Newsy
  • 07.07.20
  • Kolejna audycja forumowego radia już w najbliższą sobotę na discordzie.
  • 05.07.20
  • Postacią Czerwca została Khalie!
  • 05.07.20
  • Do grona administracji dołączył Silver.
  • 23.06.20
  • Życzymy wszystkiego najlepszego wszystkim tatusiom! A szczególnie tym forumowym.
Fabuła
  • Ragir znów atakuje
  • Były Złoziemiec napadł na ziemi niczyjej młodą lwicę z Oazy.
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
  • Republika z mapy znika
  • Stado nie przetrwało próby czasu. Opustoszałe tereny Upendi nie są już pod niczyim panowaniem
  • Spotkanie specjalistów
  • Szaman, medyczka i rzemieślnik wchodzą do baru jaskini Nabo...
  • Przyjacielskie zawiłości
  • Dwa młode lwy u stóp Lwiej Skały powalczą o serce tej samej wybranki.
  • Powrót herszta
  • Dawno zaginiony ze Szkarłatnych Ragir odnalazł Lyannę na nowych ziemiach stada.
  • Rodzinne więzi
  • Thanatos i Nilima powrócili na teren Lwiej Ziemi i odnawiają naruszone relacje. Mjuvi, jak wielu innych Lwioziemców, wciąż pozostaje zaginiony.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Ciemność Nadchodzi... [Piegus, Haki, Elandir, Nuzira, Hiraeth]

Akcje prowadzone przez Mistrza Gry, takie jak polowania, ucieczki, wypędzanie duchów i wyprawy.

Regulamin forum
  1. Każda postać może brać udział w akcji specjalnej w odstępie co najmniej 2 tygodni od zakończenia poprzedniej.
  2. Wątki, w których nie pojawił się żaden post gracza w przeciągu miesiąca będą przenoszone do działu Zakończone.
Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 284
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

Re: Ciemność Nadchodzi... [Piegus, Haki, Elandir, Nuzira, Hiraeth]

#11

Post autor: Hiraeth » 29 cze 2020, 16:51

Przyglądała się zebranym lwom z początkowo niemym, aczkolwiek nieukrywanym zainteresowaniem. Imponujące uszy owszem przysłuchiwały się relacji bielika, ale jak to samiczka, obdarzona była podzielnością uwagi - zatem drugim torem analizowała osobników, z którymi, być może, przyjdzie jej szukać skarbów, których prawdopodobnie będzie musiała chronić - albo samej się za nimi chować.
I tu ważne było wszystko, od ichniej reakcji na słowa zleceniodawcy, po wzajemne stosunki, które jeszcze nie zdążyły się ukształtować. Lisiczka zauważyła na przykład u dwójki naszyjniki stadne - i o ile jeden z nich był jej znany, o tyle z drugim dotąd nie miała styczności - ciekawiło ją, czy owa wyprawa będzie początkiem przymierza, czy może zarzewiem konfliktu. I o ile na razie żadne z kotowatych nie zdradzało agresywnych zamiarów - wobec siebie, czy wobec mikruski - wolała się mieć na baczności.
Odpowiedziała białofutremu chłodnym, spokojnym spojrzeniem, jakby chciała powiedzieć, że nie w takich miejscach bywała, i nie należy sądzić po wielkości. Mogła nawet się im przydać, gdyby trzeba było się wciskać w miejsca niedostępne dla ich wielkich cielsk. O innych okolicznościach nie wspominając.
- Jestem Hiraeth - odezwała się w końcu, nie siląc się na podnoszenie głosu, ale też nie piszcząc cichutko jak przestraszony gryzoń. - Zanim wyrażę chęć uczestnictwa, chciałabym wiedzieć, czego od nas... oczekujesz - zwróciła się do bielika. - Starcia z tamtą grupą? Zablokowania ich działań? Czy po prostu odnalezienia skarbów przed nimi? - ... i oddania je w twoje pazury? Brązowy lew - Haki, tak? - słusznie zauważył, że ptaszor ma w tym wszystkim swój własny cel...
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Nuzira
Dowódca
Dowódca
Posty: 256
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 22 paź 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 40
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: WolvesWoodGlenAdopts/MaxPaineVolum/Dirke/lisia
Kontakt:

#12

Post autor: Nuzira » 29 cze 2020, 23:55

Słuchała uważnie wszystkich zebranych, co jakiś czas przenosząc wzrok z jednego na drugiego, choć głównie swoją uwagę skupiła na liderze tej... dość dziwnej grupki. Czy przejmowała się, co ten chciał, miał z tego wszystkiego lub czego oczekiwał? Kompletnie nie, wyzwanie jej wystarczyło, nie mówiąc już o skarbach które mogli odkryć i które zamierzała zdobyć dla stada, szczególnie jeśli ten cały Haki był lwioziemcem, choć tu akurat zmieniłaby ten żart i to jego nazwała lwiodupcem. -Nuzira, oczywiście wezmę udział.- krótko, zwięźle i na temat, chciała już ruszyć i przekonać się na własne oczy czy faktycznie jest to wszystko warte przebywania w takiej zgrai dziwaków... choć ten biały samiec był niczego sobie.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1849
Kontakt:

#13

Post autor: Mistrz Gry » 30 cze 2020, 13:19

Zephyr czekał aż zwierzęta się przedstawią, co trwało dłużej niż przewidywał i szczerze zastanowił się czy czasem żart Hakiego na poziomie małego lwiątka, nie był przyczynił się do przyspieszenia tego procesu, bo w końcu kilka spojrzeń na siebie sprowadził. Na pierwszy rzut oka, jego przyszli kompani wyglądali na bardzo ostrożnych. Co prawda nie była to zła cecha, ale żeby tak zwlekać z przedstawieniem się ? Miał nadzieję, że później staną się nieco bardziej rozmowni. Gdy już wszyscy podali swoje miana, bielik postanowił przejść dalej. W końcu upływający czas nie był im na rękę.
- Czas nie jest naszym sprzymierzeńcem - Rzekł po czym sfrunął na ziemię, tak aby znaleźć się przed nimi. Otworzył sakiewkę i wyciągnął z niej prowizoryczną mapę cmentarzyska, po czym odwrócił ją w stronę zwierząt. - Od paru dni obserwowania tych okolic, natknąłem się na kilka ciekawych informacji. Pierwsza z nich to, że na cmentarzysku znajdują się cztery jaskinie, które prowadzą pod ziemię - Pokazał czerwone kropki na mapie, jedna była w centrum, druga na południu, trzecia na północnym-zachodzie, a czwarta na północnym-wschodzie. - Zapewne są to "wejścia" do tych ruin, jednakże jest w tym pewien haczyk, tylko jedno zapewne jest prawdziwe. Spora cześć zwierząt które się tam zapuszczają nie wracają, a tym którym się to udało, mówili, że natrafili na ślepą uliczkę. Jednak te plotki są niespójne jeśli chodzi, na co dokładnie trafili. Nie mówiąc już o tym, że pewnie czegoś nie zaważyli po drodze... - Powiedział, spoglądając na was i upewniając się, że wszystko do was trafiło. - Druga mówi o tym, że pewna grupa lwów, niezwykle agresywnie nastawiona i o której wspominałem wcześniej, szuka odpowiedniego wejścia, jednakże również pomyśleli i połączyli siły z pewnym szamanem, starym szamanem. Ponoć szukali wcześniej jeszcze pewnego fenka, który wrócił cało z swojej wyprawy - Przerwał na chwilę, po czym kontynuował - Jeśli chodzi o twoje pytanie Hiraeth, to byłoby niezmiernie miło, jakbyśmy ze sobą współpracowali. Jak wspominałem wcześniej to jest całkiem dobrze zorganizowana grupa składająca się co najmniej z 3 lwów, szefa i tamtej dwójki oraz szamana. Dlatego postanowiłem ogień zwalczyć ogniem i zaprosiłem was na wyprawę... a w tym dwójkę szamanów, gdyż na pewno wasze spojrzenie się przyda, a możliwość spotkania ducha jest wysoce prawdopodobna na cmentarzysku, zwłaszcza na cmentarzysku - Odpowiedział, taka odpowiedź powinna wystarczyć - Co do tego fenka, nazywa się Lamao oraz mieszka... mieszkał w norze tamtego drzewa - Spojrzał na drzewo na którym niedawno jeszcze siedział - Jestem pewny, że on wie które przejście jest prawdziwe, jednak nie zastałem go tutaj... Niewątpliwie, będziecie musieli go wytropić, gdyż schował się nie tylko przed moim spojrzeniem - Dokończył, po czym schował mapę do sakiewki i odruchowo wleciał na najniższą gałąź tego drzewa.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 284
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#14

Post autor: Hiraeth » 30 cze 2020, 22:42

Lisiczka patrzyła na mówcę przeciągle, a w jej czarnych ślepkach można było odczytać coś na kształt chłodnej kpiny. Zwalczanie ognia ogniem brzmiało wyjątkowo głupio. Szczególnie dla kogoś, którego cała rodzina zginęła w płomieniach.
Ogień oczyszcza. I hartuje. Trzeba przezeń przejść.
Hiraeth zmrużyła oczy. Bielik nie odpowiedział na jej pytanie, co prawda pozostawione w domyśle, a nie zadane na głos. Zastanawiała się, czy ta gra jest w ogóle warta świeczki, a oni sami - dobrowolnie podkładającymi się pionkami.
- CZEGO niby nie zauważyli? - podłapała urwaną ptasią myśl. To było istotne. - A co TY zauważyłeś? - postanowiła być bezpośrednia, skoro, jak sam Zephyr wspomniał, czas ich gonił. - Siedząc tam i rozglądając się po okolicy? Tamta grupka spenetrowała już któreś wejścia? Widziałeś ich może? - zawsze to jakieś zawężenie możliwości, na wypadek, gdyby nie udało im się znaleźć... Lamao.
- I ten wspomniany fenek... wrócił z wyprawy do tych jaskiń, tak? Czy jakiejś innej? - doprecyzowała. A kiedy już doczekała się odpowiedzi, nie oglądając się za siebie podeszła w stronę drzewa. Skoro miała się tam mieścić norka jej pobratymcy, raczej logicznym było, że lwy będą w stanie wcisnąć tam co najwyżej koniec pyska. A gospodarz mógł coś po sobie pozostawić...
Kiedy tylko zlokalizowała wejście, zapoznała się najpierw z zapachem psowatego, a potem obejrzała to, co w innym świecie nazwalibyśmy framugami - a było otoczeniem dziury wejściowej, w poszukiwaniu ewentualnych śladów szamotaniny czy innych gwałtownych ruchów - świadczących, że dotychczasowy właściciel został... uprowadzony. A potem weszła i rozejrzała się po wnętrzu. Czy zostało tu cokolwiek po Lamao?

Mistrz Gry wykonuje test percepcji:
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
87, 68, 83

Interpretacja rzutu: 0 sukcesów
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Elandir
Posty: 36
Gatunek: P. leo senegalensis
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 14 sie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Duch: 50
Autorzy obrazków: Malaika4 & AaronMetallion, edit by me.

#15

Post autor: Elandir » 01 lip 2020, 3:49

Istotnie, obecny czasoumilacz nie był ich sprzymierzeńcem, a tym bardziej skrupulatne zorganizowanie wyprawy również. Natomiast białofutry nie uchodził za lwa kąpanego w gorącej wodzie, toteż jego tak samo interesowały wszystkie szczegóły ich eskapady. A te, po krótkiej chwili okazały się niebywale bezwartościowe. Natomiast ich plan zwalczania ognia ogniem… Doprawdy o mało nie parsknął z zażenowania, czując się niczym mięso armatnie posłane wbrew woli wprost w oko cyklonu. Jednakże nic a nic nie odparł w owej kwestii, dostrzegając iż pozostała reszta zajęła już odpowiednie stanowisko w powyższym zagadnieniu. Tymczasem słysząc również o obecności drugiego szamana, jak to określali owym mianem w tychże stronach szeptuna. Białolicy z zaciekawieniem postanowił odnaleźć owego jegomościa spośród wszystkich tutaj zgromadzonych. Posyłając każdemu przelotne spojrzenie ametystowych tęczówek, jakich uwagę przykuły dwa jestestwa. Jedno należące do lwicy z dwoma ogonami, która spoglądała na niego jakby zalotnie? A może miał coś na pysku? Oraz drugie będące własnością małej lisiczki, jaka spiorunowała go chłodem. Jakoby akurat wiedziała, co mu wtenczas siedziało w głowie na jej temat. Zapowiadało się dość intrygująco, bowiem jedna niewiasta chciała go schrupać a druga zmrozić na sopel. Tak czy owak, bielik w jednym miał zupełną rację, iż czym prędzej musieli sobie zaufać, jeżeli ich wyprawa miała odnieść jako taki sukces. I w tym właśnie momencie białolicy postanowił wkroczyć na scenę – Co zaś tyczy się naszego zaufania, które jak zauważył Zephyr jest szalenie ważne. – Zaczął zgodnym tonem – To jeśli pamięć mnie nie myli. Istnieje pewien, odpowiedni do tego celu rytuał. Zwany bodajże Przysięgą Krwi? Drugi szaman mógłby potwierdzić bądź poprawić moje domysły – po czym zamilczał. Tym samym wyczekując chwili prawdy, w której drugie po fachu jestestwo ukaże swoje oblicze.
. Everything you see has its roots in the unseen world.
Obrazek
The forms may change, yet the essence remains the same.
.

Awatar użytkownika
Haki
Posty: 291
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 65
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#16

Post autor: Haki » 01 lip 2020, 23:09

-No nie zaprzeczę, już dostrzegam na swojej grzywie pierwsze siwe włosy- skomentował pierwsze słowa Zephyra na temat czasu. Im dłuzej słuchał kolejnych słów ptaszora tym bardziej coraz mniej mu się to wszystko podobało. Podziemia, osobniki z mózgami przeżartmi testosteronem i duchy...
-Będziemy operować w niesprzyjającym nam terenie po którym mogą poruszać się przynajmniej cztery niesprzyjające nam osoby a mówimy tu tylko o grupach o których wiemy. Dodatkowo nie wiemy nic o tamtym terenie, więc w razie starcia nasi przeciwnicy będą mieć nad nami przewagę. Jak zgaduję, nie masz też pojęcia co jeszcze może czaić się w środku i z jakim niebezpieczeństwem przyjdzie nam sie zmierzć- powiedział wpatrując sie uważnie w patszora.
-Krótka piłka stary, albo powiesz o co toczy się gra, albo ja odpadam. Nie mam zamiaru dać sie zabić tylko po to byś mógł zaspokoić swoją ciekawość.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1849
Kontakt:

#17

Post autor: Mistrz Gry » 02 lip 2020, 2:48

Bielik pokiwał głową na boki, zwierzęta wyraźnie domagały się informacji których nawet on sam nie posiadał, dlatego spróbował po raz ostatni powoli przemówić do nich. - Dobra, zacznijmy od początku - Rzekł a jego ton zmienił się z przyjaznego i cierpliwego na groźny oraz zdecydowanie poważniejszy. - Trzy dni temu zainteresowałem się plotką na temat skarbów ukrytych gdzieś w ruinach na cmentarzu. Podczas tego, nie wiem jak wy obserwujecie otoczenie, może siedzicie na tyłkach i czekacie aż wam odpowiedź sama spadnie wam z nieba. Jednak ja podczas tych TRZECH dni latałem głównie i poszukiwałem wejścia do tych ruin. Podczas mojej poszukiwań natknąłem się na CZTERY różne jaskinie, do których WCHODZIŁY różne zwierzęta i zdecydowana większość nie WRÓCIŁA do dnia dzisiejszego. Także stąd wiem, że muszą tam być pułapki lub inne rzeczy które te prawdopodobnie NIE ZAUWAŻYŁY i nie mam POJĘCIA CO TO MOGŁO BYĆ. Jednak z mojego doświadczenia wiem, że pułapki są zrobione tak, aby dało się je ominąć, przejść lub rozwiązać i od razu dodam, że NIE SCHODZIŁEM jeszcze do tych jaskiń. Poza tym, istnieje możliwość, że do tych pułapek zostały użyte duchy, gdyż te zwierzęta, które PRZEŻYŁY SWOJĄ WYPRAWĘ do tych ruin i spotkanie z tymi lwami, mówiły o głosach, więc istnieje możliwość, że właśnie są tam duchy. Co do tamtej grupki waszych agresywnych pobratymców, to dwa dni temu dowiedziałem się o nich i że odganiają przybywające tu zwierzęta albo zjadają, bez zadawania zbędnych pytań. W dodatku połączyli siły z jakimś szamanem. Nie wiem jak wam, ale dla mnie to, że tamta grupka się tak mocno tym się interesuje jest mocno podejrzane, nie mówiąc już o plotkach, że są tam pochowane LEGENDARNE, RZADKO SPOTYKANE SKARBY I TAJEMNICE. Dodatkowo, udało mi się podsłuchać, że POSZUKUJĄ fenka imieniem Lamao, gdyż PONOĆ odkrył WEJŚCIE do tych ruin. Jednak JAK LATAŁEM WCZORAJ i szukałem go, to JEDYNE czego się DOWIEDZIAŁEM to, że mieszka w noże pod tym drzewem. I z tego względu, że jest to GRUPA zwierząt. Zdaje sobie sprawę, że nie dam rady podołać temu w pojedynkę. Także zebrałem was, jako chętnych na tą wyprawę oraz POWIEDZIAŁEM WAM WSZYSTKO co udało mi się dowiedzieć przez te krótkie TRZY dni, a wy chcecie ze mnie jeszcze wydoić informacje których nie mam, a jakby udało mi się je zdobyć, to bym nie potrzebował waszej pomocy. Czyż nie? - Zakończył swój wywód mając nadzieję, że tym razem te bardziej aktywne głowy przyswoją sobie informacje, które udało mu się zdobyć w tak krótkim czasie. Bo jak na razie ten się przed nimi otworzył, a ci w dalszym ciągu uważali, że ukrywa nie wiadomo co. Może również powinien w niektórych czepiać się za słówka, albo totalnie mówić jak do dzieci rzeczy oczywiste. Wystarczyło spojrzeć na niektórych i od razu nabierał podejrzeń, że nie traktują go ani trochę poważnie. Ani tej całej sytuacji. Cóż jeśli się nie pospieszą to skarby które mogliby zdobyć, a raczej Zephyrowi zależało na tajemnicach które się tam skrywają, przepadną nieodwołanie. Tak czy siak, jego cierpliwość właśnie się kończyła.
=======================================================================
Hiraeth weszłaś do norki Lamao jednak po nim nie było nawet śladu, wyczułaś zapach który mógł należeć do niego, jednak zero poszlak poza tym. Śladów brak, w sumie mogłabyś stwierdzić, że od dobrych kilku dni tutaj nikogo nie było... kiedy nagle natnę łaś się zasypaną dziurkę, były tam... małe kostki? Przypominały bransoletki, jednakże były zbyt nieestetyczne aby je ubierać. Właściciela na pewno nie było w tej norce, nawet martwego.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 284
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#18

Post autor: Hiraeth » 02 lip 2020, 9:24

Hiraeth eksplorowała sobie norkę w najlepsze, kiedy dobiegły ją z zewnątrz - najpierw kolejne twórcze wizje (przysięgi krwi składane sobie przez zwierzęta widzące się pierwszy raz w życiu) i ewidentne oburzenie werbalizowane przez bielika. Lisiczka uśmiechnęła się do siebie - najwyraźniej ptaszorek oberwał gdzieś w słabiznę, sądząc po tym, że przeszedł do defensywy swoich pomysłów. Prowokacja przydała się zatem, obnażając słabe punkty całego planu, tudzież właściwie jego brak w jakiejś spójnej formie. No, ciekawe, czy reszta ustali jakąś wspólną linię działania, z przysięgami czy nie.
Ona sama, Hiraeth, nie poczyniła jakichś rewolucyjnych odkryć. Zapach owszem był fenkowy, ale raczej niedzisiejszy - wielce prawdopodobnym było, że Lamao na noc nie wrócił. Śladów szamotaniny żadnych, ale może zwyczajnie było zbyt ciemno. Już miała się zawinąć i wyjść, kiedy trąciła coś łapką... kostki? Przypadkowe znalezisko, czy może do czegoś służyły? Cóż, w tym świetle wiele nie zobaczy. Wzięła je w pyszczek tudzież w łapki i wytransportowała na zewnątrz, coby się im dokładniej przyjrzeć i wykminić przy lepszym świetle ich przeznaczenie. Może miały na sobie jakieś runy? Albo ślady zębów, świadczące o tym, że był to czyjś ostatni posiłek?
- Ale po co te emocje? - zapytała, wystawiając łepek poza norkę i patrząc w górę w stronę rzucającego się i pokrzykującego bielika. - Chcesz żebyśmy ryzykowali zdrowiem, życiem albo ewentualnością opętania, w imię zebranych przez ciebie plotek. Raczej logicznym jest, że chcemy wiedzieć jak najwięcej, żeby się jakoś przygotować. Skalkulować ryzyko i potencjalne korzyści. Mi tam na przykład nie uśmiecha się zostać zjedzoną przez tamte złowrogie lwy - ciągnęła spokojnym, konwersacyjnym tonem. Przy pewnej dozie szczęścia może ten spokój udzieli się też krzykaczowi. - Załóżmy jednak, że te LEGENDARNE, RZADKO SPOTYKANE SKARBY I TAJEMNICE, jak to ująłeś, faktycznie tam są. Może ustalimy na dzień dobry zasady? Ciągle nie powiedziałeś, czy jesteśmy dla ciebie czymś w rodzaju najemników tudzież ochroniarzy, i mamy za ciebie odwalić czarną robotę, a ty zwiewasz z łupem? Czy wspaniałomyślnie dzielisz się z nami informacjami, i dzielimy się zdobyczą wszyscy po równo? Czy może jako że jestem najmniejsza, to najłatwiej będzie mnie zignorować w ostatecznym podziale? - uśmiechnęła się niewinnie. Tak, to co teraz proponowała, to było trochę dzielenie skóry na niedźwiedziu. Ale z drugiej strony, na co ten biały lew chciał nakładać przysięgę krwi? Że nie pozabijają się nawzajem? Że zginą w swojej obronie? Że żadne z nich nie spierniczy z całym potencjalnym skarbem? I kto tu ma dowodzić w ogóle, bo chyba nie bielik-histeryk?
Póki co patrząc na rozwój sytuacji, dla niej najciekawszym aspektem był Lamao. Co się z nim stało, czy faktycznie wplątał się w tę sytuację, po której stronie i czy dobrowolnie. W końcu - współplemieniec.
Trąciła nosem wywleczone z norki kosteczki i zwróciła się do kotowatych (jako że oni zachowywali się jakoś bardziej... adekwatnie; no i nie chciało się jej ciągle łebka zadzierać... aż tak). - W każdym razie, wspomnianego Lamao w swojej rzekomej norce już nie ma - powiedziała. - Możliwe, że od dłuższego czasu. Jedyna rzecz godna uwagi, którą tam znalazłam, to to - pokazała jeszcze raz na kostki, na wypadek, gdyby ktoś również chciał się im przyjrzeć i wysnuć swoje wnioski.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Piegus
Aspirant
Aspirant
Posty: 161
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 55
Zręczność: 65
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: ja/ Streetfair
Kontakt:

#19

Post autor: Piegus » 02 lip 2020, 9:42

Spoglądałam na dorosłych i słuchałem tego co mówili i to co mówił ptak. Duzo różnych informacji. Ja jednak nie chciałem sie zbytnio wychylać. Dorośli wiedzą chyba lepiej, poza tym to za duzo informacji na mój łeb. Machnąłem ogonem patrząc na to wszystko co działo się dookoła.

Awatar użytkownika
Haki
Posty: 291
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 65
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#20

Post autor: Haki » 02 lip 2020, 15:39

-Przysięga Krwi?-rzucił, jednocześnie przerzucając pełne zdziwienia spojrzenie na Elandira.
-Nie żeby coś, ale brzmi to trochę jak jakis okultyzm lub wymówka nieletnich do podcinania sobie żył- powiedział, po czym przelecial wzrokiem po reszcie zebranych
-Wszyscy tutaj jestśmy już dorośli i powinno wystraczyć, że umówimy się, że aż do końca wyprawy nie będziemy sobie wycinać wrednych numerów a ewentualną nagrodą podzielimy się po równo, zgoda?- powiedział lustrując każdą z pozostałych osób wzrokiem, zwłaszcza Zephyra,
Legandarne artefakty, skarby...cóż, to brzmiało dość nieźle. Co prawda Haki zdawał sobie sprawę, że to między inymi on będzie musiął odwalić najgorszą robotę, ale zdążył sie już do tego przyzwyczaić i nie specjalnie mu to przeszkadzało. Następnie spojrzenie jego zielonych oczu spoczęło na fence. W głębi serca Haki podzielał jej obawy co do podziłu łupu i możliwości nie wrócenia żywym, jednak zdążyl się już nauczyć, by zatrzymywać to dla siebie, złaszcza jeeli twój pracodawca bez problemu mógł ci zrobić kuku.
-Posłuchaj Hir, mogę ci obiecać, że nie zostawię cię na pastwę tamtych lwów, choćby z tego powodu, że sam nie obronię się przed duchami- rzekł, spogląając na fenke łagodnym wzrokiem. Zielonooki nie byl pewien, czy nie palną w tym momencie gafy, ale z powodu sakwy którą przysobie nosiła doszedł do wniosku, że to ona jest jednym z tych dwóch szamanów o których wspominał Zephyr.
-W takim razie masz może jakiś pomysł gdzie może być ten cały Lamao? Bo prawdę mówiąc mam "delikatne" obawy, że mogła go zgarnąć tamta czwórka szajbusów- zwrócił sie do ptaszora.

Odpowiedz

Wróć do „Akcje specjalne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość