Newsy
  • 11.02.21
  • Zapraszamy do wzięcia udziału w evencie walentynkowym. Szczegóły tutaj
  • 22.01.21
  • Zapraszamy do zabrania głosu w sprawie eventu forumowego
  • 21.01.21
  • Audycja z Tako już jest wrzucona na YT
  • 24.12.20
  • Wesołych Świąt!
  • 22.12.20
  • Powstał system biomów zastępujący umiejętności stadne
  • 19.12.20
  • Wprowadzono zmiany w systemie przyznawania PD. Szczegóły tutaj
  • 13.12.20
  • Audycja z Ganju już jest gotowa do odsłuchania na naszym kanale YT
  • 06.12.20
  • Prezenty na Secret Santa już czekają tutaj
  • 05.12.20
  • Postacią Miesiąca została Laishia
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Dla łap które leczą, misja nigdy się nie skończy [Shanteeroth]

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2340
Kontakt:

Re: Dla łap które leczą, misja nigdy się nie skończy [Shanteeroth]

#21

Post autor: Mistrz Gry » 08 gru 2020, 19:22

Lampart przez chwilę patrzył na ciebie spod łba, ewidentnie coś go zdziwiło.
- Zaprzyjaźniłaś się z naszym obiadem, tak?! Sama sobie coś upoluj! - Powiedział warcząc, a po jego postawie było widać, że się już gotuje w środku w porównaniu do lamparcicy, która była dużo spokojniejsza i może nawet wycofana.
- Chcieliśmy zastawić pułapkę, bo na poprzednim polowaniu nie wyszło nam. Wtedy też znaleźliśmy wisiorek na ziemi, a ptaki lubią błyszczące się rzeczy... - Tłumaczyła, starając się mówić spokojnym oraz opanowanym tonem, jednak nawet to nie pozwalało jej ukryć, że jej głos drży, aż przerwał jej lampart.
- Nie zdradzaj rywalom naszej strategii! - Uciszył ją głosem - Wystarczy, że ona teraz stoi nam na drodze, a jeszcze pokazujesz swoje słabości - Rzekł nie odrywając od ciebie wzroku. Krwiożerczego, zdradzającego gotowość, aby uderzyć w każdej chwili spojrzenia. Zaczął się również powoli do ciebie zbliżać, kiedy młoda lamparcica nieśmiało zbliżyła się o dosłownie dwa kroki.


@Shanteeroth
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Posty: 865
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Disney + ja

#22

Post autor: Shanteeroth » 08 gru 2020, 19:39

Faktycznie sytuacja mogła wydawać się dziwna: dorosła, w pełni sprawna lwica zamiast wykorzystać okazję i pożreć rannego ptaka i jego towarzysza - pomaga orlicy w odzyskaniu sprawności. Stała w bezruchu, dzielnie wytrzymując spojrzenie młodego narwańca oraz słowa rodzeństwa - jak założyła. Jej wzrok skupiony był na bardziej agresywnej połowie tego duetu, aczkolwiek kątem oka raz za razem spoglądała krótko na lamparcicę. Widać, że była bardziej pokojowo nastawiona. Problem w tym, że jej brat kompletnie przyćmiewał jej osobę własnym nadmiarem testosteronu.
- Może więc mały handel? - zaproponowała łagodnie, uśmiechając się delikatnie. W międzyczasie zgrabnym ruchem sięgnęła do torby, wyjmując z niej Srebrzysty Woal. Delikatna poświata spowiła jej osobę. Możliwe, że takie świecidełko wystarczy, aby wykupić wolność tym ptaszynom? Cóż, może artefaktu szkoda (zresztą nadal nie do końca wiedziała, do czego służy). Jednak medyczka zrobiłaby naprawdę wiele i wiele była w stanie poświęcić za odrobinę spokoju. - Podaruję wam ten artefakt. W zamian odejdziecie w pokoju i nie będziecie niepokoić tej dwójki oraz towarzyszącej nam małpki. Zgoda? - spytała, machając kusząco świecidełkiem. Czy mistycyzm tego przedmiotu skutecznie odwróci ich uwagę od pacjentki i reszty kompanii? - W końcu dżungla pełna jest przekąsek, a taki skarb... Cóż, nieszybko nadarzy się okazja, by znów go ujrzeć - kontynuowała, nadal łagodnie i spokojnie, uśmiechając się lekko - nie, nie w żaden prześmiewczy czy podstępny sposób, lecz autentycznie pogodny, podobno nierzadko mogący zjednać jej przyjaciół. Czy tym razem się uda?

@Mistrz Gry


MG wykonuje test percepcji
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
25, 79, 29

Interpretacja rzutów: 2 sukcesy

MG wykonuje test wnikliwości (Mod. +15)
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
83, 69, 32

Interpretacja rzutów: 2 sukcesy

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2340
Kontakt:

#23

Post autor: Mistrz Gry » 08 gru 2020, 20:41

Twoja propozycja na pewno zaskoczyła samca, nawet powtórzył z niedowierzaniem ostanie słowo 'handel'. Przez dosłownie chwila panowała cisza kiedy przedstawiałaś swoją propozycję. Po niej samiec przekręcił w głową na boki w ciszy, gdy młoda lamparcica podeszła na tyle blisko, aby się przyjrzeć artefaktowi wyraźnie zaciekawiona. Dostałaś natomiast dwie odpowiedzi
- Nie ma mowy! - Od młodego lamparta oraz...
- Zgoda! - Od samiczki, po chwili spojrzeli na siebie. Lampart zdecydowanie na nie, a lamparcica zdecydowanie na tak.
- Nie... - Zaczął samczyk, gdy przerwała mu lamparcica
- Ale czemu? Mając to świecidełko o wiele prościej będzie złapać zwierzynę - Zaczęła tłumaczyć spokojnym i o trochę bardziej śmielszym głosem.
- Ja tam wolę obiad - Odpowiedział jej tonem mówiącym wyraźnie, że zdania raczej nie zmieni.
- To będziemy go łatwiej łapać, może nawet będzie z nas zadowolony... - zaczęła, gdy wtrącił jej się lampart.
- "Ojcze wróciliśmy z naszego polowania bez obiadu, który oddaliśmy jakiejś pierwszej lepszej lwicy, za świecące coś... A nie czekaj to świecące coś, ukradła nam pierwsza lepsza małpa..." - Mówił udając głos lamparcicy.
- Czy ty zawsze musisz być taki wredny i uparty? - Zapytała, a jej głos zaczął się powoli łamać, pewnie gdyby nie twoja obecność (jako nieznajomej), to mogłaby się pojawić łza. Natomiast lampart zszedł z tonu i ponurym głosem zapytał się lamparcicy.
- Znowu chcesz widzieć jego pełne zawodu i rozczarowania spojrzenie? - Zapytał się, patrząc jej prosto w oczy, na co ona odwróciła wzrok. Tym czasem kiedy rodzeństwo dyskutowało ze sobą, poczułaś delikatny nowy zapach, lecz znajomy. Gdzieś z tyłu coś cicho zaszeleściło i choć wydawać się mogło, że to był tylko wiatr, lecz twój instynkt podpowiedział ci, że ktoś was obserwuje, może nawet nie dokładnie ciebie, a dyskutujące lamparty? Natomiast cała eskalacja problemu miała swoje źródło gdzieś zupełnie indziej. Gdyż oba lamparty chciały coś udowodnić komuś, ale w zupełnie inny sposób. Czy jako medyczka o złotym sercu dasz radę uleczyć nie tylko ptaszynę, ale i problem który dostrzegły twoje oczy?

@Shanteeroth
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Posty: 865
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Disney + ja

#24

Post autor: Shanteeroth » 08 gru 2020, 21:19

Powoli zaczynała dostrzegać głębię problemu. Nie rozchodziło się tutaj ani o uprowadzony wisior, ani o tę konkretną ptaszynę. Chodziło o napięte relacje rodzinne - jak zaczynała wnioskować, oby słusznie. Mimochodem położyła nieco po sobie uszy, wodząc spojrzeniem pomiędzy rodzeństwem. Cóż, o typowych relacjach rodzinnych za wiele nie wiedziała, bo ojca nawet nie miała okazji poznać, a matka odeszła zdecydowanie zbyt wcześnie. Mentor zaś... W sumie może nawet trochę przypominał w pewnych aspektach ojca tej dwójki. Chłodny, wymagający, raczej nie przypominający w niczym uczuciowego tatuśka.
Nawet zrobiło jej się troszkę głupio, bo z powodu jej propozycji, mającej stanowić pewien konsensus, wyszedł kolejny pretekst do rodzinnej kłótni.
- Nie chcę się wtrącać w wasze sprawy... - zaczęła odrobinę mniej pewnie, zaraz jednak wyprostowała się nieco oraz zabrzmiała mocniej, jakby nawet bardziej stanowczo. - Ale wiem, że żadnego problemu nie udało się jeszcze rozwiązać kłótnią. Czasami warto sięgnąć po pomoc, schować dumę do kieszeni... - Tak, Shantee, akurat chyba żaden lampart tego nie potrafił... - W każdym razie jeśli dacie mi chwilę na zajęcie się moją pierzastą przyjaciółką, pomogę wam w upolowaniu obiadu. A może wcale tego nie potrzebujecie? Może wystarczy, że się, no... zaczniecie dogadywać? Popatrzcie tylko... Przy najprostszej kwestii nie potraficie wyrobić wspólnego stanowiska... Pewnie wiecie, czym jest kompromis? -Cóż, wątpiła, aby jej słowa - nawet jeśli płynące z czystej chęci pomagania - odniosły jakiś bardziej znaczący skutek.
Nagle odniosła wrażenie, iż ktoś znajduje się tuż obok... Cholera, jedynym lampartem, z jakim miała kiedykolwiek kontakt, był Ngare, jej pierwszy pacjent. Już przy nim zrozumiała, że te koty... no, nie są najprzyjemniejsze, a do tego nienawidzą lwów - potencjalnych rywali w kwestii terenów czy pożywienia. A ona właśnie znajdowała się na ICH terenie i chciala leczyć ICH pożywienie. Średnio to wróżyło...
Spróbowała wyniuchać zapach potencjalnego wroga. Może rozpoznać. A może przeciwnie - stwierdzić, iż jest on jej jednak bardziej obcy, niż początkowo jej się zdawało. Oczywiście ten cichutki szmer, który gdzieś tam do niej dotarł sprawił, iż odruchem odwróciła łeb w kierunku źródła dźwięku, mając nadzieję, że cokolwiek wypatrzy.
- Poza tym... ktoś nas chyba obserwuje... Nie macie za dużo czasu, by zacząć współdziałać. Bo, z tego co wiem, jeśli to ktoś z waszego gatunku... to pewnie nie tylko ja jestem na jego liście "do wyeliminowania" - rzuciła nieco ostro, ciszej, mając nadzieję, że w amoku tej sprzeczki młode kociaki w ogóle ją usłyszą. Odruchem też zacisnęła mocniej łapę na Woalu.
Ciekawe, jak teraz ma osłaniać ranną Iris, kiedy zagrożenie może nadciągnąć z każdego kierunku?

@Mistrz Gry


MG wykonuje test percepcji
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
82, 28, 9

Interpretacja rzutów: 2 sukcesy

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2340
Kontakt:

#25

Post autor: Mistrz Gry » 08 gru 2020, 22:21

Dyskusja nawet bardzo pochłonęła młode lamparty, nawet twoje pierwsze słowa, nie były wstanie się przebić. A gdy w końcu to ci się to udało i zwrócili na ciebie twoją uwagę, samczyk od razu wrócił do wcześniejszego warczenia, a jego spojrzenie wyraźnie mówiło "To nie twoja sprawa", podczas gdy samiczka słuchała twoich słów z lekkim wycofaniem, ale i ciekawością. Ostatecznie wysłuchali twoich słów, a przynajmniej tak gdzieś 2/3 tego co mówiłaś.
- Taaa... - Zaczął, lecz wtrąciła się jego siostra.
- Jej słowa mają dużo mądrości, nie ma u nas zgrania - Odparła, na co młody chciał już coś odpowiedzieć, lecz spokojne spojrzenie siostry oraz twoje skłoniły go do lekkiej refleksji... a przynajmniej ocenienia sytuacji.
- Coś w tym może być... - Powiedział młody lampart z nieukrywaną nie chęcią przyznając ci rację Shanteeroth. - ...ale leczyć obiad? - Zapytał i spojrzał niezrozumiale na ciebie, szukając na to odpowiedzi, chociaż ewidentnie nic nie znalazł. Natomiast Iris odezwała się cicho 'Nie jestem niczyim obiadem!' Lecz została szybko uciszona przez bielika.
- W końcu są przyjaciółmi, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego - Powiedziała lamparcica.
- I tak dziwne... - Skwitował krótko.
Natomiast twoje następna nagła reakcja, nie mogła umknąć dwójce lampartów. A z zaciekawienia samczyk sam zaczął się rozglądać.
- Serio? Kto by się odważył wejść na tereny ojca? - Zapytała się, kierując swoje spojrzenie na brata, po czym zaczęła się rozglądać.
- Nikt. Każdy się go boi... - Zaczął rozglądając się jeszcze w koło. - Nic nie widzę, może to ptak - Stwierdził, po czym spojrzał na siostrę i ciebie.
- Nie wiem, ale również to czuję, ktoś się nam przygląda... ale nie potrafię dostrzec skąd - Odpowiedziała mu siostra. Natomiast młody lampart postanowił odnieść się do twoich dalszych słów.
- Ojciec ostrzegał nas przed wami... lwami? Aby wam nie ufać... - Zaczął, lecz wtrąciła się jego siostra.
- Ale wspominał również o wyjątkach... a dokładnie jednym wyjątku - Wspomniała lamparcica.
- Jednak bardziej kład nacisk na to, że lwy są naszymi rywali, a przez to również śmiertelnym zagrożeniem - Odpowiedział jej, patrząc na ciebie, jednak już nie warczał, ale nie ufał również w porównaniu do jego siostry, która czuła się w twojej obecności pewniej. Natomiast tam gdzie się odwróciłaś nie było niczego co mogłoby skupić twój wzrok, lecz zapach w dalszym ciągu był niemalże niewyczuwalny, jednak twój nos podpowiadał ci, że ten zapach jest bardziej dobry niż zły, a cała otoczka bycia obserwowanym nadal została. Jeśli ktoś was teraz obserwował to na pewno niezwykle dobrze się ukrył i czekał.


@Shanteeroth
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Posty: 865
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Disney + ja

#26

Post autor: Shanteeroth » 08 gru 2020, 22:38

Chociaż Userka zaczęła podejrzewać, że medyczka wpadła właśnie w odwiedziny swojego pierwszego pacjenta - Shanteeroth nie przeszło to nawet przez myśl. Ona przecież nie wiedziała, że ten świat jest w jakikolwiek sposób ograniczony. Zresztą... Może nawet użyszkodniczka jest w błędzie? Czas pokaże!
Tak czy owak, Shanteeroth słuchała uważnie słów lamparciątek, chociaż zdecydowanie jej uwagę rozpraszała czyjaś obecność. Słowa o "terenie ojca, którego wszyscy się boją" mocno ją zaniepokoiły, jednocześnie też otwarły w jej głowie pewną furtkę.
- Proszę, skupcie się na moment - niemal jęknęła, spoglądając na samicę. Z tej dwójki chyba z nią prędzej mogła się dogadać, bo braciszek... był dość oporny i nastawiony nieprzychylnie dlatego tylko, że była lwem... Trochę to przykre i nigdy tego nie rozumiała. Jednak spędzone w dżungli tygodnie nauczyły ją, że te podział był zbyt mocno zakorzeniony w mentalności lampartów, aby jedna lwica mogła cokolwiek zdziałać. Chociaż... Pamiętała przecież słowa samiczki, że był wyjątek, który ojciec przekazał swoim dzieciom. Może gdyby więcej takich wyjątków...
- Może to po prostu tata w takim razie? Skupcie się, proszę. Spróbujcie wyłapać zapach tego... kogoś... W końcu jeśli to ojciec udał się na patrol, na pewno rozpoznacie jego woń, podobnie, jak poznajecie zapachy kolejnych przekąsek, co nie? - próbowała brzmieć spokojnie, zachęcić młodzież do działania. Na kłótnię jeszcze będzie czas... o ile przeżyją. Uśmiechnęła się łagodnie, wciąż w nadziei, że chociaż w tak kryzysowej sytuacji dzieciaki jakoś znajdą wspólny język i zaczną współpracować... - Na brak zaufania do lwów jeszcze wrócimy, na razie możemy wszyscy mieć problemy. To nas łączy, chociaż na moment...
Dlaczego tak się kończyło? Miała wyleczyć biednego ptaka - a tymczasem zamieniła się w psychoanalityka, próbującego leczyć sytuację rodzinną całkiem sobie obcych stworzeń. Los bywa przewrotny. Sama oczywiście wciąż próbowała jakoś wypatrzeć zagrożenia. Nie mogła po prostu pójść w krzaki na poszukiwanie guza - musiała jakoś bronić niepotrafiącej obecnie latać orlicy i tych dwóch uparciuchów, które nie zamierzały odpuścić. A raczej jedno z nich, tłamsząc przy okazji to drugie. I jak mieli się dogadać, kiedy samczyk nieszczególnie liczył się ze zdaniem siostry - o ile dopuszczał ją do głosu?
Myśl, Camille, myśl - próbowała dopingować samą siebie, chyba nawet nie w pełni świadomie mianując się dawno już nieużywanym imieniem. Chyba dżungla tak zadziałała; jakby część Shantee wracała do beztroskich czasów dzieciństwa.

@Mistrz Gry


MG wykonuje test percepcji
Mistrz Gry wyrzuca 3d100:
96, 96, 55

Interpretacja rzutów: 1 sukces

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2340
Kontakt:

#27

Post autor: Mistrz Gry » 08 gru 2020, 23:38

Dwójka młodych lampartów wysłuchała twoich słów, chociaż samczyk podszedł do tego z dystansem to samiczka słuchała ich z uwagą.
- Chciałabym ci pomóc, naprawdę, ale wytropienie ojca... wymagasz niemożliwego - Powiedziała młoda lamparcica, trochę zrezygnowanym głosem.
- A tam gadasz niemożliwego... wszystko jest do zrobienia. Wytropienie ojca również - Stwierdził zdecydowanie bardziej pewny siebie, może nawet potraktował to swojego rodzaju wyzwania. Po czym zaczął szukać zapachu przybysza, po dłuższej chwili dołączyła do niego siostra. Trochę się rozdzielili oraz oddalili od siebie zostając ciągle w zasięgu wzroku. Przez chwilę panowała względna cisza.
- U mnie nic - Poinformował, po czym zaczął wdrapywać się na pobliskie drzewo.
- U mnie równi... czekaj, mam coś, bardzo delikatny, prawie nie wyczuwalny - Powiedziała głośno lamparcica. Na co jej brat zeskoczył i podbiegł do niej.
- Ja nic nie czuję - Stwierdził, patrząc na siostrę.
- Naprawdę, jest tutaj, wyżej może być silniejszy... - Zaczęła, gdy przerwał jej brat.
- Na pewno? - Zapytał, widać było, że wątpił.
- Tak. Mam czulszy nos od ciebie... sama to sprawdzę - Odpowiedziała i zaczęła wdrapywać, lecz wolno jej to szło. Samczyk natomiast westchnął.
- Daj mi chwilę - Powiedział trochę zrezygnowany, ale bez słowa szybko wpiął się na całkiem sporą odległość. Rozejrzał się wokół, poniuchał po czym, rzeczywiście zaczął czuć zapach. Znajomy mu zapach. Co od razu pobudziło go, ba nawet nie długo po tym odnalazł ślady łap.
- Jest, był tutaj. Ojciec tu był i to całkiem niedawno... - Niemalże krzyknął - ...ale nie widzę go - Oznajmił, patrząc na dół. Ty natomiast bacznie obserwując otoczenie oraz poczynania rodzeństwa. Również nie byłaś w stanie zlokalizować go, ale wrażenie, że ktoś cię obserwuje minęło. Jednak znajomy zapach pozostał, chociaż nie unosił się już w powietrzu.


@Shanteeroth
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Posty: 865
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Disney + ja

#28

Post autor: Shanteeroth » 09 gru 2020, 0:30

Była poddenerwowana. Niemniej wciąż wierzyła w lamparty i w to, że potrafią współdziałać. I chociaż pewnie oni jeszcze tego nie widzieli - Shantee dostrzegała to bez większych trudności. Chociaż więc wciąż napięta i gotowa do ewentualnej walki, uśmiechnęła się ciepło do samej siebie. Nawet się nie spodziewała, iż lamparty naprawdę jej (a raczej im wszystkim) pomogą. Zerknęła jeszcze na Iris i Zephyra (chyba), upewniając się, czy u nich wszystko w porządku. Czuła się teraz troszkę jak przedszkolanka - wszędzie pełno żywotnych stworzeń, a ona jedna w centrum, próbująca wszystko jakoś ogarnąć w całość.
Słuchała uważnie wniosków lampartów. Już nawet sama nie skupiała się tak mocno na poszukiwaniu, bo uznała, iż jeśli ktokolwiek miałby się rozeznać w sytuacji - to właśnie czarnofutre rodzeństwo.
- Świetnie się uzupełniacie - zauważyła, kiedy braciszek podzielił się z nią informacjami. Cóż, chyba poczuła się spokojniejsza. Skoro "był całkiem niedawno" to prawdopodobnym było, że po prostu ruszył za pociechami, a kiedy uznał, że nic im nie grozi - oddalił się, nie niepokojąc ich dłużej. Niezauważony. Tak, dżungla zdecydowanie należała do tych cichych morderców. - Jak chcecie, naprawdę doskonale się dogadujecie. I patrzcie, jak wiele potraficie tym uzyskać - pochwaliła ich, uśmiechając się łagodnie.
Może teraz minie im chęć mordu? I chociaż podejrzewała, że oko na nich miał tatusiek; i chociaż zniknęło dziwne i niepokojące poczucie bycia obserwowanym - nadal nie rozluźniła się całkiem, aczkolwiek była o wiele spokojniejsza, niż jeszcze przed momentem.
- Może wasz ojciec chciał sprawdzić, jak sobie radzicie bez jego nadzoru?

@Mistrz Gry

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 2340
Kontakt:

#29

Post autor: Mistrz Gry » 09 gru 2020, 1:24

Jednak na tym jeszcze nie był koniec, samczyk szukając dalszych śladów, zaczął przeskakiwać jednego drzewa na drugie, potem znowu i znowu w poszukiwaniu kolejnych śladów obecności rodzica. W końcu został mu do wykonania o wiele większy skok, tak więc spiął mięśnie i z całej siły odepchnął się od drzewa, gdy nagle... nie, nie spadł. Zawołała do niego siostra.
- Mam jego zapach tutaj - Poinformowała, stojąc obok oddalonego trochę od was drzewa - Prowadzi w stronę wodospadu, ojciec się od nas oddala - Stwierdziła, a zaraz jej brat zeskoczył, aby znaleźć się obok niej.
- A już się zaczynałem rozkręcać - Powiedział wyraźnie napalony na tropienie. Następnie podeszli do ciebie, z czego samczyk dumnie wypinał pierś, a samiczka pewniej i bardziej radośnie stawiała kroki.
- Chyba masz rację, rzeczywiście coś razem zrobiliśmy - Powiedziała nieco speszona, ale w dalszym ciągu radosna.
- Oczywiście, że daliśmy radę. W końcu jesteśmy rodzeństwem - Powiedział dumnie, ocierając swój pyszczek o jej szyję. - Trochę więcej wiary w swoje zmysły - Dopowiedział chcąc zdjąć speszenie z siostry.
Natomiast na twoje następne pytanie musiałaś dłuższą chwilę poczekać, gdyż nawet rodzeństwo nie było pewne odpowiedzi.
- Często chodzimy bez niego, chociaż jak z nim polowaliśmy, to zawsze szło to szybko, a kiedy sami... to no... nie szło szybko - Powiedziała zamyślona lamparcica.
- Taaa... ciężko nawet użyć słowa 'szło', ale teraz będzie inaczej, co nie? - Zapytał z uśmiechem, swoją siostrę, która pokiwała mu twierdząco głową.


@Shanteeroth

PS. Co prawda narrator opowieści sobie nie przypomina, aby bielik się przestawiał, ale niech tak już będzie. I tak za dużo to nie zmieni XD
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Shanteeroth
Posty: 865
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 sie 2015
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Disney + ja

#30

Post autor: Shanteeroth » 09 gru 2020, 1:55

/ Bielik się nie przedstawiał - Shantee nie zna jego imienia, ale użyszkodniczce brakuje powoli synonimów słowa "bielik" x'D

Zaśmiała się serdecznie widząc, jak ambitny samiec nie chciał odpuścić - widocznie spodobała mu się świadomość, że jest świetny w wspinaczkach i pokonywaniu kolejnych metrów szczytu dżungli. Siostra natomiast była doskonałą tropicielką. Czuła, że - chociaz to może głupotka, błaha i pozornie nieważna - ta dwójka właśnie dokonała pewnego olśnienia i podzielenia obowiązków. Zaraz jednak się opanowała, bo nie chciała, żeby rodzeństwo poczuło się przez nią wyśmiane. Bo jak miała wyjaśnić, że nie z nich się śmieje, lecz do nich? Fajne z nich dzieciaki. Zwłaszcza teraz, gdy nie skupiają się na ukróceniu Iris o łepetynkę.
- Świetny z was duet - przyznała, kiedy kociaki podeszły już ku niej. Cieszyło ją bardzo, że zaczynali się w końcu wpierać, zamiast tłamsić nawzajem i kłócić. - Każdemu zdarza się czasami pokłócić, ale wy wyrobiliście już chyba normę na najbliższe stulecie. Zresztą widzicie sami, że we dwójkę osiągnięcie o wiele więcej - powiedziała jeszcze, unosząc już uszy i powoli rozluźniając mięśnie. Skoro ich ojciec odszedł - czuła się spokojniejsza. Tak, nie wątpiła ani przez moment, że lamparcica doskonale wyczuła, dokąd ruszył lampart. Pogodzone rodzeństwo zaś było tak wspaniałym obrazkiem, że wybaczyła bogom Pustyni, iż o mało nie przepłaciła zawałem spotkania z lampartami.
- Pewnie przy ojcu się tak nie kłóciliście? Był waszym dowódcą? Musicie dorosnąć, niebawem sami będziecie musieli dbać o wyżywienie siebie i własnych rodzin - przyznała, zastanawiając sie, czy to, iż rodzic tej dwójki nie interweniował, ponieważ widział w tych łowach bez jego obecności pewien test. Potrafiłaby to bez większych trudności pojąć.
Z tego wszystkiego dopiero teraz rozluźniła palce, pomiędzy którymi ściskała mistyczny przedmiot. Rozłożyła łapę tak, że Srebrzysty Woal znalazł się na jej otwartej "dłoni".
- To jak, umowa? - spytała, uśmiechając się do młodziaków. - Teraz na pewno upolujecie coś bardziej pożywnego, niż orlica.

@Mistrz Gry

Odpowiedz

Wróć do „Zakończone akcje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość