Newsy
  • 12.08.20
  • Oferta forumowego sklepu została uaktualniona
  • 11.08.20
  • Zapraszamy do udziału w konkursie fotograficznym
  • 07.08.20
  • Postacią Lipca został Ushindi
  • 29.07.20
  • Nastąpiła mała zmiana i jutrzejszy teleturniej odbędzie się o godzinie 19 na forumowym discordzie.
Fabuła
  • Nowy Faraon
  • Anubis przejął po ojcu władanie nad Królestwem Oazy.
  • Ostatni płomień nadziei zgasł
  • Hieny opuściły Martwą Rzekę, a tereny niegdyś należące do Płomiennych nie są pod niczyim władaniem.
  • Nadchodzi burza
  • Nad Upendi zbierają się gęste burzowe chmury. Czy zdołają one ochłodzić romantyczne zapędy młodych Lwioziemców?
  • Zbrodnia Ragira
  • Okrutnie zamordowana Tabiri dołączyła do grona Przodków i podąża za swym zabójcą.
  • Szykują się zmiany
  • W związku z odejściem przywódcy Oazy a także znacznym przerzedzeniem szeregów MB oba stada stanęły na skraju upadku. Członkowie obu stad mają ostatnią szansą na ich uratowanie.
  • Nowe Szkarłaciątka
  • Nuzira doczekała się kolejnego miotu. Ojcem jest biały samiec.
  • Wielki huk w Dolinie Wichrów
  • Coś tajemniczego dzieje się w Grobowcu Świetlików. Ogłuszający hałas z pewnością dotarł do uszu mieszkańców.
  • Zapomniana jaskinia
  • Niezwykłe siły skryły się pod Lwią Skałą i mieszają w głowach odwiedzających ją lwów
  • Plotki, ploteczki
  • Po krainie chodzą słuchy, że można nieźle się dorobić. Może też spróbujesz?
Stada

Lwia Ziemia przywódca: Tib

Królestwo Oazy przywódca: Seth

x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Duże Drzewo

Tereny przy rzece rozciągają się od północy aż na południe do Wielkiej Wody. Rzeka stanowi naturalną granice między terenami. Na północy rozciąga się nieduża sawanna, a czym bliżej morza tereny stają się bardziej żyzne przechodząc w bagnisko.

Regulamin forum
Teren stada jest strzeżony przez członków stada i stadne NPC. W związku z tym trudno dostać się na niego niepostrzeżenie i należy odczekać 24 h po wejściu żeby opuścić teren stada.
Awatar użytkownika
Ragir
Posty: 643
Gatunek: Lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 10 sie 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 62
Zręczność: 61
Percepcja: 31
Autorzy obrazków: ja- podpis,karibu99, awatar- ja
Kontakt:

Duże Drzewo

#1

Post autor: Ragir » 20 kwie 2019, 19:46

Dorodne drzewo, które wyróżnia się na tle innych. Samotny baobab z dumą rosnący tutaj od pokoleń, daje cień zwierzętom oraz jeśli ktoś potrafi się wspinać to i dobre schronienie.
Obrazek Karta PostaciThemeW całościRunObrazek

Obrazek
"Określają nas nasze czyny. To, co wybieramy. To, czemu stawiamy opór. To, za co gotowi jesteśmy umrzeć."

Awatar użytkownika
Kilindi
Pazur
Pazur
Posty: 63
Gatunek: Lew Afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 23 lut 2019
Krzepa: 50
Zręczność: 55
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: SickRogue, Disney, Ja
Kontakt:

#2

Post autor: Kilindi » 24 lip 2019, 16:01

Gdy opuściła rodzinną jaskinię, przykazując Davu, by na nią tam czekał, była pewna, że wkrótce znajdzie mamę i razem wrócą do domu.
Nie udało jej się.
Z początku wszystko wydawało się iść dobrze, pomijając fakt, że lwiczce nadal nie udało się odnaleźć rodzicielki. W pewnym momencie jednak uświadomiła sobie, że się zgubiła. Była głodna i przestraszona, a szukanie drogi powrotnej do jaskini nie dawało żadnych rezultatów. Wiedziała, że nie ma wyjścia, jeśli chce przeżyć, musi znaleźć przynajmniej jakieś źródło pożywienia.
Zaczęła się żywić padliną, wyglądającą w miarę świeżo, oraz resztkami po innych drapieżnikach, a gdy nabrała odwagi, nauczyła się również kraść, w czym pomagał jej niewielki, jak na jej wiek i gatunek wzrost, oraz zwinność.
Przez cały ten czas wędrowała przed siebie, licząc, że w końcu znajdzie dom, albo matkę, choć ta nadzieja gasła z każdym mijającym dniem.
Teraz Kilindi leżała w cieniu potężnego baobabu, dając chwilę wytchnienia obolałym łapom, patrząc w pogodne niebo, na którym chmury przybierały różne, niezwykłe kształty. Mogła wydawać się całkowicie zrelaksowana, lecz w rzeczywistości zachowywała czujność i była gotowa zerwać się do ucieczki w każdej chwili; nauczyła się już, że wiele jest stworzeń, które nie pogardziłyby lwiątkiem, nawet tak małym i chudym jak ona. Było też wiele lwów, które by chętnie ją zabiły za wkroczenie na ich terytorium, a zapachy, które czuła, gdy się pojawiła w tej okolicy, mówiły czerwonookiej, że znajduje się na ziemiach jakiegoś stada. Musiała stąd szybko zniknąć, zanim ktoś ją odkryje.
Wpierw jednak musiała chwilę odpocząć.
Obrazek

Awatar użytkownika
Malahir
Posty: 124
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 sty 2019
Krzepa: 55
Zręczność: 50
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: Lioden (av)/gr-ay (lineart)
Kontakt:

#3

Post autor: Malahir » 27 lip 2019, 15:08

Dość szybko stracił z oczu ptaka. Prędko też zorientował się, że Zafir za nim nie podąża. Prawdę mówiąc miał cichą nadzieję, iż brat będzie mu towarzyszył i gdy go w pobliżu nie dostrzegł przez chwilę miał ochotę zawrócić z powrotem na tereny Lwiej Ziemi, by następnie udać się na znajomą skałę. Być może nawet wejść do rodzinnej jaskini i uciąć sobie drzemkę. Albo chociażby zaczepić kogoś ze stada i wypytać, czy wiedzą już coś o Jasmin.
Owszem, nadal martwił się o siostrę. Starał się myśleć pozytywnie, lecz z każdym dniem bez wieści o samicy było to coraz trudniejsze. Minęło już tak wiele czasu...
Malahir nie wierzył, że Jasmin po prostu uciekła. Przecież nie miała żadnego powodu. Na Lwiej Ziemi miała wszystko, łącznie z kochającą rodziną. Coś musiało się stać. Zabłądziła? Może ktoś ją porwał? Zielonooki starał się jak mógł, by odrzucić od siebie myśli o wszystkich niebezpieczeństwach, jakie mogły na nią tam czyhać. Jasmin musiała żyć. Przecież nie było innej możliwości.
Gdzieś, kiedyś, pewnej bezsennej nocy Malahir obiecał sobie, że musi ją odnaleźć. Albo chociażby dowiedzieć się, co się z nią stało.
Koniec końców zwyciężyła ciekawość i dlatego też młodzieniec ruszył przed siebie. Wiedział, że opuszcza stadne tereny, lecz go to nie powstrzymało. Wiedział, jak wrócić... No, przynajmniej miał taką nadzieję. Nie planował odejść zbyt daleko, ot rozejrzy się trochę i zawróci, a potem wróci na Lwią Skałę. Jednakże koniec końców znalazł się na zupełnie obcym mu terenie, który wyraźnie pachniał lwami... Lecz nie rozpoznawał znajomych mu woni. Wiedział, że narusza czyjś teren... Lecz czyj? Z opowieści znał stado Złej Ziemi, których tereny położone były na zachodnich pustkowiach. Te okolice na takie nie wyglądały.
Mimowolnie skierował się w stronę sporego drzewa, które rzucało się w oczy. Planował tam nieco odpocząć, by odzyskać nieco sił, a potem ruszyć z powrotem. Kręcenie się tutaj nie było zbyt dobrym pomysłem, skoro te tereny do kogoś należały. To był właściwie pierwszy raz, kiedy był tak daleko od domu i mimo tego, że małym lwiątkiem już nie był, czuł niepokój.
Nagle przystanął gwałtownie, zdając sobie sprawę z tego, iż czuje całkiem świeżą lwią woń w okolicy. Zmarszczył brwi i rozejrzał się dookoła. Brązowa plamka nie od razu rzuciła mu się w oczy, lecz koniec końców ją dostrzegł. Zastrzygł uszami. Lwiątko? Rozejrzał się krótko, jakby spodziewając się dostrzec jego matkę w pobliżu, lecz tak się nie stało. Wówczas zaczął powoli się zbliżać.

Awatar użytkownika
Zafir
Posty: 58
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Disney
Kontakt:

#4

Post autor: Zafir » 27 lip 2019, 22:40

Zafir biegł za bratem najszybciej jak mógł, choć nie był najsprawniejszym lwem i trochę odstawał od rodzeństwa. Po drodze rozglądał się i próbował skojarzyć gdzie oni są i w którą stronę biegną. Okolicy nie znał w ogóle. Wiedział jedynie, że pobiegli na południe i opuścili już stadne tereny. Prawdopodobnie znalazłby drogę do domu biegnąć gdzieś w tą samą stronę, z której tu przyszli.
Ziemie były bardzo ładne. Był przyzwyczajony do krajobrazu sawanny, a tutejsze podmokłe Nadrzecze było inne. Ciekawe jak wyglądałoby życie w takim miejscu. Pomyślał, że w sumie można było powiększyć Lwią Ziemię o te tereny. A kiedy stanie się już w pełni dorosły, nie zaszkodziłoby spróbować zamieszkać w jakimś innym miejscu niż Skała, gdzie wszyscy Lwioziemcy stale się gromadzą.
Idąc prosto za śladem i wonią swojego brata znalazł go i kiedy był już kilkadziesiąt kroków od niego zauważył jak nagle zatrzymał i coś obserwował. Pomyślał, że jeśli są to obce ziemie (a nie miał o tym pojęcia) może zauważył jakiegoś intruza, albo jakieś inne niebezpieczeństwo. Zafir zastanawiał się, co w takiej sytuacji powinien zrobić. Co powinien zrobić wiedząc również, że bratu też może coś grozić. Sam pewnie uciekłby w popłochu, jednak nie jest sam i będzie musiał uciekać razem z bratem. Bez niego nie można. A może brat zauważył coś fajnego? Wtedy też muszą razem to zobaczyć. Szybko podbiegł w kierunku brata, a będąc już kilka kroków przed nim, powoli zbliżył się i stanął obok niego, próbując jednocześnie zrozumieć, co przykuło jego wzrok.
Wspólnie z bratem podchodzili do leżącej obok baobabu do lwiątka. On sam nie wiedział, czy zacząć z nią konwersację, czy to ona powinna pierwsza. Mogła być mieszkańcem tej ziemi, a w pobliżu mogli być jej rodzice. A obcym Zafir przestał już dawno ufać. Przecież to obcy mogli doprowadzić do zniknięcia Jasmin. Patrzył na odpoczywającą lwicę ciekawskim okiem, trochę niepewny. Kiedy lew nie jest na swoich terenach nie może czuć się pewnie.
Zafir jako młody dorosły. Na etapie nastolatka jego grzywa jest trochę mniejsza, jej kolor jednak ten sam.

Awatar użytkownika
Kilindi
Pazur
Pazur
Posty: 63
Gatunek: Lew Afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 23 lut 2019
Krzepa: 50
Zręczność: 55
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: SickRogue, Disney, Ja
Kontakt:

#5

Post autor: Kilindi » 28 lip 2019, 14:29

Do uszu Kilindi szybko dotarł odgłos kroków; natychmiast się zerwała się na równe łapy, zamierzając rzucić się do ucieczki... ale zawahała się, gdy zobaczyła, że zbliżają się do niej dwa samce, na oko trochę starsze od niej, lecz z pewnością nie dorosłe. Jak ma uciec przed dwoma wrogami? Z pewnością biegają szybko, pewnie nawet szybciej, niż ona. Umieją też na pewno doskonale walczyć, o czym Kilindi za chwilę pewnie przekona się na własnej skórze, jeśli szybko nie da nóg za pas. Ma ich zmylić, by ujść z życiem? Musiała szybko coś wymyślić.
Póki co, by mieć pewność, że skupią swą uwagę wyłącznie na niej, nie zwracając większej uwagi na otoczenie, zjeżyła się cała, przypadając do ziemi z wysuniętymi pazurami, warcząc najgroźniej jak umiała.
- A wy tu czego, futrzaki? - rzuciła hardo, spoglądając pewnym wzrokiem na oba lwy. Ogon Kilindi ze złością uderzał o ziemię, jej czerwone oczy błyszczały. Starała się wyglądać na kogoś, kto ma pewne prawo tu być, bo nawet, jeśli ta dwójka należała do stada mieszkającego na tych terenach, to jej pewność siebie może ich zdezorientować. Chociaż brązowofutra zaczynała coraz bardziej się zastanawiać, czy nie są po prostu zwykłymi podróżnymi, jak ona; ich zapach różnił się od woni, którą czuła w okolicy.
Nadal jednak stanowili zagrożenie i musiała się ich jakoś pozbyć, najlepiej zanim zamieszanie sprowadzi tu kogoś z tutejszych.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lyanna
Królowa
Królowa
Posty: 699
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 51
Zręczność: 63
Percepcja: 42
Autorzy obrazków: Ragous/Askari/Gunter/
Kontakt:

#6

Post autor: Lyanna » 29 lip 2019, 0:01

Od czasu zniknięcia Ragira i kilku innych lwów ze stada Lyannie przypadła władza i prowadzenie Szkarłatnych Grzyw dalej bez pomocy kuzyna. Nie mogła przeboleć jego zaginięcia, ale dzięki niemu przeszła też potężną zmianę charakteru i niektóre plany rozmyły się, zastępując nowymi. Wydaje się, że najlepszym władcą jest ten, kto władzy wcale nie chce, ale szarawa zdawała sobie sprawę z tego, że nieobecność samców na terytorium może nie skończyć się najlepiej. Srebrnooka nie była dobrą patrolującą tego nie dało się ukryć, lecz dzisiaj była już do tego zmuszona. Teren sam się nie oznakuje i nie sprawdzi...
Wyszło jakoś tak, że wracając zdecydowała się zawitać do samotnego baobaba i odreagować u jego podnóża ciężkie momenty w życiu. Zaniepokoiły ją jednak obce wonie. Lyanna natychmiast przystąpiła do marszobiegu w stronę drzewa chcąc znaleźć się tam jak najszybciej. Zapowiadało się na jej pierwsze przywódcze wyzwanie.
Nie zajęło jej dużo czasu i kocie cielsko znalazło się na miejscu, zastając tam młodziki w dość pokaźnej liczbie dwóch samczyków i nieco młodszej od nich samicy. Jasna lwica zmierzyła wzrokiem obcych po czym głośno ryknęła, jeżąc sierść na grzbiecie.
Obrazek

Awatar użytkownika
Malahir
Posty: 124
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 sty 2019
Krzepa: 55
Zręczność: 50
Percepcja: 45
Autorzy obrazków: Lioden (av)/gr-ay (lineart)
Kontakt:

#7

Post autor: Malahir » 29 lip 2019, 19:58

Tak, brązowa plamka zdecydowanie była lwiątkiem, wyraźnie młodszym od niego i jego rodzeństwa. W dodatku im bardziej się do niego zbliżał, tym wyraźniej dostrzegał, że samica wygląda na nieco wychudzoną. Dla zielonookiego był to niecodzienny i niepokojący widok. W końcu na Lwiej Ziemi mieli pod dostatkiem pokarmu i nigdy ani on, ani żadne z jego rodzeństwa nie prezentowało się tak mizernie. Nawet Tunu, która zawsze była jakaś mniejsza i szczuplejsza.
Jeśli już mowa o rodzeństwie, szybko dołączył do niego Zafir. Trzeba przyznać, że Malahir poczuł na jego widok niejaką ulgę. Może i był na całkowicie nieznanym mu terenie, lecz przynajmniej nie był całkiem sam. Mimowolnie skinął bratu głową, lecz w chwilę później zamarł, mocno zaskoczony zachowaniem nieznajomej.
Zatrzymał się i uniósł nieco brwi, patrząc na lwiątko z zaskoczeniem.
- Ej, bez nerwów! Tylko tędy przechodzimy - rzucił szybko, siląc się na niepewny uśmiech. Był co prawda pewny, że jeśli wydarzenia potoczyłyby się nieprzyjemnymi torami, młodsza samica nie stanowiła dla nich większego zagrożenia. Obawiał się bardziej wywołania zamieszania. Okolica pachniała lwami i nie były to bynajmniej znajome wonie lwioziemców. Ktoś tu mieszkał. Na pewno ktoś więcej, niż to jedno lwiątko. Wyczuwał więcej zapachów, zresztą lwiątka nie oznaczają terenów. Lwiczka mogłaby narobić hałasu, który zwabiłby tu kogoś innego a tego raczej by nie chciał.
- Mieszkasz tu? - spytał po chwili, choć był prawie pewien, że tak. W końcu byłaby dużo ostrożniejsza, gdyby znajdowała się na nieswoim terenie, prawda?
Nie zdążył odpowiedzieć, bo w chwilę później do jego uszu dotarł najpierw odgłos kroków, a następnie donośny ryk. Odruchowo skulił uszy i przypadł do ziemi, rozglądając się niespokojnie. Szybko zlokalizował źródło dźwięku - dorosłą samicę, która zbliżała się do nich, warcząc i strosząc sierść. Malahir rzucił w myślach kilka dosadnych słów, które zapewne podsłuchał u któregoś z dorosłych. Najwyraźniej nie potrzeba było większego zamieszania, żeby kogoś tu sprowadzić. Ten ktoś nie wydawał się również przyjaźnie nastawiony.
Mieli kłopoty.
Cofnął się o krok, instynktownie zwracając się frontem do lwicy, wciąż stojąc na ugiętych łapach i rzucił kilka spojrzeń wokół siebie. Na brązową, potem na brata, następnie w poszukiwaniu ewentualnej drogi ucieczki. Szczerze mówiąc chętnie wziąłby łapy za pas i pobiegł w te pędy z powrotem na Lwią Ziemię, lecz z drugiej strony wiedział, że nie powinien zostawiać Zafira samemu sobie. Dlatego też został na miejscu, wbijając w jasnofutrą uważne spojrzenie. Starał się wyglądać na pewnego siebie, lecz zielone ślepia zdradzały coś innego.

Awatar użytkownika
Kavo
Posty: 75
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 23 lis 2015
Krzepa: 55
Zręczność: 55
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: AleTie
Kontakt:

#8

Post autor: Kavo » 29 lip 2019, 21:49

Ciemny lew przemierzał różne tereny. Szukał tropów lub śladów swojej rodziny. Nie śpieszył się, wiedział, ze pospiech to bardzo zły doradca. Wolał być dokładny. Pogoda w dzień nie była tą, za która przepadał. Nie szkodziła mu ale w czasie łowu byłą kłopotliwa. Lew wolał stanowczo tereny bardziej zalesione lub kamieniste. Stawiał łapy ostrożnie ale i dokładnie. W końcu dotarł tutaj. Rzekę przekroczył spokojnie chłodząc się w niej. Sierść jednak zdążyła mu wyschnąć kiedy jego ślepi ukazał się widok małej grupki. Z daleka mogło zdawać się, ze jest to jedna grupa. Dopiero będąc bliżej można było zauważyć coś innego. Do tego ten ryk... Zastrzygł lekko uchem. Szedł od strony, która młodym utrudniłaby potencjalną ucieczkę. Nie ukrywał się i nie czaił. Trzymał dystans ale był ciekaw tego co tutaj się dzieje. Czuł, że te ziemie należą do kogoś ale cóż. Lubił igrać jeśli widział w tym sens lub szanse. Nie był typem, który pcha się pierwszy do przodu czy do ratowania skóry byle kogo. Ciężko było określić czy samiec wspomoże lwice czy może w razie zagrożenia wstawi się za młodzikami.
Obrazek

Awatar użytkownika
Zafir
Posty: 58
Gatunek: lew
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 15 sty 2019
Zdrowie: 100
Krzepa: 50
Zręczność: 50
Percepcja: 50
Autorzy obrazków: Disney
Kontakt:

#9

Post autor: Zafir » 29 lip 2019, 23:12

Jeśli chodzi o przygody i niebezpieczeństwa, to lepiej jest je przechodzić z bratem. Kiedy jednak młoda zareagowała groźnie, a potem zjawiła się jasna dorosła, a na koniec ciemny samiec zorientował się, że niczego dobrego tu nie znajdą, co najwyżej guza, a pewnie jeszcze coś poza tym, wcale nie lepszego. Ale od początku...
Mała widocznie nie chciała ich tu widzieć. Kto wie, czy to nie jej tereny, a że lwy bronią swoich terenów, może być agresywna. A może się ich boi? Nie miał takiego wrażenia. Na pewno fuknięcie powinno ich odstraszyć. Na Zafirze zrobiło to wrażenie i poczuł już ciarki na plecach. Bo Zafir nie był najodważniejszym lwem...
- Nie chcieliśmy naruszać twoich terenów. - tłumaczył. Nie było tak groźnie, jak to się stało chwilkę później, kiedy pojawiła się jasna lwica i ryknęła na nich. To już było straszne!
Instynktownie wzdrygnął się i zrobił krok w tył.
- To twoja mama!? - wykrzyknął. Nie wyglądała przyjaźnie chociaż niczego złego nie zrobili. Co mogą zrobić takich dwóch, trochę rozkojarzonych na obcych terenach, młodych?
Nie uciekał. Myślał tak jak Malachir. Nie może uciec bez brata. Musieli zrobić to szybko, szczególnie że z daleka czaił się jakiś kolejny osobnik. Osłupiony i wlepiony w dwie lwice, choć świadomy konieczności ucieczki, ruszył Malachira łapą, by zwrócić jego uwagę. Następnie lekko kiwnął głową, jakby za siebie dając mu do rozumienia, że muszą uciekać i jest gotowy wiać stąd jak najprędzej.
Zafir jako młody dorosły. Na etapie nastolatka jego grzywa jest trochę mniejsza, jej kolor jednak ten sam.

Awatar użytkownika
Lyanna
Królowa
Królowa
Posty: 699
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 04 wrz 2016
Zdrowie: 100
Krzepa: 51
Zręczność: 63
Percepcja: 42
Autorzy obrazków: Ragous/Askari/Gunter/
Kontakt:

#10

Post autor: Lyanna » 29 lip 2019, 23:48

Reakcja lwiątek była wystarczająca jak na chwilę obecną, lecz samica nadal nie traciła ich z oczu, zbliżając się nie ubłagalnie zwłaszcza do dwójki młodych samców. Warknęła kilka razy gardłowo i przypuściła na nich niby szarżę zatrzymując się kilka metrów przed nimi, zostawiając za sobą tumany kurzu. Wyszczerzone zęby mówiły już same za siebie, że nie jest zadowolona z ich towarzystwa na terenie stada.
- Matka wam nosy woskiem pozapychała? - zaczęła mówić złowieszczo się przy tym szczerząc - Nie wydaje wam się, że bezprawnie wtargnęliście na moje terytorium? - dodała po chwili.
Dopiero w tym momencie dostrzegła ciemnego samca, który wyraźnie blokował młodzikom drogę ucieczki. Lyanna nie znała go, więc natychmiast położyła po sobie uszy i warknęła raz jeszcze. Ciemny samiec z białymi refleksami sierści o nietypowej kolorystyce oczu, jedno bowiem różniło się od drugiego. Kocica machnęła mu energicznie ogonem w górę. Czuła jak jej przewaga maleje.
- Kolejny gość? Nieładnie wpadać bez zaproszenia... - jęknęła niezbyt przyjemnie wymuszając się na widocznie nienaturalny uśmiech.
Obrazek

Odpowiedz

Wróć do „Nadrzecze”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości