Newsy
Fabuła
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Jaskinia kanclerza

Majestatyczna siedziba władców Lwiej Ziemi, z której sprawowali władzę nad całą krainą. Olbrzymia skała, kształtem przypominająca królewski tron, pełna jest jaskiń, w których można znaleźć bezpieczne schronienie. Z jej szczytu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na otaczające tereny.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada i stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 h po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 924
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Zdrowie: 97
Krzepa: 66
Zręczność: 59
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: dirke(avatar), tigon(podpis)
Kontakt:

Re: Jaskinia kanclerza

#121

Post autor: Tib » 11 sty 2020, 21:56

Kiedy obcy samiec ruszył w jego stronę Tib przyjrzał mu się uważniej i z trudem powstrzymał się od śmiechu, gdy zobaczył w jakim miejscu ma założony opatrunek.
-Jednak to medycy z Lwiej Ziemi cię poskładali i zużyli do tego swoje cenne zasoby. Co więcej jak to ująłeś "moja kochanica" w momencie ataku była w trakcie wykonywania dla mnie pewnego zadania a ty jej to uniemożliwiłeś- powiedział wbijając w Uhariego lodowate spojrzenie.
-Ja przynajmniej mam co trzymać na wodzy- odparł żartobliwym tonem- i lepiej przestań fikać synku bo za samo obrażanie władzy też możesz wylądować w lochu- dodał, po czym odprowadził spojrzeniem wychodzącą z jaskini Daturę. Kanclerz miał dziwne przeczucie, że w przeciągu paru najbliższych dni jego życie zakończy się w dość nieprzyjemny sposób. Kiedy medyczka opuściła jaskinię, brązowogrzywy zwrócił się do ciemnej.
-Wódz to problem całej krainy a my przynajmniej mamy argumenty, żeby z nim dyskutować a nawet zawiązać tymczasowy pakt- powiedział, licząc, że ciemna dobrze zrozumiała jego słowa. Lwioziemcy mieli w niewoli trzech heroldów i zawsze można było ich zaproponować w zamian za pomoc w zniszczeniu innego stada. To, ze Tib zdawał sobie sprawę, że w ten sposób wydałby wyrok na całą krainę, nie oznaczało, ze nie może zrobić z tego karty przetargowej w negocjacjach z innymi stadami. Słysząc słowa opuszczającej jaskinie Rei brwi Tiba powędrowały ku górze.
-No proszę, a jednak chyba tak szybko się nie rozstaniemy- rzekł do Uhariego, posyłając mu przy tym złośliwy uśmieszek.
-Ze względu na zaistniałe okoliczności muszę zaproponować inne rozwiązanie- zwrócił się do Falki.
-Twój "przyjaciel" trafi do więzienia, jednak na razie wstrzymamy się z sądzeniem go. Zawiadomisz swoja królową o zaistniałej sytuacji i zaprosisz na spotkanie na terenie niczyim. Proponuję Martwą Rzekę pomiędzy lasem a zachodnią sawanną. Każda ze stron może wystawić trzech przedstawicieli a złamanie tego warunku będzie oznaczało wojnę.

gojenie +10 HP

Awatar użytkownika
Ventruma
Wojownik
Wojownik
Posty: 462
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 10 kwie 2018
Krzepa: 60
Zręczność: 62
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Avatar i Podpis: OwlyBlue/Nefthis
Kontakt:

#122

Post autor: Ventruma » 11 sty 2020, 22:47

Sprawa zaczynała nabierać sensu, a rozmowy był zacięte. Przysłuchiwała się rozmowie wyłapując wszystkie szczegóły. Ven musi wiedzieć wszystko. Jednak nie mogła tak zostawić Datury, po tym co powiedziała. Z trudem musiała pożegnać się z ważnymi informacjami które mogła usłyszeć, na rzecz kogoś ważnego. Pożegnała się z nią i ze smutkiem patrzyła jak wychodzi. Obrzuciła Tiba wściekłym wzrokiem.
-Jesteś ohydny.-Dodała zimno i wyszła z jaskini.
-Athastan byłby lepszym kanclerzem.-Dodała cicho i zniknęła za wyjściem, próbując dogonić Daturę. Tib już nie jest za to dla niej ważny.


zt

Każdy nowy przyjaciel to o jednego wroga mniej. Theme ♥

Awatar użytkownika
Uharibifu
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 413
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 44
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#123

Post autor: Uharibifu » 12 sty 2020, 0:28

/ na bardzo szybko, ale boję się, że mi Falka ucieknie D:


Parsknął, patrząc na Tiba. Kanclerz, od którego właśnie wszyscy uciekają. Nadęty jak żaba podczas godowego rechotania. Uroczo. Pokręcił łbem.
- Kogoś tu zdrowo pojebało - mruknął jedynie pod nosem, po czym podszedł w kierunku czarnej. Miał do niej pewną sprawę, bo wychodziło na to, że szybko stąd nie wyjdzie. O ile wyjdzie w ogóle, ale to tym bardziej chciał to załatwić szybko. Odchrząknął.
- Poprzez wzgląd na nasze stado mam do ciebie prośbę - zaczął, spoglądając poważnie w jej oczy. Wiedział, że nie była to jednostka budząca zaufanie, niemniej była teraz jego jedyną nadzieją. Gdy ostatnią jego nadzieją była fioletowooka medyczka... nie najlepiej na tym wyszedł. A jednak wciąż podejmował coraz to nowsze ryzyko. - Proszę, jak wrócisz na nasze ziemie... Przekaż to Nuzirze, na pewno poznasz, lwica o dwóch ogonach - mówił cicho, tak, by tylko Szkarłatna była w stanie go usłyszeć. Dobrze, że nie przyjęli pomysłu z eskortą, bo jeszcze tego brakowało, aby jakiś osiłek z LZ poznał ich miejsce zamieszkania. - To matka moich dzieci. Żałuję, że nie zobaczę jak dorastają, ale może to w jakiejś mierze ułatwi im byt... - rzekł, podsuwając Falce paciorki - w liczbie 30 - oraz Rześką Esencję i Słoneczny Odłamek. Lepsze takie alimenty niż żadne... Zakładając, że trafią tam, gdzie powinny. Nawet uraczył kompankę uśmiechem, chociaż standardowo krzywym.
A potem, co mogło być uznane za misję samobójczą, wykrzesał wszystkie pozostałe siły i ruszył w kierunku Tiba, chcąc wgryźć mu się w jakieś tam ranne w bitwie miejsce, uznając je za słaby punkt Kanclerza. Nie wezmą go żywcem do więzienia!


- 30 paciorków
- Słoneczny Odłamek x1
- Rześka Esencja x1


/ jak coś z kuli mnie może MG być nawet Tib, byle nie zamulić z Tamu w nieskończoność pliska.

Artefakty raczej zostały w jaskini u żonki, bo Uhari nie miałby jak ich przynieść ze sobą

/ O, to jeszcze lepiej! Niech sobie Nuzi dopisze w takim razie, jak je odbierze ♥

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 573
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Mistrel-fox
Kontakt:

#124

Post autor: Gvalch'ca » 12 sty 2020, 12:00

Nie wyłapała przybycia małego i grożącego im kotka. W jaskini obecnie znajdowało się tyle lwów, że mogła go przeoczyć, a panujący harmider jedynie wszystko dopełniał. A nawet jeśli, to nie stanowił zagrożenia. I nie wnosił nic do spraw, które wymagały natychmiastowego rozwiązania. Powoli patrzyła, jak samice opuszczają jaskinię kanclerza. Odprowadziła oliwkowym wzrokiem białą lwicę, która wydawała jej się najnormalniejsza z tego całego zakichanego lwioziemskiego towarzystwa. Była obiektywna, nie dała się omamić, miała nawet wrażenie, że lubi jej osobę. Bez względu na pochodzenie. Najbardziej jednak satysfakcjonowało ją to, że fioletowooka zołza wyszła z groty jak niepyszna. I to w dodatku pod głupim pretekstem zbierania ziół. Żałosne. Po prostu nie potrafiła przyznać, że przegrała słowną bitwę i skończyły jej się argumenty. I była zazdrosna o Tiba, bolało ją to, że Złoziemka była w stanie jej go podebrać. Wredny uśmieszek wpełzł jej na ryjek. Lubiła wygrywać. Po chwili podszedł do niej wykastrowany Szkarłat. Napięła odruchowo wszystkie mięśnie i obnażyła kły, będąc w gotowości do ataku. Nie wiedziała, o co mu może chodzić, a jeśli już, to pewnie tylko o jedną fizjologiczną rzecz. Był ostatnią osobą, której mogła zaufać. Jakie było jej zdziwienie, kiedy wyłożył jej przed nosem sporą garść paciorków i poprosił o przysługę. Zagarnęła wszystko i schowała do ekwipunku, uspokajając się nieco. Biedny, głupiutki Uharibifu. Naprawdę sądził, że ona odda je jego niczego nieświadomej oblubienicy, której ba, spłodził kolejne pokolenie gwałcicieli i degeneratów? Niedoczekanie. A tak to otrzymała sutą rekompensatę za to, co uczynił jej przed paroma tygodniami.
- Niech będzie. - rzekła, powtarzając sobie jego słowa parokrotnie w umyśle, by dobrze je zapamiętać. Trochę szkoda, że jej plan nie wszedł w życie, ale jak to mówią, ty masz plan, ale bogowie kanclerze mają lepszy. Jedyny plus, że powstrzymają się od wyroku. Ciekawe, czy dotrzymają słowa?
- Zanim tu przyszłam, omawiałam pewną dość istotną kwestię z waszym szamanem, Athastanem. Muszę tam wrócić i dokończyć ów kazus. Zajmie mi to chwilę. Gdy to zrobię, udam się niezwłocznie do Lyanny. Do zobaczenia. - parła beznamiętnym tonem i wyszła, zakładając tuż przed rzuceniem się Uhariego na Tiba. A nawet jeśli to widziała, uznała, że czarnooki przegra to starcie z kretesem, zważywszy na jego nikły stan zdrowia.
/zt

+ 30 paciorków

paciorki przepisane

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 924
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Zdrowie: 97
Krzepa: 66
Zręczność: 59
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: dirke(avatar), tigon(podpis)
Kontakt:

#125

Post autor: Tib » 12 sty 2020, 12:22

Kanclerz przyglądał się jak Uhari podchodzi do ciemnej i szepce jej coś na ucho. Brązowogrzywego nie za bardzo to interesowało, gdyż nie spodziewał się, że w tym stanie Uhari może mieć ochotę na jakieś głupstwo.
-Dobrze- Tib skinął jej łbem, po czym przerzucił spojrzenie na samca. W pierwszej chwili kanclerz myślał, że ten zamierza udać się z nim do lochu, jednak chwilę później dostrzegł kryjącą się w jego spojrzeniu groźbę. Domyślając się już co zamierza zrobić Uhari, Tib spróbował uskoczyć w bok, żeby uniknąć ciosu i jeżeli mu się uda to zamachnąć się i uderzyć uzbrojoną w pazury łapą prosto w skroń napastnika. Tib liczył, że w ten sposób uda mu się unieszkodliwić przeciwnika nie naruszając przy tym zbytnio opatrunków.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1620
Kontakt:

#126

Post autor: Mistrz Gry » 12 sty 2020, 12:32

► Pokaż Spoiler

Wciąż osłabiony i ranny Uharibifu rzucił się na kanclerza. Ten jednak zdążył w porę uchylić się przed morderczym atakiem i zamachnąć łapą na szarego. Tib celował z uderzeniem tak by nie trafić w świeże opatrunki, przez co jego cios nie był na tyle silny jak by się tego spodziewał. Wystarczył jednak, by pozbawić równowagi rannego, który na krótką chwilę zachwiał się, by nie paść na ziemię.

Uhari -6HP
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Piegus
Aspirant
Aspirant
Posty: 64
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 55
Percepcja: 20
Autorzy obrazków: machati/ Streetfair
Kontakt:

#127

Post autor: Piegus » 12 sty 2020, 20:27

Za dużo się tutaj działo i nie wiedziałem co robić. Słuchałem tego całego gadania i w ogóle. Nie mogłem też pozwolić na to aby ktokolwiek atakował mi tatę! Nie zareagowałem wystarczająco szybko ale mimo to dołączyć do walki chciałem.
Widząc jak ten zawahał sie to rzuciłem się an obcego samca. Nie jestem dorosły ani silny ale nie chce stać z boku! Chciałem skoczyć tak by tamtego wywrócić na ziemię.

Awatar użytkownika
Tib
Kanclerz
Kanclerz
Posty: 924
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 24 paź 2014
Zdrowie: 97
Krzepa: 66
Zręczność: 59
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: dirke(avatar), tigon(podpis)
Kontakt:

#128

Post autor: Tib » 12 sty 2020, 20:43

Na pysku Tiba nie pojawił się nawet najmniejszy wyraz zadowolenia kiedy udało mu się grzmotnąć Uhariego prosto w łeb, Może i był degeneratem ale nie było niczego chwalebnego w okładaniu rannego.
-Nie zmuszaj mnie do ostateczności- rzucił w kierunku Uhariego i w tym momencie kątem oka dostrzegł, jak Piegus rzucił się w kierunku jasnego samca. W tym momencie Tib poczuł jak ogarnia go przerażenie. Wizja, że jego syn mógłby ucierpieć pozbawiła kanclerza wszelkich zahamowań. Zamiast myśleć tak jak został nauczony, lew poddał się targającym nim emocjom. Nie tracąc chwili brązowogrzywy rzucił się w kierunku Uhariego by przywalić mu łapą prosto w jego łeb. Nie zamierzał szczędzić przy tym pazurów, bo w tym momencie liczyło się tylko by jego synek był bezpieczny.

Awatar użytkownika
Uharibifu
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 413
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 paź 2016
Zdrowie: 44
Krzepa: 70
Zręczność: 55
Percepcja: 25
Autorzy obrazków: Ari ♥
Kontakt:

#129

Post autor: Uharibifu » 13 sty 2020, 0:50

/ Piegusku, MG wspomniał, że Uhaty już padł na ziemię ;)
Nikt nie powinien doszukiwać się tutaj racjonalnych działań. Oto wszak samiec, który utracił - swoim zdaniem - wszystko, co posiadał i co miało jakąkolwiek wartość, szmacony przez własnego ojca oraz uczony przez niego tego, co najgorsze, posunął się do desperackich prób ukończenia wiecznych upodleń. Wiedział, że jego los był przesądzony i z dwojga złego wolał zdechnąć tutaj podczas tej nierównej walki, na którą sam siebie skazał, aniżeli trafić do więzienia i oczekiwać w nim na łaskę lub niełaskę jakichś marnych lewków z jakiejś marnej skałki.
Spodziewał się, że ktoś mianowany Kanclerzem okaże większą wolę walki. A ten jedynie połaskotał go po pysku. W innych okolicznościach nie obeszłoby go to w ogóle. Dzisiaj jednak i bez tego ledwo utrzymywał się na łapach, toteż nie było niczego dziwnego w tym, że wystarczył nawet stosunkowo niemocny cios, by Szkarłatny padł jak długi. Zanim zaczął się podnosić z atakiem na jego osobę ruszył jakiś podrostek. Cóż, nawet nie zamierzał krzywdzić nakrapianego. Być może gdyby jego celem było jak najdotkliwsze dokopanie Tibowi wykorzystałby obecność dzieciaka, do którego przecież tamten miał słabość. Obecnie jednak pobudki kierujące samcem były zgoła inne.
Podniósł się nie bez trudu po to tylko, by za moment dostrzec, jak do ataku na powrót włącza się głównodowodzący tym śmiesznym stadkiem. Uśmiechnął się krzywo. NIe miał wiele czasu, przez co nie zdążyłby doskoczyć do Tiba i spotkać się z nim w połowie drogi. Niezależnie od tego, czy Piegus faktycznie do niego doskoczył i ponownie przewrócił, czy też nie zdążył lub nie zdołał, Uharibifu miał raczej małe pole do popisu, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Spróbował jedynie ustawić się tak, by nie dostać przez łeb - nie chciał stracić przytomności czy zostać uderzeniem dodatkowo ogłuszony. Nie zamierzał też trwać bezczynnie, dlatego kiedy tylko Kanclerz zjawił się w pobliżu, podjął próbę zakleszczenia szczęk na dowolnym fragmencie jego ciała - chociaż zważywszy na wysuniętą w ataku łapę kanclerza, zapewne to właśnie ten region padłby "ofiarą" jego poczynań.
Zdawał sobie też sprawę z tego, iż Nuzira prawdopodobnie nigdy nie zobaczy paciorków. Niemniej wolał oddać je komukolwiek ze Stada, aniżeli pozwolić tym łachmytom okraść go nie tylko z godności, z męskości, lecz jeszcze bogactw bardziej materialnych. Wszystko zostaje w rodzinie; bo stado podobno takim tworem być miało.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1620
Kontakt:

#130

Post autor: Mistrz Gry » 13 sty 2020, 23:43

► Pokaż Spoiler


Choć Uhari był słaby, wciąż pozostawał większy i masywniejszy od młodzika, więc Piegus jedynie skoczył na jego bok, nie przewracając go. Rozproszenie przez lewka wystarczyło jednak, by Tib mógł wykonać cios w głowę szarego. Tym razem był na tyle silny, że zamroczony lew zatoczył się i padł na ziemię, niezdolny do dalszej walki. Był przytomny, ale ból z otwartych przez nagły wysiłek ran promieniował po całym jego ciele, uniemożliwiając ruch.

Uhari -7HP
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Odpowiedz

Wróć do „Lwia Skała”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości