Newsy
  • 10.07.19
  • W dniach 10-26 lipca funkcje administracyjne na forum pełnią Athastan i Tamu
  • 09.07.19
  • Na forumowym fanpage'u trwa tydzień Zazu oraz rozpoczęło się kolejne głosowanie
  • 07.07.19
  • Audycja z Sheebą już do odsłuchania na forumowym kanale YT
  • 01.07.19
  • Postacią Miesiąca została Enasalin!
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Lasy

Samotny szczyt górujący dumnie nad całą krainą. Żadna góra nie może równać się z nim pod względem wysokości ani nie dorównuje mu pięknem, szczególnie gdy padają na niego promienie wschodzącego słońca. Majestatyczny skalny masyw, przez cały rok pokryty śniegiem zdaje się pozbawiony życia, ale niższe jego partie porośnięte są gęstym lasem, zamieszkanym przez różnorodne zwierzęta.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 807
Kontakt:

Re: Lasy

#11

Post autor: Mistrz Gry » 19 lut 2019, 21:45

Żarty żartami, ale Astrid powoli już miała dosyć tego gościa. Pomalutku zyskiwała pewność, że ten idiota wierzy w to co mówi. Co prawda nie do końca rozumiała o czym on w ogóle bełkocze, ale i tak zaczynało ją to irytować. Nieznajomy nakręcał się coraz bardziej i zaczynał odzywać się do niej tonem zdecydowanie zbyt protekcjonalnym, jak na typa który wszedł na ich teren. Problem tkwił w tym, że nie mogła go tak po prostu wywalić, gdyż jego słowa ewidentnie zainteresowały Teliasa, a nie było prostszej drogi do podpadnięcia Wodzowi niż ignorowanie jego prawej ręki. Hiena miałaby łatwiej gdyby szympans chociaż rozwinął swoją myśl, ale oczywiście dla niego osiem enigmatycznych słów w zupełności wystarczało. Lew coś tak do siebie gadał, ale Astrid już dawno przestała tego słuchać. Zastanawiała się jak rozegrać całą sytuację i naprawdę nie miała pojęcia. Gdyby go wypędziła, nagle okazałaby się, że Telias chciał zrobić z nim coś innego i miałaby przesrane. Wszystko przez to, że ten świr wpadł na pomysł nawracania jej na jakąś wiarę.
- Dobra, zamknij mordę! Głowa zaczyna mnie boleć od tego bełkotu, jeszcze chwila i to ty będziesz się smażył w swoim cholernym kotle. Skoroś taki cwany to zabieram Cię do Wodza, ale ostrzegam możesz już od niego nie wrócić -w końcu podjęła decyzję. Wódz nigdy nie zabronił jej przyprowadzania ciekawych osobistości, więc wszystko było zgodne z jej rozkazami. Poza tym miała ogromną nadzieję, że Wódz utemperuje nieco tego buca i wsadzi mu jego Boga głęboko do dupy. Taaak ta wizja była bardzo kusząca. Tym razem Telias siedział cicho więc uznała, że nie miał nic przeciwko. Utwierdziło ją to w przekonaniu, że postąpiła słusznie. Natychmiast odzyskała również swój codzienny dobry humor. Zeskoczyła gładkim susem ze skały i zbliżyła się nieco do lwa.
- Tylko żadnych religijnych bzdur przy nim, nie jest tak tolerancyjny jak ja -mruknęła ostrzegawczo patrząc mu prosto w oczy. Chciała żeby zabrzmiało to wyzwanie, liczyła na to, że obcy jednak spróbuje gadać w towarzystwie Wodza o Bogu i bardzo marnie skończy. Co do tego nie było wątpliwości, nie urodził się jeszcze taki który mógłby bezkarnie zirytować Wodza i ujść z życiem. Uśmiechnęła się szeroko do samca, oblizując kły. Chciała mu pokazać, że o ile owszem ją może irytować, to wpakował się w coś znacznie większego od niego. Trucizna którą Telias pokrywał swoją broń powali go w kilka sekund, jeśli pozwoli sobie na to co teraz, w obecności ich przywódcy.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Mane
Posty: 355
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 mar 2014
Krzepa: 60
Zręczność: 50
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Tigon?
Kontakt:

#12

Post autor: Mane » 19 lut 2019, 22:13

Coraz bardziej się nakręcałem, chyba naprawdę zaczynając się na tyle wczuwać w rolę, jakbym w to na pewno wierzył. Z jednej strony to było dobrze, bo wychodziło chyba realistycznie, ale z drugiej… czułem się jakbym szybko biegł przed siebie, z taką mocną pewnością siebie, że wszystko będzie ok. Tylko… że w takiej sytuacji ma się często taki problem, że pędzącemu na oślep lwu ukazuje się przepaść, kiedy już jest za późno. Bym i ja tak się zbytnio nie rozpędził z tym religijnym zapałem. W każdym razie najważniejsze, że hiena chyba mi uwierzyła, skoro ograniczyła liczbę wypowiedzi i żartów. Chociaż oczywiście to, że teraz się uspokoiła, nie było powodem, przez który mógłbym jej darować ten stos, który ewidentnie jej się należał.
- Co? Jak śmiesz się tak do mnie zwracać! Nie możesz mnie uciszać! Bóg wyraźnie mówił, że należy iść, głosić jego słowo i nawracać wszelkie gatunki! – odpowiedziałem jej, zirytowany… nie, nie zirytowany, po prostu wściekły, wkurzony jej bezczelnym zachowaniem. Jeszcze chciałem coś dodać… gdy nagle… nagle ona coś powiedziała o jakimś Wodzu? Spiorunowałem ją wzrokiem, patrząc się na nią, jak na idiotkę.
- Nie mam czasu. Zresztą religia zabrania mi spotykać się z jakimiś obcymi wodzami w okresie postu. A teraz właśnie mam miesiąc postu. Przyjdę za dwa tygodnie! – odpowiedziałem jej. No bo tego jeszcze brakowało! By jakaś hiena mi rozkazywała! Niedoczekanie! Ciekawe jak wpadła na tak głupi pomysł, że po prostu na nią pójdę. Zwłaszcza, że ta kretynka nie potrafiła właściwie sformułować groźby i ostrzegała mnie, co się stanie, jak za nią pójdą, podczas gdy ja, no raczej nie miałem zamiaru za nią iść. Kretynka, kompletna kretynka!

Spiorunowałem ją wzrokiem, gdy zaczęła do mnie podchodzić. Warga niebezpiecznie mi drgnęła, ale to była tylko sugestia groźby. Nie obnażałem kłów. Jeszcze nie.
- Tylko Bóg może mi rozkazywać! I tylko Bóg, może mnie sądzić – odpowiedziałem jej – I przykro mi… ale… ale mam trochę inne plany. Muszę się zbierać – stwierdziłem krótko, chociaż tutaj zawahałem się. Nie wiedziałem, gdzie są inni napastnicy. Ale jeśli miałem do wyboru iść za nią w pewną pułapkę. To zdecydowanie lepiej było iść… nie w przeciwną stronę, bo mogli zakładać, że pójdę w odwrotną niż mi pokazuje i właśnie tam przygotować zasadzkę. I nie z powrotem tą samą drogą, bo tam mogli się zaczaić. Prościej było wylosować kierunek. Jedną ze czterech stron świata… lub jedną z 8, jeśliby dodać kierunki pośrednie. Lub jedną z 32 rumbów. Zawahałem się tylko, czy rzucić się do ucieczki? Ucieczka zwykle wywołuje pogoń, więc może prościej… po prostu odejść?
- Niech Bóg ma Cię w swojej opiece. I niech Ci Błogosławi. Przekaż Boże Błogosławieństwo swojemu Wodzowi – oznajmiłem jej, rozglądając się i wybierając kierunek, w którym mógłbym się udać. Chociaż atak na hienę i poszukanie stosu… też było w pewien sposób nęcące.

Test przeciwstawny Percepcja vs Zręczność

Mane (Percepcja 50 (+10 za uważne wypatrywanie zagrożeń):
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
45, 14, 23


Telias (Zręczność 80 (sorry trafiłeś na najmocniejszego członka grupy)):
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
92, 39, 70
ObrazekMane (KP)

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 807
Kontakt:

#13

Post autor: Mistrz Gry » 21 lut 2019, 19:52

Astrid uśmiechnęła się z politowaniem słysząc pełen oburzenia głos świra. On naprawdę myślał, że może ot tak nakrzyczeć na poplecznika Wodza i odejść w spokoju. To chyba najlepiej świadczyło o tym, że wcale nie udawał. To co sobą reprezentował było już czystym brakiem szacunku i nie mogła na to pozwolić. Miała jedynie nadzieję, że Telias tym razem poprawnie zrozumie jej przesłanki.
- Oj przyjacielu, przyjacielu. Przychodzisz tu jak na swój teren i myślisz że możesz wszystkimi usprawiedliwiając to wymyślonym bogiem. Otóż pozwól, że wyprowadzę cię z tego błędu. Nikt go zadziera z Heroldami Nadchodzącego Oczyszczenia nie pozostaje bez konsekwencji -odezwała się w momencie kiedy zaczął się oddalać. Prawa ręka Wodza w rzeczy samej zrozumiał co miała na myśli. Zanim Mane zdążył cokolwiek zauważyć czarny jak sama śmierć szympans przeskoczył kilka drzew bliżej i przygotował się do strzału. Telias odkąd pamiętała posługiwał się swoją dmuchawką w sposób mistrzowski. Te dwa połączone kawałki drewna stanowiły jedyną, niepowtarzalną broń, która tak wyróżniała Czarną Śmierć. Jedno szybkie dmuchnięcie i w stronę Mane pofrunęła cienka, ostra igła, ustabilizowana piórem sokoła. Zanim lew zdążył zmówić modlitwę do swojego Boga drewniane ostrze wbiło się w jego grzbiet. Trucizna którą była pokryta zaczęła działać niemal natychmiast. Był to wywar z bardzo egzotycznego w tych stronach zioła, którego zapasy powoli im się kończyły. To, że Telias zdecydował się użyć strzałki pokrytej właśnie ndoto świadczyło o tym, że jego również zdenerwowała postawa lwa. Astrid nie potrafiła ukryć pełnego zadowolenia uśmiechu, kiedy układ krwionośny samozwańczego akolity począł rozprowadzać toksynę po jego organizmie. Mane poczuł jak zaczynają trząść mu się łapy, a oczy zaszły mu mgiełką. Wydawało mu się jakby ktoś zanurzył go głęboko w wodzie. Był jeszcze w pełni świadom i prawie w pełni sprawny, ale siły opuszczały go bardzo szybko.
- Spokojnie to sprowadzi tylko głęboki sen, nie opieraj się bo będzie tylko gorzej. Zaśniesz sobie, pogadasz z Bogiem i obudzisz się przed obliczem Wodza. Może to cię nauczy nieco szacunku dla gospodarzy - prawie wybuchnęła śmiechem i oblizała kły. Kolejny lew który nie docenił duetu złożonego z małpy i hieny do kolekcji. Od Mane zależało czy spróbuje oprzeć się toksynie czy też postąpi zgodnie z jej słowami. Był dość silnym lwem i jeszcze przez chwilę wytrzymałby działanie trucizny z pewnością na tyle by podjąć próbę ucieczki. Problem tkwił w tym, że i tak padnie gdzieś na ziemie a oni go znajdą, a nie miał pojęcia co mogłoby zniwelować działanie strzałki.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Mane
Posty: 355
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 mar 2014
Krzepa: 60
Zręczność: 50
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Tigon?
Kontakt:

#14

Post autor: Mane » 21 lut 2019, 22:36

Zgłosiłem swoje wyrazy oburzenia, chyba jasno i zrozumiale. I wprost powiedziałem, że nie mam zamiaru tego wszystkiego słuchać. Robiło się mało przyjemnie… więc pora było się powoli ale bez zbędnej zwłoki ewakuować z tego miejsca, bo zaproszenie na jakiś posiłek do jakiegoś Wodza nie było tym, co chciałem otrzymać, czego oczekiwałem.
- Bardzo mi przykro ale… ale nie mam czasu. Jestem bardzo zajętym lwem. Modlitwa, post, różne obrzędy. Muszę się zbierać – odpowiedziałem jej, nie zamierzając tutaj dłużej przebywać. Heroldzi Nadchodzącego Oczyszczenia? Przekręciłem oczami słysząc tę kiczowatą i pretensjonalną nazwę. Musiałbym długo myśleć by być w stanie wpaść na coś gorszego. Nadchodzącego Oczyszczenia? Dobrze, że nie Przeczyszczenia. Brzmiało jak nazwa jakichś ziółek na zatwardzenie. W każdym razie nie miałem zamiaru tutaj zostać… i po prostu zacząłem się oddalać. Kątem oka zobaczyłem jakiś ruch, a może bardziej usłyszałem dźwięk, gdy poczułem… ugryzienie pszczoły w grzbiet? Tak to odebrałem w pierwszym momencie. Warknąłem wściekle, jakby to była wina tych całych Heroldów, chociaż Ci przecież nie mogli mieć wpływu na jakieś owady. Ale, ale chyba to nie była pszczoła. W pierwszym momencie zabolało znacznie bardziej dotkliwie, ale po chwili poczułem jakby… rozlewający się paraliż? Gdyby to była łapa to podejrzewałbym ugryzienie węża… ale do diaska nie w grzbiet! Co to było i co się działo? Ryknąłem z mieszaniną strachu, paniki i wściekłości i rzuciłem się do przodu, do jakiejś panicznej, alogicznej, instynktownej ucieczki, jak gdyby miała mi coś dać. Ale byłem w stanie wykonać tylko jedno foulee, nim łapy zaczęły mi się trząść, kategorycznie odmawiając współpracy. Przy próbie kolejnego skoku, łapy mi się jakoś podwinęły i upadłem na ziemię, ryjąc pyskiem o trawę.
- Co to ku*wa ma być?! – ryknąłem, ignorując głupawe docinki hieny. Chciałem ją jeszcze zwyzywać, ale zacząłem mieć problemu z używaniem sztywniejącego języka a następnie coraz ciężej mi się myślało. Walczyłem z tym uczucie, próbowałem nie zasnąć… a przerażająca myśl powoli krystalizowała się w moim umyśle: czy ja właśnie umierałem? Jakoś próbowałem wstać, zrobić kilka kolejnych kroków. I jeszcze z dwa… ale czułem, że całkiem tracę sprawność w łapach. Walczyłem z powiekami, ale te w końcu całkiem opadły. Przed oczami pojawiła się ciemność, a chwilę później osunąłem się w niebyt.
ObrazekMane (KP)

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 807
Kontakt:

#15

Post autor: Mistrz Gry » 23 lut 2019, 17:46

Wszystko poszło idealnie i bez najmniejszych komplikacji. Uśmiech Astrid stał się jeszcze szerszy nadając jej nieco przerażający wygląd. Nie dało się ukryć, że szok malujący się pysku Mane sprawia jej olbrzymią satysfakcję. Buc wreszcie dostał na co zasłużył. Kiedy toksyna w końcu zwyciężyła lwa i ten upadł bez czucia na ziemię, poczuła dumę z prawidłowego wykonania zadania. Co prawda właściwie nic nie zrobiła, ale nie to się liczyło. Po kilku krótkich chwilach podziwiania nieprzytomnego szaleńca do Astrid bezszelestnie dołączył Telias. Jego dmuchawka przymocowana kilkoma rzemieniami do pleców kiwała się swobodnie jakby drwiła z leżącego samca. Oczywiście prawa ręka Wodza nawet nie pokazał po sobie jakichkolwiek emocji. Bez słowa przystąpił do krępowania lianami kończyn Mane. Kiedy skończył Astrid chwyciła w pysk kilka końcówek więzów i wraz z Teliasem zaczęła ciągnąć lwa w stronę ich kryjówki. Było to bardzo ciężkie i szło strasznie mozolnie, ale na szczęście ukryta jaskinia nie była aż tak daleko stąd. Mane po prostu będzie miał okropne siniaki jak się obudzi.

ZT do Ukrytej Jaskini
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Enasalin
Terminator
Terminator
Posty: 244
Tytuł: Postać Miesiąca
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 92
Krzepa: 62
Zręczność: 54
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: kenlilion (lineart)/jutsup
Kontakt:

#16

Post autor: Enasalin » 14 kwie 2019, 18:54

Trudno powiedzieć ile czasu minęło odkąd Enasalin postanowiła opuścić bezpieczne, ale lodowate góry i udać się na mały rekonesans po okolicznych ziemiach. Nie była w stanie wysiedzieć za długo w jednym miejscu, jej potrzeba wędrowania końcu musiała znaleźć ujście.
I w ten sposób, ciesząc się z opuszczenia skalistych zboczy, trafiła pod objęcia samotnej, małej góry. Miała wrażenie, że jej nazwa gdzieś błądziła po obrzeżach jej umysłu, ale ostatnia rzecz na jaką miała ochotę to coś sobie przypominać. Miała teraz coś innego na myśli. Może chciała się rozejrzeć za zwierzyną, może też jakoś pomyśleć nad rozwojem legionu. Bo oprócz tego, że stadko jako tako powstało, to nie stało się nic, te dwa samce, które niby przewodziły też jakieś takie nieobecne. A skoro już się w górach zadomowiła, to ani myślała porzucać tamtego miejsca tylko i wyłącznie z powodu dwójki debili w grzywach.
Zatrzymała się pośrodku drzew jak wielu innych, będąc już kawał drogi od początku tego lasu, i prawdopodobnie zbliżając się gdzieś do jego końca. Było tutaj chłodno, ale nie tak jak na terenach stada, przyjemny chłodek był wręcz wybawieniem od palących promieni słonecznych na sawannach.
To co pierwsze się rzuciło w oczy to cisza. Jak okiem i uchem sięgnąć nie dostrzegała ani zwierzyny, ani też śladów jej występowania. A kiedy wciągnęła nosem powietrze nie czuła nic podejrzanego, żadnych śladów, że jakaś grupa drapieżników mogłaby się tutaj zadomowić.
Wzruszyła ramionami. Może się jej tylko zdawało, albo trafiła na teren kolejnej kretyńskiej grupy, która rości sobie jakieś prawa, a nawet nie ostrzega o swojej obecności. Chociaż, jakby na to nie patrzeć, miała trochę gdzieś to, czy ktoś tutaj mieszka.
I tak postanowiła, że przejdzie się dalej, gdzieś na południe, stawiając kroki wzdłuż lasu, nie schodząc ani na dół, ani też nie wspinając się ku górze. Chciała jeszcze trochę się nacieszyć tym przyjemnym otoczeniem.
Sycophants on velvet sofas
Lavish mansions, vintage wine
I am so much more than Royal
Mortal kings are ruling castles
Welcome to my world of fun
Dynasty decapitated
You just might see a ghost tonight


Obrazek

I'm taking back the crown
I'm all dressed up and naked
I see what's mine and take it

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 807
Kontakt:

#17

Post autor: Mistrz Gry » 19 kwie 2019, 19:20

Ostatnimi czasy ich wielki plan znacznie przyspieszył. Najpierw ten nowy zwerbowany lew, a niedługo potem Azmodan przynoszący szokujące wieści. Oczywiście Wódz w ogóle nie był zaskoczony, on zawsze wiedział co robić. Telias ufał mu bezgranicznie i był mu bezgranicznie posłuszny. Kiedy więc sam Wódz i Astrid pozostali w kryjówce, on ruszył na zwyczajowy patrol po okolicy. Przemykał wśród skał i drzew niedostrzegalny dla nikogo. Przeskakiwał właśnie między jednym drzewem, a drugim, kiedy gdzieś w dole dostrzegł spacerującą lwicę. Usadowił się spokojnie na gałęzi zdjął z pleców swoją dmuchawkę i załadował do środka strzałkę. Ilość toksyny na niej był zupełnie wystarczająca by sprowadzić śmierć w męczarniach na wszystko mniejsze od hipopotama. Nie spieszył się, zdążył już poznać okolicę lepiej niektórzy znają własne futro. Nabrał powietrza i strzelił. Strzałka w pełnej okazałości wbiła się tuż koło łba lwicy, drgając w pniu drzewa. Był to strzał ostrzegawczy. Telias w przeciwieństwie do Astrid nie tracił czasu na gadanie, kiedy spotykał obcych. Jeśli lwica zignoruje ostrzeżenie po prostu ją zabije. Poprzedni nieznajomy spodobał się Wodzowi, ale czarny szympans miał pewność, że dla lwicy Wódz nie zrobiłby takiego wyjątku. Z powodu o którym strach było myśleć nie przepadał za lwią płcią piękną.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Enasalin
Terminator
Terminator
Posty: 244
Tytuł: Postać Miesiąca
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 92
Krzepa: 62
Zręczność: 54
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: kenlilion (lineart)/jutsup
Kontakt:

#18

Post autor: Enasalin » 25 kwie 2019, 21:05

Polazła w cholerę.

zt.
Sycophants on velvet sofas
Lavish mansions, vintage wine
I am so much more than Royal
Mortal kings are ruling castles
Welcome to my world of fun
Dynasty decapitated
You just might see a ghost tonight


Obrazek

I'm taking back the crown
I'm all dressed up and naked
I see what's mine and take it

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 807
Kontakt:

#19

Post autor: Mistrz Gry » 29 kwie 2019, 12:02

No tak lata spędzone w służbie u boku Wodza przyzwyczaiły go do najróżniejszych reakcji na zagrożenie. Więc nawet się nie zdziwił, kiedy lwicy zupełnie zignorowała strzał ostrzegawczy i zwyczajnie, nonszalancko sobie poszła. Już miał załadować kolejną śmiercionośną strzałkę i zakończyć jej żywot, kiedy przypomniał sobie że jego zadaniem jest trzymać intruzów z daleka i właśnie to zadanie spełnił. Po co było marnować cenną truciznę, skoro nieznajoma odchodziła i nie mogła stanowić dla nich zagrożenia. Wzruszył ramionami, przeskoczył na sąsiednie drzewo i skierował się w stronę kryjówki.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Odpowiedz

Wróć do „Kilimandżaro”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość