Newsy
  • 11.02.21
  • Zapraszamy do wzięcia udziału w evencie walentynkowym. Szczegóły tutaj
  • 22.01.21
  • Zapraszamy do zabrania głosu w sprawie eventu forumowego
  • 21.01.21
  • Audycja z Tako już jest wrzucona na YT
  • 24.12.20
  • Wesołych Świąt!
  • 22.12.20
  • Powstał system biomów zastępujący umiejętności stadne
  • 19.12.20
  • Wprowadzono zmiany w systemie przyznawania PD. Szczegóły tutaj
  • 13.12.20
  • Audycja z Ganju już jest gotowa do odsłuchania na naszym kanale YT
  • 06.12.20
  • Prezenty na Secret Santa już czekają tutaj
  • 05.12.20
  • Postacią Miesiąca została Laishia
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Lochy

Ogromna termitiera góruje nad okolicznym pustkowiem. Wybudowany przez owady kompleks korytarzy i pomieszczeń jest na tyle przestronny i pojemny by pomieścić tu spore stado lwów.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Posty: 431
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 22
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

Re: Lochy

#161

Post autor: Uharibifu » 27 paź 2019, 16:50

Nieszczególnie podobało mu się, iż samica się do niego doczepiła. W zasadzie dopiero, gdy się odezwała, w ogóle ją dostrzegł - zaiste zmęczenie niedawną walką oraz wędrówką dały mu się we znaki. Oblizał pyszczydło. Adrenalina dawno już przestała pompować jego żyły, tak więc ból dawał mu się mocno we znaki. Nie miał siły się kłócić z kolejną babą, skoro dopiero co zakończył pyskówkę z tamtą czarną. Spojrzał na lwicę, gdy ta podążała w jego kierunku. Niemal od razu w oczy rzucił mu się podwójny ogon tamtej. Uroczo, nie dość że baba, to jeszcze dziwoląg. Przełknął jednak tę uwagę - jeśli w końcu liczył, iż ktoś pomoże mu się wylizać, nie powinien na dzień dobry okazywać niechęci. Aczkolwiek skrzywił się wyraźnie, kiedy Nuzira dotknęła ozorem obolałego miejsca na karku. Po części z bólu, po części z niekoniecznie rozsądnego zniesmaczenia.
- Sorry, nie znam gościa - rzucił tylko, siląc się na wesoły, żartobliwy ton, gestem głowy wskazując na jakieś tam resztki truchła.
W sumie lepsza taka pielęgniarka, niż żadna - tłumaczył sobie w duchu swoją bierność wobec jej poczynań. Nie zamierzał zaczynać znajomości od wyzwisk czy złośliwości; nie tym razem. Jeśli chodziło o chłodną kalkulację zysków i strat - może nie był z niej mistrzem, znał jednak podstawowe jej założenia.
z powodu pewnych dolegliwości, grzywa Uhariego zaczyna wypadać gęstymi kłębami...
prowizoryczna refka


Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 353
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#162

Post autor: Nuzira » 29 paź 2019, 18:57

Podwójny ogon nie raz już spowodował różne reakcje u innych lwów, jeden nawet bał się że to jakaś zaraza i przeniesie się na niego, zabawnie było go ciągle dotykać tym ogonem żeby wił się z bólu na ziemi czekając aż lada chwila wyrośnie mu kolejny. Co za tym idzie, była już odporna na wszelkie gadki o ogonach, złośliwe, idiotyczne jak i te zabawne, bo całe życie za nią to chodziło. Kiedyś, za dzieciaka, może to ją jeszcze ruszało, teraz jednak miała gdzieś zdanie innych, bez względu czy chodziło o jej charakter czy wygląd. -Może to i lepiej.- mruknęła w odpowiedzi, w przerwie między wylizywaniem zakrzepniętej już rany. Otwieranie jej na nowo pewnie go nieźle bolało, tak samo jak czyszczenie jej szorstkim językiem, póki co jednak tego wprost nie okazał. Albo był twardzielem, albo tak osłabiony że już mu wszystko jedno i obstawiała raczej na to drugie. Póki co jednak skupiła się na czyszczeniu rany, by ostatecznie skończyć i usiąść obok, zerkając na samca. -Przydałby ci się jeszcze medyk, chociaż kto wie, może jeszcze nie wdała się infekcja i się zagoi. - westchnęła, oblizując swój pysk, by w końcu położyć się i ułożyć brodę na łapach.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Posty: 431
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 22
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#163

Post autor: Uharibifu » 29 paź 2019, 22:28

Uharibifu początkowo pomyślał, iż powodem widzenia rozdwojonego ogona była gorączka, powodująca zapewne jakieś omamy. Jednak to właśnie ta część ciała była jedyną podwojoną, tak więc szybko postanowił zaufać zmysłowi wzroku i uwierzył, iż faktycznie ciało towarzyszącej mu lwicy było zakończone w tak niecodzienny, odmienny sposób. Przynajmniej się wyróżniała i niełatwo byłoby ją z kimkolwiek pomylić.
Pozwolił się jej wylizywać do woli. W zasadzie - o zgrozo - było to nawet miłe uczucie; namiastka bliskości, której nie musiał wymuszać. Swoją drogą intrygowało go, skąd taka bezinteresowność (a może wcale nie?) oraz ofiarność w niesieniu pomocy względem obcych u nowej kompanki. Póki co jednak milczał, co jakiś czas tylko marszcząc z bólu czoło i nieco się kuląc, co mogło w jakiejś mierze utrudniać proces oczyszczania rany. Jednak ślina posiadała pewne uzdrawiające substancje, jakoś mądrze się pewnie nazywające, więc liczył, iż w jakimkolwiek stopniu mu to pomoże w stanięciu na łapy. Pocieszała go myśl, iż jego rywalka wyglądała o wiele gorzej. Głupia, szczenięca satysfakcja.
- Pewnie się wdała. Cholera wie, co ta suka żarła - mruknął, zdając sobie dopiero teraz sprawę z tego, iż mogła być nawet nosicielką jakiś cholernych hivów czy innych chorób, trudno orzec, co za schorzenia trzymają się lwich gatunków. Wypuścił głośno powietrze. - Uhari. Ze Szkarłatnych Grzyw - skrzywił się mimochodem, wciąż nienawykły do nowego nazewnictwa. Urodził się w Stadzie ze Złej Ziemi - i w myślach nadal tak ową grupę mianował.
Powoli podniósł spojrzenie, wwiercając je w facjatę rozmówczyni.
- Dlaczego mi pomagasz? Wiesz, że jak nabiorę sił, mogę okazać się twoim oprawcą - mówił cicho i spokojnie, po części nie chcąc zbytnio się poruszać, by dodatkowo nie naruszać rany, po części z powodu ogólnego osłabienia. Naprawdę go to zaciekawiło. W końcu pomoc nieznajomym prędzej czy później obraca się przeciwko nam; wierność oraz lojalność jedynie względem własnego stada. Tego go uczyli. W to szczerze wierzył. Tym żył każdego kolejnego dnia.
oczyszczanie rany odhaczone, będzie się goić +5HP na tydzień
z powodu pewnych dolegliwości, grzywa Uhariego zaczyna wypadać gęstymi kłębami...
prowizoryczna refka


Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 353
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#164

Post autor: Nuzira » 30 paź 2019, 9:00

Dlaczego mu pomagała? To pytanie nie tylko jemu siedziało w głowie, sama sobie je również zadawała. Nie należała bowiem do pomocnych harcerek, które rzucają się za każdym który umiera, takie życie i mówi się trudno. Nie przepadała również za zbyt dużym towarzystwem, dlatego odłączyła się od stada... no dobra, nie tylko, głównie chodziło o całe te przenosiny, dla niej stado miało miejsce właśnie tu, ze starą nazwą. Kochała jednak swojego brata, dlatego nie zamierzała walczyć o władzę, zmieniać na siłę coś, co już ruszyło. On miał swoją wizję, uważał że nazwa to tylko słowo, nie ważne jaka by była, zaś ziemie, czymś do czego nie powinno się przywiązywać, bo stado jest tam, gdzie jego członkowie. Cóż, babka Zira uważała inaczej i oddała za to nawet życie, Nuzira nie zamierzała jednak być aż tak drastyczna, po prostu postanowiła wrócić i póki co posiedzieć, ułożyć myśli. -Szkarłatni? Kto nimi przewodzi, dopiero co widziałam Ragira.- no, teraz się ożywiła. Po części znała odpowiedź, pamiętała kto kleił się do jej braciszka jak rzep, co chwilę mając jakieś nowe genialne pomysły. -Nuzira.- machnęła dwoma ogonami, może ją kojarzył, w końcu ona sama również urodziła się na Złej Ziemi, bądź też o niej coś słyszał, jako siostrze poprzedniego władcy. W sumie nie wiadomo co lepsze, zdradzać tą tajemnicę czy jednak być zwykłą, dwuogoniastą lwicą, choć wyglądał na takiego co rzuciłby się bez względu na tytuł. -Z nudów? Poza tym, szkoda tracić takiego lwa, jeszcze możesz się na coś światu przydać.- oblizała pysk ponownie, po czym znów zerknęła na kości. -Jednakże uważaj, tamta dwójka zginęła również przy pomocy moich łap. Potrafię się bronić.- ziewnęła, bo zdecydowanie ten dzień był dość nudny, oprócz samego spotkania Ragira, oraz informacji o jego zaniku pamięci. Przynajmniej dowie się jeszcze czegoś o szkarłatnych, może to czas jednak do nich wrócić? Zastanawiało ją również czemu Ragir postanowił zrezygnować, a może zrzuciła go ze stołka, albo co gorsze poszedł szukać siostry i miał jakiś wypadek. Nie wybaczyłaby sobie tego.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Posty: 431
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 22
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#165

Post autor: Uharibifu » 30 paź 2019, 10:34

Cóż, byli w podobnym wieku, więc raczej było całkiem prawdopodobne, iż jako lwiątka gdzieś tam miały ze sobą kontakt. Zmęczony jednak podróżą nie kojarzył tak sprawnie, jak powinien - i chociaż zakończony podwójną końcówką ogon na pewno nie był czymś, co można wymazać z pamięci, obecnie nic mu nie świtało. Pewnie dlatego, że Nuzira posiadała jedną, bardzo dla niego znaczną, wadę: była samicą. Do nich nie przywiązywał się nigdy, uważając je dobre tylko do rodzenia dzieci, polowania, żeby ich samiec miał co jeść. I do oczyszczania jego ran, z czego wywiązywała się jak na razie doskonale.
Uśmiechnął się krzywo w odpowiedzi na jej ostrzeżenie, odruchowo wiodąc spojrzeniem na kupkę kosteczek, która jakiś czas temu za pewne mogła być lwami - jednak dzisiaj niewiele już dla świata zdawała się znaczyć. Co się podziało na tym świecie, że samice zapomniały, do czego je stworzono, a zamiast tego parały się wojaczką? No cóż, nic na to nie poradzi; śwaita nie zbawi, bo w sumie... nawet nie chciałoby mu się marnować energii dla korzyści kogoś innego, niż on sam lub jego stado.
- Poczekaj... - rzucił powoli, marszcząc czoło w zastanowieniu. Coś jakby zaczynało mu świtać. Ragir? Jak widać lwica dość sporo wiedziała. Jak widać miała z nimi coś wspólnego. Analizował całość rozmowy, próbował poskładać pozornie niewiele znaczące słowa w jakąś logiczną całość oraz wyłuskać z niej cień chociażby sensu. - Nuzira - powtórzył, wciąż próbując jakoś poukładać tą historię do kupy. - Nuzira ze Złej Ziemi, córka samego Nuki? Patrz, wyleciało mi z głowy - zauważył spokojnie.
Do pytań odnośnie nowego szefa stada podszedł całkiem nieufnie. W porządku, wylizała jego rany i pomogła je oczyścić - sam w końcu miałby kłopot, by sięgnąć do karku. Sprawiała wrażenie raczej pozytywnie nastawionej, pomocnej. Należała do Złej Ziemi. A jednak coś powstrzymywało go przed odpowiedzią. Dlaczego odeszła? Dlaczego nie mianowała się Szkarłatną? Czy w stadzie podziało się coś, o czym nie wiedział - w końcu zmiana nazwy oraz przeprowadzka wydarzyły się w czasie, kiedy znajdował się poza granicami Krainy. Czyżby cała ta zabawa w udawanie innego stada miała drugie dno? Zmrużył podejrzliwie ślepia.
- Dlaczego odeszłaś? - zapytał, licząc, że może odpowiedź na to zagadnienie jakoś rozjaśni jego umysł. W końcu podczas tej całej szarpaniny nie uderzył łbem aż tak mocno, by kompletnie nie widzieć pewnych powiązań i niektórych niejasności. A przy okazji może temat obecnego szefa zepchnie na moment na dalszy plan?
z powodu pewnych dolegliwości, grzywa Uhariego zaczyna wypadać gęstymi kłębami...
prowizoryczna refka


Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 353
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#166

Post autor: Nuzira » 30 paź 2019, 10:52

Dzieciństwo pamiętała już jak przez mgłę, swoich rodziców i rodzeństwo głównie. Jakieś tam lwiątka w stadzie były, nie skojarzyła jednak go jako jednego z nich, więc nic dziwnego że i on jej nie kojarzył, kiedy to było. Jasne, podwójny ogon był czymś, co łatwo zapamiętać, bo jednak nie rodzi się z tym masa lwiątek, czas jednak potrafił wymazać pewne wspomnienia. Czasem nie tylko on, o czym przekonała się niedawno, nadal w sumie nie wiedziała co z Ragirem począć, szukać go i wbić mu do głowy jego prawdziwe życie, czy dać mu przeżyć tym razem je na spokojnie. Zresztą, nie wiedziała nawet co zrobić ze sobą, zostać tu i żyć samotnie, może stworzyć własne stado na tych ziemiach, albo wrócić do szkarłatnych. Możliwości wiele, szkoda że pustka w głowie. -Tak, jedyna córka Nuki i Dotty.- westchnęła, po czym zerknęła na samca, co zrobi z tą wiedzą? Nadal nie zdradził kto prowadził stado, jakie było ich nastawienie do Ragira, nie wiedziała więc jakie będzie ich nastawienie względem niej samej. -Nie zgadzałam się ze zmianą nazwy jak i miejsca stada. Choć przewodził temu mój brat, nie czułam się dobrze w nowym miejscu. Wróciłam więc tu, na stare śmieci.- ponownie machnęła ogonem po ziemi, jedną końcówką, bowiem druga leżała niewzruszenie, zapewne dla samca był to dziwny widok. Przyjrzała się też uważniej Uhariemu, nadal starał się nie odpowiadać na jej pytanie, czyżby coś ukrywał? Może działo się coś niedobrego, albo rządził nimi jakiś inny lew którego kompletnie nie znała. -Więc? Kto jest waszym władcą?- nie zamierzała jednak odpuścić, najwyżej będzie musiała ruszyć dupsko i sprawdzić co tam się działo, chyba że znowu się przenieśli i zmuszą ją do poszukiwań. Zdecydowanie prościej byłoby gdyby samiec skończył zadawać pytania i grzecznie odpowiadał, choć ewidentnie na takiego nie wyglądał.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Posty: 431
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 22
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#167

Post autor: Uharibifu » 30 paź 2019, 11:09

Uwagę odnośnie matki Nuziry puścił mimo uszu, wszak... no, była babą, po prostu. I tak samice miały za wiele do powiedzenia w obecnych czasach - nic, tylko czekać, aż odegrają tutaj scenariusz godny alternatywnej wersji "Seksmisji".
Za kolejne słowa pewnie odpłaciłby jej namiastką szacunku, gdyby nie jego naturalna bucowatość oraz przekonanie o tym, iż samice to tak naprawdę marna podróbka prawdziwego lwa. Skinął jednak ze zrozumieniem głową, syknąwszy przy tym krótko - wciąż zapominał o ranie na karku, a ta dawała o sobie złośliwie znać przy każdym ruchu ciała, zwłaszcza ruchu szyi. No, nic, trzeba przywdziać dobrą minę do złej gry i udawać, że to szczegół. W końcu był samcem. Samiec nie może okazywać słabości - czy nie tak uczyła go jedyna samica, którą lubił, cenił i szanował? Czy nie to wpajała mu do łba jego własna matka?
- Myślę, że po części cię rozumiem. Nazwa kretyńska. Nowe tereny mniej przytłaczające, więc morale ewentualnych jeńców nie cierpią tak mocno. Z drugiej strony... - przywdział na mordę grymas zastanowienia, pozwalając czołu po raz kolejny pokryć się masą zmarszczek. - Może to lepsze warunki dla nas samych. Dostęp do czystej wody, zero śladów bytności tych zdradzieckich hien, więcej zwierzyny - zakończył wyliczankę wzruszeniem barkami. I kolejnym syknięciem. Cholerne nawyki, zniszczą go kiedyś!
- Powinnaś wiedzieć, że lojalność wobec stada oraz jego kodeks nie pozwalają mi obnosić się z informacjami, które mogłyby nam zaszkodzić. Z drugiej strony nie pozwalają mi także opuszczać terenów stada bez niańki na karku - parsknął. Cóż, nie był pewien, czy imię przywódcy nie stanowiło tematu tabu, z babami nigdy nic nie wiadomo. On sam wręcz domagałby się, aby rozpowiadano o nim po całej Krainie, mianując przywódcą stada. W końcu to powód do chluby, nie zaś kolejna igiełka pchająca do tchórzostwa. - Ale coś mi świta, że kiedyś się kleiła do jednego z Twoich braci. Przynajmniej wierząc pogłoskom.
z powodu pewnych dolegliwości, grzywa Uhariego zaczyna wypadać gęstymi kłębami...
prowizoryczna refka


Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 353
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#168

Post autor: Nuzira » 30 paź 2019, 11:29

Do tej pory jeszcze nie dostrzegła jego dziwną reakcję na lwice, w końcu z nią rozmawiał, choć fakt, nie wspomniał nic o Dotty wspominając o niej, uważała jednak że ojciec był bardziej... popularny, jeśli można tak to określić. Pewnie z czasem dostrzeże jego chamskie zachowanie, a może będzie jej wszystko jedno? Bowiem w porównaniu do niego, nie musiała udawać, ukrywać emocji, jej w tym temacie było wszystko jedno, czy uwielbia lwice czy za nimi nie przepada, jego życie. -Cóż, zaraz po przenosinach odeszłam, więc w sumie dużo się na ziemie nie napatrzyłam... pewnie, czysta woda i sporo jedzenia to coś godnego uwagi, jednakże gdyby dać tym ziemiom czas i z głową prowadzić stado, tu również dałoby się przeżyć? Niedaleko wszak jest jezioro i równina. - trochę już tu siedziała i skoro żyła, dowodziła temu że da się, trzeba jednak chcieć. Dla niej całe te przenosiny były podkuleniem ogona i zwianiem przed Lwioziemcami. No, ale skoro tak opisywał nowe ziemie Szkarłatnych, zdecydowanie zamierzała ich odwiedzić, szczególnie po jego kolejnych słowach. -Doskonale znam kodeks i masz rację, obcym nie powinieneś, jednakże komuś z królewskiego rodu chyba wypada.- oblizała znów pysk z lekką irytacją, nie znosiła gdy ktoś próbował coś kręcić, najchętniej zdzieliłaby go po pysku za to zachowanie, albo nawet lepiej, wbiłaby mu pazury prosto w świeżo wylizaną ranę, starała się jednak być nadal opanowaną i spokojną. -A więc jednak... - jej przeczucie było słuszne, ale zaraz, zaraz. Czy on należał do stada pod przywództwem lwicy? I się słuchał? Czyżby nie przepadał za nimi, nie uważał że samce są lepsi? Jakim cudem jeszcze z nią wytrzymał, szczególnie że Lyann nie należała do najprostszych lwic. -Cóż, chyba czas odwiedzić moją kuzynkę. Jak tylko się lepiej poczujesz odprowadzę cię do domu.- mruknęła, znów machając ogonem. Nie miała zamiaru zrzucać jej z tronu czy coś w tym stylu, zamierzała jednak sprawdzić jak rządzi Szkarłatnymi oraz porozmawiać z nią o Ragirze, może wiedziała coś więcej o jego stanie zdrowia i pomoże jej z decyzją, co z bratem zrobić.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Posty: 431
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 22
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#169

Post autor: Uharibifu » 30 paź 2019, 11:41

Czy był posłuszny samicy mianującej się królową? Cóż, znał ją szmat czasu, niemniej trudno powiedzieć, by był pokorny jak małe cielę skoro już złamał kilka zasad - jedną w pełni nieświadomie, dopuszczając do bitki pomiędzy nim a Falką, należącą do tej samej grupy, o czym jednak nie miał pojęcia. Za samo wypuszczenie się poza tereny zajmowane przez Szkarłatnych powinien oberwać po łbie, jednak niewiele sobie z tego robił.
W końcu plany wobec stada miał zupełnie inne. Zaciskał szczęki i udawał, że nie robi mu różnicy, czy przewodzi im facet czy baba - w końcu pewnego dnia i tak to on przejmie dowodzenie nad stadem. Na razie musiał tylko wylizać się z ran, a potem? Potem zamierzał otwarcie, przy stadzie, wyzwać ją na pojedynek, którego zwycięzca osiągnie ten najwyższy stołek. Przy stadzie nie odważy się odmówić - a i on będzie mieć świadków na to, iż wszystko rozegrało się uczciwie, bez żadnych podchodów z jego strony. Wszystko dla dobra stada. Wcale nie dla własnych korzyści, prawda? W końcu władcy która samica odmówi?
- Myślę, że nie byłoby to łatwe, ale nie byłoby też niemożliwe - odparł odnośnie obecnego miejsca, w którym urzędowała Nuzira.
Na dalsze jej słowa uśmiechnął się krzywo, z niemałym trudem powstrzymując się przed pokręceniem z pewnym rozbawieniem czerepem, gdzieś tam mając z tyłu głowy, z jakim bólem znowu by się podobna ruchliwość wiązała. A musiał jak najszybciej dojść do siebie!
- Wybacz, ale na chwilę obecną moją Królową jest ktoś inny, a każdy spoza obecnej formacji stada traktowany jest jako obcy. Na dnie duszy wiesz, że mam rację - powiedział spokojnie, jednocześnie wątpiąc, aby jakakolwiek samica to rozumiała. Zresztą nie był też przekonany co do tego, czy baby posiadają dusze...
Delikatnie, ledwo zauważalnie skinął łbem, kiedy samica wspomniała o odwiedzinach na terenie Szkarłatnych. Nie powinien przyprowadzać obcych, niezależnie od ich statusu i urodzenia, niemniej... W końcu równie dobrze lwica sama mogłaby pojawić się na obecnie zajmowanych przez dawne stado ziemiach, prawda? Bo chociaż faktycznie nie była taka znowu obca, Uharibifu zwykł kierować się zasadą 'kto nie jest z nami - ten jest przeciwko nam', z ogromnymi pokładami rezerwy podchodząc do istot spoza stada.
z powodu pewnych dolegliwości, grzywa Uhariego zaczyna wypadać gęstymi kłębami...
prowizoryczna refka


Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 353
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#170

Post autor: Nuzira » 30 paź 2019, 11:56

Nuzirę nigdy nie kręciła władza, choć od małego tłukło się jej do głowy, że była księżniczką i te ziemie kiedyś trafią do niej bądź jej braci, zależnie od tego, kto będzie tego godzien. Cieszyła się więc, gdy pałeczkę przejął Ragir, starając się przy tym wspierać jak tylko mogła, sama bowiem nie widziała siebie na przodzie całego stada, szczególnie z taką a nie inną historią. Wiele się od nich oczekiwało, że pójdą bądź nie, w ślady rodziców lub dziadków, a przecież każdy był inny, czemu mieli udawać kogoś, kim nie byli? Jeśli chodziło o kuzynkę, cóż, nie wiedziała za bardzo jak teraz jej rządy wyglądały, dlatego też chciała zobaczyć na własne oczy i ocenić, czy godnie przejęła władzę po Ragirze i zależnie od tego co ujrzy, Uharibifu mógł mieć towarzysza broni, bądź wroga, który będzie wspierał aktualną królową z całych sił. -Twoja królowa to moja kuzynka, pozwól że ona to oceni.- uśmiechnęła się lekko, jasne, po odejściu mogła być traktowana jako obca, w głębi duszy jednak wszyscy doskonale wiedzieli że będzie jedną z nich, nie ważne w jakim miejscu by była. -Zdrzemnij się, bo nigdy ci się to nie zagoi jak będziesz tak kręcił głową.- ziewnęła, po czym sama położyła znów łeb na łapach i przymknęła oczy, by w końcu zaznać nieco snu, ostatnio miała za dużo na głowie i nie umiała się porządnie wyspać.

Odpowiedz

Wróć do „Wielka Termitiera”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość