicy. Być może rzeczywiście ciemnofutra lwica była dla niej kluczem w zrozumieniu wszystkiego, co działo się wokół niej odkąd znalazła się w krainie. Wydawała się całkiem dobrze obeznana ze światem nadprzyrodzonym.
- Zwą mnie Mti, pani - przedstawiła się krótko, skłoniwszy się przy tym krótko. Gdzieś w głębi duszy poczuła niewielkie ukłucie zawstydzenia ze względu jak zwyczajne i z całą pewnością brzmiące dużo mniej dumnie i szlachetnie imię. Ona nie została nazwana na cześć żadnego bóstwa, nie otrzymała imienia o szczególnym znaczeniu. Jej rodzice mieli w zwyczaju obdarzać swe potomstwo mianami na cześć wszystkiego, co mogli znaleźć w obrębie ich niewielkiego skrawku terenu. W przypadku Mti padło na samotne, uschnięte drzewo.
Fakt, iż miała przed sobą kapłankę wiele wyjaśniał i jeszcze bardziej umocnił lisicę w przekonaniu, że Nechbet może pomóc jej zrozumieć więcej. Z tego jednego powodu nie wahała się zbytnio, gdy ta zaproponowała jej wyruszenie w drogę. Zawsze była poszukiwaczką przygód, której trudno było się skupić na zwyczajnym, szarym życiu. Myśl o podróży ją ekscytowała. Zresztą, i tak miała zamiar się stąd prędzej, czy później wynieść. Pustkowia były chyba najgorszym miejscem na zamieszkanie, dużo gorszym nawet od pustyni, na której spędziła sporą część swego życia. Trzymała ją jedynie nadzieja na powrót swego tajemniczego wybawcy, który jednak nie pojawił się już tak długo, że samica przestała wierzyć, iż kiedykolwiek go spotka.
Dlatego też nie wahała się zbyt długo i skinęła energicznie głową.
- Od dłuższego czasu i tak planuję ją opuścić, tak więc z chęcią do ciebie dołączę - rzekła, podchodząc kilka kroków bliżej.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 25
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#46

Post autor: Nechbet » 29 wrz 2019, 20:29

Wychwyciła zmianę na pyszczku małej lisiczki i kiwnęła jej głową z szacunkiem kiedy się przedstawiła. Daleka była od oceniania jej przez pryzmat jej imienia i nie poświęciła ani jednej myśli na rozważaniu go. Z góry przyjmowała, że każde imię zapewne ma jakieś znaczenie. W jej kulturze wypadało przedstawić się nazywając patrona w kulturze Mti najwyraźniej nie.
- Czy więc potrzebujesz chwili na załatwienie sprawunków? Nie ukrywam, że najchętniej ruszyłabym od razu.
Podniosła spojrzenie chcąc dostrzec dalszą część krainy na tyle na ile pozwalał jej wzrok. Musiała obrać odpowiedni kierunek. W tej chwili wyglądało to tak jak gdyby te ponure, patykowate i suche zarośla kończyły się albo dalszą połacią ponurych i suchych ziem albo prowadziły w pustynię. Serce podpowiadało jej by ruszyć w stronę piasków bowiem miała nadzieję, że jej rodzina mogłaby właśnie to miejsce wybrać na poszukiwaniu domu. Mogła by ruszyć w poszukiwaniu jakiegoś pustynnego wodopoju. Z drugiej strony gdy spoglądała na południe dostrzegała wysoką skałę, której rodzaju nie mogła określić ale idąc tam mogłaby szybciej odnaleźć miejsce, które wskazał jej duch.
- Może wiesz gdzie należy się udać w poszukiwaniu ciemnej doliny w otoczeniu gór gdzie płynie rzeka o martwych wodach?

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1188
Kontakt:

#47

Post autor: Mistrz Gry » 29 wrz 2019, 22:59

Duch tym czasem znów unosił się nad lwicą, świadomy mniej więcej tego, co dzieje się dookoła, ale nie mogący się zwizualizować, ani nawet dopowiedzieć. To wędrówka po cmentarzysku i ochranianie lwicy przed wszystkimi jego mieszkańcami tak go zmęczyła - w końcu nie był nigdy specjalnie biegły w tych kwestiach. Z resztą i tak to było raczej zadanie dla medalionu, a nie ducha - powienien więc się cieszyć, że udało mu się wytrzymać do końca. Tym bardziej że przez te lata tkwienia w bezruchu znacząco rozproszył swoje siły, i wciąż miał wrażenie że nie udało mu się jeszcze do końca pozbierać. Za niedługo powinien powrócić do sił, ale na razie ograniczał się jedynie do obserwacji i przekazywania lwicy, za pomocą medalionu wrażenia ,że jest tu obecny razem z nią, mając nadzieję że póki co poradzi sobie z poszukiwaniami na podstawie tych wskazówek które zdążył jej przekazać.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 29
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#48

Post autor: Mti » 29 wrz 2019, 23:12

Trzeba przyznać, że z każdą chwilą czuła się swobodnie, rozmawiając z lwicą, nawet, jeśli początkowo widok większego zwierzęcia i jej dumna postawa nieco ją onieśmielała. Uśmiechnęła się lekko i pokręciła głową.
- Nie posiadam niczego wartościowego, co mogłabym zabrać ze sobą - przyznała zgodnie z prawdą. W końcu nie gromadziła przy sobie niczego, wiedząc, że prędzej, czy później przyjdzie jej porzucić te strony. - Dlatego też mogę wyruszyć niezwłocznie.
Urwała na chwilę, gdy samica się rozglądała. Ona sama znała te pustkowia już całkiem dobrze i mniej więcej wiedziała, co kryje się za horyzontem. Nie zapuszczała się co prawda zbyt daleko - w końcu przebycie całej tej drogi było nie lada wyzwaniem dla jej drobnych łap, zresztą wciąż trzymała ją nadzieja na spotkanie ze swym tajemniczym wybawicielem. Niemniej już poniekąd orientowała się, co znajduje się w okolicy.
Dlatego też słysząc pytanie kotowatej zmarszczyła na chwilę brwi w geście zamyślenia, starając się przypomnieć sobie, czy jakieś miejsce w okolicy mogłoby pasować do tego opisu. Po chwili odezwała się ponownie.
- Wiem, gdzie znajduje się najbliższa rzeka, przepływająca przez podobnie jałowe tereny oraz najbliższe pasmo górskie, być może to jest miejsce, którego szukasz - powiedziała powoli. - Ziemie, o których mówię znajdują się na południe stąd.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nechbet
Posty: 25
Gatunek: lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 40
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#49

Post autor: Nechbet » 08 paź 2019, 19:28

Skinęła głową słysząc, że lisica nie ma niczego co miała by wziąć. Wynikało z tego, że mogły niedługo ruszać... co zresztą sama potwierdziła chwilę później. Nastawiła jednak z zaciekawieniem uszu bowiem fenek posiadał całkiem interesujące informacje. Czyżby bogowie rzeczywiście planowali ich spotkanie w tym miejscu? Nadzieja, nie tylko dla niej ale i dla błąkającej się zjawy miała niepozorny kształt lichego liska na martwym pustkowiu.
- Doskonale - otworzyła szerzej oczy co przy cienkich szparach między powiekami stało się natychmiast widoczne - sprawdzimy to miejsce. Podejrzewam, że jeśli rzeczywiście zbliżymy się do celu wówczas odczuję wzmożoną energię duchową... zresztą... - odetchnęła bardzo głęboko i przymknęła oczy. - ...Duch jest z nami, na pewno możemy liczyć na wskazówkę.
Podniosła wzrok w stronę wystającej zza horyzontu spiczastej góry na południe.
- Jeśli wszystko jest jasne ruszajmy. Będziemy odpoczywać w możliwie bezpiecznych miejscach.

Awatar użytkownika
Mti
Posty: 29
Gatunek: Fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 15
Zręczność: 50
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Własne/Merr-Monster (lineart)
Kontakt:

#50

Post autor: Mti » 09 paź 2019, 16:38

Sama skierowała wzrok w tamtą stronę. Samotna góra nie wydawała się co prawda mieć wiele wspólnego z ich celem podróży, lecz równie dobrze ją sobie obrać jako punkt orientacyjny, póki coś ciekawszego nie pojawi się na horyzoncie. Mti wiedziała, którędy przepływa rzeka, lecz... No cóż, opisywane przez samicę miejsce mogło znajdować się w jakimkolwiek punkcie terenu, przez który przepływała. Wliczając w to jej źródła wysoko w górach, bądź ujście gdzieś daleko na południe, gdzie lisica jeszcze się nie zapuszczała. Jakby nie patrzeć nawet ta wyprawa była długą i męczącą drogą dla jej niewielkich łapek.
- Rozumiem. Nie zwlekajmy więc - rzuciła krótko i ruszyła przed siebie.

/zt.
Obrazek

Odpowiedz

Wróć do „Zarośla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość