Newsy
  • 12.08.20
  • Oferta forumowego sklepu została uaktualniona
  • 11.08.20
  • Zapraszamy do udziału w konkursie fotograficznym
  • 07.08.20
  • Postacią Lipca został Ushindi
  • 29.07.20
  • Nastąpiła mała zmiana i jutrzejszy teleturniej odbędzie się o godzinie 19 na forumowym discordzie.
Fabuła
  • Ostatni płomień nadziei zgasł
  • Hieny opuściły Martwą Rzekę, a tereny niegdyś należące do Płomiennych nie są pod niczyim władaniem.
  • Nadchodzi burza
  • Nad Upendi zbierają się gęste burzowe chmury. Czy zdołają one ochłodzić romantyczne zapędy młodych Lwioziemców?
  • Zbrodnia Ragira
  • Okrutnie zamordowana Tabiri dołączyła do grona Przodków i podąża za swym zabójcą.
  • Szykują się zmiany
  • W związku z odejściem przywódcy Oazy a także znacznym przerzedzeniem szeregów MB oba stada stanęły na skraju upadku. Członkowie obu stad mają ostatnią szansą na ich uratowanie.
  • Nowe Szkarłaciątka
  • Nuzira doczekała się kolejnego miotu. Ojcem jest biały samiec.
  • Wielki huk w Dolinie Wichrów
  • Coś tajemniczego dzieje się w Grobowcu Świetlików. Ogłuszający hałas z pewnością dotarł do uszu mieszkańców.
  • Zapomniana jaskinia
  • Niezwykłe siły skryły się pod Lwią Skałą i mieszają w głowach odwiedzających ją lwów
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

Królestwo Oazy przywódca: Seth

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Próba uczuć [Wątek prowadzony, dla postaci zapisanych]

To Upendi -
Smaków i zapachów raj
Rewie strusich piór, będzie bal na mur
Figo-fago, małpi gaj

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 404
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

Re: Próba uczuć [Wątek prowadzony, dla postaci zapisanych]

#61

Post autor: Athastan » 05 mar 2020, 1:12

Biegli i biegili, niesieni mieszaniną zarówno własnej jak i obcego pochodzenia chemii, aż w końcu dobiegli... No właśnie, gdzie?
Miejsce w którym się znaleźli, przypominało jakiegoś rodzaju tunel, i to by się jeszcze mieściło w granicach normalności, gdyby nie fakt, znajdował się on w zboczu pokrytej lodami Kilimandżaro, ściślej zaś mówiąc, na granicy 'lodowca'. Co oznaczało że powinni znajdować się dość wysoko - a przecież jeszcze nie dawno znajdowali się nad płynącą u podnóża rzeką. Wyglądało więc na to, że w tej zwariowanej odnodze rzeczywistości szlag trafił nawet proporcje poszczególnych elementów krajobrazu, o czym w sumie dość dobitnie świadczył wznoszący się niewiele ponad nimi mleczno-truskawkowy czubek góry. Oczywiście nie żeby mu to przypadkiem w tej chwili jakoś specjalnie przeszkadzało.
Gdy tylko usłyszał rozlegający się w swojej głowie szept (który w normalnych warunkach zapewne mocno by go zaniepokoił - wiadomo, w jego zawodzie głosy w głowie rzadko zwiastowały coś dobrego), zaraz przypominały mu się dalsze słowa piosenki, zaczął wię nucić je pod adresem stojącej obok lisiczki:
- Poprowadzi nas przez świat...
Ty ze mną i ja z Tobą...

Jednocześnie, stojąc przed rozwidleniem, na wpół świadomie rozmyślał nad wyborem trasy, wyciągając z pamięci coraz to nowe wersy chwytającej za serce piosenki. No właśnie, serce! Złapał się za klatkę piersiową, mniej więcej tam, gdzie ów organ powinien się znajdować. Tak, zdecydowanie była to lewa strona... i chyba miał już odpowiedź.
- Chodźmy tędy, serce mi mówi że to właściwa droga! - obwieścił towarzyszce, po czym skierował się w lewą odnogę korytarza.
Uwięziony we wnętrzu czaszki umysł już nawet ku temu nie oponował, bo i po co. Cała sytuacji była już do tego stopnia pozbawiona sensu, że logiczne myślenie można było ze spokojem wyrzucić przez okno. Oparł się więc wygodnie o pobliski zwój i starając się nie okazywać zażenowania poczynaniami własnej osoby, obserwował rozwój wypadków.
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Awatar użytkownika
Nana
Rozbłysk
Rozbłysk
Posty: 309
Gatunek: Crocuta crocuta
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 paź 2015
Krzepa: 10
Zręczność: 45
Percepcja: 70
Duch: 51
Autorzy obrazków: Tehchan; Jotahota; color: ja

#62

Post autor: Nana » 07 mar 2020, 10:51

Kwiecista łąka skończyła się, czekoladowe ślady pozostawione przez jakiegoś lwa również z wyblakły. Znalazła się u podnóża góry, które przypominały bitą śmietanę. Oczywiście nie miała pojęcia jako hiena co to bita śmietana. Nie interesowało ją nawet oblizanie swych łap, które trochę się lepiły od słodkiej masy. Jeszcze czuła między zębami sam cukier od cukrowej laski i gdyby przyszło jej zjeść czegoś więcej zwymiotowałaby.
Powęszyła dookoła, wypatrywała jakiś oznak kępek futra, połamanych gałęzi, odcisków łap. Jakiś cichy głos zanucił jej w głowie "Miłość drogę zna...". Potrząsnęła łbem, co za nonsens! Najchętniej zawołałaby hienę ale obawiała się, że może to skończyć się lawiną. Góry bywały zdradliwe.
Zdała się na swoją intuicję i kilka niepewnych poszlak, wybrała prawe rozwidlenie. Ruszyła pędem mając nadzieję, że go w końcu dogoni.

Awatar użytkownika
Hiraeth
Posty: 305
Gatunek: fenek
Płeć: Samica
Data urodzenia: 13 wrz 2018
Zdrowie: 100
Krzepa: 10
Zręczność: 21
Percepcja: 54
Duch: 60
Autorzy obrazków: ja sama :)
Kontakt:

#63

Post autor: Hiraeth » 08 mar 2020, 23:32

- Przez mrok, ku jutrzence dnia... - odpowiedziala Athastanowi swobodnie, wchodzac w lewa odnoge tunelu. Oczywiste, ze idac za głosem serca, pojdzie za swym wybrankiem, prawda? Albo nawet przodem, na wypadek, gdyby cos tam na nich czychalo w tych jaskiniach,i mialo ich zeżreć - poświęci sie w imie milosci i zostanie zeżarta, byle krótkogrzywy lew w czekoladowej panierce uszedl z zyciem.
Czyz nie o to chodzilo w milosci? Nawet tej wystymulowanej chemicznie.
Hiraeth - (z jęz. walijskiego) - tęsknota za domem, do którego nie można już powrócić, za miejscem, które być może nigdy nie istniało; nostalgia; smutek z powodu miejsc utraconych (też: a deep, inborn sence of yearning for a home, a feeling, a place or a person that is beyond this plane of existence)

"Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/S. Barańczak/

Awatar użytkownika
Jasmin
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 371
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 45
Zręczność: 55
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#64

Post autor: Jasmin » 14 mar 2020, 11:20

To była trudna decyzja i okazało się, że to właśnie ona ma ją podjąć. Rozglądała się to w jedną, to w drugą stronę, zastanawiając się, którą ścieżką powinni podążyć, ale wciąż nie potrafiła tego powiedzieć.
- Może... w prawo? Tak. W prawo. - próbowała brzmieć przekonująco, aby przekonać też samą siebie. Nie wiedząc co jest na końcu ścieżek, mogła liczyć tylko na ślepy los. Ruszyła więc zdecydowanym krokiem przed siebie, ciągnąc za sobą przywiązanego do niej Ndevu.
☁️☀️☁️
Z dala od bliskich, tak nagle rzucił los
W gwarze tajemnic brzmi nowy, nieznany głos
Znad Rzeki Wspomnień obłok unosi się
Dom twój daleki, zgubiony dawno gdzieś
🎶

Awatar użytkownika
Ventruma
Aspirant
Aspirant
Posty: 492
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 10 kwie 2018
Krzepa: 60
Zręczność: 62
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Avatar i Podpis: OwlyBlue/Nefthis
Kontakt:

#65

Post autor: Ventruma » 14 mar 2020, 22:41

Ven nadał próbowała dostać się na szczyt, szczerze wierząc, że jej się uda, kiedy sprytny i najbardziej inteligentny samiec którego znała Haki, wraz ze swoją powiewającą peleryną (która tak na marginesie wyglądała epicko) doprowadził ją do groty. Wbiegła do środka zaciekawiona i zauważyła, że jest rozwidlenie. Tylko dwie drogi. Muszą wybrać. Zaczęła łazić nerwowo w koło, zastanawiając się gdzie mają iść. Po chwili spojrzała pewnie na dwie ścieżki i powiedziała.
-Lewo.-Stanowczo, po czym pociągnęła za sobą brązowego samca. Miała szczerą nadzieję, że jej serce wybrało dobrze i nie zgubią się. Chodź tak naprawdę, czy będąc razem ze sobą zgubieni? Tak naprawdę nic im nie potrzeba i będąc obok siebie są zawsze w domu. Nieprawda? No własnie, nie prawda, bo to wszystko przez działanie tego dziwnego środka. Biedna Ven.

Każdy nowy przyjaciel to o jednego wroga mniej. Theme ♥

Awatar użytkownika
Haki
Posty: 301
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 22 kwie 2017
Zdrowie: 100
Krzepa: 51
Zręczność: 65
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Askari
Kontakt:

#66

Post autor: Haki » 16 mar 2020, 21:19

Kiedy dobiegli do rozwidlenia Haki podłapał chwilową zawiechę i nie za bardzo wiedział, co teraz zrobić. Na szczęście Ven podjęła decyzje za niego. Brązowogrzywy bez słowa sprzeciwu podążył za brązową. Wszystko wydawało się mu teraz takie super i w ogóle. Lew mógłby trwać w takim stanie do końca swoich dni. Z piękną lwicą u boku i epicką różową peleryną powiewającą podczas biegu.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 1946
Kontakt:

#67

Post autor: Mistrz Gry » 16 mar 2020, 22:04

I kiedy tak wszyscy pędzili na złamanie karku w pogoni za bliżej nieokreślonym celem cała ta przesłodzona kraina zaczęła tracić na kolorach i brokacie. Aż wnet... Czekoladowa rzeka stała się błotnistym potokiem, pływające w niej kawałki czekolady ostrymi skałami a Kilimandżaro nie było już dłużej zrobione z lodów. Cały czar prysł a wraz z nim zniknęły więzi łączące naszych bohaterów. Mogli w końcu na siebie spojrzeć i przekonać się w co wbrew własnej woli zostali wplątani.

Jasmin i Ndevu, parka której udało się zajść najdalej nie dotarła wprawdzie do mety, ale na końcu ślepego zaułka od którego dotarli leżał niewielki woreczek. Było w nim 30 paciorków, które mogli rozdzielić między siebie. Na dodatek wszyscy uczestnicy tego przedziwnego wyścigu znaleźli niewielkie flakoniki, które zawierały w sobie tajemniczą substancję, za pomocą której zostali odurzeni a także niewielkie woreczki zawierające po 10 paciorków.

Gdzieś w oddali, ze szczytu pobliskiego wzgórza przyglądał im się paw. Tego dnia ptak nacieszył swoje oczy widokiem taplających się w błocie lwów. Był świadkiem ich upokorzenia i bezmyślnych harców pod wpływem wątpliwej jakości chemikaliów. Punkt dla niego, to nie koniec jego zemsty. Ptak zgrabnym ruchem wskoczył na bark jednego ze swoich ochroniarzy i wybuchnął złowieszczym śmiechem. Cała trójka ruszyła w stronę zachodzącego słońca, które znikało za horyzontem tak samo jak znikała szansa, ze uczestnicy wyścigu kiedykolwiek odzyskają szacunek da samych siebie.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"
Lista NPC

Awatar użytkownika
Athastan
Radca
Radca
Posty: 404
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 25 cze 2015
Krzepa: 32
Zręczność: 50
Percepcja: 70
Duch: 61
Autorzy obrazków: Rea
Kontakt:

#68

Post autor: Athastan » 19 mar 2020, 2:59

Podążali w głąb Kilimandżaro, pośród lodowych ścian, gdy nagle cała wizja zaczęła się rozpływać. Nie dosłownie oczywście, gdyż wtedy zapewne potopili by się w mieszance chemicznej śmietany, rozmaitych sztucznych barwników i szarego papieru, względnie innej celulozy.
Zamiast jednak tego, jego oczom ukazał się obraz skalnego tunelu, wciąż pokrytego jeszcze resztkami wizji.
Skojarzenia były dość oczywiste - podobny tunel, podobna góra... i to, co czaiło się na końcu tamtej drogi. Odruchowo stanął w miejscu i łapą powstrzymał idącą obok fenkę przed dalszą wędrówką, rzucając przy tym nagłym - Stój!
Dopiero po chwili, gdy działanie toksyny do reszty ustąpiło, oprzytomniał, i zdał sobie sprawę, że mimo wszystko nie wrócił do tamtej przeklętej miejscówki. Co prędzej zabrał łapę i wymamrotał:
- Przepraszam. - potem potarł łapą nasadę nosa, próbując ustalić, co tu się właściwie stało.
- Magia, ani chybi. - stwierdził pod nosem. Przecież żadne normalne środki nie mają aż takiego efektu i nie kończą działać tak nagle.
- A może raczej alchemia...? - dodał po chwili, również na własny użytek. W końcu z samą magią by sobie poradził, a przynajmniej do pewnego stopnia zniwelował jej działanie. Zaś tu... nic nie pomogło.
Spojrzał na pokrytą brokatem lisiczkę, spojrzał na własne, pokryte błotem i resztami farby futro, a usłużna jak mało kiedy pamięć perfekcyjnie przewinęła mu przed oczyma skrócony przebieg całego wyścigu.
Paw źle wybrał. Bardzo źle. Dorwie dziadygę (prawdopodobnie przy następnej okazji) i zrobi sobie z jego ogona pędzle do barwników. A resztę powiesi jako ozdobę pod powałą - i nawet goryle go nie uratują.
Pokręcił łbem po czym odwrócił się do szamanki i zmęczonym głosem powiedział:
- Sugerowałbym się stąd zebrać... - Nie poruszył tematu tego, co miało tu miejsce, nie miał zamiaru do tego wracać. To znaczy może kiedyś wszyscy będą się śmiali z całej tej sytuacji... ale to kiedyś. Na pewno nie dziś.
Wpakował znaleziony gdzieś w kącie woreczek do cudem trzymającej się na miejscu sakiewki, nie kłopocząc się póki co sprawdzaniem jego zawartości, po czym odwrócił się w kierunku z którego przyszli i poczekał na fenkę - po całej tej wspólnej 'przygodzie' czuł się zobowiązanych przynajmniej odstawić ją bezpiecznie do wyjścia.
Potem może pójdzie pozbierać resztki swojej rozrzuconej wzdłuż trasy godności.
I tylko rozum, usadowiony już na powrót w swym stałym miejscu mruczał cicho coś w stylu 'A nie mówłem?'
Oczywiście nie raczył już doprecyzować, co takiego.
Każdy rytuał niewłaściwe stosowany może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu.

Pierwszy Szaman przypomina - nigdy nie używaj cebuli w celach magicznych!

Cały Ath

Odpowiedz

Wróć do „Miłosne potyczki [event]”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości