Newsy
Fabuła
  • Potomstwo księżniczki
  • Narie i Haki zostali rodzicami czwórki lwiątek
  • Hienia banda
  • Pod wiekową akacją zebrała się grupa hien w poszukiwaniu domu.
  • W tajnej służbie kanclerza
  • Lwioziemski szpieg został schwytany na terenie KKB i zaprowadzony przed oblicze królowej
  • Na terenie wroga
  • Szkarłatna ranna w walce z członkiem swojego stada znalazła schronienie na Lwiej Ziemi
  • Ratunek dla księżniczki
  • Po zaginięciu Sariny jej poszukiwaniem zajęły się lwioziemskie młodziki
  • Bratobójcza walka
  • Dwójka Szkarłatnych wdała się w walkę na cmentarzysku.
  • Młode Enasalin
  • Tunu, która odeszła z Lwiej Ziemi zadomowiła się w Bractwie
  • Opiekun
  • Ragir podjął się opieki nad swoją córką oraz lwiczką, która uciekła z Lwiej Ziemi
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Mogłaś moją być kryzysową narzeczoną { Falka + Tatarak }

Wątki służą do rozgrywania akcji pomiędzy konkretnymi graczami, a inne postacie mogą pojawić się w nich tylko za zgodą uczestników wątku. Wyjątkiem są wątki oznaczone w nazwie tematu [otwarty], gdzie może dołączyć każdy chętny gracz.

Regulamin forum
  1. W tym dziale można rozgrywać swoimi postaciami dodatkowe wątki, powiązane ze światem fabuły. Wątki dziejące się w innych realiach można prowadzić w dziale Offtopic.
  2. Akcja wątku może dziać się wyłącznie w przeszłości. Czas akcji należy sprecyzować w pierwszym poście.
  3. Miejscem akcji może być dowolna lokacja w krainie, nawet należąca do obcego stada. Niemożliwe jest jednak przejmowanie terenów. Miejsce akcji musi być jasno sprecyzowane w pierwszym poście.
  4. Postaci na fabule nie mogą posiadać wiedzy pochodzącej z wątku pobocznego, który jeszcze się nie zakończył, nawet jeśli dzieje się on w przeszłości.
  5. Poszukiwanie artefaktów i ziół poza fabułą może odbywać się tylko w działach Szkolenia i Akcje Specjalne.
  6. Wątki, w których nie pojawił się żaden post w przeciągu miesiąca będą przenoszone do działu Zakończone.
Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 35
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

Re: Mogłaś moją być kryzysową narzeczoną { Falka + Tatarak }

#11

Post autor: Taharaki » 08 lis 2019, 17:42

Taharaki natomiast był... typowym facetem. Miejsce - owszem - kipiało romantycznością z każdej dziury, niemniej sam lew nie zwrócił na to szczególnej uwagi. Nauczył się ignorować otoczenie, nawet równie drażniące niektóre jednostki. Objął jedynie obojętnym spojrzeniem okolicę, natrafiając na jakieś tam migdalące się pary. Co prawda nie był zwolennikiem aż tak dobitnego obnoszenia się z pożądaniem i publicznych umizgów, jednak nie widział powodu, dla którego miałby być zły. Może nieco zniesmaczony, bo od nadmiaru słodkości mdliło, niemniej wystarczyło przecież odwrócić głowę, nie skupiać się na radosnym świergocie ptaków - i stawało się do przetrwania. Dlatego pewnie uznałby reakcję Rusałki za nieco przesadzoną, na szczęście nie mógł wejść do jej głowy i przyjrzeć się poszczególnym myślom niczym prawdziwy kolekcjoner; omieść je okiem znawcy i wysunąć jakiekolwiek wnioski. Jej spojrzenie zatem wydało mu się karcące, nieprzyjazne nawet, złowieszcze. Nie bardzo wiedział, dlaczego go nim obdarowała, a może rozumieć nie chciał, w każdym jednak razie nie dał po sobie niczego poznać. Prawdziwy twardziel. Przywykł zresztą do podobnych spojrzeń, przywykł do otwartej krytyki niepodpartej dowodami, przywykł do czepialstwa się i zaczepiania z powodu byle głupoty. Zazwyczaj jednak miał pojęcie, skąd u potencjalnego nie-przyjaciela takie czy owe emocje. Teraz - zwyczajnie - zgłupiał. Widocznie posiadał jeszcze mniej doświadczenia w życiu w społeczeństwie niźli początkowo założył. Wzruszył tylko barkami, niejako dając sygnał, iż nie ma pojęcia w czym rzecz. Spytał z czystej troski - czy to ona spowodowała niezadowolenie Falki?
Zgodnie z jej poleceniem udał się za nią, dziękując w duchu, iż skończyło się na tymże spojrzeniu. Gdzieś tam, owszem, podejrzewał, iż rzecz miała się w tym, że zadał pytanie, na które notabene chyba doskonale znał odpowiedź - i to na długo przed tym, nim rozchylił wargi. I to właśnie dlatego zwykł siedzieć cicho! Zawsze palnie coś nie tak. Kłamstwem byłoby, iż nie odczuwał pewnego skrępowania wynikającego z miejsca, w którym się znaleźli. Niemniej... On czuł się niezręcznie praktycznie od samego początku, tak więc nie robiło mu szczególnej różnicy, jak mocno odczuwa dyskomfort, jak dotkliwy on jest oraz które flaki skręca. Kroczył za ciemnolicą pewnym krokiem, w którym - standardowo - czaiła się spora doza ciężkości charakterystycznej dla wieku starczego. I chociaż Taharaki nie czuł się aż tak leciwie, dźwigał na barkach bagaż godny niejednego seniora. Być może to przytłoczenie sprawiało, iż momentami zachowywał się niczym stereotypowy, zgorzkniały i wiecznie niezadowolony, starzec.
Przysiadł niedaleko samicy, pozostawiając pomiędzy nimi dość spory dystans - nawet, gdyby skrócił go o połowę, zapewne żadne z nich nie odczułoby, iż to drugie pcha się do strefy zbyt bliskiej, zbyt intymnej. Obserwował zabawę zielonookiej z owocem.
- Marula? - spytał, nie mając jednak pewności. Sam owe owoce znał tylko z opowieści, które docierały do uszu wędrowca zmienione i zniekształcone w zależności od tego, kto opowiadał. - Podobno nawet gdzieś tutaj żyje jakiś samiec, który wydobywa z nich sok, by żyć na haju - powiedział spokojnie, zawieszając wzrok na owocu. Czy był tak interesujący? A może nie wytrzymał ciężaru spojrzenia swojej rozmówczyni? Sam nie odczuwał potrzeby, aby się relaksować czy rozluźniać. Nie dbał o siebie bardziej, niźli to konieczne - nie chodził brudny czy głodny, wysypiał się i nie śmierdział, jednak nie widział potrzeby w dokonywaniu zmian natury bardziej duchowej, mentalnej. Po co? Dla kogo?

@Gvalch'ca

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 303
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 91
Krzepa: 60
Zręczność: 40
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Mistrel-fox
Kontakt:

#12

Post autor: Gvalch'ca » 12 lis 2019, 12:44

Okręcała owoc na pazurze jeszcze przez chwilę. Na pytanie samca jedynie lekko skinęła łbem. W końcu dobrze odgadł nazwę. Ona sama o niej już zapomniała, jednak wystarczyło jedno wspomnienie, by odświeżyć jej pamięć. Nigdy nie uważała tego za potrzebne, nigdy tego nie używała, więc zbędna treść ulokowała się gdzieś na samym końcu szarych komórek. Odstawiła owoc obok. Z dziury po pazurze zaczął lecieć strużką jego sok. Przełamała się i spróbowała go, soczyście przejeżdżając ozorem po skórce. Mlasnęła, przełknęła. Nagle jej lico wykrzywiło się brzydko, ukazując jak mocno ciecz musiała być cierpka. Jak oni mogli to pić, i to jeszcze w takich ilościach? Odczekała chwilę, kwaśny smak zanikł, a ona nie czuła absolutnie żadnej różnicy. Nie było jej ani weselej, ani smutniej. Chyba była niewrażliwa na alkohol. Samiec nie wyrażał żadnego zainteresowania „afrodyzjakiem”, tylko nadal siedział z ponurą gębą, jakby czekając na skazanie.
- Ech, sztywny jesteś jak mokre gacie suszone na mrozie.albo jak księgowy w gipsie. Machnęła łapą. Przypomniało jej się, co powiedział przed paroma minutami, a na co nie zareagowała.
- Co to za jegomość? – może kiedyś się do niego uda i skosztuje jego specyfiku? Wierzyła, że dobrze zajmował się obróbką maruli i smakuje o niebo lepiej, niż ta zwykła, lekko wysuszona.
Spojrzała na dystans, jaki ich dzieli. Aż tak się jej bał?
- Podejdź bliżej, nie ugryzę cię. – nie chciała się do niego wydzierać za każdym razem. Jakby zrobił te parę kroków jej stronę, to korona z głowy by mu nie spadła. A tak to po kilku zdaniach już mogła zachrypnąć. I on zresztą też.
- Opowiesz o sobie coś więcej poza imieniem?

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 35
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#13

Post autor: Taharaki » 12 lis 2019, 19:43

Jak widać kiczowatość tego miejsca nie była problemem wagi najwyższej, było wszak coś, co męczyło Falkę bardziej. Cóż, znał dobrze ten scenariusz; początkowo rozmówca udaje, iż nie brak mu cierpliwości i czerpie jakąkolwiek satysfakcję ze spotkania, być może czasami aby uniknąć kłopotliwej sytuacji udaje tylko, że chce być tutaj, obok Taha. Niektórzy nawet całkiem długo wytrzymują, za co powinien być im dozgonnie wdzięczny. Jednak zawsze kończyło się tak samo - dany osobnik znikał z jego życiorysu szybciej, niż się w ogóle w nim pojawił, odciskając swoją łapę na kartach historii bursztynowookiego.
Nie miał pojęcia, co to gacie. Ale skoro rozmówczyni wspomniała, iż są sztywne - nie widział powodu, by nie zawierzyć w prawdę zawartą w jej słowach. Spojrzał na nią jedynie oczyma pustymi, zdaniem niejednego wręcz przerażającymi, zupełnie jakby z dawna ktoś wyssał wszelkie emocje i wraz z duszą samca wysłał je na odległą planetę. Tłamsił wszystko, a jak wiadomo - niewypowiedziane słowa oraz niewyładowane emocje kumulują się, napierają, męczą, aż w końcu znajdują ujście w najmniej odpowiednim momencie. Skłonił głową, jakby to miało wyczerpać temat.
- Prawdopodobnie masz rację - przyznał, podnosząc spojrzenie na lica lwicy. Zupełnie, jakby próbował z jej ślepi wyczytać, jak długo jeszcze wytrzyma jego towarzystwo. Męczące, nietrudno zauważyć. Jednak, chociaż nigdy nie powie tego na głos, cieszył się z tego spotkania. Szkoda tylko, że nie miał w zwyczaju tego okazywać...
- Nie mam pojęcia, jak go zwą - odparł na pytanie odnośnie bimbrownika z Lwiej Ziemi, niespiesznie wykonując jej polecenie i zmniejszając dystans, który ich dzielił. Cóż, bywało, że panicznie bał się za bardzo zbliżać do innych - czy to dlatego, by nie naruszać ich poczucia komfortu i prywatności, czy też po prostu samemu nie czując się nazbyt wygodnie w pobliżu nieznajomych. Przysiadł na tyłku, kontynuując: - A raczej nie przywiązałem do jego miana należytej uwagi. Uznałem, że podobne informacje nie okażą się aż tak przydatnymi. - Nawet nie był pewien, czy kiedykolwiek usłyszał o owym jegomościu coś ponad niewybredne żarty o jego ciąży alkoholowej. Imię padło raz, w dość niewybredny sposób, i na chwilę obecną nie był w stanie go odtworzyć.
- Co chciałabyś wiedzieć? - spytał jeszcze, spoglądając na nią nieco niepewnie. Nie lubił mówić o sobie, jednak nauczył się maskować niepewność niemal równie dobrze, jak zżerający go od środka smutek i skręcającą kiszki tęsknotę, tak więc ciemnolica nie powinna tego wyłapać, nawet mimo świetnie rozwiniętej intuicji. Był dobrym aktorem, miał w końcu długie miesiące na przygotowania się do roli. Nie potrafił jednak ot tak paplać dla paplania, dlatego liczył, iż odpowiedź na postawione przezeń pytanie jakkolwiek nakieruje jego wypowiedź. Wolał konkrety, niestety, taki typ.


@Gvalch'ca

Odpowiedz

Wróć do „Spotkania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość