Newsy
  • 27.11.20
  • Został jeszcze tydzień na przysłanie prac na Secret Santa. Termin upływa 5.12
  • 20.11.20
  • Mamy już nocny styl
  • 16.11.20
  • Audycja z Nuzirą jest już gotowa do odsłuchania na YT
Fabuła
  • Ciężki poród
  • Sekhmet, księżniczka nieistniejącej już Oazy, jest w ciężkim stanie. Czy uda się uratować ją i jej potomstwo?
  • Na ratunek królowej
  • Ciężko ranna Lyanna pojawiła się z dala od rodzinnego stada. Z pomocą ruszył jej dawny przywódca Szkarłatnych.
  • Problemów Szkarłatnych ciąg dalszy
  • Tajemnicze wydarzenia w Dolinie Wichrów. Czy po nich SG otworzy szkołę pływania?
  • Ucieczka Lwioziemców
  • Stado uciekło spod Lwiej Skały aby szukać bezpiecznego schronienia na Sawannie. W tym czasie główny stadny szaman został porwany
  • Szkolenie na złola
  • Młody lew został przekabacony na ciemną stronę mocy
  • Koniec Oazy
  • Pustynia opustoszała, gdy stado Faraona odeszło w zapomnienie
  • Intruzi w MB
  • Na terenie Mrocznego Bractwa pojawił się Berko, oferujący młodym wielką moc.
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Zapisy

Jeśli właśnie zaczynasz swoją przygodę z forum, tutaj odnajdziesz wszystkie informacje niezbędne do rozpoczęcia gry oraz zapisy.
>ZAPISY<

Awatar użytkownika
Chimp
Posty: 21
Gatunek: wojownik zbrojny
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 20 sie 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 45
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: disney i jestem mistrzem photoshopa xD
Kontakt:

Re: Zapisy

#331

Post autor: Chimp » 04 paź 2020, 22:07

Chimp bywa mocno rozchwiany emocjonalnie, odczuwając najmniejsze drobiazgi często z zwiększoną siłą, i nie chodzi o smutek, lecz raczej złość. Zdaje się, jakby posiadał zbyt wiele goryczy, zazdrości i nienawiści. Bywa bardzo opryskliwy i niesympatyczny, często zwraca na siebie uwagę i nietaktownie wyraża swoje opinie.
Jest porywczy, przez co potrafi wpakować się w niemały problem, w dodatku łatwo go urazić.
Jest bystrym, inteligentnym ptakiem, mimo to często jego ambicje przewyższają aktualne umiejętności i poziom wiedzy- nieświadomie dąży do bycia najlepszym w wielu dziedzinach.

Klan Chimpa nawiedziło rzadko spotykane wydarzenie. Całkowite zaćmienie Słońca. Dość powiedzieć, że było to naprawdę dramatyczne wydarzenie. Ogólna panika wśród ptaków w końcu nie jest to coś, co widują one często. Jedną z lepszych rzeczy, jakie z tego wyszły to brzdąc Chimp, który przyszedł na świat właśnie w tej chwili. Najgorszym z tego wszystkiego był fakt, że jego przepowiedzianym przeznaczeniem przez szamankę został przeklęty żywot samotnika, tak więc matka zostawiła go w cudzym gnieździe, licząc, że ktoś przygarnie Chimpa wychowa na silnego wojownika. Jednak przez jakiś czas miał tylko rodziców zastępczych, albo raczej po prostu opiekuna, które jego karmił, by ten nie padł z głodu. Nie miał rodzicielskiej opieki... do czasu. Właśnie po dwóch miesiącach przygarnęła go Yowan, chcąca otoczyć Chimpa dobrą opieką, bez względu na jego dziwne okoliczności przyjścia na świat.
A co dalej się z nim zadziało? Chimp od zawsze był niezwykle miły i kochany, szybko zaczął zaprzyjaźniać się ze swoimi rówieśnikami i nie tylko. Nigdy nie chciał być centrum uwagi, ale wciąż nim się stawał, głównie przez swój charakter. Kiedy tylko zaczął rozumieć co do niego mówią wiedział, że porównują go do jego ojca. W końcu był na niego tylko jeden kandydat, ześwirowany do reszty Mikeea. Najpierw się tym nie przejmował, zamiast tego trzymał się przyszywanej rodziny, lecz w końcu przyszedł czas konfrontacji z prawdziwą rodziną..
Z ojcem było zdecydowanie gorzej. Chimp był już podrostkiem, gdy zdecydował się na rozmowę z nim. Zdecydowanie nie spodziewał się, że przybierze to tak makabryczny i dziwaczny wyraz. Pewnego dnia wyszedł do dżungli i zaczął się za rodzicielem rozglądać. Znalazł go dosyć szybko, gdy rodzic postanowił rzucić mu się do gardła. Tylko dzięki wyuczonej czujności uniknął ciosu. Był przygotowany na kolejny cios i gotowy się bronić, tamten jednak tylko stanął i przypatrzył mu się dokładnie. Stali tak przez chwilę, oboje mieniąc się w słońcu, lustrując się czujnymi, ale słabymi spojrzeniami. W końcu Mikeea napisał coś na piasku. "Prorok" i strzałka w dwie strony. W stronę swoją i Chimpa. Młody tak się przeraził, że uciekł od razu, goniony śmiechem ojca.
Potem głównie szlajał się wokół zwiadowców, to od nich nauczył się obu swoich atutów. Z paroma starszymi wyrobił sobie nawet ok relację, chociaż to nic specjalnego. Gdy tylko mógł oficjalnie wyruszył na własną pielgrzymkę, aby zebrać wiedzę, doświadczenie i powrócić do klanu kiedy przyjdzie odpowiedni czas.

35 krzepy
45 zręczności
45 percepcji

Akcept.

Awatar użytkownika
Jioni
Posty: 38
Gatunek: Gepard
Płeć: Samica
Data urodzenia: 21 kwie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 31
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Własne/DemiReality (lineart)
Kontakt:

#332

Post autor: Jioni » 05 paź 2020, 13:11

Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 40

Historia:

Spytana o swą przeszłość z całą pewnością nie zacznie żadnej opowieści o godzinach spędzonych na zabawach w dzieciństwie, licznych przygodach, jakie przeżyła jako nastolatka, ekscytacji związanych z pierwszym polowaniem, czy też pełnej wzruszeń pierwszej miłości. Dlaczego? Ponieważ nawet jeśli cokolwiek z tych rzeczy miało miejsce w jej życiu, zwyczajnie ich nie pamięta.

Jej najwcześniejszym wyraźnym wspomnieniem jest obudzenie się z widokiem kilku par wlepionych w nią oczu należących do bandy pawianów. Wszystko przed tym jest dla niej wielką niewiadomą. Jedynie czasem, jest w stanie przywołać jakieś mgliste wspomnienia wypełnione chłodem, strachem, szumem wzburzonej wody i nawołującymi głosami, które wydają jej się jakoś znajome, lecz nie jest w stanie zrozumieć ich słów. Z biegiem czasu coraz mniej jest pewna, czy zdarzyło się to naprawdę, czy może było jedynie złym snem.

Wróćmy jednak do pierwszego zdarzenia, które pamięta dokładniej. Ocknęła się nagle, otoczona przez małpy, z których jedna niebawem poinformowała ją, że pawiany odnalazły ją ranną i nieprzytomną na brzegu rzeki. I że gotowe były pomóc jej wrócić do zdrowia, ale nie za darmo i po odzyskania sił zobowiązana będzie zostać z nimi i również odwdzięczyć się pomocą.
Jak wyjaśnił jej rozmówca, małpia banda trudniła się przede wszystkim rzemieślnictwem i handlem swymi wyrobami. Mimo wszystko ich życie nie należało do łatwych. Wielokrotnie już się zdarzyło, iż tych, którzy oddalali się od grupy czy to w celu poszukiwania surowców, czy też załatwiania interesów spotykał tragiczny los. W okolicy grasowali bowiem bandyci, którzy najwyraźniej upatrzyli sobie małpy za swój główny cel. Którym ona, jako zwinny i szybki gepard z pewnością będzie w stanie szybko i sprawnie umknąć. W zamian za udzielenie tej dość ryzykownej przysługi zyska miejsce wśród małpiej bandy, własne miejsce, które będzie mogła nazwać domem oraz, jeśli sobie tego zażyczy, również możliwość nauki u jednego z najlepszych małpich rzemieślników.
Samica przystała na ten układ, głównie z wdzięczności wobec małp, że nie zostawiły ją samą na pastwę losu.
Spytana o imię przedstawiła się jedynym, jakie pamiętała, choć nie miała pewności, czy na pewno należy ono do niej. Jioni.

Kolejne miesiące przebiegły zgodnie z planem. Pod okiem pawianów wróciła do zdrowia i mogła zająć się wywiązywaniem się ze swojej części umowy. Od tamtej pory towarzyszyła pawianom ruszającym na wyprawy po surowce, by w miarę konieczności być gotową szybko z nimi umknąć bądź też odwrócić uwagę bandytów od towarzyszy. Pełniła również funkcję dostarczyciela, nieraz udając się i z gotowymi wyrobami z dala od jej teraźniejszego domu, by tam je sprzedać. Na szczęście małpy były na tyle uczciwe, by dzielić się z nią zarobkiem.
Niejednokrotnie była zmuszona uciekać, przedzierać się przez niebezpieczne okolice, czy sprytnie wydostać się z pułapki. Raz udało jej się nawet i pozbyć kilku ścigających ją hien - bandytów, wabiąc ich nad skraj niebezpiecznej przepaści. Zwinna gepardzica zdołała w ostatniej chwili zmienić kierunek biegu, lecz nie można było tego samego powiedzieć o jej prześladowcach, którzy runęli w przepaść. Trzeba przyznać, że mimo tego, iż mowa tu była o zbirach, którzy niejedno mieli na sumieniu, świadomość, że przyczyniła się do ich śmierci wywołała w jej sercu jakieś nieprzyjemne ukłucie.

Niemniej pawianom bardzo to zaimponowało. Spytano ją, co chce w zamian za swój wyczyn. Ona wówczas podeszła do jednego z najlepszych rzemieślników i poprosiła o naukę. Ten się zgodził, w końcu na początku ich współpracy zakładano taką możliwość. Od tej pory miała stać się kimś więcej, niż tylko chłopcem na posyłki i, jeśli oczywiście sobie poradzi, stać się ważniejszą częścią małpiej społeczności.
Początkowo nauki szły jej dość topornie, bowiem brak chwytnych łap, jakie posiadały małpy okazał się niejako problemem. Jednakże dość szybko nauczyła się, jak zastępować je zębami i pazurami. Dokończyła więc szkolenie w zamierzonym czasie, stając się pełnoprawną rzemieślniczką. Co prawda daleko jej jeszcze do mistrza, lecz jest na całkiem dobrej drodze.

Jednakże dotychczasowy spokój skończył się nagle i boleśnie. Pewnego razu, gdy wracała z kolejnej wyprawy powitały ją wrzaski od strony małpiego obozu. Okazało się, że rozbójnicy, zapewne wściekli za swe wielokrotne niepowodzenia, postanowili zaatakować grupę pawianów znienacka, powybijać kogo się da i ukraść łupy. Jioni i jej towarzysze rzucili się na ratunek. Gepardzica skoczyła na pierwszego z brzegu bandytę - pokrytego bliznami szakala, popychana złością i strachem o swych przyjaciół. Zdołała odgryźć mu ucho zanim jego towarzysze mu nie pomogli, spychając samicę z grzbietu psowatego. Próbowała walczyć, lecz nie miała szans z licznym wrogiem. Koniec końców zmuszona została do ucieczki.

Biegła na oślep, z łzami w oczach, opłakując swych niedawnych przyjaciół. Wiedziała, że wiele pawianów zginie, nieliczny uciekną precz, a ich dotychczasowy dom zostanie splądrowany. Przerażona i wściekła na siebie, że nie zdołała nijak im pomóc, podążała przed siebie dopóki łapy nie odmówiły posłuszeństwa. Potknęła się wówczas i padła boleśnie na ziemię, turlając się z dół jakiegoś porośniętego drzewami pagórka. Gdy wreszcie się zatrzymała i podniosła głowę ujrzała na horyzoncie skałę. Skałę w tej krainie znaną jaką Lwią. Z jakiegoś powodu wydała jej się ona dziwnie znajoma, wywołała lawinę dziwnych, nieznanych jej do tej pory, mglistych wspomnień. Choć nie była do końca pewna, czy były to prawdziwe wspomnienia, czy też jakieś przypadkowe fragmenty jakiegoś snu bezwiednie wstała i ruszyła w tamtą stronę, gnana jakimś trudnym do wytłumaczenia przeczuciem...

Wygląd:

Dość standardowo umaszczona gepardzica, o złocistej, podszytej delikatnie bielą sierści usianej drobnymi cętkami. Również typowa dla tego gatunku zgrabna, lekka sylwetka. Smukłe łapy być może są nieco dłuższe, niż u przeciętnego geparda, co czyni ją nieco wyższą od części pobratymców. Drobny, delikatny pysk z czarnym nosem i dużymi oczami o jasnej, różowawej barwie.
Zawsze porusza się żwawo i z gracją, a podczas biegu z zatrważającą szybkością, tak, że zdawać by się mogło, iż jej zgrabne łapy ledwie muskają powierzchnię ziemi.

Ozdoby:

Jioni nosi na szyi prosty naszyjnik z rzemienia i kawałka drewna, z którym się nie rozstaje. Pośrodku drewnianego odłamka widnieje odciśnięty przy pomocy czerwonego barwnika ślad jej własnej łapy. Jeśli ów z jakiegoś powodu się zmyje, czy wyblaknie, samica przy najbliższej okazji będzie starać się go poprawić. Jest to tak zwany "Znak Zręcznej Łapy" i w małpiej grupie, w jakiej spędziła sporą część życia był on oznaką rzemieślnika. Dla gepardzicy stanowi on jedyną pamiątkę po dawnych przyjaciołach, dlatego bardzo o niego dba i robi wszystko, by przypadkiem go nie stracić.

Charakter:

Na pewnym etapie swego życia wskutek nieszczęśliwego wypadku samica straciła pamięć, tak więc teraz, kiedy po przekroczeniu granic krainy tak wiele rzeczy wydaje się z jakiegoś powodu znajomych, często czuje się strasznie zagubiona. Oprócz tego jest istotą o dobrym sercu, bardzo honorową i skłonną do poświęceń. Niestety wiąże się to też z faktem, iż często za dużo od siebie wymaga, za dużo sobie wyrzuca i za często o wszystkich się martwi. Jest sprytna i odważna, nie boi się podejmować ryzyka, no, chyba, że jej czyny mogłyby zaszkodzić komuś innemu. Zazwyczaj automatycznie stawia się w roli obrońcy, czy opiekuna.
W głębi duszy pragnie dowiedzieć się czegoś o swej przeszłości i rozwiązać zagadkę tych wszystkich dziwnych wspomnień. Jak również uwolnić się wreszcie od ciążącego jej poczucia winy, jakie odczuwa, gdyż nie zdołała pomóc swoim dawnym przyjaciołom.

... i tutaj oczywiście też.

Awatar użytkownika
Abedi
Posty: 7
Gatunek: Szympans
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 19 maja 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 35
Zręczność: 50
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: Debbie Clark
Kontakt:

#333

Post autor: Abedi » 06 paź 2020, 22:53

Krzepa:35
Zręczność:50
Percepcja:45


Abedi wychowywał się tylko z matką. Ojca nie poznał i z tego co słyszał był niezłym łajdakiem. Dlaczego? Otóż podobno, gdy matka powiedziała, że jest w ciąży, jego kochany tatuś zostawił ją z całym tym szajsem. Dlatego też wychowywał się tylko z nią. To ona pokazała mu jak funkcjonować w tym świecie. Miał parę przygód w dzieciństwie, ale raczej był spokojnym dzieckiem, nie sprawiał kłopotów, nie wplątywał się w kłopoty, ani nie był również domagającym się dużo atencji dzieckiem. Zawsze starał się pomagać matce, bo wiedział jak to jest dla niej trudne wychowywać sama dziecko. Dorastał i dorastał, aż dorósł do wieku, gdzie musiał opuścić dom. W końcu pisklak kiedyś musi wylecieć z gniazda. Nie wiedział co ze sobą zrobić, więc postanowił zwiedzić świat. Podróżował przez cały kontynent, poznał wiele wspaniałych zwierząt, aż pewnego razu dotarł na lwią ziemię. Nigdy jeszcze nie dotarł, aż do tak bogatego w rejony miejsca. Zawsze zwykle, były to wielkie zalesione tereny, albo równie duże opuszczone bez żadnego skrawka zieleni. Postanowił więc zostać tu, bo czuł, że to jego miejsce. Zaczął zagłębiać się w dany rejon kontynentu. Poznawał obyczaje stad, spotkał wiele wspaniałych osobistości i odwiedził wiele niezwykłych miejsc. Tak więc pewnego dnia dotarł do stada, pawianów. Wiele z nich była bardzo fajnymi małpami, ale również większość z nich nie miała ciekawej historii, lecz jeden pawian był inny niż reszta. Miał bardzo podobna historię do Abediego i był dobrym rozmówcą. Pewnego razu jedna rozmowa, przybrała dość ciekawy temat, a mianowicie profesja, jaką wykonywał pawian. Było to rzemieślnictwo. Im więcej małpa opowiadała, o zawodzie, tym bardziej ciekawiła ona Abediego. Postanowił więc spytać się skromnie czy pawian może nie mógł by nauczyć go rzemiosła, a ten się zgodził. Tak właśnie uczył się tkać, przeplatać, o surowcach i tym gdzie występują, lecz nauka nie trwała zbyt długo. Stado zaczęło zmierzać w złym kierunku, zamiast grupy, która kiedyś tętniła życiem, utworzyła się sekta. Abedi postanowił więc odejść zanim było za późno i powrócił do swojego podróżowania.

Abedi jest osobą żadną przygód, ciekawską i dość odważną. Jest bardzo pomocny i wychodzi założenia, że każda osoba jest równa. Dość opanowany, natomiast gdy ktoś go mocno wkurzy, może rozwalić wszystko wokół siebie. Wstydzi się troszkę tego i nad tym pracuje. Nie boi się podchodzić do ludzi. Jest szczery, aż do bólu.

Wygląda ok.

Awatar użytkownika
Kiroho
Posty: 33
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 06 wrz 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55
Duch: 50
Autorzy obrazków: R.Duroska.Kolory ja. Pozw. od Malaika4 Lioden, WOW

#334

Post autor: Kiroho » 14 paź 2020, 22:38

Krzepa: 40
Zręczność: 55
Percepcja: 55

Obrazek
Historia: Stado inne niż większość, możnaby rzec iż właściwie tamtejsze lwice żyją w formacji podobnej do gildii, której to przewodziła najstarsza i najmądrzejsza z nich, mniej liczne samce zaś pełnią wyłącznie rolę straży, bez prawa głosu w obradach najwyżej rady.
Mniej utalentowane lwice zostają łowczyniami, bądź rzemieślnikami, zaś te w których duszy zagnieździła się święta iskra szkolone są od ukończenia sześciu pełnych księżycy na znachorki, bądź szamanów.
Natura bliska jest ich sercu, szczególną opieką i czcią otaczają stare drzewa, gdyż wierzą że to w nich dobre dusze przodków mogą znaleźć schronienie na tym świecie jeśli wciąż nie są gotowi by zasiąść pośród gwiazd z resztą. Co więcej w wierzeniach tych lwic jest i miejsce na niegodne tego zaszczytu dusze, głęboko pod ziemią w mroku, ogniu i duszącym dymie odbywają pokutę za zło które wyrządzili na ziemi. Miejsca w których znaleźć można gejzery bądź wulkan stanowią bramę do tych zaświatów i w trakcie medytacji szaman na wysokim poziomie jest w stanie oddzielić od ciała duszę by udać się do tego świata, jest to wyjątkowo niebezpieczne, gdyż złe duchy przyciąga życie i z chęcią pożarłby one energię kogoś żywego.

Teraz o samej Kiroho.
Lwiczka przyszła na świat w przedostatnim kwartale roku, jej matką jest jedna z wyższych kapłanem Aurora, ojcem zaś podróżnik Tazabana, który zawitał w osadzie niewiele wcześniej. Z początku patrzono nieprzychylnie na opasłego i leciwego samca, lecz szybko zdobył zaufanie kapłanek, a co za tym idzie solidne poparcie, a przynajmniej ochronę przed wykopaniem z ziem gildii w trybie natychmiastowym.

Urok osobisty i coś co tamtejsze lwice nazywają pokrewną aurą sprawiły że wpadł w oko Aurorze i dwie dusze złączyła więź, a owocem ich miłości stały się trzy śliczne i zdrowe kocięta. Od początku wiadome było że córki czeka kapłaństwo, obie bowiem obdarowane zostały iskrą, syn zaś w myśl tradycji stanie się obrońcą, bądź też z własnego wyboru ruszy w świat.
Przez pierwsze miesiące młode nabiera ciałka, rosły jak na drożdżach ciesząc oboje rodziców, poza drobnymi psotami pod postacią potłuczenia naczyń w świątyni, czy rozlaniem olejków nie spotkała ich żadna skandaliczna historia. Chociaż przez te pobite naczynia uszy Kiroho i Jowisz przez tydzień były czerwone.
Młode panny, gdy matka ruszała na duchowe pielgrzymki zostawały pod opieką ciotki będącej rzemieślnikiem o medycznej wiedzy, wtedy by małe nie psociły uczyła je jak wykonywać drobne wisiorki, czy pleść kosze, Jowisz zawsze grymasiła że to robota dla bardziej prostych lwic, Kiroho zaś bardzo chętnie pomagała cioci z ciekawością słuchając też jej opowieści. Kapłaństwo brzmiało fajnie, ale czemu poprzestawać tylko na jednej drodze? Zwłaszcza że w lot chwytała sploty i te wszystkie supełki.
Z szóstym księżycem przyszła pora na nauki pod skrzydłem najwyższej z kapłanek, co oznaczało mniej zabawy i więcej obowiązków.
Każdego ranka Aurora prowadziła lwiczki do świątyni, syn zaś zaczął nauki pod opieką ojca. Z początku była to teoria, nauka o ziołach i atrybutach, wprowadzenie do tajemniczego świata duchowego, część tychże lekcji odbywał się w plenerze, rolą szamana przeto nie jest siedzenie w świątyni na laurach, a pomaganie żywym i umarłym.
Dorastająca lwiczka wolne chwile spędzała dalej u ciotki szlifując rzemieślnicze umiejętności, ta zaczęła nawet zabierać ją na wyprawy po surowce by poznała też ich źródła, nie tylko zastosowanie.
Pierwsze torby które wykonała rozdała na jednej z lekcji, "każdy szaman powinien mieć gdzie chować swoje zapasy i narzędzie!"
Spryt i otwartość były jej atutami, za to była lubiana, ale i to prowadziło do zazdrości.
Jednej z starszych uczennic nie podobał się nowy pupil kapłanki, idealna że aż mózg piecze. Zawiść ta chociaż z początku niewielka stała się zapalnikiem dla dalszych mrocznych wydarzeń które miały znaczący wpływ na zmiany w charakterze Kiroho.

Mimo to udało się jej ukończyć szkolenie I została szamanem, mimo sukcesu przez panujące w stadzie zasady nie mogła zostać pełnoprawną kapłanką, żadna bowiem lwica, na której łapach spoczywa krew "siostry" nie może przebywać w świątyni.
Zdecydował się więc pomagać ciotce i podciągnąć w rzemieślnictwie oraz liznąć pod jej skrzydłem medycynę.

Ozdoby: W prawym uchu nosi kolczyk z niebieskimi koralikami. Poza tym wrodzoną, wielką ozdobą lwicy są jej piękne oczy.

Wygląd: Zgrabna lwica z ciałkiem w tych miejscach gdzie jest to oznaką zdrowia.
Kolor jej futra to szampanski róż, dziedziczony w pełni po matce. Oczy panny są jasnoniebieskie, zaś nos i poduszki łap różowe.

Charakter: Otwarta, ale w kaszę sobie nie pozwoli napluć, na pewno jest niezależna i cierpliwa. Chociaż siła nie jest jej atutem, to zna inne sposoby na wykończenie swojego przeciwnika, a potem jeszcze przeklnie jego duszę na 100lat.
Nie znosi idiotów, jest na tyle szczerą osobą że wprost powie komuś że nim jest. Można powiedzieć że jest to jej wada, czasem warto zachować pewne rzeczy dla siebie i ugryźć się w język.


Dobra, akcept już masz, tylko wypełnij jeszcze pole autorów obrazków.


... no i stado-ideał Datury w zapisie...
to się źle skończy :P

Rakoa
Posty: 3
Gatunek: Zając sawannowy
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 wrz 2018
Zdrowie: 95
Krzepa: 10
Zręczność: 30
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: Wikipedia
Kontakt:

#335

Post autor: Rakoa » 04 lis 2020, 18:52

Krzepa: 10
Zręczność: 30
Percepcja: 45

Obrazek
Historia: Jest zającem sawannowym nazwanym przez rodzinę Rakoa ku czci dawno zmarłego przodka. Prawdopodobnie jest jedynym zającem najemnikiem w krainie. Swoją sławę zawdzięcza zleceniu detektywistycznemu podczas którego odnalazł sprawcę kradzieży. Nie byle jakiego sąsiedzkiego złodziejstwa. Z pomocą zajęczych zmysłów Rakoa odnalazł sprawce, dzioborożca, i zaprowadził go przed oblicze sprawiedliwości.
Można wspomnieć o tym jak zajada się trawą i całą resztą zielska.

Ozdoby: Brak.

Wygląd: Nie odstaje od rówieśników.


Charakter: Odważny zając, który jest do wszystkiego dziecinny. Ma problemu z utrzymaniem powagi, gdy nie chodzi o jego własne lub czyjeś życie.
Zwykle energiczny, ale jak już zacznie się lenić to na całego i najlepiej na słońcu. Stara się patrzeć pozytywnie na świat. Jest chciwy oraz dość łatwo go przekupić, ale swoją godność ma i nie zrobi wszystkiego. Ma także swoją cenę jako jedyny w krainie zając najmnik o dobrej reputacji!
Jest przyzwyczajony do tego, że większość patrzy na niego z pogardą, ale zbywa to machnięciem łapska.




Ciekawostki:
- Kocha ryby i ogólnie wodorosty, ale świeże, nieobrobione w jakiś sposób, bo inaczej będzie marudzić. Nawet sól jest bleh!
- Uwielbia błyskotki i drogie rzeczy
- ...i uwielbia też kolekcjonować te drogie rzeczy!



Statystyki w porządku natomiast jeśli chodzi o zapis... no trochę go mało. Na pewno nic więcej nie wymyślisz...?

Teraz lepiej. Tylko, w ramach ciekawostki, przypomnę że zające ryb nie jadają. :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Liwo
Posty: 2
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 lip 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#336

Post autor: Liwo » 10 lis 2020, 11:32

Obrazek
"Wiedźma! Łapać wiedźmę!
Co noc śni mi się ten sam koszmar, każdy dzień żyje w strachu przed prześladowcami. Nie potrafię długo zostać w jednym miejscu, to obawa przed przeszłością wciąż mnie gna ku temu by się stale przemieszczać."

Senea mieszkała na wzgórzu w wielkim drzewie, w którego pniu była ogromna wnęka służąca za jamę. Nieznane jej były obycia czy zagwozdki polityczne graniczących z pagórkiem przeróżnych stad, wychowywała ją babka i matka. Rodzicielka przygotowywała ją do życia i kontynuowania ich tradycji najlepiej jak umiała. Senea od początku była uczona pisma runicznego, mowy oraz umiejętności czytania ze starej księgi, która była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wszystko po to by przygotować ją do nauk szamanizmu, przez innych określanych jako czary.

Obrazek
"Przychodziły różne zwierzęta, stare i młode, często schorowane. Prosiły o urodzaj, lekarstwa czy odprawienie ceremonii oraz pochówku by dusza mogła spocząć w pokoju i nie nękać swą obecnością żywych. Widziałam wdzięczność na ich pyskach oraz skromne podarki za udzielenie pomocy. Dlaczego w takim razie obrócili się przeciwko nam?"

Nauk szamanizmu, nie ukończyła, nauczona zaledwie podstaw lwica musiała pożegnać się ze wszystkim co było jej znane. I z osobami, które darzyła miłością.

"Czasy się zmieniają, wiara w dawne wierzenia odchodzi w niepamięć a jednak susza, która nie przemijała dała o sobie znać wszystkim. Nastały konflikty, brakowało żywności oraz wody. Kogoś trzeba było za to obwinić, tą klątwę przypisano nam..."

"Pamiętam ten żar gdy palono nasz dom, skwierczące strony księgi z zapiskami. Swąd przypalonej sierści, duszącą mieszankę ziół. Matula kazała mi uciekać i nie odwracać się za siebie, stanęła w mojej obronie dając mi tym samym czas. Biegłam ile sił miałam w łapach, płuca paliły żywym ogniem, zanim wbiegłam w gąszcz dorwała mnie jakaś starucha, poszarpała uszy. Udało mi się jednak oswobodzić i uciec w plątaninę gęstych zarośli a potem na bagna. Nawet tam ziemie były suche i popękane, pościg za mną trwał. Pewnie wierzyli, że klątwa przeminie wraz ze spaleniem wszystkich czarownic. " Obrazek Czując się zagubiona i zdezorientowana, starała się przetrwać. Nie chciała by poświęcenie jej matki i babki poszło na marne, nie afiszuje się ze swoimi umiejętnościami. Przybrała inny przydomek, będzie chciała odbudować rodzinne tradycje. Przed tym czeka ją jeszcze długa droga.

Wygląd:
Kremowo-brzoskwiniowa sierść, trzy białe znaczenia pod oczami oraz dwie plamy na poszarpanych uszach. Biały pędzel ogona oraz przednich łap paliczki. Zielone oczy z ciemna obwódka dookoła nich oraz brązowy nos. Pysk jak i brwi lekko rozjaśnione.

Obrazek
Krzepa: 30
Zręczność: 60
Percepcja: 60


Gut

Awatar użytkownika
Skadi
Posty: 9
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 08 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 30
Zręczność: 55
Percepcja: 65
Autorzy obrazków: lineart: linhagen
Kontakt:

#337

Post autor: Skadi » 22 lis 2020, 19:28

"Idealny świat nie potrzebowałby bogów.
Lecz nawet w raju istnieją święci."

Bardzo, bardzo dawno temu, gdzie nie istniało nic, nawet pustka, była myśl. Trudno powiedzieć nawet czym była myśl, bowiem nie istniał ani czas, ani przestrzeń z której mogła się narodzić. Nie było nikogo, kto mógł nieświadomie potwierdzić jej istnienie, ani zaprzeczyć. Ale stare korzenie wszechrzeczy mówiły, że myśl była zgliszczami, tym, co się zostało. A ponieważ myśl była jedynie informacją, nie mogła powiedzieć skąd, kiedy, ani dlaczego. I choć każda myśl zdaje się mieć swojego twórcę, to takiej informacji myśl w sobie nie miała. Myśl miała jednak w sobie coś znacznie prostszego, bardziej potrzebnego niż mogłoby się wydawać.
Myśl była informacją istnienia.
Myśl zapoczątkowała czas i przestrzeń, dwa warunki by mogło cokolwiek zaistnieć. Była nurtem, która toczyła się w nieskończoność. Niestety, jak wszystkie mierzalne rzeczy, była niedoskonała. A może miała w sobie tą niedoskonałość od zawsze? Z jej powodu myśl przechodziła zmiany, aż w końcu ukształtowała się z niej świadomość, która mogła potwierdzić swoje istnienie.
By móc to zrobić rozsiała się po całej przestrzeni tworząc cały świat jaki istniał. Jednak to nie wystarczało tej świadomości, zatem wykorzystała samą siebie, by stworzyć życie. Było takie samo jak ona, równie niedoskonałe jak myśl, która zapoczątkowała wszystko i splotła w nieskończoność.
Ich nazywamy pierwszymi dziećmi. Istniały, miały taką samą moc twórczą, ale były niekompletne. Mimo wszystko, nie potrafiły zrobić nic więcej niż sam ich twórca. Dlatego też świadomość, która istniała jakby od zawsze, zaczęła się uczyć. Widząc swoje dzieci, wykształciła pragnienie, znane jako pierwsze uczucie, z którego powstały wszystkie inne uczucia, które znamy. Z tego pragnienia, zostało stworzone życie jakie znamy. Rozsiane po całej przestrzeni były pozbawione tego co pierwsze dzieci, ale za to zostało w nich tchnięte coś, co nazywamy losowością. Cel ich istnienia był niejasny i skończony, ale miały moc zmieniania siebie i swojego otoczenia. Drugie dzieci podjęły się zmiany co im przyszło do ich myśli, rozwijając swoje istnienie i próbując go doprowadzić do stanu w jakim powinny być, czyli tego jakie reprezentowała świadomość.
Wtedy też narodziło się drugie najsilniejsze uczucie nam znane, czyli strach. To on doprowadził do różnic między świadomością, a ich dziećmi i pomiędzy nie. Strach doprowadził do nienawiści, która rozwinęła mądrość, by móc jej przeciwdziałać i tak dalej.
Świadomość ze strachu jakiego się nauczyła zamknęła się na świat, który się z niej narodził. To miejsce było nieosiągalne ani dla duchów, ani żywych istot. Na wszelki wypadek, przed zniknięciem oddzieliła dzieci od siebie, by nigdy się nie połączyły i ją zniszczyły. Bowiem tylko świadomość, dzięki myśli wiedziała, że to było końcem, który zmusił ją do tego istnienia.


Lyn z zapartym tchem słuchała opowieści swojej babki aż do samego końca, w przeciwieństwie do innych lwiątek, które wolały zająć się zabawą niż mądrościami najstarszej szamanki w stadzie. Lyn wywróciła oczami, widząc jak jej dwaj bracia Varme i Tordenvær zdecydowanej bardziej wolą wojaczkę i ją właśnie uskuteczniają, gryząc się w udawanej bójce.
- Matoły - Mruknęła i wtedy została brutalnie (krew, flaki, śmierć za rogiem) zaatakowana przez jaśniejszego braciszka, który wykorzystał okazję i powalił biedną Lyn i złapał ją w morderczym uścisku, a jęzorem wymiętolił ucho.
Babka wstała i zaśmiała się pod nosem.
- Chyba skończymy innym razem drogie dzieci. - Po tych słowach wstała i odeszła, w tym samym czasie wkurzona Lyn wyswobodziła się spod tej małej żmiji. - Pajac jeden - burknęła w odpowiedzi.
Resztę tych i innych dni spędzali podobnie - we trójkę. Aż nie przyszedł czas naznaczenia. Bowiem cała trójka, narodzona podczas dużej i niebezpiecznej burzy była zarazem szczęśliwcami i dziećmi najwyżej postawionych osób w stadzie. I to nie byle jakiego, tylko żyjących w kamiennych budowlach, zbudowanych dzięki karkołomnej pracy kilku pokoleń rzemieślników. Fakt, że żyli w otoczeniu gór i dziczy z pewnością pomagał, większość "domów" była wykuta w kamieniu i przystosowana dzięki istnieniu jaskiń. Stado żyło w bliskim otoczeniu duchów, które, jak wierzyli, były pierwszymi dziećmi wszechstwórcy. Poza nim nie mieli innych bogów, ale podobną czcią otaczali przodków, którzy za życia dokonali istnych cudów, w obojętnie jakiej dziedzinie. Oni podobnież stawali się duchami, uosabiając jedną z emocji (podobnie jak duchy). Każdy przodek przynosił chwałę rodzinie z której się wywodził, podnosząc ją w drabinie społecznej.
Naznaczenie było rytuałem dostępnym dla każdego pokolenia, ale obowiązkowym dla tych urodzonych wyżej. Bowiem wierzono, że dzięki odpowiedniej krwi przekazywanej z pokolenia na pokolenie lwiątka mają największą szansę przeżycia. A polegał on na wpleceniu w dość bolesny sposób ducha w ciało lwiątka. Bowiem jak przepowiedziano, nastanie dzień, w którym duchy i żyjące stworzenia połączą się w jedno i dostąpią zaszczytu sprowadzenia na świat wszechstwórcy. Już nie wspominając o całej tej chwale i bogactwach.
Ona z całej trójki przeżyła. Jej duchem został Svyr - duch mądrości. Jego imię zostało zapieczętowane na tatuażach zdobiących ciało Lyn i od tej pory została oddana pod opiekę kapłanom, którzy mieli ją przygotować do tej roli. By ewentualne przeznaczenie się spełniło, jej duch musiał spleść się z duchem Svyra. Ale serce Lyn toczył żal po braciach i jej opiekuńczy duch miewał przebłyski stawania się tym, czego w jej stadzie się obawiano - duchem pychy. Co prędzej czy później sprowadziłoby na jej stado śmierć. Zatem nauczono ją mądrości przodków (szamaństwa), by jej umysł odciążył się od tych niebezpiecznych myśli. Zmieniono jej nawet imię na Skadi, patronkę szczytów górskich, by zapomniała o swoim dotychczasowym życiu.
Ale to tylko pogłębiło chorobę toczącą jej serce. Zadecydowano o wygnaniu dorosłej już Lyn, ale żeby jej niepotrzebnie nie gniewać, dano jej zadanie poszukania oświecenia daleko od domu. Spakowana w najpotrzebniejsze rzeczy ruszyła więc w nieznane.

Statystyki: K: 30 Z: 55 P: 65

Masz. Vade et luceat.

I swoją drogą, podoba mi się koncept. Tak pierwszej jak i drugiej część. :D

Awatar użytkownika
Ubasti
Posty: 2
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 30 lis 2020
Zdrowie: 100
Krzepa: 3
Zręczność: 7
Percepcja: 5
Autorzy obrazków: Ja, tło: Disney & Prince Voldy
Kontakt:

#338

Post autor: Ubasti » 25 lis 2020, 22:53

Córeczka Sekhmet, która jako jedyna z lwiątek przeżyła. Jest dość mała z powodu niedożywienia rodzicielki. Posiada ciemne, szare futerko w zimnych odcieniach i typowe dla królewskiego rodu złote znaczenia na pysku w okolicy oczu, ponadto została jakby posypana złotym brokatem. Oczy i ogonek ma po Sekhmet, z resztą jest do niej bardzo podobna. Charakter dopiero się ukształtuje, bo Ubasti siedzi sobie jeszcze w brzuszku mamusi.



Krzepa: 3
Zręczność: 7
Percepcja: 5

Pamiętaj o wpisaniu daty urodzenia
a kolorek dostaniesz po porodzie ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Shairi
Posty: 16
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 13 kwie 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Disney - mod. ja + Shantee
Kontakt:

#339

Post autor: Shairi » 28 lis 2020, 0:28

HISTORIA:

Shairi na świat przyszedł ponad pięć lat temu, daleko poza mapą naszej krainy. Syn wojowniczki i szamana z wyglądu wdał się co prawda w ojca, ale charakterem i umiejętnościami przypomina zdecydowanie o wiele bardziej matkę. Zawsze był dość muskularny i trenował od małego, żeby stawać się jak najlepszym w fachu. Mało kto wie, że tak naprawdę nigdy nie lubił się bić. Wiedział, że musi się szkolić by być w stanie obronić bliskich, gdy nadejdzie taka potrzeba. Zwłaszcza, że jego rodzinne stado od zawsze miało na pieńku z lwami, które nie uwzględniały żadnych świętości i dla głupich zachcianek atakowało innych, dla rozrywki.
Pech chciał że gdy napadli po raz ostatni (z punktu widzenia naszego bohatera) okazał się zbyt słaby aby odeprzeć atak. Napadł na jednego z rywali a ten kopnął go mocno, trafiając w łeb na skutek czego Sha stracił przytomność. Ocknął się dopiero w leżu nieprzyjaciół, którzy chcieli go przeciągnąć na swoją stronę. Głodzili go przez jakiś czas, próbując w ten sposób go złamać. Do teraz uważa, że tylko cudem udało mu się jakoś wymknąć pamiętnej nocy. A potem uciekł jak najdalej, bo strach nie pozwolił mu odwiedzić dawnego domu. Bał się tego co może tam zastać. A jeszcze bardziej bał się, że ocalali go znienawidzą.
Teraz po prawie czterech latach od ucieczki trafił tutaj i liczy, że w końcu uda mu się zająć miejsce gdzieś na dłużej.



CHARAKTER:

Nie lubi opowiadać o historii i jeśli już to robi, to po prostu zmyśla. Nie raz zdarzyło się, że pogubił się w tych swoich opowieściach przez co inni traktowali go po prostu jak mitomana i kłamczucha. Poza tym jednak jest lojalny tym, którzy zdobędą jego sympatię i szacunek. Jest wesoły, ale na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie mało sympatycznego i może trochę mrukliwego. Trochę trudno mu zaufać innym, ale kiedy to zrobi to jest bardzo wierny i oddany, gotowy własną piersią osłonić od ciosu. Nie przepada za bitkami i konfliktów raczej unika. Na ogół nie tchórzy, chyba że - patrz wyżej. Kiedy już się przełamie to okazuje się całkiem rozgadany.



APARYCJA:
Obrazek



STATYSTYKI:
K: 60 | Z: 60 | P: 30
Gut

Awatar użytkownika
Raúl
Posty: 6
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 lis 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: EmilyJayOwens

#340

Post autor: Raúl » 02 gru 2020, 19:16

historia : Raúl za młodu nie wpisywał się w kanon silnych i ambitnych lwów, co utrudniło mu dorastanie w dość rygorystycznym i bezwzględnym stadzie. Zasady polegały na eliminowaniu słabszych ogniw, a wykarmianiu tych najlepszych jednostek. System, choć okrutny działał bardzo dobrze. Stado nie było liczne, ale w krótkim czasie osiągnęło duży rozgłos w różnych zakątkach poza ich terenami. Cieszyło się swoją siłą i skutecznością w przejmowaniu terenów. Jednak nie byli w stanie pokonać pazurami wszystkie przeciwności. Problem głodu i brak pożywienia na ich terenach nie był nowością, ale ten stan z każdym następnym księżycem coraz bardziej się pogarszał. Do kryzysu przyczyniła się również susza. Raúl był synem brata władcy i ten fakt chronił go trochę przed selekcją w stadzie. Oczywiście nawet bez tej pomocy nie trafiłby do grupy na pożarcie, ale nie wychylał się przed szereg swoich rówieśników. Im bardziej musiało zależeć na przeżyciu, natomiast Raúl miał to zapewnione przez swojego stryja. To wystarczyło, żeby inne lwy się od niego odwróciły. Wraz z głodem przyszły też nowe zmiany, takie jak obalenie króla. Poddani uznali, że nie radzi sobie z problemem i dalej sprawa potoczyła się tak, że jeden z wojowników siłą zabrał mu władzę. Stan rzeczy pogorszył się jeszcze bardziej, w stadzie wybuchł chaos. Raúl wiedział, że to do niczego dobrego nie prowadzi i raczej już nic nie uratuje ich dawnej potęgi. Mógł tylko ratować siebie, dlatego uciekł jak najdalej od tych terenów i w ten sposób trafił na Lwią Ziemię.
charakter : Raúl dorastał w środowisku, w którym nie miał zbyt dużo do gadania i za każdy błąd musiał płacić. Był ignorowany i uciszany na każdym kroku, pozwalano mu jedynie na obserwacje z boku, albo od razu wrzucali na głęboką wodę. Z czasem coraz łatwiej dostosowywał się do różnych sytuacji, ale przez takie traktowanie zrobił się nieco nerwowy i obojętny. W trakcie swojej wyprawy na Lwią Ziemię pojawiła się w nim nowa cecha – ambicja. Poczuł potrzebę naprawienia samego siebie, a skoro dostał już szansę, zaczął stopniowo się zmieniać. Nie jest bezwzględną bestią jak większość lwów w jego byłym stadzie, ale na pewno gdzieś tam w środku kryją się cechy, o których sam nie ma pojęcia.
statystyki :
Krzepa - 40
Zręczność - 60
Percepcja – 50

Akcept, tylko grafika by się jeszcze jakaś przydała.

Odpowiedz

Wróć do „Niezbędnik”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość