Newsy
  • 27.11.20
  • Został jeszcze tydzień na przysłanie prac na Secret Santa. Termin upływa 5.12
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
  • 16.11.20
  • Audycja z Nuzirą jest już gotowa do odsłuchania na YT
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Podnóża Baobabu

Z najdalszych zakątków sawanny można dostrzec ogromny baobab. Jego pień pokryty jest wyblakłymi rysunkami, wykonanymi niegdyś przez Rafikiego. Można z nich odczytać historię dawnych władców Lwiej Ziemi.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Baqiea
Wojownik
Wojownik
Posty: 91
Gatunek: Krokuta cętkowana
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 lip 2016
Krzepa: 35
Zręczność: 40
Percepcja: 50
Kontakt:

Re: Podnóża Baobabu

#181

Post autor: Baqiea » 02 lis 2020, 8:21

-Aj aj panie kanclerzu. Najlepszy zebrzy... Znaczy hieni zwiadowca kłania się do usług-
Zachichotała Bageta i jeszcze na szybko podeszła do lwa by znienacka stuknąć swoim łbem o jego
-Taka nasza tradycja jak życzymy komuś powodzenia-
Wytłumaczyła po czym zbadała wzrokiem swoją partnerkę
-Umiesz wspinać się na drzewa? Ja nie mam do tego pazurów a można by się z niego rozejrzeć... Jak nie umiesz to okej.-
Hiena chwilę pomyślała i jeszcze raz badawczo popatrzyła ma lwice--Nie masz nic do hien prawda? Bo ja ich nie znoszę=
Ważne uwagi wyglądu:

Jej sierść pokrywają namalowane białą gliną pasy. Na wzór umaszczenia zebr
► Pokaż Spoiler

Awatar użytkownika
Ushindi
Aspirant
Aspirant
Posty: 506
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 lip 2019
Krzepa: 52
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: PrinceVoldy TLK
Kontakt:

#182

Post autor: Ushindi » 02 lis 2020, 14:30

Odetchnął z nieskrywaną ulgą, kiedy na horyzoncie pojawił się Thanatos. Zaraz jednak uśmiech został starty, kiedy ojciec nawet nie raczył na niego spojrzeć, lecz od razu zajął miejsce obok Datury. Zagryzł dolną wargę. Cholera, nie może wiecznie liczyć na uwagę ze stronę ojca! Był już dorosły, czas zacząć żyć na własny rachunek. Czas zaakceptować to, że rodzice mają na niego wywalone bardziej, niż by chciał.
Korzystając z chwili, którą Kanclerz poświęcił na udzielanie Malahirowi i Ganju instrukcji, podszedł pewnym krokiem do Khalie i otarł się o nią głową. Pod pretekstem tej czułości schował oczy przed jej spojrzeniem, by nie ujrzała w nich zawodu, wywołanego obojętnością ojca. Cóż, mógłby okazać chociaż troszkę radość z tego powodu, że w tych niespokojnych czasach widzi syna w jednym kawałku...
- Wrócę do ciebie najszybciej, jak tylko będzie to możliwe. Proszę, uważaj na siebie. Ten typ koło Datury to mój ojciec, świetny wojownik. Gdybyś miała jakiekolwiek problemy... powołaj się na naszą relację i na pewno ci pomoże. Uważaj na siebie, @Khalie. I pamiętaj, że bardzo mocno cię kocham i nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie zrobił niczego, aby zapewnić nam spokojniejsze życie - mówił niezbyt głośno, bo jednak było to wyznanie na tyle intymne, by nie czuć potrzeby dzielenia się nim z innymi parami uszu.
W międzyczasie Tib zdążył zadeklarować gotowość do wymarszu, na co Ushindi posłusznie skłonił głową, by zaraz ruszyć za przywódcą.

zt.
W trakcie fabuł rozpoczętych jako nastolatek statystyki Ushindiego wyglądały tak:
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 40

DOROSŁY USHI || KARTA POSTACI

Awatar użytkownika
Silver Hunter
Gwardzista
Gwardzista
Posty: 771
Gatunek: Gepard grzywiasty
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 lip 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 39
Zręczność: 61
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: DolphyDolphiana
Kontakt:

#183

Post autor: Silver Hunter » 02 lis 2020, 20:20

- Ruszamy - skinął głową, bo aż się palił do działania. Żałował tylko tego, że Zawadi nie może mu towarzyszyć, ale z drugiej strony nie chciał jej narażać bez potrzeby. Z resztą stada z pewnością będzie bezpieczniejsza. - Wrócę niedługo. Uważaj na siebie - przemówił do niej liznąwszy ją czule w policzek, po czym ruszył za Tibem.

z/t
Zaczekaj nad brzegiem rzeki - wkrótce przypłynie ciało twojego wroga.

Obrazek

Awatar użytkownika
Chini
Aspirant
Aspirant
Posty: 105
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 20 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 33
Zręczność: 52
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: Ja
Kontakt:

#184

Post autor: Chini » 03 lis 2020, 14:08

Cały czas trzymał się blisko Nabo. Co jakiś czas oglądał się za siebie żeby mieć pewność że nic ich nie goni. W końcu dotarli na miejsce. Nie zwracał zbytnio uwagi na to kto doszedł, albo czy kogoś nie brakuje. Było ich na tyle dużo że spokojnie reszta mogła się tym zająć. Chini skupił się na przyjacielu. Widział że Nabo jest bardzo zmęczony ale musiał się dowiedzieć od niego kilku informacji które mogłby pomóc.
-Widziałeś jak porwali Athastana? Może gdybyśmy znali ich taktykę moglibyśmy coś wykombinować... - zapytał nauczyciela.
Jednym uchem słuchał o czym mówi kanclerz. Nie podobało mu się stwierdzenie że stracili dom. Trzeba będzie o niego zawalczyć. Pytanie czy z użyciem siły, a może jakichś czarów?
-Nie znasz może jakiegoś rytuału który mógłby nam pomóc? Może jest coś co przepłoszy te lwy? Zamiast używać siły moglibyśmy jakoś zastawić na nich pułapkę... - zastanowił się chwilę. Niestety nic nie przyszło mu do głowy. -Tylko jak... - dodał po chwili, dalej próbując coś wymyślić.

Awatar użytkownika
Ganju
Aspirant
Aspirant
Posty: 397
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 sty 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 55
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Avatar: Malaika, Falka, ja Podpis: Gunter
Kontakt:

#185

Post autor: Ganju » 03 lis 2020, 21:36

Wawindaji pisze:
Momentalnie wszyscy zaczęli się schodzić. W jednej chwili zrobiło się tak gwarno jak na jakimś zlocie flamingów czy coś. Każdy z przybyłych od razu zwracał się do Tiba, toteż Wawindaji wolała się nie odzywać i tylko przysłuchiwała się prowadzonym rozmowom. W końcu kanclerz był już dodosyć zajęty więc jej gadanie wydawało się zbędne. Lwica przestała milczeć dopiero gdy przywódca zwrócił się bezpośrednio do niej i stojącego obok Moto. - Oczywiście Tib, możesz na nas liczyć - co prawda odpowiedziała trochę za towarzysza ale na pewno on udzielił by podobnej odpowiedzi. Zatem wiedząc już gdzie ma się udać, łowczyni ruszyła w stronę Rzeki Królów. - Idziesz Moto? - zatrzymała się na chwilę aby sprawdzić czy jegomość był już gotów i jeśli tak to bez zbędnego przedłużania podążyła dalej.

Awatar użytkownika
Mkali
Aspirant
Aspirant
Posty: 58
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 lip 2019
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Autor lineartu: AleTie kolor: Dirke (modyfikowane)
Kontakt:

#186

Post autor: Mkali » 05 lis 2020, 18:15

Dotarli pod drzewo życia wraz z główną grupą lwioziemców, jednak zanim zdążył się jakoś pozbierać minęła chwila. To wszystko wydarzyło się tak jakoś szybko, a różnica pomiędzy spokojem panującym nad rzeką, nad którą byli przecież tuż przed powrotem na Skałę, a obecną ewakuacją, wedle wszelkich przesłanek będącą wstępem do uchodźstwa, była na tyle spora, że potrzebował chwili by się przedstawić.
Pierwsze, co zarejestrował, to fakt iż kanclerz dotarł cały, i, przynajmniej na pierwszy rzut oka, zdrowy. Co, Przodkom niech będą dzięki, oznaczało iż nie będą mieli do czynienia z Daturą.
Kolejne co doń dotarło, to jeszcze jeden nader pocieszający fakt - a mianowicie Ushi również się pojawił, z resztą wraz ze swoją wybranką. Niestety, Tauro nie było w jego otoczeniu... no i w dalszym ciągu nie mieli nawet śladu po mamie.
Przez dłuższą chwilę stał nieopodal grupy, słuchając toczących się dookoła rozmów, póki co nie dopowiadając jednak nic od siebie - po pierwsze, nie wyglądało na to, by była ku temu taka potrzeba, po drugie zaś, miał wrażenie że niektórzy z obecnych mogą mieć lepsze niż on pojęcie na temat tego, co się wydarzyło.
Nieco ożywił się w momencie, gdy kanclerz zapytał o ochotników na zwiad, w końcu z chęcią ruszyłby się gdzieś i do czegoś przydał - jeśli nie do odbijania Skały to przynajmniej do znalezienia tymczasowego schronienia - jednak nim zdążył się zgłosić, pojawiło się już dwóch kandydatów.
Zamiast więc pchać się na siłę, (szczególnie że grupa już ruszyła i musiałby ich gonić), skierował się ku Nabo i jego uczniowi, który zaczął kombinować w kierunku który i jemu wydawał się słuszny i przysiadł obok. Nie żeby jakoś specjalnie znał się na rzeczy, ale ci czarni goście nie wyglądali jak ktoś z kim mogli by wygrać walcząc klata w klatę. A przynajmniej nie bez sporej przewagi liczebnej.
Trzeba więc było mieć nadzieje że szamani wymyślą jakieś zaklęcie... albo medycy jakiś nowy jad, albo ktokolwiek inny wpadnie na pomysł nowego narzędzia zniszczenia.

Awatar użytkownika
Firya
Aspirant
Aspirant
Posty: 75
Gatunek: lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 10 lip 2019
Krzepa: 50
Zręczność: 45
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Ja
Kontakt:

#187

Post autor: Firya » 06 lis 2020, 14:32

Nie śpieszyła się zanadto, podążając za resztą stada. Przez całą drogę była skupiona na uważnym lustrowaniu otoczenia, mając nadzieję, że być może wyłapie gdzieś znajomą sylwetkę jednego z braci czy mamy. Zdążyli jednak dotrzeć pod baobab, nie natknąwszy się na nikogo. Dopiero gdy rozejrzała się na miejscu, wreszcie z ulgą ujrzała Ushindiego. Była niemalże przekonana, że razem z nim musi być tu i Tauro, jednak już pierwsze pytanie, które zadał brązowogrzywy, wyraźnie temu zaprzeczyło.
- Nie ma ich tutaj? - odparła z lekkim niepokojem, lecz nim zdążyła cokolwiek więcej powiedzieć, odezwał się Tib ze swoim kolejnym przemówieniem. Myślała o tym już wcześniej i czuła, że rzucanie się w wir walki, korzystając jedynie z siły, może nie przynieść zamierzonych rezultatów. W końcu ich przeciwnik nie mógł być traktowany miarą przeciętnego lwa...
- Tak samo jestem przeciwna rozróbie naszego domu, ale jesteście pewni, że kły i pazury nam wystarczą, żeby odbić Lwią Skałę? Wiecie - zwykłe lwy raczej nie umieją materializować się znikąd, a to na pewno nie jedyna nadnaturalna zdolność, którą dysponują. Myślę, że tu przede wszystkim potrzeba nam szamańskiego wsparcia. - odezwała się w końcu, bo miała wrażenie, że mało kto brał to pod uwagę. A przynajmniej nikt nie powiedział tego na głos. - W tym wypadku pozbawienie nas Athastana było im bardzo na łapę… - nawet jeśli jej słowa miałyby paść bez odpowiedzi, chciała chociaż, by zostały wysłuchane i poddane refleksji. Pewnie nie była jedyną, która miała przeczucie, że taktykę należy obmyślić w oparciu o szamańskie zdolności... z tym, że pozostał im tylko Nabo, który zdawał się niezupełnie radzić sobie z całą sytuacją. A jaka była szansa na to, że akurat przewinie im się tu jakiś szaman-samotnik, na dodatek chętny do pomocy?
Gdy kanclerz zapytał o ochotników na wyprawę, Firya, podobnie jak Mkali, była już bliska zgłoszenia się, jednak reakcje były na tyle szybkie, że nie zdążyła.
- Ushi, masz wrócić w jednym kawałku, zrozumiano? - rzuciła do brązowego, patrząc jeszcze chwilę jak odchodzą. Po czym odszukała Mkaliego, który najwyraźniej zainteresował się rozmową Nabo i Chiniego.
- Co tam? - zagadała, i choć słowa skierowała do brata, jej wzrok szybko przemknął na wyraźnie podłamanego Nabo. To chyba nie był najlepszy moment, żeby zawracać mu głowę. Choć fakt faktem, że… był jedynym szamanem, który im pozostał. Warto byłoby go jakoś pozbierać i zmobilizować.
<ref>

Awatar użytkownika
Nabo
Wojownik
Wojownik
Posty: 344
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 18 maja 2016
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: LionKingLinearts(avatar), Gunter(podpis)
Kontakt:

#188

Post autor: Nabo » 07 lis 2020, 18:23

Nabo leżał skulony pod drzewie, gdy nagle usłyszał, ze ktoś do niego podchodzi. Szaman zebrał się w sobie i podniósł łeb a jego wzrok zatrzymał się na Chinim. Widok przyjaciela podniósł rudogrzywego na duchu co dało się dostrzec na tłustym pysku Nabo.
-Byliśmy we trójkę w jaskini, ja Athastan i jakaś lwica...chyba Kioo- powiedział, jednocześnie wytężając pamięć, by przypomnieć sobie jak najwięcej szczegółów.
-Potem pojawiły się tam trzy czarne lwy. Athastan zaczął coś rysować, szeptał jakieś słowa, po czym wystrzelił światłem prosto w te czarne lwy. Niemal w tym samym momencie poczułem ukłucie i straciłem władzę w kończynach. Zza napastników wyszła jakaś czarna lwica, która związała i zabrała ze sobą Athastana...-urwał bo nie miał pomysłu co mógłby jeszcze na ten temat powiedzieć.
-Nie mam pojęcia jakiego rytuału użył Athastan. Może chodziło o światło, albo jakiś magiczny promień...nie mam pojęcia- powiedział, po czym dźwignął się z ziemi i przysiadł pod drzewem.
Obrazek Z wyglądu Nabo to stereotypowy lwioziemiec. Kolor sierści i grzywy są niemal identyczne jak u byłego króla Simby. Największą różnicą pomiędzy szamanem a byłym monarchą jest sylwetka, która jasno wskazuje, że Nabo preferuje raczej bierny tryb życia.

Awatar użytkownika
Malahir
Aspirant
Aspirant
Posty: 161
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 sty 2019
Krzepa: 55
Zręczność: 50
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: Własne (av)/gr-ay (podpis-lineart)
Kontakt:

#189

Post autor: Malahir » 09 lis 2020, 12:19

Słysząc o porwaniu wuja odniósł wrażenie, jakby ktoś właśnie go uderzył. I to nie pierwszy raz zresztą. I po raz kolejny odczuł nieprzyjemną mieszaninę gniewu i żalu. Czemu do jasnej cholery wszystko wydawało się, iż dosłownie cały świat obrócił się przeciwko niemu i wszystkim mu bliskim? Jego rodzina zaginęła w taki, czy inny sposób. Jego stado właśnie straciło swój dom. To wszystko zdarzało się zbyt często, by być przypadkiem, przynajmniej w jego odczuciu. Ale dlaczego? Czemu przodkowie mieliby się od niego odwrócić? Od niego, jego rodziny, może i całej Lwiej Ziemi?
Rozgoryczony i ogarnięty ponurym gniewem nie mógł powstrzymać prychnięcia.
- Jest szansa że nadal żyje... Tak, jakby nie patrzeć jest też szansa, że Jasmin, Tunu, Sheila czy matka nadal żyją - burknął pod nosem. Ile razy w końcu ojciec mu powtarzał, iż być może nadal istnieje szansa, by odnaleźć jego bliskich, choć nigdy nie było ku temu żadnych dowodów? Nie wspominając już o tym, że jakoś nikt nigdy ich nie szukał. Oczywiście, wierzył, iż w przypadku wuja będzie inaczej, w końcu pełnił istotną funkcję w stadzie, dla wielu niezbędną. Dlatego też zapewne wielu bardziej przejmie się jego zniknięciem. Nie sprawiło to jednak, że poczuł się lepiej. Owszem, z jednej strony miał nadzieję, iż stado uratuje Athastana, z drugiej jednak niesamowicie bolała go ta niesprawiedliwość.
Przez chwilę miał ochotę biec z powrotem na Lwią Skałę, by spróbować jakoś pomóc, może coś podsłuchać, dowiedzieć czegoś o wuju... Lecz na szczęście szybko odrzucił ten pomysł. Jeszcze kilka miesięcy temu pewnie by to zrobił pod wpływem zwykłego impulsu. Teraz jednak mimo wszystko był w stanie wywnioskować, że skoro całe stado nie było w stanie obronić się przed napastnikiem, to i on sam niewiele zdziała.
W milczeniu wysłuchał instrukcji Tiba, co w jakiś sposób poniekąd go uspokoiło. Poczuł, że ma jakiś cel, na którym mógł się skupić, odsuwając od siebie chociażby na chwilę nieprzyjemne myśli. Nie wiedział, czy podoła zadaniu, lecz... No cóż, chciał przynajmniej próbować jakoś pomóc stadu. Gdy kanclerz skończył mówić skinął więc głową.
- Rozumiem. Wyruszę natychmiast - odpowiedział. Zerknął potem na Ganju, drugiego samca, który podjął się zadania. Znał go tylko z widzenia i w sumie nawet nie miał okazji zamienić z nim ani słowa. No cóż, nie była to jedyna osoba w stadzie, z którą miał takie znikome relacje.
Obserwował chwilę, jak Tib i jego towarzysze odchodzą, krzywiąc się lekko. Nie wiedział, czy szukanie pomocy u Berghi to dobry pomysł. Z tego, co o niej słyszał, była nieprzewidywalna, a poza tym okazała się kiepskim przywódcą, skoro tak wielu jej podwładnych zdecydowała się ją opuścić.
Zanim ruszył w swoją stronę zbliżył się do drzewa. Spoglądał na nie przez chwilę, po czym zgodnie z zaleceniem Tiba zdjął stadny naszyjnik i ukrył go pod jednym z korzeni. Rozstawanie się z nim było dla niego... Dość dziwnym doświadczeniem. Lecz z drugiej strony całkowicie rozumiał, dlaczego. Czy w końcu już raz, kiedy jeszcze był dzieciakiem nie wpakował on go w tarapaty?
Westchnął, odnotowując w pamięci, iż musi tu wrócić. Po czym powiódł po zgromadzonych posępnym spojrzeniem, odwrócił się i ruszył przed siebie.

/zt.

Awatar użytkownika
Nilima
Wojownik
Wojownik
Posty: 217
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 28 maja 2018
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Malaika & PrinceVoldy/AleTie kolor Arjana
Kontakt:

#190

Post autor: Nilima » 10 lis 2020, 15:26

Również i ona nie zamierzała się śpieszyć, zresztą po co takiego? Przecież tyle lwów było na Lwiej Ziemi, więc raczej nic złego nie powinno się stać, to tylko krótka wycieczka, no, może trochę dłuższa ze względu na burzę, mimo wszystko to tylko jedna noc, co więc takiego mogło się stać? Chciała nacieszyć się jego obecnością, ciepłem jego ciała oraz miękką grzywą, wiadomo jak to jest na początku każdego zauroczenia, choć miała nadzieję że w ich przypadku będzie tak już zawsze. Gdy tylko przekroczyli granicę ich uwaga musiała jednak skupić się na czymś zupełnie innym, a mianowicie... -To raczej nie typowe by tyle lwów tu było...- mruknęła, była w stadzie prawie do małego i nie przypominała sobie by wujek Tib ściągnął prawie całe stado pod jeden baobab, raczej spotkania odbywały się na skale bądź też w jej okolicy. Co się stało? -Jak to... stracona...- rzuciła bardziej do siebie niż do kogoś konkretnego, przecież dopiero co walczyli z jednym wrogiem, Tib wtedy nieźle oberwał... a teraz kolejny problem? Czemu wszyscy obierali sobie akurat ich stado na celownik? Bała się tym razem podwójnie, bowiem jej ukochany postanowił iść z wujem i szukać pomocy, co jeśli ktoś ich zaatakuje? Albo te czarne lwy tutaj przybiegną? Czy to dobry pomysł by władca się tak oddalał? Miała mnóstwo pytań jednakże póki co mało odpowiedzi. Spojrzała smutno na Ganju, z jednej strony chciała go zatrzymać, z drugiej zaś wiedziała że zależało mu na stadzie i chciał pomóc... jednakże bała się, że dopiero co zostali parą i za chwilę go straci. -Powodzenia, uważaj na siebie.- westchnęła ciężko, po czym liznęła jego pysk, by następnie odwrócić się i spojrzeć na zebranych. I co ona miała teraz zrobić? Zerknęła kątem oka na Thanatosa, mogłaby podejść, porozmawiać, jednakże były tu jego dzieci które do teraz nie miały pojęcia że mają przyszywaną siostrę, a jeden z nich na dodatek ruszył razem z Tibem, nadal nie poznając tej informacji... a może w końcu im powiedział?

Odpowiedz

Wróć do „Drzewo Życia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość