Newsy
Fabuła
  • Niebezpieczeństwa pustyni
  • Mimo że burza piaskowa i fatamorgany to nie jedyne zagrożenia czyhające na morzu piasku, pojawiają się na nim zbłąkani wędrowcy.
  • Ku przygodzie
  • Pod Drzewem Życia zebrali się poszukiwacze przygód, chętni by wyruszyć na wyprawę życia.
  • Zamieszanie pod Lwią Skałą
  • Na ceremonii koronacji pojawił się pierzasty wysłannik byłej księżniczki.
  • Tragedia w Wąwozie
  • Młody Lwioziemiec popełnił samobójstwo rzucając się z urwiska.
  • Burze w stadzie Berghi
  • Po sprzeczce w stadzie dwójka lwów opuściła Królestwo. Do stada dołączają jednak nowi rekruci.
  • Powrót herszta
  • Ragir po tajemniczym zaginięciu pojawił się na dawnych terenach Złej Ziemi.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa

Silny sojusznik? [Maer'vu, Berghi]

Awatar użytkownika
Berghi
Królowa
Królowa
Posty: 238
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Dirke (Ragir)
Kontakt:

Silny sojusznik? [Maer'vu, Berghi]

#1

Post autor: Berghi » 17 maja 2019, 19:45

Po kilku dniach regeneracji w dolinie za Kościanym Szczytem na terenach nieznanego jej za dobrze stada zdecydowała się jednak wrócić w stronę granic Lwiej Ziemi, głównie dlatego, że dawno nie widziała Shamira i Dhoruby, a mimo iż zależało jej na postępie to nie mogła ich przecież stracić, bo w takim efekcie postępu by nie było. Przekroczyła już pasmo gór i miała zacząć iść wzdłuż rzeki, by usłyszała za sobą spadający kamień. Obejrzała się instynktownie, lecz nic nie dostrzegła.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 161
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#2

Post autor: Maer’vu » 17 maja 2019, 20:08

Maer'vu postanowił udać się na południe, zamierzając poznać tamtejsze tereny i dowiedzieć się o nich wszystkiego, co mogłoby być przydatne: kto tam żyje, czy są tam jakieś obce stada, ile mieszka tam zwierzyny, czy są tam dobre źródła wody pitnej, ogółem, czy owe terytoria nadają się do życia. Zaczął bowiem myśleć o powiększeniu terytorium Legionu, musiał jedynie znaleźć jakieś dobre tereny, które jego stado mogłoby zagarnąć.
Kierując się przez góry na południe natrafił na nieznajomy lwi zapach; zaintrygowany, chcąc wiedzieć, kto ośmielił się wkroczyć na niedawno znaczone terytorium Legionu Seta i przegonić intruza, cicho podążył za tropem, skręcając na południowy zachód.
Po około godzinie marszu, gdy już przekroczył pasmo gór, jego oczom ukazała się nieznajoma, jasnofutra lwica, zmierzająca w kierunku rzeki. Wprawdzie była już poza granicami ziem Legionu, lecz Jednooki obawiał się, że może jeszcze wrócić, i to nie sama, jeśli jakoś jej nie odstraszy. Schował się za rzędem pobliskich głazów i zaczął się bezszelestnie skradać w jej stronę... dopóki nie potrącił luźnego kamyczka, który ze stukotem poturlał się po ziemi. Przeklęta opaska, pomyślał Maer'vu z lekką irytacją; przez swoją połowiczną ślepotę nie zauważył kamyka na czas, zwracając na siebie uwagę lwicy. Jeszcze go nie dostrzegła, ale to było kwestią czasu, nim ostrożność skłoni ją do przeszukania okolicy. Postanowił się ujawnić, póki miał jeszcze jakąś przewagę.
Wyprostował się i wyszedł za osłony głazów, dumnym, władczym krokiem idąc w stronę nieznajomej. Jego błyszczące zielone oko, białe, ostre zęby, liczne blizny, imponująca postura i wzrost, oraz wyczuwalna pewność siebie budziły respekt; samica łatwo mogła się domyślić, że ma przed sobą nie byle kogo.
Zatrzymał się metr od niej, wbijając w zielone oczy jasnofutrej lodowate spojrzenie.
- Byłaś na terytorium mojego stada. O ile wiem, bez pozwolenia - wycedził beznamiętnym tonem; z jego pyska i postawy nie dało się nic wyczytać. Równie dobrze mógłby być kamiennym posągiem.

Awatar użytkownika
Berghi
Królowa
Królowa
Posty: 238
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Dirke (Ragir)
Kontakt:

#3

Post autor: Berghi » 17 maja 2019, 20:24

Szybko stało się jasne, że najpewniej była śledzona. Ukazały jej się samiec lwa naprawdę nie wyglądał na zbyt przyjaznego, lecz Berghi nie bała się. Miała już z dość podobnym styczność jeszcze ładne parę lat temu, za swej młodości. Jak też można się domyślić był nim jej ukochany, który początkowo był uważany przez nią za potwora i barbarzyńcę. Oba lwy różniła jedynie odrobinę wielkość i odcienie sierści. Tyle była w stanie stwierdzić na pierwszy rzut oka. Głos równie straszny i nieprzyjemny, ale tym razem był chyba nawet gorszy. Przeszedł ją dreszcz, gdy tylko się odezwał. Ona nie zamierzała jednak uciekać, stała z dumnie wypiętą piersią i patrzyła mu prosto w oczy, a właściwie jedno z nich. Wiedziała, że jest kimś ważnym, ale nie miała pojęcia kim takim, jego sposób poruszania się i postura mówiły same za siebie. Jak też się okazało, był przywódcą Legionu Seta...
- Owszem byłam i spędziłam kilka dni, by zregenerować siły i zdrowie. - powiedziała śmiało, uprzednio skinęła mu jednak łbem w geście powitania, nie okazywała wrogości, wiedziała już chyba z kim może mieć do czynienia. - O ile się nie mylę jesteś bratem Hazira. To właśnie on zaprosił mnie do waszej oazy.
Miała nadzieję, że dobrze trafiła i nie zaliczy nieprzyjemnej gafy. Hazir wspominał bowiem, że włada Legionem wraz z bratem, a ten osobnik miał w sobie coś z jej znajomego. Nadal patrzyła się na niego, bez żadnego obrzydzenia czy litości. Taki wizerunek sprawiał, że czuła się w jego towarzystwie zarazem najbardziej zagrożona, a zarazem najbardziej bezpieczna. Blizny świadczyły o doświadczeniu, gęsta grzywa o męskości, a siła widoczna na pierwszy rzut oka sama dodawała temu wszystkiemu podwójnego znaczenia.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 161
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#4

Post autor: Maer’vu » 17 maja 2019, 20:45

Jest odważna i opanowana, pomyślał z uznaniem, niczego jednak po sobie nie pokazując. Patrzyła mu prosto w oko i w żaden sposób nie pokazała po sobie, że się boi, mimo, że głos Maer'vu większość przyprawiał o ciarki, a rosły samiec mógłby w bezpośrednim starciu z łatwością ją zabić. Jednooki szanował odwagę, pod warunkiem, że szła w parze z mądrością. Zaraz się okaże, czy nieznajoma może się tym poszczycić.
- Rozumiem. - A zatem jest prawdomówna, przynajmniej czasem. Odwzajemnił jej gest, również uprzejmie kiwając zielonookiej łbem. Nie wypadało okazać braku manier.
Jej następne słowa go zaskoczyły, choć zdołał to ukryć za maską obojętności. Skąd samica mogła znać imię jego brata? Czyżby istotnie z nim rozmawiała? Dlaczego zatem Hazir go o tym nie poinformował? Maer'vu będzie musiał koniecznie go za to skarcić. A może ona kłamie? Tylko skąd miałaby znać imię czerwonookiego? Pozostali Legioniści nie wyglądali na tyle głupich, by każdemu obcemu rozpowiadać o stadzie i jego członkach. Zatem jasnofutra istotnie musiała rozmawiać z Hazirem i od niego dowiedzieć się o istnieniu Maer'vu. Przynajmniej tak dedukował Jednooki i miał nadzieję, że się nie myli; jeśli tak, to zaraz może zdradzić cenne informacje potencjalnemu szpiegowi.
- Istotnie, to ja. Wybacz mi to chłodne powitanie, pani, lecz brat nie wspominał mi o żadnych gościach na naszych terenach. Mam nadzieję, że cię nie uraziłem - odpowiedział swym charakterystycznym głosem. Nie zamierzał na razie się przedstawiać; może i wyjdzie na chama, ale nadal nie ufał nieznajomej i nie zamierzał wyjawiać jej niczego, co mogła by wykorzystać przeciwko niemu. Z tego samego względu nie usiadł, gdyż wiedział z doświadczenia, że siedzącemu lwu trudniej jest się obronić przed niespodziewanym atakiem. A Maer'vu nie zdziwiłby się, gdyby zielonooka była skrytobójczynią wysłaną przez jednego z licznych wrogów jego ojca, by zlikwidować obecnego przywódcę Legionu.

Awatar użytkownika
Berghi
Królowa
Królowa
Posty: 238
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Dirke (Ragir)
Kontakt:

#5

Post autor: Berghi » 17 maja 2019, 21:39

Rosły mięśniak nie okazał się więc być krwawym zabójcą, który rzuci się na słabszą lwicę wiedząc o swojej przewadze w dodatku bez żadnego powodu. Ucieszyło ją to, że właściwie rozpoznała Hazirowego brata, ale wyglądało na to, że ten nie podzielił się wieściami o jej pobycie z jednookim. To ją nieco zaniepokoiło, a co jeśli nie był z nią wtedy do końca szczery. Bała się o tym nawet myśleć, bo uważała go za porządnego lwa. Wytłumaczyła sobie więc tą kwestię zwykłym brakiem pamięci lub natłokiem obowiązków czerwonookiego.
Lśniąca złotoruda sierść powiewała delikatnie na ciele swojej właścicielki pod wpływem wiatrów nawiewających z gór. Były chłodne i niezbyt przyjemne. Berghi nie przywykło przebywać w tak niskich temperaturach i teraz była pewna, że ciężko byłoby jej ją polubić. Natomiast silny samiec z wyglądem świetnego woja i wyraźnie nabytymi manierami bardzo dodawał górom i jej mieszkańcom. Dobry władca zawsze daje dobry przykład stadu.
- Naprawdę nic się nie stało. Podejrzewam, że miał zamiar to zrobić, zapewne przez obowiązki nie znalazł na to chwili... władanie górami w dwójkę to nie lada wyczyn, powierzchnia górzysta to o wiele więcej do patrolowania. Wybacz mi zatem, że i tobie przysporzyłam kłopotu. - powiedziała uśmiechając się w jego stronę niewinnie.
Mówiła szczerze dokładnie to co myślała. Obawiała się jednak, że jej słowa mogą zostać źle odebrane. Nie zamierzała się ona nikomu podlizywać, bo nie widziała w tym większego interesu. A szczerości nigdy za wiele na tym świecie.
- O mało bym zapomniała... gdzie moja dworska etykieta? - skarciła się w myślach i wyraźnie zawstydziła, jak mogła zapomnieć o tak istotnym fakcie - Nazywam się Berghi z rodu Lwiej Ziemi, Pierwsza Tego Imienia, Niespalona, Królowa zza gór, Wybawicielka Niewolników.
Nie obawiała się mu wyjawić aż tak ważnej informacji, ponieważ ufała jego bratu, a brat jej przyjaciela nie powinien być jej wrogiem. Poza tym skoro już u nich spędziła te kilka dni wypadałoby się chociaż podzielić z tutejszym gospodarzem kilkoma informacjami na swój temat, co by wiedział kogo ma pod skrzydłami.

Awatar użytkownika
Maer’vu
Niewolnik
Niewolnik
Posty: 161
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samiec
Data urodzenia: 01 gru 2016
Zdrowie: 90
Krzepa: 65
Zręczność: 50
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: lioden, xkelbix, disney, ja
Kontakt:

#6

Post autor: Maer’vu » 17 maja 2019, 21:56

Maer'vu odetchnął głęboko świeżym, górskim powietrzem; wiatr delikatnie rozwiewał mu czarno-białą grzywę, lecz Jednooki w ciągu swego życia odwiedził tyle różnych miejsc, że chłód nie robił na nim wrażenia. Był mu obojętny.
- Tak, z pewnością ma pani rację, ale bez obaw, na szczęście wszystko się w porę wyjaśniło i nic się nie stało. - Dobrze, że brązowofutry nie miał gorącego temperamentu, byłoby głupio mu powiedzieć Hazirowi, że powodowany zapalczywością zabił obcą lwicę, która okazała się zaproszonym przez czerwonookiego gościem.
Nie odwzajemnił uśmiechu, nie mając tego w zwyczaju, wyczuł jednak, że jasnofutra mówi szczerze, przynajmniej w tej kwestii. Punkt dla niej.
Najwyraźniej nieznajoma równie mocno jak on dbała o dobre maniery, sądząc po tym, jak się zawstydziła, gdy uświadomiła sobie, że jeszcze się nie przedstawiła. A dworska etykieta świadczyła, że miewa kontakty z wyższymi sferami...
Jego podejrzenia się potwierdziły, gdy podała swe imię i tytuły.
- Piękne przydomki, z pewnością kryje się za nimi ciekawa historia - odpowiedział uprzejmie, zapamiętując nazwę "Lwia Ziemia" i postanawiając, że w przyszłości powinien dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Tak czy inaczej, wypadało się przedstawić, zresztą, i tak wkrótce okoliczne stada usłyszą o Legionie i tym, który nim włada, więc równie dobrze może nie trzymać tych informacji w tajemnicy. - Ja nazywam się Maer'vu, syn Dakkara. - Wiedział, że sporo teraz ryzykuje, jeśli Berghi istotnie była królową, to o ile nie pochodziła z bardzo odległego, odizolowanego królestwa, to musiała słyszeć o siejącym trwogę bezlitosnym Dakkarze i jego przerażającym Legionie Seta. Ale choć Jednooki nienawidził swego ojca, nigdy się go nie wstydził i nie zamierzał ukrywać swego pochodzenia, nawet przed nowo poznaną lwicą.

Awatar użytkownika
Berghi
Królowa
Królowa
Posty: 238
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Dirke (Ragir)
Kontakt:

#7

Post autor: Berghi » 17 maja 2019, 22:13

Cieszyło ją, że nie miała do niej żadnego żalu, czy też wyrzutu i zrozumiał jej ciężką sytuację. To sprawiało, że już wcale nie czuła się tak bardzo samotna z tym wszystkim co ją spotyka. Westchnęła głęboko słysząc komplement dotyczący przydomków. Kiwnęła mu głową w podzięce, ale z drugą częścią nie mogła się w pełni zgodzić.
- Może i ciekawa, ale choć tego po mnie nie widać bardzo brutalna i nieprzyjemna. Nikomu nie życzę tego przez co musiałam przejść by stać tu teraz przed tobą. - wyrzuciła z siebie będąc już pewną, że nie ma podstaw aby uznawać go za kogoś niebezpiecznego, mogącego jej zagrozić.
- Miło mi poznać, Maer'vu. - po raz kolejny się uśmiechnęła i zrobiła kilka kroków w jego stronę, spokojnych nadal pełnych gracji i dumy. Nie wypadało prowadzić rozmowy na dystans. Mowa jej ciała zdradzała, że lwicy wcale nie zbierało się na atak, czy jego próbę. Czystość intencji.

Awatar użytkownika
Berghi
Królowa
Królowa
Posty: 238
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 31 gru 2012
Krzepa: 40
Zręczność: 70
Percepcja: 40
Autorzy obrazków: Dirke (Ragir)
Kontakt:

#8

Post autor: Berghi » 14 cze 2019, 18:50

//nie mogę dłużej czekać, bo linia czasowa głównej fabuły przez tego typu przymulenia jest porządnie naruszona


Samiec nie wydawał się by skory do dalszej rozmowy, więc biszkoptowa samica skinęła mu łbem na pożegnanie i udała się w swoim kierunku, znikając w wysokich, rozkołysanych wiatrem trawach afrykańskiej sawanny. Jej smukłe ciało szybko znikło ciemnemu lwu z pola widzenia, a za lwicą została jedynie słodka woń.


z/t

Odpowiedz

Wróć do „Zakończone”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości