Newsy
  • 11.02.21
  • Zapraszamy do wzięcia udziału w evencie walentynkowym. Szczegóły tutaj
  • 22.01.21
  • Zapraszamy do zabrania głosu w sprawie eventu forumowego
  • 21.01.21
  • Audycja z Tako już jest wrzucona na YT
  • 24.12.20
  • Wesołych Świąt!
  • 22.12.20
  • Powstał system biomów zastępujący umiejętności stadne
  • 19.12.20
  • Wprowadzono zmiany w systemie przyznawania PD. Szczegóły tutaj
  • 13.12.20
  • Audycja z Ganju już jest gotowa do odsłuchania na naszym kanale YT
  • 06.12.20
  • Prezenty na Secret Santa już czekają tutaj
  • 05.12.20
  • Postacią Miesiąca została Laishia
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Gdzieś nad wodą... [Rea & Ath]

Wątki służą do rozgrywania akcji pomiędzy konkretnymi graczami, a inne postacie mogą pojawić się w nich tylko za zgodą uczestników wątku. Wyjątkiem są wątki oznaczone w nazwie tematu [otwarty], gdzie może dołączyć każdy chętny gracz.

Regulamin forum
  1. W tym dziale można rozgrywać swoimi postaciami dodatkowe wątki, powiązane ze światem fabuły. Wątki dziejące się w innych realiach można prowadzić w dziale Offtopic.
  2. Akcja wątku może dziać się wyłącznie w przeszłości. Czas akcji należy sprecyzować w pierwszym poście.
  3. Miejscem akcji może być dowolna lokacja w krainie, nawet należąca do obcego stada. Niemożliwe jest jednak przejmowanie terenów. Miejsce akcji musi być jasno sprecyzowane w pierwszym poście.
  4. Postaci na fabule nie mogą posiadać wiedzy pochodzącej z wątku pobocznego, który jeszcze się nie zakończył, nawet jeśli dzieje się on w przeszłości.
  5. Poszukiwanie artefaktów i ziół poza fabułą może odbywać się tylko w działach Szkolenia i Akcje Specjalne.
  6. Wątki, w których nie pojawił się żaden post w przeciągu miesiąca będą przenoszone do działu Zakończone.
Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 535
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

Gdzieś nad wodą... [Rea & Ath]

#1

Post autor: Athastan » 16 lis 2020, 6:37

Kolejny dzień, i kolejne niczym się nie wyróżniające zajęcia. No, może po za tym, że zamiast normalnie przetrząsać krzaki, czy włóczyć się po lesie w poszukiwaniu takiej czy innej zieleniny, w tym konkretnym wypadku stał po kostki w wodzie. Pech bowiem chciał, że to konkretne zielsko, niewielka wodna roślina zwana Anubiasem, (rzekomo od jakiegoś wielbionego na dalekim południu ducha), miało dość wredny zwyczaj występowania jedynie w tym środowisku... A mimo, że poszukiwana roślina nie była żadnym rzadkim lekiem na cudowną dolegliwość, to jednak przydało by się ją znaleźć - pokrywający łodygi Anubiasu swego rodzaju wosk miał bowiem właściwości grzybobójcze, chroniąc przed rozwojem rozmaitych pleśni i następującej po nich zgnilizny, tym samym świetnie nadając się do zabezpieczania przedmiotów na takowe wrażliwych - a więc na przykład pergaminów, różnorakich zwojów i innych notatek. Z resztą do tego właśnie jej potrzebował - od czasu ostatniej konserwacji zalegającej mu na składzie papierologii chwilę już minęło. Głupio było by zaś utracić skrypty dawnej wiedzy (czy choćby ich odpisy, jako że oryginały były zdecydowanie lepiej zabezpieczone - co jednak równocześnie sprawiało że zdecydowanie ciężej było normalnie z nich korzystać) czy nawet własne szkice i notatki. Ponieważ zaś utrzymanie w Pracowni odpowiedniej wilgotności i temperatury, szczególnie że służyła przy okazcji za tuzin innych rzeczy, od suszarni ziół, po salę operacyjną (o fakcie jej zamieszkiwania nie wpominając), graniczyło po prostu z niemożliwością. A jako że nie uśmiechało mu się raz na rok czy dwa kopiować wszystkiego na nowo... czasem trzeba było spędzić wieczór w przybrzeżnych moczarach.
Z resztą samo w sobie nie było to takie złe - słońce dopiero zaczynało zachodzić, i woda miała zdecydowanie przyjemną temperaturę, a zamiast krwiożerczych rojów moskitów o trąbkach wykonanych chyba z drzewa żelaznego (jak to miało miejsce ostatnim razem) jedynymi insektoidami w okolicy, które dawały o sobie znać, były rozpoczynające swoje serenady czy inne epopeje cykady.
Jedyny haczyk polegał na tym, iż w celu znalezienia tego, po co tu przybył, musiał grzebać w przybrzeżnych szuwarach - a tam, szczególnie w okolicy korzeni lęgły się rzeczy dziwne a plugawe w swej naturze.
Nie było jednak innego sposobu, a nie przyszedł tu po to, żeby stać i patrzeć jak słońce powoli zmierza w kierunku choryzontu (choć była by to w sumie przyjemna odmiana) - dlatego też odetchnął głęboko i wsadziwszy głowę pomiędzy trzciny, zaczął szukać...
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Rea
Wojownik
Wojownik
Posty: 215
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 42
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Jaa
Kontakt:

#2

Post autor: Rea » 18 lis 2020, 23:45

Od czasu walki na złotych łąkach miała wrażenie, że wreszcie przestano podejrzewać ją o absurdalne układy z Wodzem. Nie widziała, żeby Jasir się za nią plątał (swoją drogą, w ogóle gdzieś ostatnio zniknął), miała zresztą okazję parę razy wyjść nieco poza granice - trochę po to właśnie, by wybadać, czy gdzieś z krzaków nie wyskoczy jej wtedy jakiś tibowy przydupas i nie zagrodzi jej drogi. Do niczego takiego jednak ani razu nie doszło. A z racji, że ostatnio przewinęła jej się informacja, że Narie była przez chwilę na Lwiej Ziemi, czuła, że powinna się trochę rozejrzeć... być może kręciła się jeszcze gdzieś w okolicy. I być może jest jakaś szansa, by wbić jej rozum do głowy.
Zatrzymała się nieopodal Upendi, nie mając najmniejszego zamiaru zaglądać do tego pstrokatego miejsca. Zresztą, domyślała się, że i Narie niczego by tam nie szukała. Już miała zawracać, w myślach podsumowując swoją wyprawę jako zwykłą stratę czasu, gdy nagle jej uwagę przykuła czyjaś przemykająca w oddali sylwetka. Ta skąpa grzywa była zdecydowanie zbyt charakterystyczna, by mogła ją pomylić. Ale gdzie on tam- Rea z pewną konsternacją patrzyła, jak Athastan wkracza między chaszcze prowadzące nie gdzie indziej niż w miejsce, w które właśnie postanowiła się nie zapuszczać. Przez jakąś chwilę w jej łbie toczyła się intensywna walka - ulec ciekawości czy spierdzielać? No cóż... ciekawość wygrała.
Pierwsze kroki były trudne. Później jednak zorientowała się, że, przynajmniej w zasięgu jej wzroku, nie było tu żadnej zakochanej parki. Nie da się ukryć, że odetchnęła na to z ulga. Starała się poruszać bezszelestnie, w końcu bawiła się w szpiega, no nie? Tak więc, przemieszczając się głównie między zaroślami i skałami, wreszcie namierzyła punkt postoju krótkogrzywego. Miejsce, w którym się zatrzymała, było całkiem korzystne - krył ją dość spory głaz i kilka krzaczków rosnących tuż przy nim. Szybko jednak przekonała się, że Athastan nie przyszedł tu na tajemną schadzkę, konspirę, czy przywoływanie duchów, tylko... by grzebać w trzcinach. Ech? Rozczarowujące.
Choć w sumie Rea była rozczarowana też samą sobą... Jak mogła dać się sprowokować, by jej łapy postały w tym piekielnym miejscu?! A, no i w sumie fakt, że kogoś stalkuje. Tak, to też trochę słabe.
I co teraz. Tak właściwie.
Sama nieco tą myślą zaskoczona, stwierdziła, że skoro już tu jest... może mu pomoże. W gruncie rzeczy, choć nie potrafiłaby tego przyznać nawet przed samą sobą, potrzebowała teraz choćby głupiej rozmowy. Los postanowił odebrać jej ostatnią najbliższą osobę - i choć Rea uparcie wierzyła, że Narie jeszcze postanowi wrócić, frustrował ją fakt, że nie mogła i nie może mieć na to wszystko jakiegokolwiek wpływu.
W końcu, po jakimś czasie wyszła ze swojej kryjówki i podeszła do pochłoniętego w poszukiwaniach Athastana.
- Teraz to mnie rozczarowałeś. Myślałam, że umówiłeś się z jakąś Złoziemką czy innym nosorożcem, a ty przyszedłeś tu grzebać w mule. - rzuciła na powitanie, nie zwracając za bardzo uwagi czy przypadkiem go tą nagłą zaczepką nie wystraszy. A może nawet trochę chciała to zrobić i ze złośliwym uśmieszkiem na mordzie zobaczyć jego reakcję.
- Ale skoro już wkroczyłam na ten przeklęty grunt, to może pomogę w tym twoim... polowaniu na zielsko, o ile tego teraz szukasz. - dodała szczodrze, zupełnie jakby wcale nie przywiały jej tu wątpliwie czyste intencje.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 535
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#3

Post autor: Athastan » 20 lis 2020, 2:45

Błoto, błoto, błoto, chyba ślimak, znowu błoto... Trochę piachu, ząb, kilka nieco już wygładzonych kości, znów muł, bliżej niezidentyfikowane ciało szkliste przywodzące na myśl fragment ozdoby, kolejny ślimak... No i oczywiście masa rozmaitego zielska, mniej i bardziej użytecznego, z naciskiem raczej na to pierwsze - choć trafiała się również Artemizja, i to w ilościach wystarczających do wyleczenia i zabezpieczenia po wsze czasy nie tylko jednego stada ale i zdecydowanie od nich liczniejszych Hierarchii z czasów Dawnych Dni, opisywanych w rozmaitych legendach. Czyli mówiąc w prost, sporo, a wręcz za dużo.
Natomiast Anubiasu jak nie było, tak dalej nie było - zaś dające już mniejsze ilości światła słońce wcale w tym nie pomagało.
Do tego stopnia skupił się na swoim zajęciu, iż nie dostrzegł skradającej się ku niemu tajemniczej postaci (a z resztą owa tajemnicza postać chyba dość intensywnie starała się a żeby właśnie tak się stało) - dlatego też gdy usłyszał nagle obok siebie czyjś głos, podskoczył z zaskoczenia, wypuszczając przy tym trzymany w pysku pęd. Natychmiast też obrócił się w kierunku jego źródła... i zdziwił się po raz kolejny. Biała, delikatnie nakrapiana sylwetka zbyt dobrze zapadła mu w pamięć by nie przywołała od razu imienia swojej właścicielki i była zbyt charakterystyczna, my można było mówić o pomyłce. Jednakowoż... zdecydowanie nie spodziewał się jej tu dziś spotkać. (Ani w sumie kogokolwiek, jeśli chodzi o ścisłość.)
Stał więc wpatrując się nieruchomo w Reę przez sekundę czy dwie, mrugając przy tym kilka razy, potem zaś do przestawiającego się dopiero z trybu poszukiwania mózgownicy zaczęły docierać wypowiedziane przez nią słowa.
- Nie, ja szukam ziół... - zaczął monotonnym, bezbarwnym tonem (pasujcym do zaprezentowanego przed chwilą spojrzenia), po czym zaraz odzyskał swój normalny głos -... no także wybacz że cię tak rozczarowuję, ale nie tym razem. - dokończył wesołym tonem.
Spotykać się ze Złoziemką? Ilość kontaktu którą miewał niekiedy z czerwonymi w ramach pełnienia funkci radcy była nader wystarczająca. A nosorożec? Zdecydowanie wolał nie rozpatrywać jaki związek z tym mógł mieć nosorożec. Chyba że chodziło o przyrównanie do niego lwic z grupy która śmiałoa dziś określać się potomkami złoziemców... tak było by nader ciekawe porównanie.
- A nawiasem mówiąc, stoi za tym jakiś większy plan czy też próbujesz mnie przyprawić o zawał tak bez konkretnego powodu? - zapytał, uśmiechając się krzywo. W końcu było to dość niespodziewane - tak daleko poza granicami stada zdecydowanie większą sznasę miał na spotkanie obcego, i to nie koniecznie pałającego pozytywnym nastawieniem... cóż, czasem miło było się pomylić w swoich założeniach.
Przy okazji, dopiero po słowach lwicy uświadomił sobie sprawę, w jakim miescu się obecnie znajdują. Znaczy się cały czas wiedział, gdzie, z kartograficznego punktu widzenia, się znajduje, ale od początku dzisiejszych zbiorów do teraz rozpatrywał to miejsce jedynie w kontekście 'tu rośnie sporo różnych ziółek'. Natomiast rzeczywiście, podstawowym skojarzeniem z Upendi dla większości lwów, a czasem i dla niego była 'Kraina Zakochanych'. Ciekawy zbieg okoliczności, prawda? Choć biorąc pod uwagę co tu rosło może nie było to aż tak niespodziewane...
W sumie w tym kontekście również wydobyte na światło dzienne elementa nabierały znaczenia - można było zakładać iż były to różnego rodzaju 'nierozłączki' - drobne wota dla bliżej chyba jeszcze przez nikogo nie sprecyzowanych sił (Przodkowie raczej nie mieli z tym procederem wiele wspólnego) topione w lokalnym zbiorniku przez zakochane pary celem zapewnienia sobie... trwałości w związku? powrotu w to miejsce? ogólnego powodzenia na nowej drodze życia? - kto ich tam wie.
- Cóż, jeśli marzą ci się dziś błotne kąpiele... - stwierdził, znów z humorem, jednocześnie po krótce opisując czego też tym razem szuka. Nie żeby woda była aż tak brudna - wręcz przeciwnie, na muł można było natrafić właściwie dopiero przy przeszukiwaniu brzegów.
Z resztą nie żeby uważał że któremuś z nich powiedzie się teraz znalezienie czegoś, czego bezskutecznie poszukiwał przez sporo ponad ostatnie półtorej godziny - był to jednak miły gest ze strony białofutrej i nie miał zamiaru zepsuć go swoimi uwagami.
Dlatego też powrócił do przeszukiwania trzcin. Z resztą, kto wie, może coś ciekawego znajdą...
Odezwał się znów po jakiejś chwili, korzystając akurat z momentu w którym żadne z nich nie miało nosa wciśniętego pomiędzy roślinność:
- A co, że tak zapytam, ciebie sprowadza w tą, jak to ujęłaś, przeklętą okolicę? - zapytał z niewinnie wyglądającym uśmiechem. Plusem bycia specjalistą było to, iż w zasadzie niemal zawsze można było wyjaśnić swoą obecność w tym czy innym miejscu poszukiwaniem jakiegoś specyfiku czy prowadzeniem tajemniczych i niepojętych dla wszystkich na około (a czasem i samego badacza) badań - nie żeby akurat teraz jakiegoś wytłumacznia potrzebował. Nie mniej, jakoś nie wydawało mu się, żeby Rea przybyła do tego zakątka w poszukiwaniu specjalistycznej zieleniny. Może więc z jakiegoś powodu wybrała to miejsce w poszukiwaniu, choć nieco dziwny byłby to wybór, poszukiwania chwili wytchnienia od stada? Lub też przywiodły ją tu kolejne pogłoski na temat jej byłej podopiecznej?
Najbardziej oczywistego wytłumaczenia, czyli możliowości iż po prostu czeka tu na kogoś z kim miała zamiar się spotkać, z jakiegoś powodu nie chciał rozważać...
Z resztą, i tak chyba wszystko wskazywało na to, że najbardziej oczywiste wyjaśnienie nie jest tym razem poprawnym.
- Bo chyba nie duchy prowadziły cię tu jako wsparcie dla grzebiącego w zielenine szmana... - nie żebym narzekał - zawisło w domyśle, nader dobitnie zaznaczone tak przez minę jak i ton głosu.
... aż takich mocnych pleców to ja tam nie mam. - Stwierdził żartobliwie. Technicznie rzecz biorąc też... Ale dobra, mniejsza już może o to.
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Rea
Wojownik
Wojownik
Posty: 215
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 42
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Jaa
Kontakt:

#4

Post autor: Rea » 30 lis 2020, 21:12

Nie kryła zadowolenia z siebie widząc zaskoczenie Atha. Typ musiał być zupełnie pochłonięty tymi poszukiwaniami, skoro aż tak się wystraszył. Można uznać, że w jakiś sposób rekompensowało jej to fakt, że wlazła do Upendi.
- W sumie mogłam się tego spodziewać, za miękka klucha z ciebie na Złoziemkę. - skomentowała, uśmiechając się złośliwie. No cóż, pokusa wypowiedzenia tego była zbyt wielka. Ale nie znali się od dziś. Musiałaby się trochę bardziej postarać, żeby Atha urazić.
- Hmm… bez powodu. - odpowiedziała swobodnie, zupełnie jakby nie mówiła o przyprawianiu o zawał. Kiedy wreszcie przybliżył jej nieco wygląd poszukiwanej rośliny, starała się dobrze to zapamiętać. I sama wetknęła łeb między trzciny,
- A kto ich tam wie? Może duchy coś knują. - stwierdziła. Nie bardzo chciała opisywać jak to zauważyła go i postanowiła śledzić, bo cóż… sama zastanawiała się, co jej strzeliło do łba. No, ale może chociaż na coś się nada. I tak nie miałaby teraz ciekawszego zajęcia.
- No doobra, powiedzmy, że szukałam kogoś. - rzuciła po chwili. Pewnie dość łatwo się domyślić kogo, za wielu ziomków to ona nie miała. Miała za to strasznie lekkomyślną podopieczną, która lubiła znikać bez słowa.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 535
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#5

Post autor: Athastan » 01 gru 2020, 1:10

Widząc rozradowaną minę Rei powinien się zapewne nasrożyć, przez wzgląd na sytuację, jaka posłużyła do jej wywołania, ale jakoś sam nie potrafił powstrzymać wpełzającego mu na pysk uśmiechu. Dał się podejść, trzeba to było przyznać.
Cóż, to ponoć znak rozpoznawczy Lwiej Ziemi, a ja już tu siedzę tyle, że też podłapałem lokalny koloryt. - stwierdził w podobnym tonie. (Po prawdzie za pewne powinien zamiast tego odpalić jakimś tekstem świadczącym o jego twardości, samczych walorach i mocach pozwalających na uwiedzenie każdej, nawet czerwonej, lwicy... ale to przecież nie jego stylistyka. Był przecież lwem nauki, szeroko wyedukowanym specjalistom o nienagannej manierze, mistykiem zgłębiającym tajniki rozlicznych poziomów rzeczywistości, obcującym z tajnikami odwiecznych prawd i starożytnej wiedzy... Wiecie o co chodzi.
Dlatego też nie mógł sobie przecież pozwolić na odzywki właściwe raczej trepom świeżo po szkoleniu, roznoszonym przez młodociane hormony, nadmiar testosteronu i rozmaite mikstury wspomagające. Niczego, rzecz jasna, tym szlachetnym wojownikom strzegącym pokoju w Lwiej Krainie nie ujmując.
Teoretycznie mógł jeszcze zelżyć Szkarłatnych, co, biorąc pod uwagę jego zamieszanie w politykę, już nieco bardziej by przystawało, ale ileż można. Nawet to w końcu mogło stać się nudne - nie należało więc przesadzać i nadużywać tejże rozrywki.)
Oczywiście po tym stwierdzeniu, w sposób całkowicie nieprofesjonalny i nie przystający do pełnionych przez niego funkcji pokazał jej język.
I tak stali już po kostki w mulistej wodzie, szukając zieleniny w miejscu będącym centralnym punktem schadzek rozszczebiotanych, zakochanych par (a także nieco mniej oficjalnie, miejscem występowania pewnego złowieszczego specyfiku)... Gdyby nawet z jakiegoś powodu starał się zachować wobec białej lwicy swój oficjalny wizerunek, to i tak byłby na z góry spalonej pozycji... A że nawet nie miał zamiaru tego próbować, to już inna kwestia.
Wiesz. Ja zasadniczo jestem pogodzony z faktem że kiedyś trafię o tam... - wskazał na pojawiające się powoli na nieboskłonie gwiazdy. - Oczywiście chciałbym sobie jeszcze trochę pożyć, no ale rozumiem, jak tak ułoży, to nie ma wyjścia... Ale zawsze miałem nadzieję, że będzie w tym nieco epiki i patosu - po zwycięstwie w pojedynku na szamańskie moce, rażony ostatnią klątwą powalonego wroga, z rąk szalonych kultystów, po próbach ich egzorcyzmowania w imię Przodków, czy nawet w wyniku jakiejś genialnej, wielopoziomowej intrygi mającej na celu doszczętne rozbicie Lwiej Ziemi, kiedy to jakiś przebiegły skrytobójca wyeliminuje mnie na drodze do króla... ale tak... bez powodu? Jestem zawiedziony... - stwierdził z dość dobrze udawanym wyrzutem, teatralnym gestem przyciskając łapę do serca. Tym razem nie zajmował się uprzednio dogłębną analizą własnej psychiki, to też miał na tyle rozsądku by wystrzegać się prób żartowania w oparciu o genealogię, jak to się przy okazji pewnej rozmowy kiedyś zdarzyło... wciąż jednak nie wiedział, czy użyta figura nie była nieco przydługa. Chociaż... było to w ogóle podług czego określać?
- Zaiste nie zbadane są plany tych, którzy prowadzą nas po ścieżkach losu... - stwierdził, tonem wyraźnie dającym do zrozumienia że nie widzi tu śladów mistycznej interwencji... ale że skoro nie chce odpowiadać, to nie będzie na siłę pytał. W końcu każdy miewa chwile, gdy robi coś bez konkretnego powodu, a i on nie zawsze potrafił by się wytłumaczyć, czemu łapy poniosły go akurat w to a nie inne miejsce.
Gdy odpowiedź jednak nadeszła, domyślenie się kogóż to Rea poszukiwała nie zajęło mu zbyt wiele czasu. Odruchowo zaczęło mu się cisnąć na wargi pytanie: Ale dlaczego tu? - zdławił je jednak, zanim czymkolwiek się zdradził, i pokiwał jedynie głową, mruknąłwszy jedynie coś potakująco, na znak iż rozumie. Nie chciał nadmiernie rozwijać tego tematu - z jednej strony osobiście nie żywił wobec Narie zbyt wielu ciepłych uczuć, z drugiej jednak wiedział że lwica, jako jej opiekunka była z nią mocno związana - z resztą nie było to nic dziwnego, biorąc pod uwagę że w pewnym momencie przyszło jej ją praktycznie rzecz biorąc wychowywać, w zastępstwie nieobecnych rodziców. Mimo iż sam nie miał podobnych doświadczeń, potrafił się domyślić, co można w związku z tym odczuwać - i raczej nie było to nic przyjemnego. Fakt jednak pozostawał faktem - o jej podopiecznej w dalszym ciągu nie było nic wiadomo. Dlatego też, szczególnie że sam nie miał nic konstruktywnego do dodania, po prostu nie chciał rozdrapywać tej kwestii.
Z drugiej strony, nie miał na poczekaniu żadnego sposobu na odwrócenie uwagi od tego nieszczęsnego zagadnienia, a w każdym razie takiego, który nie byłby prymitywną i robioną na siłę tandetą.
Dalego też na powrócił na chwilę do dalszego poszukiwania... choć z każdą chwilą stawało się jasne, że raczej nic sensownego teraz już nie znajdą. Nocne niebo może i było nastrojowe, ale do takich zajęć nadawało się raczej słabo. Wyrzucił więc na brzeg kolejną wyłowioną z przybrzeżnej zawiesiny żabę, i cofnął się o krok.
- Mam dość. - stwierdził dobitnie, póki co bez komentarza. To może za chwilę.
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Rea
Wojownik
Wojownik
Posty: 215
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 42
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Jaa
Kontakt:

#6

Post autor: Rea » 11 gru 2020, 20:10

- Na szczęście ja nie przesiąknęłam tak bardzo tutejszymi tendencjami. - z jej pyska nie schodził zadziorny grymas. A kiedy lew pokazał jej język, prychnęła teatralnie pod nosem.
Trzeba przyznać, że wolała go w takim wydaniu, niż gdy pozuje na profesjonalistę. Nawet jeśli nie zanikała jego skłonność do przydługich monologów, o czym miała się zaraz przekonać.
- To ten moment kiedy nie wiem czy odebrać to jako zdolność do wymyślania zawiłych scenariuszy na poczekaniu, czy raczej obsesję na punkcie własnego zgonu. - odparła ze złośliwym uśmieszkiem. - Tak czy inaczej, uroczo być tą, która rozpierdziela twoje marzenia. - dodała z przesadnie radosną nutą w głosie.
Zupełnie obojętnym był jej fakt, czy lew pociągnie dalej temat jej poszukiwań, czy zdecyduje się go przemilczeć. Najwyraźniej jednak Ath wybrał to drugie, a więc dalsze grzebanie w zaroślach przebiegło jedynie przy akompaniamencie plusku wody i rechotu żab.
No ale minęło już trochę czasu, a nic, co dotąd udało jej się tu wypatrzeć nie pasowało do opisu, który przedstawił jej Athastan. W pewnym momencie, słysząc słowa kompana, także wyłoniła się zza trzcin.
- Jesteś pewien, że to zielsko w ogóle tutaj rośnie? - zapytała bez przekonania, w międzyczasie zrzucając jakiegoś zaplątanego glona ze swojej przedniej łapy.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 535
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#7

Post autor: Athastan » 02 sty 2021, 23:54

- A myślał by kto, że siedzisz tu już dłużej ode mnie... - odparował, trzymając minę, bez lepszego pomysłu na przytyk. Znaczy się samo stwierdzenie miało oczywiście pewien sens, biorąc pod uwagę że on pojawił się w tych stronach mając już coś koło dwóch lat na karku. Z drugiej jednak strony Rea miała więcej czasu by nasiąknąć kulturą i ideami przedpowodziowej Lwiej Ziemi. Z trzeciej jednak strony, on, jako ten zajmujący się historią i pokrewnymi tematami lepiej powinien trzymać dawnych zwyczajów... z czwartej zaś zdecydowanie miał tendencję do zbytniego analizowania wszystkiego i nadmiernego rozważania wszelkich implikacji rozmaitych stwierdzeń, także w momentach gdy nie miało to większego sensu - bo raczej nie o to chodziło w luźnej rozmowie, przekomarzaniu się, czy jak tam to zwać.
No i z racji tego że za dużo myślał, za dużo również gadał... choć to chyba nie była już dla nikogo nowość.
Nie mniej, w odpowiedzi na komentarz białofutrej jedynie się wyszczerzył, jak gdyby to miało wszystko wytłumaczyć. Przecież nie będzie wyjaśniał, że, mimo iście homeryckiego rozmachu, w rzeczywistości miał być to dość niewinny żart, łączący nawiązanie do jego specjalizacji z nutką czarnego humoru i... czymś jeszcze bliżej nie określonym. W każdym razie, generowanie złożonych i celnych żartów na zamówienie chyba dalej nie szczególnie mu szło.
Co innego jeśli chodzi o tworzenie rozmaitych planów, czy właśnie snucie marzeń...
- Cóż, mam jeszcze kilka innych, a że zasadniczo mamy już wieczór, może któreś z nich dotrwa do jutra. - odparł, głosem sugerując swego rodzaju wyzwanie - Nie mniej, próbuj, zobaczymy ile z nich uda ci się jeszcze trafić. - uśmiechnął się, potem zaś, po raz drugi nie wytrzymał, i wysunął koniec języka. Ciekawe czy będzie kolejne prychnięcie.
Gdy zdecydował się zakończyć proces filtracji wód przybrzeżnych, i zaczął powoli gramolić się na brzeg, dosięgło go kolejne pytanie. Odwrócił się, przysiadając, na poły intencjonalnie, na względnie suchym już gruncie i odparł;
- Och, zdecydowanie. Było tu zaraz po Powodzi, w dalszym ciągu rosło tu ostatnio, gdy szukałem go kilka miesięcy temu. Dość bujnie z resztą. Tylko dzisiaj tak jakby się pochowało... - zawiesił głos, nie wiedząc co dalej dodać. Zasadniczo zielenina nie ucieka z danego miejsca, nawet jak się da jej na to kilka miesięcy. No i z pewnością gdzieś tu musiała być - cóż bowiem innego miał tu robić? Przecież nie przyszedł tu stać po kostki w błotnistej wodzie, licząc na to że przyciągnie tym faktem uwagę jakiejś lwicy, która dziwnym zrządzeniem losu przybyła sama do miejsca gdzie wszyscy, z wyjątkiem co bardziej nawiedzonych szamanów, przybywają zawsze w parach. To byłby zbyt pokręcony plan, nawet jak na niego...
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Rea
Wojownik
Wojownik
Posty: 215
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 42
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Jaa
Kontakt:

#8

Post autor: Rea » 04 lut 2021, 15:37

- No widzisz. W każdym stadzie trafiają się czarne owce. - skomentowała. Nie żeby miała na tę rolę narzekać. A lubiła narzekać. Zawsze żyła trochę w swoim świecie, obserwowała i budowała swoje opinie niezależnie od innych. A jednak… miała sentyment do Lwiej Ziemi. Oczywiście nie do tej obecnej podróby, tylko do LZ za panowania rodziny królewskiej. Nie tylko władza, ale i Lwioziemska mentalność była wtedy inna. Ale tę rozmowę z Athem już kiedyś odbyła.
Przymrużyła jedynie ślepia, gdy szaman kolejny raz pokazał jej język, nie mogąc jednak powstrzymać ledwo dostrzegalnego uśmieszku, który przemknął przez jej lico.
- Chyba jednak się poddam. Wątpię, że jestem w stanie przewidzieć twoje dzikie scenariusze. - stwierdziła, a złośliwy uśmieszek na jej mordzie nieco się powiększył. - Zresztą, co to za rozmyślania? Ktoś tu za dużo czasu spędza z duchami. - dodała zadziornie. Tymczasem ich poszukiwania najwyraźniej nie miały zakończyć się sukcesem. Rea również wypełzła z trzcin i, stanąwszy na brzegu, przysiadła obok i wycisnęła wodę z białego pędzelka ogona.
- Najwyraźniej je wystraszyłam. - mruknęła w odpowiedzi. - No nic, następnym razem musisz na to zapolować sam. A tymczasem… masz tu jeszcze coś do załatwienia, panie szamanie? - zapytała, spoglądając na Atha. Miała nadzieję, że nie za wiele, bo pora była sprzyjająca wypadom do Upendi. Choć jak dotąd mieli to szczęście, że żadna parka się tu nie plątała.

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 535
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#9

Post autor: Athastan » 04 lut 2021, 22:07

- U nas to raczej biała. - roześmiał się.
Idiom idiomem, ale mimo wszystko czasem niezbyt nadawał się do opisu rzeczywistości - mimo iż jego znaczenie było może i poprawne, to w opisaniu tymi słowami białej lwicy było coś zabawnego. Szczególnie że nie znał chyba nikogo jaśniej umaszczonego od Rei. Może Raisa mogła by próbować pod tym względem z nią konkurować, ale jakoś nie pamiętał, żeby sytuacji w której stały obok siebie, a bez tego trudno o jakieś miarodajne porównanie.
- Nie dzikie, tylko może trochę za bardzo inspirowane niektórymi pieśniami. I nie, nie tymi autorstwa Nabo, opiewającymi zgon Mufasy... - stwierdził z nutą przekory. W końcu skoro każdego to kiedyś czeka, to można umrzeć tak, żeby odpowiadali o tym przez kilka kolejnych pokoleń - nie koniecznie jednak w charakterze marulowych przyśpiewek.
- A no skrzywienie zawodowe, co zrobisz. Większość czasu idzie na duchy, zwoje i udawanie Radcy, to takie są późnej efekty. - przyznał. W końcu tym się parał, nic więc dziwnego, że w tych tematach obracał się przez większość czasu. Oczywiście zazwyczaj nie gardził i innymi aktywnościami, od choćby dla urozmaicenia, no nie mniej okazje nie trafiały się zbyt często.
Otworzył pysk, by odpowiedzieć na kolejne stwierdzenie białej... i zamknął go, nie umiejąc dobrać nic, co by mu odpowiadało. Biorąc pod uwagę ton wcześniejszych wypowiedzi, zapewne wypadało, by teraz wymyślił coś nawiązującego do straszących cech i zapewnionego odpowiednią nutą złośliwości... jednak jakoś mu to nie odpowiadało. Pomijając już, iż jej towarzystwo podczas poszukiwań zdecydowanie mu odpowiadało, to tego typu stwierdzeniem zaprzeczył by, przynajmniej w swoim mniemaniu, obrazowi prezentowanemu przez rzeczywistość. Z drugiej strony zaprzeczenie przy użyciu jakiegoś komplementu również nie pasowało do tej rozmowy, suma sumaru nie powiedział więc nic, cicho domykając paszczę.
Na chwilę, bo niemal od razu otworzył ją z powrotem.
- Cóż... myślałem żeby zaproponować kolację... - powiedział trącając łapą trzepoczącą obok rybę, i spoglądając na rozmaite, w sporej mierze w sumie zwierzęce i jadalne elementa, które skutkiem przeprowadzonych poszukiwań zalegały na brzegu.
- Dobra ryba nie jest zła, a w jednej z krain, którą kiedyś odwiedziłem, żaby uchodziły nawet za swego rodzaju przysmak... - dodał, rozwiając nieco poprzednią myśl.
Księżyc świecił, świerszcze grały, pachniało fioletowe kwiecie, a pośród traw trzepotały suszące się z wolna ryby i niemrawo podrygiwały wciąż otumanione żaby. Czegóż trzeba było więcej?
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Rea
Wojownik
Wojownik
Posty: 215
Gatunek: lwica
Płeć: Samica
Data urodzenia: 19 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 42
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: Jaa
Kontakt:

#10

Post autor: Rea » 10 lut 2021, 23:50

Nie skomentowała już wzmianki na temat koloru jej futra, ale słusznie, czarna owca w tej sytuacji brzmiała dość komicznie. Zachichotała pod nosem, słysząc jego śmiech. Był dziś wyjątkowo żywiołowy… to ta część jego charakteru, której nie ujawniał zbyt często. A przynajmniej ona nie miała jeszcze okazji widzieć go w tym wydaniu.
- Rozumiem, że zepchnięcie pod kopyta antylop cię nie kręci. - odrzekła drwiąco. - Nie chcę nic mówić, ale snując takie scenariusze na końcu tylko się rozczarujesz. O ile duchy w ogóle zaprzątają sobie głowę ocenianiem jakości swojej śmierci… no ale wiesz o co chodzi. - dodała, uśmiechając się z przekąsem. Fakt faktem, że sytuacje, w których miałby szansę bohatersko zginąć są raczej… no, rzadkie. Tym bardziej, że nawet gdyby już do jakiegoś starcia doszło, to nie ma gwarancji, że zdąży zrobić cokolwiek, by jego zgon można było uznać za godny wpierniczenia do kolejnej pieśni.
- Może lepiej skupić się na czymś, na co masz większy wpływ. Na życiu na przykład? Demokracja się sama nie obali. - ostatnie zdanie dodała oczywiście z uśmieszkiem na ryju. Każda okazja do pociśnięcia ich systemowi była dobra.
Propozycja szamana nieco ją zaskoczyła. Trzeba przyznać, że okoliczności nasuwały jej na myśl klimaty zakochanych parek - kolacja, światło księżyca… *ekhem* Upendi. Tak więc w pierwszej chwili zamilkła, jakby przetwarzała dane. Szybko jednak jej uwagę odwróciła kolejna wypowiedź Atha.
- Czekaj- co? - wypaliła, spoglądając na szamana. - Musiałabym być chyba bardzo zdesperowana, żeby uznać to za jedzenie. Nie wkręcasz mnie teraz? - dodała podejrzliwie, mimowolnie ujawniając nutkę rozbawienia. Na jego licu nie widziała jednak żadnych oznak żartu, więc albo nieźle się maskował, albo faktycznie uważał to za spoko opcję.
Zerknęła na wyrzucone na brzeg ryby i żaby, by po krótkich oględzinach wrócić wzrokiem na szamana.
- Dobra, jakkolwiek. Zaproszenie przyjęte. Dawaj te przysmaki. - uśmiechnęła się zadziornie. Nie była może przekonana co do tego rodzaju posiłku, ale kto wie, może zmieni zdanie. W końcu poczyniła ten pierwszy krok i bez większego entuzjazmu wbiła pazury w szamocącą się rybę. Podsunęła ją bliżej siebie i odgryzła kawałek.
- Ej. Nawet niezłe. - stwierdziła po zasmakowaniu pierwszego kęsa. Co prawda nie zdecydowałaby się na stałe wprowadzenie tego do swojej diety, no bo jednak nic nie zastąpi krwistego kawałka mięcha.
- Tak właściwie, to… widujesz czasem duchy, tak wiesz, w kompletnie losowych miejscach i czasie? Czy pojawiają się tylko na wezwanie? - zapytała ni stąd, ni zowąd. Tak jak zwykle nie interesowała się szamanizmem, tak teraz, z racji kontaktu z jednym z nich, jej myśli trochę nakierowały się na ten tor. I nawet zaczęło ją to intrygować. Bo skoro widzisz wszędzie zmarłych, to… trochę tak jakbyś żył na krawędzi dwóch światów.

Odpowiedz

Wróć do „Spotkania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości