Newsy
  • 07.08.20
  • Postacią Lipca został Ushindi
  • 29.07.20
  • Nastąpiła mała zmiana i jutrzejszy teleturniej odbędzie się o godzinie 19 na forumowym discordzie.
  • 24.07.20
  • Zapraszamy do udziału w forumowym teleturnieju!.
  • 11.07.20
  • Audycja z Gunter już jest dostępna na naszym kanale YT.
Fabuła
  • Nadchodzi burza
  • Nad Upendi zbierają się gęste burzowe chmury. Czy zdołają one ochłodzić romantyczne zapędy młodych Lwioziemców?
  • Waży się los Płomiennych
  • Zamieszkane dotąd przez hieny okolice Martwej Rzeki opustoszały. Czy stadu uda się przetrwać?
  • Zbrodnia Ragira
  • Okrutnie zamordowana Tabiri dołączyła do grona Przodków i podąża za swym zabójcą.
  • Szykują się zmiany
  • W związku z odejściem przywódcy Oazy a także znacznym przerzedzeniem szeregów MB oba stada stanęły na skraju upadku. Członkowie obu stad mają ostatnią szansą na ich uratowanie.
  • Nowe Szkarłaciątka
  • Nuzira doczekała się kolejnego miotu. Ojcem jest biały samiec.
  • Wielki huk w Dolinie Wichrów
  • Coś tajemniczego dzieje się w Grobowcu Świetlików. Ogłuszający hałas z pewnością dotarł do uszu mieszkańców.
  • Zapomniana jaskinia
  • Niezwykłe siły skryły się pod Lwią Skałą i mieszają w głowach odwiedzających ją lwów
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Las galeriowy

Krystalicznie czysta woda sprawia, że rzeka pełna jest ryb, a nad jej brzegami często przesiadują ptaki. Ocieniona jest wysokimi, wiekowymi drzewami, pod którymi wytchnienie znajdują mieszkańcy sawanny.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Kilindi
Pazur
Pazur
Posty: 63
Gatunek: Lew Afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 23 lut 2019
Krzepa: 50
Zręczność: 55
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: SickRogue, Disney, Ja
Kontakt:

Re: Las galeriowy

#31

Post autor: Kilindi » 14 sty 2020, 21:00

Obserwowała w milczeniu zgromadzonych, którzy na szczęście nie zwracali na nią nadmiernej uwagi. Skinieniem łba podziękowała brązowemu samcowi za błogosławieństwo, po czym odwzajemniła powitanie rudofutrego, na końcu uśmiechając się zadziornie do fioletowookiej lwicy.
Już miała jakoś zagaić rozmowę, żeby zdusić niezręczne milczenie w zarodku, ale wtedy przybyła Lyanna, a sądząc po jej spojrzeniu, nie była zadowolona.
KIlindi spięła się mimowolnie, gdy srebrnooka na nią warknęła, ale posłusznie wstała i podeszła sztywno do jasnofutrej, umyślnie jednak nie spiesząc się nadmiernie.
- Słucham - rzuciła, zbliżywszy się do przywódczyni i patrząc jej odważnie prosto w oczy. Zamierzała jasno pokazać samicy, że nie jest kimś, kogo może zastraszyć jej zły humor i wysoka ranga.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Straż
Straż
Posty: 207
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

#32

Post autor: Hatari » 14 sty 2020, 21:21

Niedługo później dołączyła do nich Lyanna. Hatari mimowolnie uniósł brew, posyłając królowej przeciągłe spojrzenie, gdy zatrzymała się nieopodal. Zauważył rozgniewany wyraz jej pyska. Czyżby coś poszło niezgodnie z planem? Już miał zapytać, lecz chwilę później srebrnooka zawołała wszystkich do siebie. Zrezygnował więc i postąpił kilka kroków do przodu, zatrzymując się bliżej samicy. Machnął ogonem, odganiając jakąś natrętną muchę, po czym wbił w Lyannę wyczekujące spojrzenie.

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 907
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#33

Post autor: Gvalch'ca » 14 sty 2020, 21:25

Zziajana i zdyszana biegła na południowy zachód, zostawiając w tyle tą całą cholerną Lwią Ziemię, przez którą miała tylko same kłopoty. Kości miała zastałe od leżenia, taka przebieżka była dla niej nie lada wyzwaniem. Biegnąc minęła niewielkie jezioro, postanowiła wejść do niego i przywrócić się do porządku. Zdjąć bandaże, zmyć pozostałości medykamentów, a także uwolnić się od zapachu leniwych pasibrzuchów, który ciążył jej od dłuższego czasu. Gdy już uznała, że może się pokazać bez wstydu swojej przywódczyni, zaczęła węszyć za jej zapachem. Los przynajmniej teraz jej sprzyjał i razem z wiatrem przyniósł woń srebrnookiej. Znajdowała się niedaleko. Bez dalszego zwlekania ruszyła, tym razem lekkim truchtem. Aromat prowadził do lasu galeriowego. Nie miała pojęcia, że ów teren został przejęty. Minęła rzeczkę, wielkie rozłożyste drzewa, mnogość źródeł, aż w końcu ujrzała kilku osobników. Uraczyła każdego z osobna przelotnym spojrzeniem burych oczu, finalnie zatrzymując je na kremowej. Posłała w jej kierunku niski ukłon. Mogła zauważyć na jej karku, piersi, żebrach, a nawet głowie świeże, zabliźnione i całkiem spore rany.
- Witaj, królowo. Przynoszę ważne wieści. - woda nadal skapywała z jej ciała, a nogi drżały od nadmiaru aktywności. - Jest to arcydelikatna sprawa, jednak tyczy się nas wszystkich, więc niech pozostali również słuchają. - teraz czekała, aż pozwoli jej mówić dalej.

Awatar użytkownika
Ari
Posty: 149
Gatunek: lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Askari, reference: lioden
Kontakt:

#34

Post autor: Ari » 15 sty 2020, 14:22

Popatrzyła z satysfakcją na świeżynkę. No przynajmniej ten wie jak się zachować. To dobrze. Miała dość że każdy zachowuje się tu jak panisko. Skinęła głową reagując na to... zaiste ciekawe pożegnanie. Po czym przeniosła wzrok na drugiego lwa.
- Witaj.- odpowiedziała Hatariemu. Oho. Burza nadchodzi. Jej kuzyneczka najwyraźniej nie jest w dobrym humorku. Mlasnęła z niezadowoleniem. Penie boli ją ten jej królewski zad.
- Cześć kuzynko. - powiedziała podchodząc wolno i siadając obok kuzynki. Robiło się coraz tłoczniej. No niech wyduszą z siebie te wieści zanim tu zdechnie z nudów. Nie, no dobra na serio. Machnęła ogonem wpatrując się ze znakiem zapytania na Falkę. Popatrzyła na ciało lwicy. Nie wyglądała zbyt dobrze. Wieści może jednak były ważne. Ari spoważniała i zachęciła lwicę machnięciem łapy.
- Mów Falka- powiedziała marszcząc brwi.
Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.
Reference Sheet

Awatar użytkownika
Lyanna
Królowa
Królowa
Posty: 699
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 51
Zręczność: 63
Percepcja: 42
Autorzy obrazków: Ragous/Askari/Gunter/
Kontakt:

#35

Post autor: Lyanna » 15 sty 2020, 16:02

W sumie nie wiedziała już jak powinna zachować się w stosunku do zachowania Kilindi, która ewidentnie prosiła się o ostrą reprymendę, czy chociażby cielesne upomnienie odnośnie tego kogo ma przed sobą. Lyanna z trudem powstrzymała się od wymierzenia jej ciosu w pysk, ale nie zamierzała udawać iż nic się nie stało. Takiego braku szacunku nie spodziewała się nigdy, a zwłaszcza nie od lwicy, którą kilka miesięcy temu przygarnęła, wcielając ją w stado i jego funkcjonowanie zapewniając przetrwanie.
- Młoda nie takim tonem! Nie masz przed sobą dobrej kumpeli, a królową! Nie pamiętasz już jak cię przygarnęłam dając szanse na nowe lepsze życie? Nie zachowuj się jak niewdzięczna, rozwydrzona suka i opamiętaj się. - zbrechtała czerwonooką młódkę, która sama sobie na to zasłużyła.
Jej spojrzenie, sposób poruszania się i bycia były bardzo nie na miejscu, brak subordynacji aż z niej kipiał. Brakowało tylko jakichś konkretnych wyrzutów i obelg. Faktem było to, że za aż tak intensywną odpowiedź Szkarłatnej odpowiadał po części jej humor.
Ari jak zwykle bardzo zainteresowana i zaangażowana we wszystko szybko przejęła inicjatywę po pojawieniu się dawno nie widzianej na terenie stada czarnej lwicy. Lynn zmierzyła ją najpierw całą i przyjrzała się konkretniej jej świeżym ranom. Falka wyglądała na zdecydowanie zmęczona i przejętą tym, co miała zamiar przekazać. Srebrnooka skinęła jej niezbyt wylewnie na powitanie, zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że właścicielka burych ślepi złamała jedno ze stadnych praw i nie podobało się to liderce w ogóle. Aż dziwne, że zdecydowała się jednak wrócić i zaszczycić stado swoją osobą.
- Byleby bez zbędnych opowieści o odbytej podróży... - mlasnęła do Gvalchy informując ją o tym, że powinna zacząć mówić, lecz też jednocześnie krył się w tym przekaz. Musimy poważnie porozmawiać moja droga.
Posłała szybkie spojrzenie Hatariemu i Ari, którzy byli w jej pobliżu. Chciała zobaczyć jak zareagują na to co powie im panna Węgielek i jak będą się na to zapatrywać. Liczyło się bowiem ich zdanie z kilku istotnych powodów, które przyszłość niedługo zweryfikuje. To co sama chciała niedawno przekazać członkom stada odłożyła na później. Pojawienie się po nieobecności jednej z nowicjuszek było na tę chwilę dość istotne.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Posty: 907
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 61
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Gunter
Kontakt:

#36

Post autor: Gvalch'ca » 15 sty 2020, 16:38

Pomimo widocznego zmęczenia, nie ośmieliła się siadać. Jeszcze tego by brakowało, by została zrugana, jak ta z białym brzuchem. Poza tym widziała, że królowa najwidoczniej nie jest w dobrym nastroju. Nawet nie chciała zgadywać z jakiego powodu. Co gorsza, za chwilę miała powiedzieć coś, co dodatkowo zepsułoby jej humor, jeśli nie doszczętnie.
- Chodzi o Uharibifa. Ponoć zaatakował i zgwałcił jedną z Lwioziemek. Obecnie przebywa w tamtejszych lochach. Kanclerz wstrzyma się od wyroku, jeśli stawimy się na neutralnym gruncie, przy Martwej Rzece, pomiędzy lasem, a zachodnią sawanną, żeby rozwiązać tą kwestię. Każda ze stron ma wysłać trzech przedstawicieli. Jeśli złamiemy któryś z warunków.. to wypowiedzą nam wojnę. - starała się mówić najtreściwiej jak tylko może i przytoczyć wszystko, co mówił Tib. Myślała przez chwilę, czy nie pominęła niczego istotnego.
- Machnęłabym na to łapą, w końcu to tylko jedna z tych zawszawionych żarłoków. Ale widzisz pani... Uharibifu popełnił obydwie zbrodnie również na mnie. - ciężko było mówić jej o tym wszystkim, nadal sprawiało jej to ból, a łzy same cisnęły się do oczu. Ale nie mogła pęknąć, nie teraz. Nie mogła pokazać słabości, nie mogła pokazać, że da się złamać. - Według mnie zasłużył na najsurowszy wymiar kary. - przeszklone oczy otaksowały na powrót każdego Szkarłatnego. Kiedy już doszła nieco do siebie, kontynuowała, patrząc obecnie prosto w księżycowe ślepia.
- Jest jeszcze coś. On został wykastrowany. Medyczka Datura, z którą notabene się znacie, powiedziała, że zrobiło to nieznane jej zwierzę.

Awatar użytkownika
Ari
Posty: 149
Gatunek: lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 50
Zręczność: 60
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Askari, reference: lioden
Kontakt:

#37

Post autor: Ari » 16 sty 2020, 15:38

Siedziała słuchając uważnie Falki. Nie umknęło jej uwadze to że czarna nie chciała usiąść. Bała się? Przecież musiała być zmęczona drogą. Jednak nim zdążyła coś powiedzieć doszło do niej to, co mówiła lwica. Chodzi O Uharibifa. Jak zwykle. Miała przeczucie cod o tego gnoja. Pysk Ari pozostał niewzruszony, choć informacja zezłościła podpalaną. Uhari zasłużył na to, co ma. Nie darzyła lwioziemców sympatią, ale żadna samica nie zasługuje na takie bestialstwo. Na osobnika który się tego dopuszcza, czeka tylko kara. Wysłuchała lwicy do końca. Widocznie ciężko się jej to mówiło, zresztą nic dziwnego. Parzyła na oczy czarnej lwicy, oglądając emocje toczące lwicę. Ból, złość, upokorzenie, ale i hart ducha. Podpalana czuła szacunek do Falki za tę właśnie odwagę.
-Żadna lwica na to nie zasługuje. Nawet lwioziemka. Usiądź Falko.- Dzikie zwierze. Jasne. Mogła się założyć o swój ogon, że lwioziemska znachorka zrobiła to sama. Chociaż w sumie członkowie tego miękkiego stada nie byli tacy odważni. Nieistotne.
- Natomiast to co zrobił, to zdrada. Wystąpił przeciw członkini swojego stada. Nie możemy go wykastrować, zresztą i to by było zbyt mało. Nie możemy tolerować takich osobników w stadzie. Falka jest nieobiektywna... przepraszam- tu skinęła w stronę czarnej- ... lecz Uhari w stadzie zostać nie może. A nikt od Szkarłatnych się nie odchodzi. Również uważam, że musimy go zabić- machnęła ogonem i zwróciła wzrok ku kuzynce.
Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.
Reference Sheet

Awatar użytkownika
Kilindi
Pazur
Pazur
Posty: 63
Gatunek: Lew Afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 23 lut 2019
Krzepa: 50
Zręczność: 55
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: SickRogue, Disney, Ja
Kontakt:

#38

Post autor: Kilindi » 16 sty 2020, 17:44

Kilindi odruchowo wysunęła pazury, gdy Lyanna ją zbeształa, a jej czerwone oczy błysnęły ukrytym gniewem. Ona ją przygarnęła? Chyba raczej porwała i siłą wcieliła do stada, uniemożliwiając poszukiwania matki i brata. Młoda lwica z trudem powstrzymała się od wygarnięcia jasnofutrej wszystkiego, co na ten temat myślała, jednak zdrowy rozsądek przeważył; takie zachowanie mogłoby się dla niej źle skończyć, skoro otaczali ją sami dorośli Szkarłatni.
Nie zamierzała jednak przepraszać, cofnęła się jedynie i stanęła z boku, nachmurzona, słuchając uważnie, co nowo przybyła, nieznana jej, ciemna samica miała do powiedzenia. Jej relacja brzmiała poważnie, nawet córka Jinamizi musiała to przyznać. Nie przejęła się losem owego "Uharibifu", którego, na szczęście, nie było dane jej spotkać, uznała, że dostał to, na co zasłużył, skoro był gwałcicielem. Jednak perspektywa wojny z jego powodu nie brzmiała dobrze. Kilindi niezbyt obchodził los Szkarłatnych w takiej sytuacji, jednak obawiała się, że mogłaby nie zdążyć uciec na czas, by uniknąć walki, a nie uśmiechało jej się umierać za stado, którego nawet nie lubiła. No i podczas wojny Lyarra mogłaby ucierpieć, a że była jedyną członkinią stada, która dotychczas okazała czerwnookiej sympatię, młódka nie chciała, by coś jej się stało.
Obrazek

Awatar użytkownika
Hatari
Straż
Straż
Posty: 207
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 12 cze 2012
Krzepa: 60
Zręczność: 60
Percepcja: 30
Autorzy obrazków: Własne/Ale-Tie (lineart)
Kontakt:

#39

Post autor: Hatari » 16 sty 2020, 18:54

Skierował wzrok na młodą brązową, gdy została zbesztana przez królową, odruchowo unosząc lekko brew, nie skomentował tego jednak, zwłaszcza, że po chwili dołączyła do nich kolejna lwica. Obrzucił czarnowłosą krótkim spojrzeniem, zatrzymując je mimowolnie na wciąż dających się zauważyć ranach, dla odmiany lekko marszcząc brwi. Sam nie był do końca pewien, jak długo samica przebywała z dala od stadnych terenów. W końcu i on do tej pory włóczył się po krainie. Niemniej wiele wskazywało na to, że miała po drodze przynajmniej jedną nieprzyjemną przygodę.
Stał w milczeniu, słuchając słów wypowiadanych przez lwice, prześlizgując się spojrzeniem czerwonych ślepi z jednego oblicza na drugie. A słowa te potwierdzały jego przypuszczenia co do tego, iż czarną gdzieś po drodze spotkało coś złego. Nie spodziewałby się jednak, że ucierpiała przez jednego z nich. Hatari szczerze mówiąc nigdy jakoś szczególnie nie polubił szarofutrego, choć głównie z tego tylko powodu, że zwyczajnie widział w nim potencjalnego rywala. Być może dlatego wieść o jego kastracji sprawiła, iż lekko drgnął mu kącik wargi, jakby ledwie powstrzymał się od uśmieszku. Uhari był skończony. Nie obchodził go los jakiejś lwioziemki, lecz co innego jeśli chodzi o lwicę z jego stada. Ari miała całkowitą rację - to akt zdrady, za który powinien odpowiedzieć.
- Zgadzam się. Skrzywdzenie swojego to zdrada, a za taką powinien zapłacić krwią - odezwał się beznamiętnie.

Awatar użytkownika
Lyanna
Królowa
Królowa
Posty: 699
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 51
Zręczność: 63
Percepcja: 42
Autorzy obrazków: Ragous/Askari/Gunter/
Kontakt:

#40

Post autor: Lyanna » 17 sty 2020, 23:06

Czekała cierpliwie aż Falka przekaże to co uważała za ważne. I istotnie takim się okazało, ale co gorsza dotyczyło jeszcze jednego Szkarłatnego, który też znikł na jakiś czas. Uharibifu spłodził z Nuzirą jak się zdawało lwiątka chyba w lepszych warunkach. Kuzynka nie skarżyła się przecież na szarego, więc Lyanna nie była świadoma jaką bestię wprowadza w stadne szeregi. Owszem obwiniała o to siebie, bo to dzięki niej został przyjęty i choć wiedziała, że niezły z niego casanova i podrywacz to nigdy nie przypuściłaby iż atakuje i gwałci. Branie samicy siłą było już o niebo gorsze od samego na nią ataku. Srebrna jeszcze bardziej się rozgniewała, a jej wargi i łapy nerwowo drgały pod wpływem silnych emocji. To był ten moment, w którym nigdy nie chciałaby się znaleźć. Owszem był członkiem ich ekipy, ale też dopuścił się najgorszych możliwych poczynań, by zostać uznanym za zdrajcę i wroga.
Zarówno Ari jak i Hatari mieli takie same zdanie, skazali go swoim głosem na śmierć. Co prawda ich zdanie nie było w tej sprawie aż tak istotne, bo to Lyanna ma decydujący głos aczkolwiek w tej akurat sprawie wszyscy myśleli jednogłośnie. Księżycowooka podeszła do Gvalchy i otarła się o nią łbem na znak wsparcia. Domyślała się co przechodziła i jak się z tym wszystkim czuła, ale nie ukrywała też swojego poirytowania tą sprawą. Gdyby Panna Węgielek przestrzegała praw stada i nie opuściła terenu stada do niczego by nie doszło. Tak widziała to królowa i wcale nie usprawiedliwiała tym Uhariego, którego znała od młodego. Już nie był tym samym urwisem, z którym się przepychała, pojedynkowała i bawiła. Stał się potworem w oczach własnego stada. Lynn zastanawiała się co powie Nuzirze i jej dzieciom, których ojciec okazał się zbrodniarzem.
- Zapłaci za to śmiercią. Nikt nie ma prawa zaatakować członka stada bez żadnej podstawy, nie wspominając nawet o zhańbieniu jakiejkolwiek samicy z własnego stada. W dupie z Lwioziemką niech ją nawet przetrzepie łapą, czy ogonem, ale od swoich powinno się być wara. - zaczęła, chodziła nerwowo kilka metrów w lewo, a potem wracała w prawo - Szkoda, że już go wykastrowali, chętnie zrobiłabym to sama i kazałabym mu zeżreć genitalia, a przed tym paradować przed wszystkimi niosąc je we własnym pysku. Potem wyrwałoby się mu kły, wydrapało ślepia, odgryzło język i połamało kończyny! Zostawilibyśmy go na pastwę padlinożerców, ale znając życie Lwia Ziemia nie pozwoli nam go przejąć. Nie są głupi, wykorzystają jednego z nas przeciwko nam. Skażą go za pewne na swoich ziemiach głosząc iż wszyscy tutaj są tacy jak Uharibifu. Propaganda doprowadzi do aktywnego wznowienia naszego uśpionego konfliktu, a w skutku do wojny. Ładnie manipulują... chcą pokazać, że dali nam wybór uniknięcia rozlewu krwi. - skończyła warcząc pod nosem niezadowolona.
Wydawało jej się, że rozgryzła cały plan przeciwników. Im na pewno nie chodzi o pokojowe przekazanie więźnia, tego była święcie pewna. Problemem było też to, że na wojnę to sobie raczej pozwolić nie mogła. Po pierwsze nie mieli tylu lwów, by stawić czoła Lwiej Ziemi, a po drugie nawet jeśli odnieśliby zwycięstwo w szeregach Szkarłatnych brakowało jakiegokolwiek medyka, który połatałby swoich po potyczkach. Córka Vitani stanęła pod ciężkim wyzwaniem, któremu musi sprostać, by zapewnić stadu trwałość i bezpieczeństwo.
- Wszystko jak zwykle musi być na ich warunkach! Myślą, że są panami całej Lwiej Krainy i mogą wszystkim mówić co robić i jak postępować! - pokręciła łbem wyraźnie niezadowolona z tego, że jej przeciwnicy rozdają karty.
Odnośnie samej Datury, której aż tak dobrze nie znała, była pewna na stado zebr, że to ona wykastrowała gwałciciela. Ona jedyna zrobiła na Lyannie dobre wrażenie biorąc pod uwagę całą Lwią Ziemię. Myślała trzeźwo i o wiele lepiej niż reszta tej leniwej bandy, która spoczywa w tym momencie zapewne na laurach. Prychnęła.
- Oczywiście sama Datura się tym zajęła, to chyba oczywiste skoro miałaś ją okazję poznać... - zerknęła na Falkę - Byłaś tam, zapewne widziałaś więcej niż my stąd. Powiedz, więc mają jakiś potencjał militarny? Sprawnych wojów? Mamy z nimi jakieś szanse w tej chwili? - interesowało ją, czy przypadkiem Lwia Ziemia nie przechodzi teraz jakiegoś kryzysu, który należałoby wykorzystać. Odbicie Uhariego byłoby przecież idealnym pretekstem do ataku.
Pozostawała jeszcze kwestia poinformowania Nuziry i jej dzieci, a to wydawało się być w tym momencie dość przykrą powinnością, aczkolwiek niestety wymaganą. Lyanna znając już kuzynkę od dawien dawna domyślała się, że to właśnie ona będzie chciała wymierzyć Uharibifu sprawiedliwego wyroku śmierci z wielką chęcią. Królowa nie widziała ku temu przeciwności choć sama chętnie pozbawiłaby Uhatego życia.
Obrazek

Odpowiedz

Wróć do „Wstęga Kręgu Życia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości