Newsy
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Zapisy

Jeśli właśnie zaczynasz swoją przygodę z forum, tutaj odnajdziesz wszystkie informacje niezbędne do rozpoczęcia gry oraz zapisy.
>ZAPISY<

Awatar użytkownika
Hamidi
Posty: 1
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Zdrowie: 100
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: FurryLineart, RedTheLioness, Gvalch'ca
Kontakt:

Re: Zapisy

#241

Post autor: Hamidi » 12 sty 2020, 20:58

Biografia: Chociaż czas spędzony u boku rodziców dostarczył mu wiele zmartwień i cierpień, to nigdy nie nauczył się żyć z myślą, że tak bezwzględnie ich zostawił. Często wspomina troskliwy głos matki, przywołuje złote cytaty ojca i marzy o spędzeniu kilku chwil w towarzystwie rozrywkowego rodzeństwa. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że podjęta przez niego decyzja była najlepszą, jaką mógł podjąć.
Wielu twierdziło, że nie mógł sobie wymarzyć lepszego życia. Przyszedł na świat w rodzinie wspaniałych wojowników - miał więc wiele możliwości rozwoju i wspaniałe geny, dzięki którym miał szansę wyrosnąć na silnego i szanowanego lwa. Kochano go i szanowano, przekonywano o tym, że stworzono go do pełnienia wyższych celów. Opiekunowie i rodzeństwo darzyli go wielką miłością, a on sam czuł się w ich towarzystwie jak najprawdziwszy w świecie królewicz.
Sielanka została przerwana przez dojrzewanie. Wtedy zaczął rozumieć, że nigdy nie będzie miał tak bujnej grzywy jak jego bracia, że delikatnymi łapami nie powali zbyt wielu przeciwników, a narcyzmem i zarozumiałością nie przyciągnie spojrzeń pięknych samic. Odstawał od reszty stada i wszyscy zaczęli zdawać sobie z tego sprawę. Początkowo dawali mu więcej czasu - powinien podrosnąć, trochę potrenować, wszak był ostatni w miocie. Kiedy jednak treningi zdawały się nie dawać rezultatów, odwróciła się od niego nawet rodzina. Jedyną towarzyszką okazała się matka, złota lwica, która nie pozwalała na to, żeby czuł się w stadzie źle.
Chociaż intencje miała dobre, to długie rozmowy i zapewnienia o lepszym jutrze w ogóle na niego nie działały. Wiedział, że nadszedł czas, żeby odejść. Stanął więc przed trudną decyzją, którą w końcu podjął. Pod osłoną nocy, w świetle księżyca, opuścił ówczesne miejsce zamieszkania i powędrował przed siebie, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, że mogła się ona równać z jego śmiercią.
Charakter:
Można powiedzieć, że jest okropnym narcyzem i egoistą. Zazwyczaj dba jedynie o własny interes, rzadko przejmuje się dobrem innych i zwraca uwagę jedynie na swój komfort życia. Nauczyło go tego życie w samotności i ciężka decyzja opuszczenia stada. Zdawał sobie sprawę, że musi wyzbyć się uczuć i emocji, które mogą mu zaszkodzić. W ten sposób stał się nieco oschły i mocno zarozumiały.
Trzeba jednak wspomnieć, że ma w sobie coś magnetycznego i przyciągającego. To lew, który swą ignorancją i leniwą manierą przyciąga spojrzenia przepojone ogromną ciekawością. Bez wątpienia jest więc lwem intrygującym!
Wychowywał się w dobrobycie, a więc znajduje się w nim szczypta chciwości. Ciężko było mu rozstać się ze wszystkimi przywilejami, które posiadał dzięki pochodzeniu, co doprowadziło do tego, że posunie się do wszystkiego, by zdobyć rzecz, która wyda mu się interesująca. Wiąże się to z jego wrodzoną upartością.
Wydawałoby się, że w cechach jego charakteru nie można znaleźć pozytywnych stron. W celu osiągnięcia własnych korzyści byłby w stanie pozbawić życia nawet najwierniejszego sojusznika - towarzysząca mu na każdym kroku obłuda i perfidia są przykrywane przez szarmancję i tą świetną manierę. Na ogół jest bardzo uprzejmy, można z nim porozmawiać i do niego dotrzeć - nie powinno się mu po prostu zbytnio ufać. Za grosz w nim szlachetności, a już na pewno skromności, jest okropną samochwałą. Nie można mu jednak odmówić pewnego taktu i sprytu.
Jest lwem złożonym, na ogół fałszywym, ale umiejącym zjednywać sobie każdego już na początku poznania. Dzięki temu łatwo nawiązuje znajomości i gdyby zechciał, mógłby założyć sieć przydatnych kontaktów.


Krzepa - 30
Zręczność - 60
Percepcja - 60


gotowe i proszę o zmianę nicku na: Hamidi

Akcept

Awatar użytkownika
Żarłacz
Posty: 5
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 09 paź 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Kolorowanie:Falka, Lineart: JessiRenee
Kontakt:

#242

Post autor: Żarłacz » 12 sty 2020, 21:51

Krzepa: 45
Zręczność: 45
Percepcja: 30


Długoszpon to tata, który opiekował się Żarłaczem odkąd maluch pamięta, zastępował matkę i zabierał szkraba na wyprawy. Niebezpieczne poszukiwania artefaktów, pomimo małego wieku Żarłacz nie sprawiał kłopotów. Był za mało świadomy swojego istnienia, a czasem zostawał pod opieką kogoś z bandy. Niewiele pamięta z tego wszystkiego, może i lepiej dla niego. Ostatnia wyprawa miała być na poważnie, ale coś poszło nie tak. Po wyjściu z grobowca Bamba zaczął walczyć z tatą i resztą. Tata krzyczał, żeby uciekać i schować się. Żarłacz pobiegł ile sił w nogach, lecz zanim wystartował oberwał szklaną butelką, z której tlił się dym. Szkło rozbiło się na młodym ciele lwa, który doznał licznych poparzeń i ze strachu wskoczył w nurt martwej rzeki. Płynął czując, że to może być koniec jego krótkiego życia, ale udało się. Wyszedł na brzeg kiedy nurt rzeki osłabł. Teraz jest sam na nieznanym terenie, bez taty, który nie wie czy jego syn przeżył... Nabawił się poparzeń, które załatwią mu blizny na resztę życia, krótkiego życia?
Co zrobi Żarłacz? Czy przeżyje samotnie i spotka ojca?

akcept

Awatar użytkownika
Ashrak
Posty: 16
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 55
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Lioden
Kontakt:

#243

Post autor: Ashrak » 13 sty 2020, 13:15

Imię: Ashrak

Historia:
Urodził się w dużym stadzie na granicy bagien a sawanny, wraz ze swoimi ziomkami polował i poznawał prawa stadne. Przez większy okres swojego życia nie przejmował się życiem. Żył spokojnie, wraz ze swoją rodziną, która w większości robiła wszystko za niego. Nawet miał dobrą opinie w stadzie, przez swoje cyniczne zachowanie. Do momentu, gdy starsi myśliwi wrócili z informacją, że jego ojciec umarł w walce z krokodylem. Nie bardzo się tym przejął, ale zdał sobie sprawę, że musi chyba zacząć coś ze sobą robić. Porzucił stado i postanowił spróbować życia na własną rękę. Przez kilka miesięcy należał do lwich kanibali, ale potem się pożarli między sobą i Ashrak zwinął się stamtąd błądząc to tu to tam.

Charakter:

Ashrak jest burzliwy i energiczny. Średnio przejmuje się konsekwencjami jakie mogą wnosić jego czyny. Zachowuje się jak mały rozwydrzony dzieciak. Patrzy na wszystkich z góry i uważa, że wszystko mu się należy. Jest cholernie niecierpliwy. Bardzo łatwo wybucha gniewem, co wiąże się z jego ogromną toksycznością. Nie obchodzą go uczucia jakie przynoszą wyzwiska skierowane w stronę tej osoby.

Statystyki:
65/55/30

Awatar użytkownika
Ashrak
Posty: 16
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 kwie 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 55
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Lioden
Kontakt:

#244

Post autor: Ashrak » 14 sty 2020, 13:59

Gotowe.

Awatar użytkownika
Vespera
Posty: 12
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 maja 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 53
Zręczność: 70
Percepcja: 27
Autorzy obrazków: JxBxGallery (linearty), Lioden (tło)
Kontakt:

#245

Post autor: Vespera » 14 sty 2020, 20:34

Krzepa: 53
Zręczność:70
Percepcja:27

Historia: Wydawało się, że nigdy nie było jej pisany ekscytujący żywot pewien przygód. Przyszła na świat w niewyróżniającym się niczym szczególnym lwim stadzie, jakich wiele. Nie posiadali jakiejś złożonej kultury, nie kryli żadnych mrocznych sekretów, ani nie mieli zaciętych wrogów, którzy planowali, by w przyszłości ich zniszczyć. Ot, kolejna zwyczajna grupa drapieżników, nic nowego ani ekscytującego. Początki jej życia były równie szare i zwyczajne. Nie przyszła na świat jako księżniczka, jej narodzinom nie towarzyszyły żadne szczególne zjawiska, czy też nie była owocem jakiegoś romansu o którym mówili wszyscy. Jej rodzice nie byli nikim szczególnym. Tak i ona nigdy nie miała być wyjątkowa. Ot kolejna lwica, której pisane było toczyć życie, jak wiele innych samic przed nią. Zajmować się łowami, dbając tym samym o dobro stada, w przyszłości znaleźć sobie partnera i odchować potomstwo. Prosto, zwyczajnie i nieciekawie.
Na szczęście był ktoś, kto nieco urozmaicał jej nudny, szary żywot. Najlepsza przyjaciółka jeszcze od czasów, gdy obie były małymi lwiątkami, Xantria. Od zawsze wyróżniała się na tle rówieśników swymi rozmiarami, tym samym stanowiąc poniekąd przeciwieństwo samej Vespery, od zawsze smukłej i lekkiej. Jednakże mimo różnic zawsze świetnie się ze sobą dogadywały. Początkowa znajomość oparta głównie na zabawach w miarę dorastania przekształciła się w głęboką przyjaźń.
Obie dorastały i prędzej, czy później obie dosięgło to, co i wielu przed nimi - najzwyczajniejsze w świecie znudzenie swym monotonnym żywotem. Dlatego też przyjaciółki wspólnie podjęły decyzję, by odejść z rodzinnych stron i wyruszyć w poszukiwaniu przygód i lepszego, ciekawszego życia. Wygodne, lecz nudne życie nie było dla nich. Zamiast tego pragnęły po prostu być sobą. Choć jak się okazuje bycie sobą nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.
Jakiś czas podróżowały jedynie we dwójkę, pewnego razu drogi samic oraz pewnej wędrownej bandy skrzyżowały się, co koniec końców skończyło się na przyłączeniu się lwic do nowo napotkanej grupy. Szybko okazało się, że nie są oni jedynie niegroźnymi wędrowcami, a bandytami. I wbrew pozorom obie lwice bardzo szybko odnalazły się w nowej roli członków zbójnickiej szajki. Taki żywot nie tylko zapewniał im ten przyjemny dreszczyk emocji, jakiego tak bardzo im brakowało, lecz okazał się całkiem opłacalny. Szybko nauczyły się, jak bardzo łatwiej a nieraz i przyjemniej jest kraść i rabować zamiast spędzać swe dnie na nużącej, monotonnej harówce dla dobra stada.
Wydawało się, że bandycka szajka była idealnym miejscem dla tej dwójki, w końcu świetnie się w tym środowisku odnajdywały. Każda w inny sposób. O ile jej przyjaciółka przysłużyła się swym wspólnikom swoją siłą, Vespera mogła zaoferować coś innego. Nie tylko była zręczna i sprytna, szybko okazało się, że posiada również smykałkę do rzemiosła, co szybko zauważył jeden ze starszych członków bandy, niezwłocznie proponując jej naukę. Spędziła więc kolejne księżyce pod jego skrzydłami, chłonąc łapczywie wiedzę. By następnie wykorzystać swe nowe umiejętności podczas kolejnego napadu na jakiś pechowych wędrowców. Wydawało się, że odnalazła swoje miejsce... Lecz nie było to prawdą. Owszem, samica czuła się świetnie w otoczeniu bandytów przez jakiś czas, póki nie zauważyła czegoś, co ją zaniepokoiło i rozwścieczyło. Herszt bandy wydawał się coraz częściej niesprawiedliwie dzielić łupy, przywłaszczając sobie to, co najlepsze. Za którymś razem nie wytrzymała. Podzieliła się swymi spostrzeżeniami ze swą najlepszą przyjaciółką i razem doszły do jednego wniosku - nie można było pozwolić, by uszło mu to na sucho. Dlatego też opracowały plan. Vespera, używając swych samiczych wdzięków, których natura jej bynajmniej nie poskąpiła, wywabiła przywódcę z dala od ich obozu, prosto w pułapkę. Czyhająca w pobliżu Xantria tylko czekała, aż się pojawi, by rzucić się na niego bez ostrzeżenia. Podstępnie, pod osłoną nocy lwice zabiły dotychczasowego herszta, by następnie opróżnić jego legowisko ze wszelkich łupów i odejść w swoją stronę, zanim ktokolwiek zdoła się zorientować.
Ruszyły w podróż, powoli trwoniąc skradzione łupy na własne przyjemności. Nie wiadomo, czy ktokolwiek ruszył ich śladem. Jeśli tak się stało do tej pory nie udało im się ich odnaleźć. Tak, czy owak, koniec końców Vespera wraz z nierozłączną przyjaciółką, dotarły i tutaj, ani myśląc porzucić swego bandyckiego życia.

Charakter: Jest idealnym przykładem na to, że pozory mylą. Natura obdarzyła ją urodą i wdziękiem, jednak postanowiła zrobić światu okrutnego psikusa wypełniając jej wnętrze jadem. Vespera jest bowiem osobnikiem okropnie zazdrosnym i chciwym, uważającym, że jeżeli coś chce to musi to dostać niezależnie od tego, ile istnień miałoby przy okazji ucierpieć. Za nic ma uczciwość, czy tam zwykły honor, liczy się tylko to, by osiągnąć swój cel. A jej cel zazwyczaj jest dość prosty. Jak garść paciorków, nieswoje łupy, które jej się spodobały, czyjeś atrakcyjne ciało, czy też zwykłe sprawienie sobie przyjemności w taki, czy inny sposób. Choćby i poprzez zwykłą, radosną, lecz złośliwą satysfakcję, że była w stanie uprzykrzyć komuś życie. Nie ma wielkich, ambitnych planów na przyszłość. Poniekąd po prostu chce się dobrze bawić, niezależnie od tego, ile istnień na tym ucierpi.
Na co dzień wydaje się radosna i wesoła, pełna życia i energiczna. Jednocześnie jest w niej coś kuszącego i powabnego, z czego doskonale zdaje sobie sprawę i zdecydowanie jest w stanie wykorzystać swe zalety do swoich celów.

Wygląd: Z całą pewnością los nie poskąpił jej urody. Vespera jest lwicą o smukłej, zgrabnej sylwetce okrytą od stóp do głów brązowawym futrem o lekko wiśniowym zabarwieniu. Spód ciała podszyty ma jaśniejszym beżem, przez grzbiet natomiast ciągnie się ciemna pręga. Wprawne oko zapewne dostrzeże też lekkie, ciemniejsze cętki na łapach, jakby pozostałość z beztroskich lat dzieciństwa. Chyba najbardziej charakterystyczną cechą lwicy są jednak jej ślepia, duże i połyskliwe, o barwie krwi.

Akcept
Obrazek

Awatar użytkownika
Xantria
Posty: 12
Gatunek: Panthera leo
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 paź 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 70
Zręczność: 60
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: Aivoree
Kontakt:

#246

Post autor: Xantria » 14 sty 2020, 22:32

Główny przebieg historii życia przytoczyła Vespera, skupmy się jednak na samej Xantrii. Pospolitej lwicy, wywodzącej się z normalnej lwiej rodziny. Wielopokoleniowej w dodatku bo i przed odejściem lwicy ze stada jej pradziadek miewał się całkiem dobrze. Co wyróżniało jej rodzinę od pozostałych lwów? Wielkość. Mowa o fizyczności, każdy się rodził masywny, puchaty i w późniejszym etapie był dobrze zbudowany. W parze z tym szło również zdrowie, ot dobre geny na wojowników. Niemniej jej ród zapomniał chyba o czymś tak oczywistym, stado nie toczyło żadnych wojen. Mało tego wydawało się być bardziej rozleniwione, pobieżne patrole, lwice skupiające się głównie na polowaniach, robótkach ręcznych i znachorstwie. Co wydawało jej się mało interesujące. Dzieciństwo miała udane, dzięki Vesperze nie przeszkadzało jej, że to przyjaciółka zawsze błyszczała w towarzystwie. Xantria lubiła swoje miejsce w cieniu lwicy by potem działać z ukrycia, niepostrzeżenie. W końcu kto by tam zwracał uwagę na kudłatego puchatego "miśka"?
Pierwszym przełomem ku samodoskonaleniu i przezywaniu przygód było opuszczenie rodzinnego stada. Zachłyśnięte wolnością i możliwością swobody czuły się potężne, że mogą wszystko a konsekwencje czynów schodziły na dalszy plan. Przywłaszczanie czyichś dóbr było znacznie prostsze i przyjemniejsze niż systematycznie wkładany wysiłek w pracę. Po co się trudzić skoro można sięgnąć po coś prostszą drogą? A te kilka zadrapań z potyczek? Wygoją się.
kolejnym przełomem było dołączenie do szajki, zapewne Xantria sama na coś takiego nie wpadłaby. Ona działała od myślenia była Vesper. A skoro jej przyjaciółka a w późniejszym etapie zarówno i wspólniczka przystała do bandy to i ona nie miała z tym żadnych oporów. I z początku szlo dobrze, liczne łupy z grabieży, sprawiedliwy podział, ciekawe towarzystwo w tym i również kilka lwic wpadło jej w oko. Nawet starała się przymilić ale nic z tego jednak nie wyszło, dostała kosza.
Vespera skupiła się na robótkach ręcznych a Xantria postanowiła liznąć trochę medycyny od jednego z członków gangu co się na tym znał, pierwsza pomoc i te sprawy. W końcu dobrze jest wiedzieć jak nastawić złamaną kończynę czy zasklepić rany by się nie wykrwawić o zakażeniach nie wspominając. Fach, którym się pałały niósł ze sobą niebezpieczeństwo uszczerbku na zdrowiu. Zbieranie ziół nie leżało również w naturze dużej lwicy. Kto by tam szukał drobinek w wysokiej trawie czy chciał brodzić po moczarach brudząc przy tym futro. Lepiej napaść na kogoś z arsenałem zielarskim, ewentualnie nabyć od przemytników za walutę.
Czas im błogo płynął, nie nudziły się ta adrenalina gdy robiły skok podniecała ją bardzo. Wszystko co dobre jednak się kończy. Tam gdzie są złodzieje prędzej czy później musi dojść do machlojek i przekrętów. Skończyło się krwawo i brutalnie. Gdy zlizywała krew z pazurów, Vespera zagarniała wszelkie dobra a potem czmychnęły starając się maskować za sobą ślady. Nie wyklucza jednak tej możliwości, że prędzej czy później przeszłość je dopadnie i ukarze srogo za występki. Teraz jednak skupiała si.ę na przyjemnościach, które mogła nabyć za dobra. Paciorki jak i fanty jednak szybko się rozeszły, pora znaleźć kolejne.

Wygląd: Biała lwica niczym śnieg, kolor symbolizujący niewinność i delikatność choć w tym przypadku to piękna iluzja. Błękitne ślepia niczym odbicie pogodnego nieba. Czarny nos jak i zarówno pazury. Jest masywna, puchata i większa od przeciętnego dorosłego lwa. Nie jest tak filigranowa i piękna jak jej rówieśniczka nadrabia wszystko siłą a tej ma dość sporo. Przez swoją wielkość bywa czasami niezgrabna.

Osobowość: Pazerna i dość egoistyczna lwica, która w pierwszej kolejności stawia własne przyjemności ponad dobro innych. Nie szukaj pomocy i wsparcia u niej, chyba że twoja sakwa jest pełna i stać cię na opłatę za jej usługi. Myślenie boli, zawiłe zagadki, wysublimowane plany działania to nie dla niej. U niej się liczy prosta droga do celu niczym taran, często poprzez walkę. Ale od czego ma się swoją przyjaciółeczkę, która wykona za nią tą paskudną czynność. Xantria nie jest zbytnio rozgadana, rzuca często półsłówkami. Emocje wyraża bardziej czynami.

Statystyki:
Krzepa: 70
Zręczność: 60
Percepcja: 20

Akcept

Awatar użytkownika
Kayaba
Posty: 13
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 09 gru 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 25
Zręczność: 70
Percepcja: 55
Autorzy obrazków: Falka & Machati
Kontakt:

#247

Post autor: Kayaba » 19 sty 2020, 17:44

Imię: Kayaba
Wiek: 3 lata
Statystyki:

Krzepa: 25
Zręczność: 70
Percepcja: 55

Wygląd:
Zacznijmy od budowy. Nigdy nie był bardzo postawny, ponieważ uważa, że szybkość i zwinność bardziej mu się przyda. Zawsze powtarza, iż "na co ci siła, jeśli nie możesz trafić celu, bo ten ci ucieka". Stąd ma dobrze zbudowane mięśnie nóg oraz mniejsze łapy od przeciętnego lwa. Posiada zapadnięte boki, a także wystające kości miednicy oraz żebra. Jego futro jest ubarwione czekoladowym odcieniem, grzywa ciemnokasztanowym ze szkarłatnymi refleksami, a kita beżowym. Do tego wszystkiego wpasowujące się w całość piwne oczy. Jego znakiem charakterystycznym są ciemniejsze plamki na pysku, czarna pręga na grzbiecie oraz jasne "skarpetki" na przednich łapach.

Charakter:
Zacznijmy od cech pozytywnych, w końcu dobrze jest zrobić pierwsze dobre wrażenie. Najłatwiej było by go opisać jako opanowanego i realistycznie myślącego, w nawet najbardziej krytycznych sytuacjach potrafi trzeźwo myśleć i podejmować logiczne oraz przemyślane decyzje. Stara nie kierować się uczuciami, lecz oceniać wszystko obiektywnie aby pozostać sprawiedliwym dla każdego z osobna. Potrafi również podejść przeciwnika, ma w sobie duże pokłady sprytu. Odznacza się dużą pewnością siebie, co może być w przyszłości fatalne w skutkach, z czego doskonale zdaje sobie sprawę. Jednak nie przejmuje się tym, jest bowiem bardzo uparty i zdeterminowany by osiągać wyznaczone przez siebie cele. Posiada, jak to się mówi, "dobrą pamięć, ale krótką", czyli jest po prostu zapominalski. Możesz zawsze liczyć na jego szczerość, nawet jeśli będzie ona bolesna.

Historia:
Kayaba urodził się i mieszkał ongiś wraz z rodzicami niewielkiej połaci terenu. Obszar ten znajdował się niestety między 3 dużymi stadami, które walczyły między sobą o terytorium i pożywienie. Wraz z rodziną żyli spokojnie z dala od konfliktu, gdyż ich ziemie były i tak zbyt małe, by mogły się nimi zainteresować tak duże stada. Rodzice opowiadali mu, że kiedyś byli silni i ich ziemie były równie wielkie jak otaczających ich wrogów lub nawet większe, jednak atakowani z 3 stron nie dali rady odeprzeć napastników i wkrótce z całego klanu pozostali już tylko oni. Nie mieli łatwo, ale żyli z dnia na dzień i tak mijały miesiące. Jednak w końcu ktoś sobie przypomniał, że gdzieś jeszcze pozostały resztki wielkiego klanu, tej nocy miał rozpocząć się początek jego koszmaru. Pod osłoną nocy przyszli w kilku, na straży stał jego ojciec, który zdążył jedynie ryknąć. Zbudzeni z matką nie mieli wyjścia, musieli uciekać, jednak wiedzieli że razem nie dadzą rady się przemknąć, nawet używając tajnego przejścia. Musieli się rozdzielić, przerażała go ta myśl, jednak nie było innego wyjścia. Jak się okazało, agresorzy byli szybsi, 2 lwy już na nich czekały. Jego matka zdążyła powiedzieć tylko "uciekaj" i rzuciła się na nich z kłami i pazurami. Niewiele myśląc mały Kayaba zaczął biec przed siebie ile sił w nogach nie oglądając się za siebie. Po kilku tygodniach zmęczony i wygłodniały upadł nie mogąc się podnieść. Obudził się w innym miejscu, ten który go uratował nazywał się Tatsiki. Jak się okazało był samotnikiem i to nie pierwszym lepszym. Tatsiki świetnie potrafił polować, znał się na rzemieślnictwie oraz medycynie. Początkowo nie chciał pomagać małemu gdyż uważał że każdy musi sobie radzić sam. Z czasem jednak okazało się że wspólnie bardzo dobrze się dogadują i postanowił go szkolić. Kayaba niestety nie miał w ogóle talentu do medycyny więc skupili się na rzemieślnictwie i polowaniach. Pokazał mu gdzie znajdować składniki i jak z nich wyrabiać pancerze i broń, a także torby i liny. Nauczył go jak wykorzystywać zwinność na swoją korzyść by nie dać się trafić byle silniejszemu roślinożercy. Niestety nic nie trwa wiecznie i gdy mały osiągnął dorosły wiek pustelnik stwierdził że czas się rozstać, Kayaba nie chciał go opuszczać gdyż się bardzo do niego przywiązał. Jednak czuł od dawna że jeszcze ma coś w tym świecie do udowodnienia, więc pożegnali się, podziękował za wszystko i ruszył w drogę aż zawędrował do nieznanej mu krainy.

Akcept
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghalib
Posty: 14
Gatunek: lew afrykański (tsavo)
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 19 sie 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 40
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: ja, tło: Disney
Kontakt:

#248

Post autor: Ghalib » 19 sty 2020, 20:56

Imię: Ghalib, jest to imię, które oznacza zwycięzcę
Wiek: pół roku (urodzony 19.08.2019)

Wygląd: Dość duży lwi chłopaczyna, ot wyrostek, który całkiem przyzwoicie rośnie. Proporcje właściwe dla półrocznego lwiątka. Poza tym jest ciemno umaszczonym osobnikiem o jaśniejszym pysku, podbrzuszu, piersi i łapach. Oczy ma turkusowo błękitne i chłodne. Futerko na czole i kościach jarzmowych jest dość kosmate i figlarne choć nie widać jeszcze zaczątków grzywy.

Charakter: Można śmiało powiedzieć, że to krnąbrny łobuz, który ceni sobie niezależność a w grupie kolegów próbuje rządzić. Taki typ, który lubi aktywną zabawę w szarpanie i kuksańce a potem nie chowa zbytnio urazy. Nie to, że nie stać go na żadną refleksję po prostu nauczono go nie przejmować się zbytnio tym na co nie ma się wpływu.
Nie jest pozbawiony talentów a zwłaszcza posiada dar do bójek. Umie wygrywać choć ciężko mu przychodzi znoszenie porażek. Jest ambitny a jego największym wzorem zawsze był jego ojciec, przywódca stada i największy wojownik jakiego znał - Bato. Poza tym bywa dość nieokrzesany, nie uczono go zbytnio manier bowiem tam gdzie się wychował wyznawano siłę i spryt.

Historia: Cóż rzec? Nie należy do najprzyjemniejszych zważywszy wiek tegoż malca. Spędził wśród swej rodziny jedynie kilka miesięcy. Matka była przekochaną lwicą a ojciec, tak jak wcześniej było wspomniane, był przywódcą stada i wojem. W małym stadzie, krótkich grzyw panowała surowa dyscyplina. Kto był słaby - musiał umrzeć. Nikt nie uskarżał się na ten porządek rzeczy bowiem życie życie tych agresywnych lwów do łatwych nie należało. Nic jednak nie jest w stanie przygotować nawet tak zahartowanego stada na klęskę żywiołową. Pewnego wyjątkowo upalnego dnia busz zajął się ogniem co doprowadziło do potężnego pożaru. Młodzieniec uszedł z życiem razem z matką, która jednak zmarła niedługo potem. Po prostu udała się na polowanie i już z niego nie wróciła. Młody musiał więc ruszyć w dalszą drogę sam.

Statystyki: S: 45 | Z: 40 | P: 35

Akcept

Awatar użytkownika
Kawaida
Posty: 2
Gatunek: Krokuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 12 paź 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 25
Zręczność: 70
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Baza: oCrystal || kolor: Askari
Kontakt:

#249

Post autor: Kawaida » 20 sty 2020, 0:34

KRZEPA: 25
ZRĘCZNOŚĆ: 70
PERCEPCJA: 30


Kawaida zawsze była słabowita. Poza tym uchodziła za dziwaka. Chociaż w świecie forumowych realiów nikt tego tak nie nazwie, ona jest chimerą. Pewnie przez to los poskąpił jej siły i krzepy, czyniąc zdaną na innych... By nie wylecieć zatem ze stada, które pozwoliłoby jej przeżyć szkoliła swoje całkiem sprawne palce u mieszkającego po sąsiedzku goryla. Nauczył ją zrobić użytek ze zwinnych łapek, pokazał jak z niczego stworzyć coś wartościowego, opowiadał o surowcach i sposobie ich przetwarzania. Jej pierwsze próby stworzenia nawet prostych wyrobów wychodziły miernie, ale ona się nie poddawała. Bała się po prostu, że stado uzna ją za słabe ogniwo i się jej pozbędzie, by ratować silniejszych, mających większą szansę na przetrwanie.
Pewnego dnia udało jej się stworzyć całkiem niezły pancerz ze skóry powalonego młodego gnu. Co prawda patrzyli na nią jak na debila bo zamiast jeść postanowiła zdobycz oskórować, jednak uznawano ją za dziwną więc nikt się tym nie przejął. Gdy zaś zaprezentowała w pełni samodzielnie wykonany pancerz przywódcy stada - zyskała tytuł stadnego rzemieślnika i gwarancję nietykalności. POznali się na skarbach, jakie mogła im zaoferować.

Kawaida wywodzi się z krainy znajdującej się hen hen za Zachodnią Koroną. Jej stadko zamierzało poszukać nowym ziem, trafiając w końcu na pasmo górskie. Postanowili je pokonać w nadziei, że po drugiej stronie znajdzie się nowy raj. Dlaczego taki krok? Z poprzednich żyznych ziem przepędziło ich stado lwów, które postanowiło przejąć teren na własność. Hieny nie zamierzały wchodzić im w drogę, bo i tak znana im była przepowiednia głosząca, że niebawem ziemie staną się jałowe, zwierzyna umrze lub odejdzie.
Niestety podczas przeprawy hien ze szczytów zeszła lawina, rozdzielając stado na mniejsze grupy. Gdyby nie liny, które skręciła z pomocą goryla nieco wcześniej, z pewnością zmarłoby o wiele więcej krokut. Pech jednak chciał, że ona się oddzieliła, z trudem opuszczając góry po ich wschodniej stronie. Rzemieślniczka z całą pewnością postara się odszukać jakieś gotowe ją przyjąć stado.

Kawa jest nieco nieśmiała i łatwo ją speszyć np. komplementem. Jednak nie zmienia to faktu, że jest pewna siebie i jeśli się uprze na osiągnięciu celu, zrobi wszystko by tak się stało. Uprzejma i serdeczna, nieco niechętnie nastawiona do dużych kotowatych, chociaż nie jest to otwarta niechęć a raczej skrywana wewnątrz niej.

Akcept

Awatar użytkownika
Tabiri
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 4
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 21 lis 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 20
Zręczność: 40
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: własne
Kontakt:

#250

Post autor: Tabiri » 21 sty 2020, 20:00

Tabiri, zdrobniale Tabi, Abi, albo TyMałyGryzoniu. Nazwana na cześć starożytnej egipskiej księżniczki, córka Geba i Nut; zamierza zostać wojownikiem jak tata, myśliwym jak mama albo faraonką jak faraon, jeszcze nie zdecydowała. Jest bardzo przylepna i towarzyska; lubi słuchać opowieści, i czasem próbuje układać własne.
W zasadzie trudno ją upilnować w miejscu (chyba, że ma zajęcie).
Kiedy dorośnie zapewne będzie mniej postrzelona, a bardziej stonowana i odpowiedzialna.
Nieodrodna córeczka tatusia i jego wielka fanka (jest przekonana że jest najdzielniejszym lwem ever), odziedziczyła po nim bazowe ciemnoszare ubarwienie i puchatość - z tym że u niej szarość przechodzi stopniowo przez jaśniejsze odcienie aż do białego na łapkach i pędzelku ogonka.


Statystyki
Krzepa 20
Zręczność 40
Percepcja 30

Akcept
Obrazek

Odpowiedz

Wróć do „Niezbędnik”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość