Newsy
Fabuła
  • Magiczny intruz
  • W Mrocznym Bractwie pojawił się potężny szaman, z którym Enasalin negocjuje współpracę.
  • Ojcowska troska
  • Ragir wraz z córkami wprowadził się do nowego domu
  • Wieczór panieński
  • Na Lwiej Skale trwa w najlepsze impreza z niezapomnianymi atrakcjami
  • Bitwa w LZ
  • Na Złotych Łąkach rozpoczęła się walka Lwioziemców z heroldami Wodza.
  • Potomstwo księżniczki
  • Narie i Haki zostali rodzicami czwórki lwiątek
  • Hienia banda
  • Pod wiekową akacją zebrała się grupa hien w poszukiwaniu domu.
  • Na terenie wroga
  • Szkarłatna ranna w walce z członkiem swojego stada znalazła schronienie na Lwiej Ziemi
  • Ratunek dla księżniczki
  • Po zaginięciu Sariny jej poszukiwaniem zajęły się lwioziemskie młodziki
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Płonące wody

Przywodzący na myśl obrazy z koszmarów las uchodzi za nawiedzone miejsce. Duszne powietrze i słona woda powodują, że nie jest to najprzyjemniejsze miejsce w krainie. Splątane korzenie drzew wystają z ziemi, tworząc trudny do pokonania labirynt w którym mniej uważny podróżnik może zbłądzić na wieki.

Awatar użytkownika
Praojciec
Posty: 78
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Autorzy obrazków: Alfred Brehm
Kontakt:

Płonące wody

#1

Post autor: Praojciec » 17 kwie 2019, 19:13

Choć w dzień zakątek ten nie różni się niczym od okolicy, nocą zmienia się nie do poznania, przypominając miejsce z baśni. Gdy tylko zapadnie zmrok, nad płytką wodą rozbłyskają pierwsze blade światła. Błędne ogniki unoszą się nad powierzchnią, kusząc wędrowców, którzy często błądzą zwabieni ich widokiem. Niektórzy twierdzą, że to dusze przodków, które zagubiły swoje miejsce w Kręgu Życia i mszczą się na żywych za swoje nieszczęścia.

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 36
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#2

Post autor: Taharaki » 01 paź 2019, 9:43

Był nietutejszy, nie mógł zatem mieć prawa wiedzieć, że narusza tereny stada. Nie miał pojęcia, że takowe w ogóle istnieją na tych ziemiach - wędrował raczej pobocznymi dróżkami, unikając ewentualnych zagrożeń, co za tym idzie - unikał również lwów. Starał się nie rzucać nikomu w oczy. Miał jasno określony cel oraz pełno zapału, aby go wypełnić. Szukał miejsc, które opisywał uwielbiany przez samca dziadek, ojciec ojca, wieloletni przywódca stada. Sam Taharaki przenigdy nie pchałby się do władzy, bo - nie oszukujmy się - to po prostu nie dla niego; nie nadawał się na typa odpowiedzialnego za być lub nie być jakichkolwiek jednostek. W końcu ledwo był w stanie zatroszczyć się o własny tyłek, dość zresztą nieudolnie - o czym świadczyć mogła szpecąca prawy policzek niemała blizna. Niejedyna, chociaż zdecydowanie najmocniej rzucająca się w oczy. W końcu to właśnie ślepia są punktami, z których staramy się wyczytać emocje rozmówcy, jego myśli czy zamiary.
Było późne popołudnie. Afrykańskie słońce z wolna chyliło się ku zachodowi. Las wyglądał może niekoniecznie "zwyczajnie", aczkolwiek lew nie był w stanie póki co określić, na czym owa odmienność miałaby polegać. Nie wiedział, jak wiele zmieni się za raptem kilkanaście, może kilkadziesiąt minut. Nie miał też pojęcia o tym, iż po raz kolejny prawdą okazało się nieco kąśliwe porzekadło, że samiec ten ma więcej szczęścia niż rozumu. Oto bowiem znalazł się dokładnie tam, gdzie znaleźć się pragnął - w jednym z tych miejsc, które z rozrzewnieniem i tęsknotą wspominał dziadek.
Póki co jednak postanowił nieco odpocząć, rozkładając się miękko w pobliskich zaroślach.

Awatar użytkownika
Kisasi
Rycerz
Rycerz
Posty: 66
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#3

Post autor: Kisasi » 01 paź 2019, 10:37

Kisasi robiła nudny, rutynowy obchód po terenach. Tutejsze ścieżki były tak zawiłe, że łatwo było się zgubić nawet jej, co chwile jakieś poskręcane korzenie czy wysokie trawy kazały jej zawrócić i pójść inną stroną. Gdzieś tu niedaleko powinno być legowisko... chyba. Brązowa rozejrzała się jeszcze raz po okolicy, zmrużyła oczy gdy blask zachodzącego słońca zaczął przedzierać się przez kręte gałęzie drzew. Może już lepiej zawrócić? Gęste zarośla namorzynowego lasu potrafią zapewnić świetne schronienie nawet w dzień, a zaraz będzie ciemno, wiec tym bardziej nic tu nie znajdzie.
Stanęła jeszcze jeden ostatni raz, nasłuchując i wciągając powietrze w poszukiwaniu obcych zapachów. Wtem dobiegł ją świeży zapach jakiegoś lwa. Ruszyła szybko w tamtą stronę.
Nie ukrywała się, z resztą trawy szeleściły przy każdym ruchu, a ona sama od jakiegoś czasu szła ze stopami zanurzonymi w wodzie, chlustając głośno przy każdym kroku. No i w końcu teraz ona była tu gospodarzem.
Stanęła w odległości kilku kroków od nieznajomego i wyprostowała się.
- Witaj na terenie Królestwa Końca Burzy - Tak, to chyba dobre przywitanie. Zobaczymy co tamten będzie miał do powiedzenia.
Obrazek

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 36
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#4

Post autor: Taharaki » 01 paź 2019, 10:52

Słysząc odgłos brodzenia pośród wody odruchowo podniósł łeb ponad zarośla. Cóz, nie liczył raczej na łatwy obiad, a prędzej na zjawienie się istoty, przed którą trzeba będzie czmychać. Och, i tyle byłoby z odpoczynku. Znowu ucieczka? Taharaki w końcu nie był wprawionym w boju wojownikiem i jeśli już dochodziło do potyczki, działał instynktownie, po omacku, popełniając typowe dla żółtodzioba błędy. Karygodne, kiedyś zapewne przepłaci brak odpowiedniego treningu uszczerbkiem poważniejszym, niż szrama na policzku.
Kiedy zorientował się, że wcale się nie pomylił w kwestii oceny potencjalnego przeciwnika (urocza lwica zdecydowanie nie należała do kopytnych, nie wcinała trawy - lecz inne zwierzęta, do których, o zgrozo!, zaliczał się Taharaki), podniósł się do siadu, prostując dumnie. Może jak będzie sprawiał wrażenie pewnego siebie, większego i dostojnego to uda mu się uniknąć rozlewu [własnej] krwi?
- Witaj - odparł na uprzejme, choć niemal boleśnie oficjalne, powitanie. Wciąż pozostawał nieufnym, czego starał się nie okazywać, zachowując się naturalnie i swobodnie. Na tyle, że posłał ku Kisasi nieco koślawy i jakby bolesny uśmiech. Nie złośliwie, lecz - zwyczajnie - inaczej nie potrafił. Rzadko miał okazję trenować tego typu grymasy. Serdeczność nie była jego kompanem, chociaż starał się - a to już chyba powinno samo w sobie stanowić jakąś uprzejmość! - Wybacz, nie miałem pojęcia, że naruszam Wasze tereny - przyznał, skinąwszy z pokorą głową.
Obraz stada był mu obcy. Znał tylko dwa oblicza tego typu ugrupowania. Podejrzewał, że pomiędzy stadem liczącym się ze zdaniem każdego członka, gościnnym oraz pomocnym (stadem dowodzonym przez jego dziadka) oraz tym ociekającym reżimem, zastraszeniem i trwogą (stadem, jakie kreować chciał następca i zabójca dziadka) istnieje cała gama rozwiązań pośrednich. Nie wiedział tylko, czy w tym całym Królestwie więcej bieli, czy czerni - wolał zatem nie ryzykować. - Zwą mnie Taharaki. Przywędrowałem z daleka, nie znam jeszcze tutejszych granic czy zwyczajów - dodał, mając nadzieję, że jego wyjaśnienia nieco ocieplą stosunki pomiędzy nim, a tajemniczą lwicą.
Nie należał do stada od kilku dobrych lat. Najpierw wychowała go samotna lwica, która nauczyła młokosa trudnej sztuki życia. Później opuścił opiekunkę, poszukując swojego miejsca. Tęsknił za bliskością, którą darzył 'swoich', kiedy dziadek stąpał po tym padole. Może los się do niego uśmiechnie? Przez moment pomyślał o tym, czy nie warto dołączyć do stada. Jednak... wypadałoby najpierw czegokolwiek dowiedzieć się o urzędujących tutaj grupach, prawda?

Awatar użytkownika
Kisasi
Rycerz
Rycerz
Posty: 66
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#5

Post autor: Kisasi » 01 paź 2019, 12:41

Wygląda na to, że obcy nie miał złych zamiarów, ale i tak nie przestanie go obserwować, nie miała zbyt dużej ufności do obcych. W ogóle nie miała zbyt dużych umiejętności społecznych, od zawsze skupiała się na swoich zadaniach i nawet nie potrafiła sobie przypomnieć czy kiedykolwiek w swoim dzieciństwie odbyła z kimś jakaś niezobowiązującą przyjacielską pogawędkę.
Zadania. Skupmy się zatem na zadaniach.
- Robi się późno, możesz tu ugasić pragnienie i przenocować, ale rano będziesz musiał opuścić nasze ziemie. - Oznajmiła informacyjnie. Królowa raczej nie była zbyt surowa dla obcych, z resztą w Kisasi też odezwały się jakieś głęboko zakopane uczucia i szkoda było jej wyganiać samca na nocną tułaczkę.
A skoro lew nie orientował się w okolicy, mogła przedstawić mu też swoją wiedzę na temat stad które sama znała - Nasze tereny obejmują ten las i otaczające go z obydwu stron jeziora. Na północ stąd w centralnej części sawanny ma siedzibę inne duże lwie stado, poznasz to miejsce po charakterystycznej skale. Gdybyś się tam kiedyś wybierał to raczej nie powinni zrobić ci krzywdy. - Co by nie mówić o Lwiej Ziemi, nie byli oni bandą atakujących wszystko rozbójników. - Jeszcze dalej na północ w górach mieści się jeszcze inne stado. Nie wiem co to za jedni, ale nie radzę tam się zbliżać. - Wzdrygnęła się lekko na wspomnienie strasznego ciemnego lwa który ją zaatakował.
Obrazek

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 36
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#6

Post autor: Taharaki » 01 paź 2019, 13:06

Taharaki skinął w podzięce głową, obdarzając samicę dyskretnym spojrzeniem bursztynowych, chłodnych oczu.
- Dziękuję za azyl, nawet jeśli tylko na czas jednej nocy - dodał, zupełnie jakby w obawie, czy sam przekaz niewerbalny będzie odpowiednio czytelnym. Nie chciał rzucać się z propozycją "przygarnijcie mnie", skierowaną do pierwszej napotkanej istoty - chociaż fakt, że zezwoliła mu przenocować na swoich ziemiach sprawił, iż obdarzył stado, które reprezentowała, nicią sympatii. Z drugiej strony przygarnianie na swoje ziemie, nawet na okres jednej tylko nocy, zupełnie obcego samca może kiedyś okazać się zgubnym w skutkach. Podobnie, jak udzielanie jakichkolwiek informacji. W zasadzie... Dzisiaj, pośród drapieżników walczących o ziemie, władze, samice czy prestiż, nawet pogawędka o pogodzie może stanowić niebezpieczne narzędzie. Może za bardzo gdybał? Może nazbyt posuwał się w domysłach i snuciu czarnych wizji? Ale... czego innego miało nauczyć go dotychczasowe życie?
Opowieści o stadach wysłuchał uważnie, zarysowując sobie w głowie wstępny obraz trzech grup oraz zasięg ich występowania. Z pewnością ostrożniej będzie stąpał po pobliskich ziemiach, skoro już wie, kogo lepiej unikać. A propos...
- Skrzywdzili cię? - spytał wprost, bo akurat bezpośredniość była czymś, co go charakteryzowała, ku jego nieszczęściu. Miał wrażenie, iż samica mówiła o stadzie z gór z jakąś niechęcią, poza tym - jeśli wzrok go nie mylił - wzdrygnęła się na samo wspomnienie o tamtych istotach. - Wiesz, wiszę ci przysługę. Dziadek uczył mnie, by spłacać długi. Jeśli potrzebna ci pomoc... - zaoferował, jednocześnie w duchu mając nadzieję, iż z propozycji nie skorzysta. Jeszcze poprosiłaby go o skopanie jakichś tyłków i wyszłoby, że zrobił najgorszy interes życia - jedna w miarę spokojna noc w zamian za kolejne blizny, urwane kończyny, kastrację czy coś jeszcze gorszego...

Awatar użytkownika
Kisasi
Rycerz
Rycerz
Posty: 66
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#7

Post autor: Kisasi » 03 paź 2019, 13:23

Kisasi pokręciła głową. Taharaki z pewnością był bardzo... uczynny. Według Kisasi aż nadto. Zdziwiło ja po prostu jego dziwne zaangażowanie. Brązowa po prostu nie miała w tym ani interesu ani radości, by posyłać kogoś takiego jak on w łapy jakiegoś agresywnego stada i sprawiać mu więcej problemów.
- Nie, miałam szczęście wyjść z tego spotkania cało - Odezwała się w końcu tłumacząco. - Po prostu cię ostrzegam, to nie były lwy którym można przeszkadzać.... chyba że chcesz być jednym z nich. - Kisasi takie zachowanie kojarzyło się ze Złą Ziemią w jej "najlepszym" okresie, choć mało z tego wszystkiego pamiętała. Jesteś silny to jesteś z nami, lub jesteś ofiarą...
- Coś konkretnego sprowadza cię w te rejony? - Zagadała. Z resztą uznała też, że nie będzie dobrze zostawiać przybysza samemu sobie. Skoro z własnej woli zgodziła się żeby został tu do rana to jej obowiązkiem było go teraz przypilnować.
Obrazek

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 36
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#8

Post autor: Taharaki » 03 paź 2019, 15:28

Właśnie tak jest, że Taharaki momentami odstaje zanadto, chociaż stara się nie rzucać w oczy. Jego zaangażowanie faktycznie mogło być podejrzane, niemniej sam Tahaś nigdy by tego tak nie postrzegał. Owszem, w odniesieniu do obcych sam wykazywał nadmierną podejrzliwość. Sam jednak naprawdę miał dobre serce, zwłaszcza, jeśli chodziło o pomoc samicom - stereotypowo słabszym, praktycznie zaś... no po prostu, samicom. Szanował je, może przez nauki dziadka, może dlatego, że wszelkich krzywd doznał jedynie od płci brzydkiej. Szczęściarz. Nie podrywasz żadnej - żadna nie złamie ci serca; trudno odmówić jakiejś logiki.
- Chyba, że chcę być narwanym sukinkotem skaczącym do gardła każdemu, kto ma czelność istnieć, pchać się w moje łapy, oddychać moim powietrzem? - sparafrazował, może nieco nawet posuwając się do nadinterpretacji słów swojej rozmówczyni. Uniósł ospale jedną brew, spoglądając na samicę pytająco. Zdecydowanie nie był tym typem lwa. - Wybacz, postoję obok. Cenię sobie chociaż namiastkę spokoju, której nie zaznał chyba nikt z tamtego stada, chociaż pewnie oni sami czują zupełnie inaczej. To nie dla mnie - podsumował, pozwalając sobie nieco rozluźnić mięśnie. Te bowiem nienawykłe do wiecznego spięcia zaczynały boleć. Owszem, czas ewentualnej reakcji się powiększył, niemniej... gdyby obca samica zamierzała go zaatakować - nie ostrzegałaby go przed innym stadem, prawda? Zapewne nie chciała jego krzywdy. Ba, pozwoliła mu nawet przenocować u siebie, ryzykując, że brata się ze szpiegiem czy innym parszywcem.
- Konkretnego... W sumie i tak, i nie. Nieco to głupie, ale szukam miejsca, o którym opowiadał mi dziadek. Podobno tam czuł się najszczęśliwszym w ciągu swojego życia. A że moje stado... cóż, nie mam do czego wracać, to pałętam się po świecie w pogoni za niedorzecznymi historyjkami starego bajarza. - Uśmiechnął się koślawo na samo wspomnienie swojego przodka. Cóż, jakby nie spojrzeć, momentami faktycznie zaczynał wątpić w to, czy dziadkowi coś się na stare lata w głowie nie pomieszało. A może zwyczajnie chciał rodzinie czas umilić swoimi anegdotami, nieco koloryzując pewne fakty?
- Wybacz mi nietakt - zaczyna się uroczo, prawda? - jednak nie mam pojęcia, jak powinienem się do ciebie zwracać. Możesz podać mi fałszywy pseudonim, jeśli chcesz chronić stado, bylebym miał jakikolwiek punkt zaczepienia, bo czuję się nieco... nieswojo. - Zupełnie, jakby kiedykolwiek czuł się "swojo"...

Awatar użytkownika
Kisasi
Rycerz
Rycerz
Posty: 66
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 14 cze 2016
Krzepa: 40
Zręczność: 50
Percepcja: 60
Autorzy obrazków: ja
Kontakt:

#9

Post autor: Kisasi » 04 paź 2019, 18:38

- Mniej więcej - Uśmiechnęła się lekko. Rozbawił ją ten opis. Trafił w punkt, choć ona sama raczej nie ubrałaby tego w takie słowa.
- Twój dziadek musiał mieszkać tu dawno temu, skoro nie wie nic nawet o stadzie Lwiej Ziemi - Zauważyła. Każdy przecież znał te historie o królu Simbie który powrócił z wygnania i obalił tyrana Skazę czy o jednoczącej miłości jego córki Kiary i... No nieważne, przynajmniej Kisasi wydawało się że każdy o tym wie. Gdziekolwiek mieszkał dziadek Taharaki, na pewno nie na Złej Ziemi, nie ma tam nic pięknego do oglądania.
- A... Tak... Jestem Kisasi. - Trochę się speszyła. Powinna się przedstawić, ale w życiu przywykła już do bycia tak nieważną, że zapomniała o tym.
Obrazek

Awatar użytkownika
Taharaki
Posty: 36
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 04 sie 2014
Zdrowie: 100
Krzepa: 40
Zręczność: 60
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Plushie-Dam + Hazir
Kontakt:

#10

Post autor: Taharaki » 05 paź 2019, 11:36

Chociaż wspomnienie o dziadku zawsze gdzieś tam na dnie serca powodowało swego rodzaju ból, nie dawał tego po sobie poznać. Odetchnął jedynie nieco głębiej, niekoniecznie nawet świadomie. Poruszył lekko jednym z uszu, ot, mikrogest zdradzający, że jakieś tam emocje jednak dają mu się we znaki.
- Nawet, jeśli słyszał - nie zdążył mi o nim opowiedzieć. - Żył tutaj jako młodzik, poznał pierwszą miłość, potem odeszli. Typowy scenariusz, rodziny niepochwalające związku młodych. Potem dołączył do innego stada, z dala od krainy, gdzie po jakimś czasie przejął dowództwo. A potem został bestialsko zamordowany, kiedy Tahi był byle gówniarzem. - To wszystko opowiedziałby Kisasi, gdyby tylko był osobnikiem skorym do opowiadania o sobie. Być może kiedy już będą należeć do jednego stada (o ile się uda), kiedy już ich relacja stanie się nieco stabilniejsza - wtedy opowie jej wszystko jak na spowiedzi, bo wbrew pozorom potrzebował przyjaciela, któremu mógłby się wygadać. Dzisiaj jednak całą historię streścił do dwóch zdań. Dwóch? Ach, no tak... - Nie żyje. - Tak, jakby nie było zbyt łatwym wyczytać tego pomiędzy wersami.
- Miło poznać, Kisasi - powtórzył jej imię tak naprawdę po to, by łatwiej wyryć je w pamięci. Ale dość zgrabnie to zrobił, czyż nie? Skinął przy tym delikatnie łbem. O dziwo złapał się na przekonaniu, iż nawet nie skłamał; faktycznie cieszyło go poznanie lwicy, chociaż dość oszczędnie to okazywał.

Odpowiedz

Wróć do „Las namorzynowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości