Newsy
  • 27.11.20
  • Został jeszcze tydzień na przysłanie prac na Secret Santa. Termin upływa 5.12
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
  • 16.11.20
  • Audycja z Nuzirą jest już gotowa do odsłuchania na YT
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Podnóża Baobabu

Z najdalszych zakątków sawanny można dostrzec ogromny baobab. Jego pień pokryty jest wyblakłymi rysunkami, wykonanymi niegdyś przez Rafikiego. Można z nich odczytać historię dawnych władców Lwiej Ziemi.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Khalie
Aspirant
Aspirant
Posty: 102
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 10 lis 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 55
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Starwuff/lisia.jagoda
Kontakt:

Re: Podnóża Baobabu

#191

Post autor: Khalie » 10 lis 2020, 15:54

Widząc ukochanego który to biegł w jej stronę... spadł jej jeden kamień z serca, nadal bowiem obawiała się jeszcze o swoich braci jak i ojca, jednakże to drugiej połówki najbardziej jej brakowało. Przytuliła się gdy tylko znalazł się blisko niej, ciesząc się że znów byli razem. Pamiętała oczywiście o zgromadzonych, więc szybko opamiętała się i usiadła obok, choć najchętniej skoczyłaby go na niego i już nie wypuściła. -Myślę że ojcu nic nie jest, reszcie pewnie też, niedawno rozmawialiśmy i raczej nie mieli zamiaru zostać w stadzie.- przypomniała sobie ich ostatnią rozmowę, gdy to powiedziała że dołączy do stada. Było to już jakiś czas temu, więc pewnie się po prostu każdy oddalił... choć nadal bała się że może jednak zmienili zdanie i wrócili na Lwią Ziemię w złym momencie. Słysząc że Tib szuka ochotników zerknęła na Ushiego, licząc że się nie zgłosi, przecież nie mógł teraz zostawić jej tu samej, nie znała praktycznie nikogo, poza tym czy to bezpieczne by głowa stada i książę zostawili stado same? Po części czuła że to ona powinna wyruszyć, wszak to była jej ciotka... chyba, przynajmniej tak mówiła o niej matka. Zanim jednak podjęła decyzję, Ushi podjął ją wraz z Silverem... westchnęła więc ciężko. Wtuliła się w niego na pożegnanie, tak bardzo nie chciała go puszczać. -Też cię kocham, wracaj szybko. Będę uważała, ty również dbaj o siebie i innych.- rzuciła krótko, starając się nie rozpłakać, po czym odprowadziła go wzrokiem i odwróciła się do zebranych, nie bardzo wiedząc co robić dalej. Podeszła więc do jego rodzeństwa, które już kojarzyła nie tylko z opisu ale i spotkania stadnego. -A więc... co dalej? - zerknęła na innych, nie wiedziała w sumie co robić, szukać nowych członków stada czy może poszukać póki co ocalałych.

Awatar użytkownika
Ganju
Aspirant
Aspirant
Posty: 397
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 sty 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 55
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar: Malaika, Falka, ja Podpis: Gunter
Kontakt:

#192

Post autor: Ganju » 10 lis 2020, 18:27

Cóż, zielonooki także nie chciał opuszczać swojej ukochanej. Jednak nie mógł się nie głosić. Nie pozwoliło by mu na to jego sumienie. Poza tym jeśli mieli spędzić ze sobą resztę życia to gdzie jak nie tutaj, na lwiej ziemi. Tak więc tym bardziej trzeba było zrobić wszystko aby pomóc w ocaleniu ich domu. Dla Ganju było to o tyle ważne, że dopiero co tu dotarł. I już miał by to utracić? O nie, na to nie mógł pozwolić.
Kiedy kanclerz udzielał jemu i lwu, z którym miał wyruszyć instrukcji, starał się wszystko dokładnie zapamiętać. Jednak nie było to wcale takie proste gdyż owych informacji wcale nie było tak mało. Poza tym stres jaki mu towarzyszył wcale tego nie ułatwiał. Lecz powiedzmy, że to co najważniejsze utkwiło w jego pamięci. - Oczywiście, będziemy uważać... I zrobimy co w naszej mocy by kogoś przyprowadzić - odparł Tibowi po czym kątem oka spojrzał na czarnogrzywego jegomościa, z którym miał wyruszyć. Nie znał go ale sądził że jakoś się dogadają. Ba, może nawet się zaprzyjaźnią. Któż to wie jakie plany miał los?
Następnie zwrócił się do swojej ukochanej. Widział, że jej smutno zatem postanowił przypomnieć jej pewne słowa. - Pamiętasz? Obiecałem, że już zawsze będziemy razem... I nic w tej kwestii się nie zmieniło - wyszeptał jej do ucha. W końcu to była ich sprawa i nikt inny nie musiał tego słyszeć. - No już, nie martw się... wrócę - musnął policzek samicy, jednocześnie wręczając do jej łapy swój stadny naszyjnik. Faktycznie lepiej się z nim nie pokazywać na obcych terenach. Co prawda przez to ich pożegnanie mogło wyglądać na ostatnie w życiu lecz na to nie mogł już nic poradzić.
- Kocham Cię!!! - wykrzyknął powoli odchądząc. A co tam niech wszyscy wiedzą, że są parą. W końcu kiedyś musieli się o tym dowiedzieć. Na koniec popatrzył jeszcze przez chwilę na Nilimę po czym podbiegł do Malahira i oboje opóścili resztę zgromadzenia.

- stadny naszyjnik
/zt
Obrazek

Awatar użytkownika
Chimp
Posty: 21
Gatunek: wojownik zbrojny
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 20 sie 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: disney i jestem mistrzem photoshopa xD
Kontakt:

#193

Post autor: Chimp » 10 lis 2020, 20:47

Chimp cały czas siedział na gałęzi baobabu i wsłuchiwał się w rozmowy. Nienagannym wzrokiem folgował po grzywach, które opuściły podnóże baobabu. Miał wiele informacji ze szczególnym nastawieniem na powiązanie ze sobą, które musiał wydedukować.
Athastan został porwany. Kim jest Athastan?
Na Skale pojawiły się obce osobniki? Czy to wojna między stadami?
Skoro żyje i chcą odszukać to musi być kimś ważnym...

Zmiana zasad gry. Ukrycie naszyjników stadnych dla zwiększenia bezpieczeństwa. Ukrywanie tożsamości do czasu rozmowy z właściwą osobą.*
Zamyślił się przez chwilę Chimp i zapamiętał wzrokiem każdego lwa, którego tu zobaczył od momentu przylotu. Jeśli zdejmą naszyjniki przynależność do stada zdradzi mu fotograficzna pamięć.
Lwioziemcy. Tak się nazywają. Ten grubas musi być ich przywódcą...
Skwitował w myślach wygląd Tiba.
Obstawienie płycizny na Rzece Królów...
Całe szczęście, że latam. Lądowi to dopiero muszą uważać na ograniczenia.

Tego grubasa tytułują kanclerzem.
Wywnioskował Chimp wsłuchując się w słowa hieny.
Co tam dalej? Szepty? Ciche rozmowy o miłości? Szkoda mojego słuchu...
To jest ważne... Athastan, użycie rytuału do przepłoszenia lwów, które go porwały...

Przebił się wzrokiem na Firye i czytał kolejne fakty.
Dom nazwany Lwią Skałą. Co za tandetna nazwa...
Czekaj co... One zmaterializowały się znikąd?
Porywacze Athastana zmaterializowali się, to znaczy mają zdolności nie z tego świata. Lwioziemcy potrzebują szamańskiego wsparcia...

Kiedy Firya skończyła mówić to Chimp przeszedł oczami na Nabo.

Co za spaślak. Tłuszcz aż wylewa się z jego pyska...
Był przy porwaniu Athastana razem z jakąś Kioo...
Trzy czarne lwy... Athastan zaczął rysować i szeptać. Brzmi jak szamańska sprawa.
Czarna lwica, która obezwładniła spaślaka oraz Athastana...

Zamyślił się Chimp ponownie nad wszystkimi faktami. Starał się poukładać skrawki do kupy, stworzyć sensowną całość. Długo tak nie wytrzymał. Zbyt dużo niewiadomych, które trzeba zweryfikować.
Poderwał się do lotu, żeby w chwilę znaleźć się wysoko na niebie. Okrążył koronę baobabu dla rozgrzania się. Poleciał tropem myśli.
Kanclerz wspominał o obstawieniu płycizny na Rzece Królów. Ta cała Lwia Skała musi być w pobliżu.



zt

To tak:
► Pokaż Spoiler

Awatar użytkownika
Zawadi
Wojownik
Wojownik
Posty: 168
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 25 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KanuTGL
Kontakt:

#194

Post autor: Zawadi » 11 lis 2020, 0:19

Zawadi wbiła pazury w ziemię. Jedyne co lwica w tym momencie mogła zrobić, to kontrolować swoje emocje, które coraz bardziej starały się przejąć nad nią kontrolę. Nic dziwnego, wszak rzadko zdarzała się taka sytuacja. Znowu straciła dom, ale przynajmniej była ze stadem i to była jedyna myśl, która dawała nadzieję. Lwica miała ochotę zagryźć każdego, kto tylko mógłby nieść zagrożenie. Ta bezsilność była okropna dla brązowej. Siedząc na praktycznie tyłach grupy, słuchała co mają do powiedzenia, co jakiś czas strzygąc uszami, mrużąc oczy, krzywiąc się, albo szurając łapą po ziemi, co praktycznie było jej tikiem.
Jej samotne siedzenie przerwało pojawienie się Datury. Zawadi zerknęła kątem oka na lwicę. Dobrze ją pamiętała. To właśnie ona udzieliła jej rad, jeszcze na początku spotykania się z Silverem. Lwioziemka uznała, że na razie nie będzie zwracać na nią większej uwagi. Skupiła się na dalszych słowach, opuszczających co jakiś czas pyski pobratymców, mieszając się ze sobą. Gdy Silver do niej podszedł, żegnając się z partnerką, otarła się pyskiem o jego bok.
- Zawsze uważam. - mruknęła. - Miej się na baczności i wracaj szybko.
Obserwowała jak gepard się oddala. Dopiero wtedy zdecydowała, że jednak towarzystwo Datury może być korzystne. Przynajmniej będzie miała mniej czasu na martwienie się o Lwią Ziemię i tym samym pozwolenie swoim myślom na szaleństwo. Widząc szeroki uśmiech na pysku jasnej, przekrzywiła łebek zdziwiona.
- Witaj. - zaczęła. - Widzę, że jesteś wyjątkowo zadowolona. Cóż to się stało?
Obrazek

Awatar użytkownika
Mkali
Aspirant
Aspirant
Posty: 58
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 lip 2019
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Autor lineartu: AleTie kolor: Dirke (modyfikowane)
Kontakt:

#195

Post autor: Mkali » 11 lis 2020, 2:21

Siedział nieopodal Nabo i Chiniego, słuchając jak siostra trafnie, jak z resztą z zwykle, podsumowuje również i jego przemyślenia. W końcu nie bez powodu skierował się akurat ku szmanowi. Inna kwestia, że ich aktualny szaman był w chwilowo w takim a nie innym stanie...
Pytaniem natomiast było, co z tym faktem zrobić - czy zostawić go w spokoju, by leżał sobie pod pniem, i pogrążał się w stanie załamania, czy też może zasypać go pytaniami i skłonić do myślenia, tak by zajął głowę sposobem rozwiązania problemu i porzucić dotychczasowe rozmyślania? (Trzecia opcja, czyli próba pocieszenia nie wchodziła niestety w rachubę - po prostu nie wiedział jak się za to zabrać.)
Na szczęscie, wyglądało na to że Chiniemu udało się wyrwać się swojego mistrza ze stuporu. Wyglądało więc na to że metoda pytań działa.
Na pytanie siosty kiwnął jedynie łbem w kierunku Nabo, który właśnie rozpoczynał retrospekcję. Jednak gdy ten skończył, stwierdził:
- I tak nieźle, że tyle pamięta. Mi by pewnie adreanlina podskoczyła tak, że przed oczyma zostały by mi same plamy... - kierując swoje słowa, przynajmniej w teorii, do Firyi. W praktyce jednak wypowiedź ta była bardziej na użytek rudzielca - i była na tyle głośna by ten również ją usłyszał.
Po chwili, gdy ten rozsiadł się już pod drzewem, sam zapytał:
- A te czarne lwy? Wiesz kto to mógł być? Szamani takie widują?
Ten fragment chwilowo zainteresował go chyba najbardziej - szczególnie że prawdopodobnie był w stanie zrozumieć odpowiedź. O wspominanych rytuałach, tym co przed porwaniem robił Athastan czy magicznych promieniach nie wiedział nic. Co do promienia, to nie wiedział nawer jak takowy mógł wyglądać - w końcu jedyne promienie które obserwował, to te słoneczne. Ich jednak samych, poza tymi namalowanymi na różnych obrazkach, nie było widać. Dało się jedynie zaobserwować ich efekty - albo coś oświetlały, albo nie.
Zanim zdążył dojść do czegoś więcej, wyłowił rzucone przez Khalie w eter pytanie. Wstał więc, lecz zamiast do niej podchodzić (w końcu był ciekaw odpowiedzi szamana) podniósł jednynie nieco głos.
- Dalej? Dalej czekamy na powrót Tiba i zwiadowców. Musimy się dowiedzieć, czy mamy czego szukać w tamtych stronach. W międzyczasie pilnujemy żeby tamte czarne lwy nie dobrały się nam do skóry - w końcu do Skały nie ma tak daleko, i nie wiemy czy ktoś za nami nie idzie.
I optymalnie trzymamy się razem - chciał jeszcze dodać, jednak z racji że Tib zdążył już rozesłać część ze zgromadzonych, było to niezbyt sensowne. Pozostawało mieć nadzieję, że kanclerz wiedział, co robi (zazwyczaj w sumie tak było). No i że ci którzy tu pozostali również się zbytnio nie rozejdą - głupio było by zaliczyć gładką ewakuację z Lwiej Skały, a teraz kogoś zgubić.

Awatar użytkownika
Datura
Gwardzista
Gwardzista
Posty: 1490
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 paź 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 41
Zręczność: 47
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: avek-Dirke, podpis-Askari i ja
Kontakt:

#196

Post autor: Datura » 11 lis 2020, 13:09

Poczekała cierpliwie aż Zawadi skończy słuchać przemowy. Jej samej słowa innych przemykały koło uszu. W międzyczasie rozejrzała się po zebranych i jej wzrok przykuł widok nadchodzącego Thanatosa.
- Jak dobrze cię widzieć Thanatosie. Już zaczynałam się obawiać, że zemdlałeś po drodze albo dostałeś krwotoku wewnętrznego. To normalne, że nie czujesz się za dobrze, ale niedługo powinieneś dojść do siebie. Muszę cię pochwalić, że jesteś wzorowym pacjentem. - znienacka położyła mu łapę na czole sprawdzając temperaturę i mruknęła coś pod nosem.
W tym czasie Zawadi zauważyła jej obecność, więc zakończyła szybko badanie.
- Witaj. Tu oto stoi przyczyna mojego zadowolenia. Kilka dni temu przeprowadziłam na nim wymagającą operację i jak widać pacjent jest w doskonałej kondycji. Czy może istnieć większy powód do dumy dla lekarza? - uznała, że opowiadanie Zawadi jak cieszy się z upadku Lwiej Ziemi może poczekać. Lwica zapewne nie była na to gotowa i jej głowa wypełniona była bajeczkami o tym jak cudowne jest to stado.
Dopiero teraz zauważyła kręcącą się w pobliżu hienę, na którą w całym tym rozgardiaszu Zawadi chyba nie zwróciła uwagi.
- Wspinanie się na drzewa jest częstą przyczyną złamań kończyn. Radzę tego unikać. - powiedziała do Baqiei.
- Tak samo jak wspinanie się na wysokie skały, prawda Thanatosie? Chociaż nie, pewnie nic nie pamiętasz. - pokręciła z zatroskaniem głową.
Panna Marulka STOS!!Postrach LZ
ObrazekgłosKP
Obrazek

Awatar użytkownika
Zawadi
Wojownik
Wojownik
Posty: 168
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 25 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: KanuTGL
Kontakt:

#197

Post autor: Zawadi » 12 lis 2020, 20:07

Dopiero teraz dostrzegła również obecność Thanatosa. Zjeżyła futro niezadowolona z jego obecności. Powstrzymała się jednak przed ostrzegawczym warknięciem. Zamiast tego wysłuchała słów Datury. Zmrużyła oczy.
- Skoro tak mówisz. - wzruszyła ramionami.
Jej wzrok przykuła obecność hieny. Dziwne stworzenia.
- Nie potrzebujemy teraz złamanych kości. - mruknęła brązowa lwica.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 344
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#198

Post autor: Nabo » 21 lis 2020, 21:38

Co by nie mówić, Nabo zawsze był łasy na pochlebstwa więc słowa Mkaliego odniosły spodziewany skutek.
-Jestem lekarzem i to jednym z lepszych na Lwiej Ziemi, muszę umieć trzymać nerwy na wodzy chłopcze- zwrócił się do księcia, jednocześnie dumnie unosząc łeb ku górze.
Na pytanie o czarne lwy rudogrzywy przecząco pokręcił łbem.
-Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Nie pamiętam też by jakiekolwiek podania o nim wspominały-odparł.
-Na pewno nie jest to nic naturalnego bo jeden z nich dosłownie zmaterializował się w jaskini w której byliśmy z Chinim- dodał po chwili namysłu.
-Zastanawiam się też, co dokładnie je powstrzymało. Światło, zaklęcie czy może jeszcze coś innego? W każdym razie dobrze byłby złapać jednego z nich i sprawdzić na nim kilka teorii ale obawiam się, że to obecnie niewykonalne -powiedział.
-Mamy czekać na powrót grubasa i się stąd nie ruszać?- rzucił wyraźnie oburzony.
-Może chociaż rozejrzymy się za jakimiś jaskiniami bo nie mam zamiaru spędzić nocy pod gołym niebem-powiedział a jego spojrzenie zatrzymało się na Daturze.
-To jak będzie, "wasza wysokość"?-zapytał drwiącym tonem. Datura miała się nimi opiekować? To brzmiało jak kiepski żart.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Datura
Gwardzista
Gwardzista
Posty: 1490
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 paź 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 41
Zręczność: 47
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: avek-Dirke, podpis-Askari i ja
Kontakt:

#199

Post autor: Datura » 23 lis 2020, 15:56

/wybacz Than, ale czekam już dwa tygodnie więc cię pomijam/

Thanatos wybrał milczenie. I słusznie. Biorąc pod uwagę jego ostatnie przeżycia wcale się mu nie dziwiła. Rozejrzała się po zebranych i zauważyła, że na miejscu zostały same samice (no nie licząc kilku wyjątków, które trudno byłoby nazwać mężczyznami). Przepuściła koło uszu marudzenie stadnego półgłówka i dumnym krokiem wyszła na środek zgromadzenia.
- Moi kochani! - rozpoczęła głośno - Jak słyszeliście, kanclerz jest obecnie zajęty i całą władzę powierzył swojej najbardziej zaufanej i kompetentnej osobie. Czyli mi. - uśmiechnęła się szeroko, rozkoszując się brzmieniem tych słów.
- Nasi mężczyźni wyruszyli zbadać niebezpieczne zjawiska zagrażające Lwiej Ziemi i znaleźć bezpieczne ziemie. To męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać i wierzyć, że wrócą bezpiecznie. - tu westchnęła, ocierając nieistniejącą łzę z kącika oka.
- Ale na nic tutaj nasze żale i lamenty. Zapewne nikt z nas nie zamierza siedzieć tu pod drzewem i czekać aż Tib wróci, lub też nie, ze swojej wyprawy. Cokolwiek by się nie działo, trzeba się wziąć w garść i działać zamiast siedzieć bezczynnie. - jej zdecydowany wzrok zatrzymał się na Nabo.
- Ty! Niedaleko stąd jest wąwóz. Idź tam i sprawdź, czy nikogo tam nie ma. Będziemy mogli się tam na jakiś czas zatrzymać. Weź ze sobą... ee... - jak ten gadatliwy bachor się nazywał... - Mkaliego. Sprawdźcie czy są tam jakieś miejsca gdzie można zrobić legowiska i wracajcie szybko. - krok pierwszy - pozbyć się niewygodnych osób z najbliższego otoczenia.
Panna Marulka STOS!!Postrach LZ
ObrazekgłosKP
Obrazek

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 344
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#200

Post autor: Nabo » 26 lis 2020, 19:07

-Coś czuję, że ta fiołkowooka wiedźma bardzo by się ucieszyła, gdyby Kanclerz-grubas, nie wrócił z wyprawy- rzucił szeptem do otaczających go lwów. Nabo dalej nie potrafił pojąć jakie algorytmy logiki stały za decyzją Tiba, żeby powierzyć władze Daturze.
-Mogłabyś chociaż mówić mi po imieniu, nie jest takie trudne- powiedział, gdy Datura zgłosiła go na ochotnika. Kiedy dowiedział się, ze ma iść z nim Mkali, rudogrzywy wywrócił tylko oczami. Co za przypadek, ze wybrała akurat jego. Tłuścioch dźwignął sie na cztery łapy, po czym spojrzał na pozostałych.
-Nie jestem wojownikiem i nie wiem, czy będę w stanie zapewnić księciu bezpieczeństwo. Może ktoś chciałby do nas dołączyć?- rzucił pytanie w eter. Niezaleznie od tego czy ktoś jeszcze się zgłosił, Nabo powolnym krokiem ruszył w kierunku wąwozu.

z/t
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Odpowiedz

Wróć do „Drzewo Życia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość