Newsy
  • 26.05.19
  • Życzymy wszystkiego dobrego mamom i z okazji ich święta wprowadzamy program 5+ na każde lwiątko.
  • 22.05.19
  • Dział Rzeka Królów został przeniesiony do terenów niczyich. Do LZ należą tylko tematy Przejście oraz Kąpielisko.
  • 19.05.19
  • Na forumowym fanpage'u rozpoczął się tydzień Kovu
  • 19.05.19
  • Wprowadzona zostaje zasada, że obrazek w podpisie nie powinien być wyższy niż 300 px, a cały podpis nie wyższy niż 350 px ze względu na słabą czytelność na małych ekranach. Prosimy o dostosowanie swoich podpisów.
  • 19.05.19
  • Ogłaszamy konkurs plastyczny na wizerunek Wodza.
Fabuła
  • Złoziemskie podboje
  • Złoziemcy po przejęciu Doliny Wichrów urządzają się na nowych terenach.
  • Śledztwo
  • Kanclerz postanowił zająć się sprawą tajemniczych zaginięć lwic na Lwiej Ziemi. Wciąż brak wieści o Jasmin i Alexandrze.
  • Towarzysz królowej
  • Pojawienie się Berghi w okolicy Lwiej Ziemi wzbudziło czujność strażników. Tymczasem uzurpatorka znalazła nowego sprzymierzeńca.
  • Niespodziewana śmierć
  • Jedno z dzieci Setha i Nefthis zmarło z powodu nieznanej choroby.
  • Sługa Legionu
  • Enasalin zabrała okaleczonego Tamu na tereny stadne.
  • Porwanie
  • Młoda siostrzenica kanclerza pozostaje w rękach Herolda. Wódz może wykorzystać ją przeciwko Lwiej Ziemi.

Lwia Ziemia przywódcy: Athastan, Tib

Zła Ziemia przywódca: Ragir

Legion Seta przywódca: Maer'vu

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad https://krollewpbf.pl/viewforum.php?f=47 Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Image Map Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Image Map Sawanna LZ Lupa

Grota medyka

Tajemnicza puszcza, pełna zakątków wciąż czekających na odkrycie. Rosną tu bujnie niespotykane nigdzie indziej rośliny, wykorzystując każdy dostępny skrawek przestrzeni. Ich splątane pnącza tworzą zielony baldachim, przez co wnętrze dżungli pogrążone jest w półmroku. Wokół panuje gwar, na który składają się odgłosy ptaków i przemykających wśród gałęzi zwierząt.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 641
Kontakt:

Grota medyka

#1

Post autor: Mistrz Gry » 15 mar 2019, 20:34

Między wysokimi aż pod niebo drzewami znajduje się wejście do niewielkiej podziemnej jaskini. Łatwo można by ją przeoczyć gdyby nie dochodzące ze środka zapachy ziół i gnijących owoców. Wnętrze jest zadbane i wyłożone płaskimi kawałkami drewna, które chronią przed twardym i chłodnym kamieniem pod stopami. Na ścianach znajdują się kolorowe malowidła wykonane sprawnymi łapami, a przy wejściu suszą się pęki leczniczych roślin. Przy ścianach leżą kępy miękkiej trawy, która służy za wygodne legowisko. Jedynie ledwie widocznie, poczerniałe ślady krwi wyzierające spod drewnianej podłogi psują sielski obraz groty. ¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨¨

W jaskini ukrytej w odludnej puszczy, z dala od wścibskich spojrzeń i pałętających się wszędzie zwierząt, swoją siedzibę urządził stary mandryl. Za młodu nie miał sobie równych w medycznym fachu, lecz z biegiem czasu łapy zaczynały trząść mu się coraz bardziej, a słabnący wzrok utrudniał poszukiwanie ziół. Sam co prawda nie uważał się za zniedołężniałego starca – jego umysł wciąż był ostry jak za najlepszych lat, a mądrość z każdym księżycem się pogłębiała. W gronie swych pobratymców został jednakże uznany za nieprzydatnego, a jego funkcję i przywileje w stadzie przejął dawny uczeń, który wykorzystałby każdą okazję, by pozbyć się starca i wyjść z jego cienia. Daktari nie mógł więc dłużej pozostać w rodzimym stadzie, mimo że znał każdego z jego członków. Traktował ich niczym własne dzieci, szczególnie że asystował przy narodzinach większości z nich. Czas jego świetności musiał wreszcie minąć i nastał czas emerytury. Nie zamierzał jednakże siedzieć w jaskini i czekać pokornie aż przyjdzie po niego śmierć. Wciąż okazjonalnie zajmował się leczeniem chorych i rannych zwierząt, które zbłądziły w okolice jego siedziby, oczekując w zamian ciekawych wieści, błyszczących paciorków którymi zdobił swoje futro czy też ziół, których zbieranie było dla niego coraz trudniejsze.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"

Awatar użytkownika
Bjørn
Straż
Straż
Posty: 229
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 55
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#2

Post autor: Bjørn » 27 mar 2019, 20:12

Ciężko było podjąć dobry trop i znaleźć Lyanne, starał się włożyć w to wszystkie swoje umiejętności, ale wyglądało to tak jakby lwica nie chciała być znaleziona. Albo raczej jego percepcja nadal stała na żenującym (według niego) poziomie. Miał już zawracać, kiedy do jego nosa dotarła mieszanina różnych zapachów, aż psiknął, gdy woń zakręciła mu w nosie. Otarł go łapą i wahał się chwilę. Ale młodzieńca ciekawość wciąż była w nim wielka, znał kierunek marszu swojego stada i był pewny że ich dogoni nawet jeśli będą mieć przewagę kilku dni.
Podszedł bliżej wysokich drzew, czy ich korony sięgają samych chmur? Nieważne.
Podążał za zapachami i zatrzymał się na progu ukrytego wejścia, rzucił okiem na ziemię szukając tropów, odcisk stopy wskazywał na małpe, a z tymi już miewał różne przygody. Sapnął i bardzo nisko wydał z siebie dzwiek przypominający pomruk z wyciem.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 641
Kontakt:

#3

Post autor: Mistrz Gry » 28 mar 2019, 17:37

Z ukrytego wejścia wyskoczył, tak szybko jak pozwalały na to stare kości, mandryl z długim kijem w łapie. W drugiej trzymał niedojedzony owoc, którego sok rozpryskiwał się na boki, gdy medyk gwałtownie nim wymachiwał.
- Co to ma być?! - starzec wspierając się na kiju szybkim krokiem poczłapał do lwa, nie okazując ani krzty strachu.
- Czyż się pan w dżungli wychował, coby tak straszyć starca we własnym domu? Akurat byłem w trakcie obiadu. - Daktari zamachnął ponownie łapą trzymającą owoc, tym razem zostawiając różowe krople soku na białym futrze Bjørna. Zmrużył ślepia, spogladając na pozostawione plamy i po chwili zastanowienia odrzucił niechętnie owoc na ziemię i oblizał palce.
- Jestem Daktari - rzekł z dumie podniesioną głową, wyciągając czystą już rękę do lwa.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"

Awatar użytkownika
Bjørn
Straż
Straż
Posty: 229
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 55
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#4

Post autor: Bjørn » 28 mar 2019, 21:01

I nie pomylił się, stanął przed nim kolorowopyski mandryl, starszawy, zerknął na dzierżony przez niego kij, owoc. Ten pierwszy troche przypominał mu tamten który miała Sigrun. Może to przypadek, a może nie?
- Jakbyś miał kołatkę, albo dzwonek to bym zadzwonił.- Nie miał innego pomysły na to by zaznaczyć swoją obecność przy wejściu.
Zamknął oczy, trochę niepocieszony kiedy krople owocu padły mu na pysk, otrząsnął się, bardziej odruchowo niż z jakiegoś praktycznego powodu. Kilku kropel soku tak się nie pozbędzie.
Popatrzył na dłoń Daktariego, co miał z nią zrobić? Podniósł wzrok. - Mi mówią Bjørn. Kim jesteś? - Kolejny dziwny typek w okolicy?

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 641
Kontakt:

#5

Post autor: Mistrz Gry » 29 mar 2019, 19:10

Mandryl chrząknął, wciąż trzymając łapę wyciągniętą w kierunku Bjørna. Lew jak widać nie był zbyt obyty ze zwyczajami małp, więc medyk parsknął z urazą i oparł łapę o kij.
- Gdybym chciał, żeby ktoś się wciąż dobijał do mych do mych drzwi, niewątpliwie zamontowałbym dzwonek. I nie wybierał na swe mieszkanie ukrytej jaskini w dżungli. - mandryl spojrzał tęsknie na niedojedzony owoc, który leżał w trawie. Opierając się ciężko na lasce schylił się i wyciągnął po niego rękę, aż coś mu w kręgosłupie zatrzeszczało. Otrzepał owoc z przyklejonych źdźbełek trawy i zanurzył w nim, wyszczerbione przez stare lata zęby.
- Jestem Daktari, szaman do usług. - otarł wierzchem łapy pysk z cieknącego soku - A pan szanowny, czyżby coś mu dolegało? - zapytał podejrzliwie i jednym kęsem pochłonął resztę posiłku. - Niech no spojrzę. - żwawo jak na swoje lata zaczął okrążać lwa, oglądając po kolei jego łapy, ogon i uszy, wydając przy tym zastanawiające pomruki. Na koniec pochylił się nad pyskiem białego.
- A teraz proszę powiedzieć 'baaaanaaan'. - polecił z oczami wlepionymi w lwie nozdrza.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"

Awatar użytkownika
Sigrun
Posty: 99
Gatunek: Lew kameruński
Płeć: Samica
Data urodzenia: 24 gru 2013
Krzepa: 20
Zręczność: 60
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Ki-Re
Kontakt:

#6

Post autor: Sigrun » 30 mar 2019, 13:18

Drobna szara lwica po szalonej przygodzie nad bagnami doprowadziła w końcu swoje futro do stanu używalności. Znikła brązowa skorupa, a błotna maska sprawiła, że sierść jakby zrobiła się bardziej miękka i lśniąca.
Przemierzała spokojnym krokiem dzikie ostępy nie mając większego celu swej podróży. Co jakiś czas zatrzymywała się by spojrzeć do góry, w niebo przesłonięte ogromną koroną drzew i gęstego listowia. Kilka promieni słonecznych przebijało się przez liście tworząc ciepłe, barwne plamy słońca na podłożu.
Do jej nozdrzy dotarł przyjemny, trochę mdły zapach suszonych roślin. Odetchnęła głęboko wdychając tą woń a potem kierując się ku jej źródłu. Chwilę później i fragmenty rozmowy dotarły do jej ciekawskich uszu. Zastrzygła nimi, gdyż jeden z nich wydawał jej się brzmieć znajomo. Nie czając się zbytnio (jak tu się skradać, gdy na końcówce ogona brzęczała ozdobna grzechotka) wychynęła zza krzaka, tak, że wystawał jej tylko łeb. Dostrzegła znanego jej białego lwa i tajemnicza małpę. Wyszła z zarośli, otrząsnęła się z resztek liści i patyków, które osiadły na jej sierści. Posłała ciepły uśmiech towarzystwu, przymykając przy tym powieki.

A droga wiedzie w przód i w przód,
Choć się zaczęła tuż za progiem
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią - tak jak mogę...
Skorymi stopy za nią w ślad -
Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł...
A potem dokąd? - rzec nie mogę...
♪♫♪

Obrazek Tutu tutu tutu tutu|Gdy posuniesz się za daleko|Yummy|☙❦❧ Karta postaci

Awatar użytkownika
Bjørn
Straż
Straż
Posty: 229
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 55
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#7

Post autor: Bjørn » 06 kwie 2019, 12:24

Przyglądał się małpie dość uważnie zastanawiając jednocześnie nad tym ile mógł mieć lat. Na lwie to pewno z 15?
- Ukrywasz się? - A to ciekawe. Czyżby przed kimś uciekał? A może jak on sam, po prostu musiał odpocząć od towarzystwa hałaśliwych zwierząt.
Uniósł wyżej uszy zdradzając zainteresowanie na wieść o tym że Daktari okazał się być szamanem, tak przynajmniej twierdził, ale też te zapachy z jaskini zdawały się to potwierdzać.
Kiedy małpa zrobiła obchód i poprosiła o powiedzenie "baaaanaaan", otworzył pysk i dobyło się z niego krótkie "Ba", zanim zamknął go z powrotem zdając sobie sprawę z trgo co robi.
- Ekhm, nie, wszystko ze mną w porządku. - Poza bezsennymi nocami. Ale o tym mu nie powie, nie dopóki jest tylko obcą małpą.
- Ale szukam mentora, chciałem zostać medykiem. Lubię rośliny i fascynują mnie ich lecznicze moce.. - Z krzaków nieopodal dobył się szelest, grzechot i gdy obrócił łeb by zobaczyć kogo niesie "do tej samotni" zobaczył znajomy pysk.
Czysty przypadek? A może śledziła go? Zna się z Mandrylem? CZY MOŻE TEŻ TO JAKIŚ WIĘKSZY SPISEK?
Nie odwzajemnił uśmiechu, a jedynie zamknął i otworzył oczy w cichym pozdrowieniu.

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Posty: 641
Kontakt:

#8

Post autor: Mistrz Gry » 06 kwie 2019, 12:57

Zajęty oględzinami potencjalnego pacjenta, Daktari nie zwrócił uwagi na pytanie lwa. Za to uważnie zajrzał do paszczy Bjørna. Odsunął się, gdy biały nagle zamknął pysk.
- Moją rolą jest by to ocenić. Wiele przypadłości nie daje wyraźnych objawów dopóki nie jest za późno. W takich wypadkach w ogromnej przewadze są szamani nad medykami, ponieważ mogą na powrót wezwać ducha nieboszczyka, który uparcie odmawiał leczenia, by dokończyć swą zawodową powinność słowami "a nie mówiłem?". - mandryl pochylił się, by obejrzeć łapy samca, wspierając się przy tym ciężko na swoim kiju.
- Hmm... mentora, mówi pan? Musi jednak pan szanowny wiedzieć, iż nie działam już charytatywnie. Jestem na emeryturze, z czegoś trzeba żyć. - na dźwięk grzechotania podniósł się, podbierając łapą kręgosłup.
- Witam panią. Zdaje się, że lwy nie praktykują podawania łap, ani tym bardziej witania dam pocałunkiem w rękę, więc wybaczy pani brak należytego przyjęcia. - odwzajemnił uśmiech Sigrun. - Czy państwo przychodzą razem? Dawno nie prowadziłem terapii dla par, ale jeśli chodzi o problemy, że tak to nazwę, natury intymnej, coś tam jeszcze mogę pamiętać. - posłał znaczące spojrzenie samcowi.
"Nie należy martwić się tym jak wolno idzie wątek, należy cieszyć się tym jak ciekawie rozwija się fabuła"

Awatar użytkownika
Sigrun
Posty: 99
Gatunek: Lew kameruński
Płeć: Samica
Data urodzenia: 24 gru 2013
Krzepa: 20
Zręczność: 60
Percepcja: 70
Autorzy obrazków: Ki-Re
Kontakt:

#9

Post autor: Sigrun » 06 kwie 2019, 21:29

Pierwsze słyszała o powitaniu z całowaniem w łapę. Mimo to postanowiła wyjść z zarośli całkowicie i przywitać się z nimi tak jak najczęściej się wita z tymi, których spotyka po raz kolejny. Położyła łapę bardziej z boku, tuż blisko serca. Wypadało również z naczelną się tak przywitać. Tu jednak przyłożyła łapę na jej klacie. Pod poduszkami czuła rytmiczne uderzenia.
To jak tu się znalazła było całkowitym zbiegiem okoliczności. Skąd jednak mogła wiedzieć, że samiec doszukuje się w tym jakiś spisków. Jej zachowanie również nie mogło świadczyć o niczym podejrzanym. To co sobą reprezentowała było zbyt infantylne i niewinne.
Wysłuchała co ma do powiedzenia medyk. Przechyliła łeb na bok w niemym pytaniu, nie rozumiała za bardzo o co mu chodzi z terapia i miejscami intymnymi. Zerknęła na swoje podwozie ukradkiem. Wydawało jej się, że wszystko jest tam w należytym porządku.

A droga wiedzie w przód i w przód,
Choć się zaczęła tuż za progiem
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią - tak jak mogę...
Skorymi stopy za nią w ślad -
Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł...
A potem dokąd? - rzec nie mogę...
♪♫♪

Obrazek Tutu tutu tutu tutu|Gdy posuniesz się za daleko|Yummy|☙❦❧ Karta postaci

Awatar użytkownika
Bjørn
Straż
Straż
Posty: 229
Gatunek: P.Leo Leo
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 06 cze 2016
Krzepa: 60
Zręczność: 55
Percepcja: 36
Autorzy obrazków: iheadsetshiba i Malaika4

#10

Post autor: Bjørn » 07 kwie 2019, 13:02

Ściągnął wargi sceptycznie podchodząc do całego tego wywodu, czuł się świetnie. Nic go nie boli, nie mdli, nie strzyka w stawach, nawet pchły i kleszcze mu nie dokuczają ostatnio, ciężko by tak było skoro tyle babrał się w błocie i wydusił nim natrętne robactwo.
- Naprawdę czuję się dobrze. Apetyt też mam. - Uparty mandryl będzie go leczyć mimo to? Eh parę ziołek z witaminami nie zaszkodzi chyba, niech będzie. Ale niczego niesmacznego i podejrzanego nie tknie.
- Spodziewałem się opłaty, za darmo niewiele rzeczy idzie uzyskać na sawannie. - Taka przenośnia, nie chodziło mu konkretnie o złote pola traw sporadycznie porastane akacjami.
Co jakiś czas zerkał na Sigrun, miał niewielki problem z rozszyfrowaniem tej lwicy, nie zachowuje się raczej zbyt szablonowo.
- Hę? Natury intymnej? - A o czym ten starzec teraz gadał? Poważna zmarszczka pojawiła się miedzy gęstymi brwiami jasnego. Mówił że nie ma żadnych problemów.
- Nie jesteśmy tu razem, znamy się ledwo z widzenia i to tyle. Przypadek sprawił że na siebie teraz wpadliśmy.

Odpowiedz

Wróć do „Dżungla”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości