Newsy
  • 26.05.20
  • Forumowym mamom składamy najlepsze życzenia oraz drobny prezent w postaci 5 paciorków.
  • 20.05.20
  • Szukamy chętnych do administracji i MG. Zainteresowanych prosimy o wiadomość do Gunter albo Tiba
  • 05.05.20
  • Postacią Miesiąca została Laishia
Fabuła
  • Słońce nad Oazą
  • Nareszcie zakończyła się niebezpieczna burza piaskowa i Oaza wraca do normalnego życia.
  • Seryjny samobójca wciąż żyje
  • Po wielu próbach odebrania sobie życia oraz ataku Piegusa, Uharibifu ciągle przebywa w lwioziemskim więzieniu. Syn kanclerza usłyszy zarzuty.
  • Szkarłaciątka ruszają w świat
  • Młode Fedhy po raz pierwszy opuściły jaskinię by w towarzystwie matki zwiedzić sawannę.
  • Śmierć królowej
  • Berghi zmarła po trudnym porodzie i pozostawiła opiekę nad jedyną córką Fedzie.
  • Wyprawa Nany
  • Hieny poszukujące sposobu na zdjęcie klątwy ze swoich ziem dotarły na tereny Szkarłatnych.
  • Posłaniec królowej
  • Gepard z byłego Królestwa Końca Burzy w końcu doczekał się audiencji u lwioziemskiego Kanclerza.
  • Duchowe śledztwo
  • Szamanka Hiraeth i towarzyszący jej szakal udali się na Pogorzelisko w celu zbadania duchowej klątwy ciążącej na terenach klanu hien.
  • Szalony intruz
  • Na tereny Mrocznego Bractwa przypałętał się lew mający nie po kolei w głowie, a za nim dwie inne lwice.
x
Suwak
Lwia Skała Wodopój Las Kanion Termitiery Jezioro ZZ Wulkan Góry LS Jaskinie Kilimandżaro Upendi Drzewo życia Wielki Wodospad Zakątek Przodków Oaza Ruiny Pustynia Ciernisko Cmentarz Pole bitwy Zarośla Bagno Słone jezioro Gejzery Góry ZZ Wielka woda Jezioro szmaragdowe Jezioro flamingów Kaskada Grobowiec Rzeka Wąwóz Dżungla Pustkowia Równina Rzeka 2 Sawanna 2 Rzeka 3 Las namorzynowy Dolina wichrów Nadrzecze Dolina LS Drzewo życia Sawanna LZ Lupa Skała Wolności Wschodnia Oaza Wydmy Las MB Jezioro MB

Siostrzyczki z piekła rodem - Enasalin, Falka

Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Straż
Straż
Posty: 889
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Ale-Tie
Kontakt:

Re: Siostrzyczki z piekła rodem - Enasalin, Falka

#11

Post autor: Gvalch'ca » 18 paź 2019, 12:05

- Myślałam, że chodzi ci o twoich popleczników. A jeśli się rozchodzi o lwią ziemię, to nie, jeszcze nie miałam okazji tam zawędrować. - machnęła łapą, chcąc odpuścić temat i małe nieporozumienie. Póki co na ich temat słyszała tylko plotki, ale nie chciała ich powielać nie wiedząc, czy mają odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Zaraz, moment. Chyba się przesłyszała. Nie, raczej nie. Powiedz, że to żart. Enasalin patrzyła na nią z grobową miną, bez cienia uśmiechu. Czas mijał, a ona nadal siedziała zasmucona, nie wybuchnęła śmiechem jak poprzednio. Miała już pewność, że nie kłamała. Ich własny brat posiadł jedną z nich, brutalnie, ochydnie. Val zdając sobie sprawę z kazirodztwa omal nie zwymiotowała. Jak on mógł? Wtem obrzydzenie zmieniło się w gniew, a gniew w dziką wściekłość. Ryknęła potężnie, aż ściany zadrżały, na szczęście żaden ze stalagmitów nie spadł jej na łeb. Zaczęła krążyć z jednego kąta w kąt, warcząc i obnażając kły.
- Niech no ja dorwę tego skurwysyna. Jaja mu pourywam! - wydarła się w bezsilnej furii, nadal kursując z jednego miejsca w drugie. Aż do porzygu. Gdy na jej drodze pojawił się kamień, trzasnęła nim o brzeg jaskini, prawie trafiając w En. Kamień na szczęście tylko świstnął obok jej nosa.
- Zawsze wiedziałam, że jest pojebany. Wiedziałam to też wtedy, kiedy zabijał ojca. Ale żeby aż tak? Do tego stopnia, by zgwałcić własną siostrę? - teraz mówiła bardziej do siebie niźli do białej. Nie mogła zrozumieć dlaczego to zrobił. Aż tak bardzo pragnął potomka czystej królewskiej krwi? Nie mógł wziąć sobie jakiejś innej królewny z pobliskich stad? Ignorant, chory ignorant, w dodatku leniwy i obsceniczny. Spojrzała na Sali, prawie jak na debila.
- I ty tak spokojnie o tym mówisz? Jakby nic się nie wydarzyło? Nie ma w tobie żadnego pierwiastka zemsty? - jej zachowania też nie mogła zrozumieć. Wzięła parę głębszych oddechów i usiadła z plaskiem na ziemi. Musiała wszystko sobie przetrawić.
- Chyba nie sądzisz, że po czymś takim zacznę rozprawiać o tym, co wydarzyło się w moim życiu. - fuknęła na wzmiankę o tym, by zacząć opowiadać o swoich wojażach.
- Kolejny do czarnej listy. Obiecuję ci, że gdy się na niego natknę, to nie ujdzie ze spotkania żyw.

Awatar użytkownika
Enasalin
Mistrz
Mistrz
Posty: 539
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 63
Zręczność: 55
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#12

Post autor: Enasalin » 23 paź 2019, 19:17

- W każdym razie uważaj na nich. To zatwardzili intryganci i oszuści.
Rzekła jedynie a potem tylko obserwowała jak gniew rośnie w szarej. Wlała benzynę do ogniska, ale te słowa, chociaż smutne, to były konieczne. A może nie były? Teoretycznie mogła to trzymać dalej na dnie swojego skamieniałego serca. Ale z czasem popadła już w taką apatię, że mówienie o tym przychodziło jej równie łatwo co zabijanie. Miała wciąż żal o to co się wydarzyło, ale gdyby tak dawała się emocjom to już dawno leżałaby martwa gdzieś w zapomnianym przez bogów miejscu. Niemniej rozumiała wybuch siostry.
Zmarszczyła nos kiedy kamień koło niej przeleciał. Hola hola, nie chciała żeby zaraz tutaj zostały obie pogrzebane żywcem. A tym bardziej ona sama, miała jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie.
- Nie twierdzę, że się nic nie wydarzyło. Nigdy mu nie wybaczyłam. Ale z czasem zrozumiałam, że był słaby. Ja byłam słaba. Moja determinacja uratowała mi życie, a moja ambicja pomogła mi się rozwinąć. Gdybym chciała go zabić to zrobiłabym mu przysługę.
Wyprostowała się.
- Przeganiana z miejsca na miejsce. Zduszona przez własnego brata. Wiesz co Ci powiem? Teraz moja kolej. Teraz ja będę atakować i przeganiać. Wszystko będzie drżało na dźwięk mojego imienia, zabiję, albo zniewolę wszystkich, którzy mi się sprzeciwią. Zrobię wszystko co mi kiedyś uczyniono, ale poczują to wszyscy po kolei. To jest moja zemsta. I mój cel w życiu.
Westchnęła z grubsza, przymykając na moment powieki. Nie powinna tak wyjeżdżać tym bardziej, że Falka się strasznie się emocjonowała po jej wyznaniu. Enasalin była zimna, chłodna, zupełnie jak jej futro. W spojrzeniu miała coś co mogłoby każdego zaniepokoić, ale przecież rozmawiała z nie byle kim, tylko z własną rodziną. Jedyną, którą mogła teraz zaakceptować.
- Wiesz, zawsze wolałam słuchać o przyjemniejszych rzeczach, założyłam z góry, że miałaś w życiu więcej szczęścia.
Myślisz, że Bóg jest w niebie
Bo sam żyje w strachu przed tym co stworzył?


Obrazek


Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Straż
Straż
Posty: 889
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Ale-Tie
Kontakt:

#13

Post autor: Gvalch'ca » 05 lis 2019, 14:36

- Nikt nie mówi o zabijaniu od razu. Drobne tortury należą mu się jak lwu antylopa. – po paru głębszych wdechach i wydechach była już całkowicie wyciszona. Nie było śladu po wcześniejszym uniesieniu. Dodatkowo myśl o dość porządnym uszkodzeniu jego ciała wywołała w niej pewien rodzaj ekscytacji. Zaczęła przypominać sobie wszystkie najbardziej bolesne kaźnie, które do tej pory wymyślono. Zastanawiała się, których użyć, żeby braciszek nawet w zaświatach odczuwał katusze. A była tego cała masa. Nadziewanie na pal, wydłubywanie gałek ocznych i wsadzanie rozżarzonych węgli w miejsce oczodołów, wcześniej wspomniana przez nią kastracja na żywca. Mogła tak wymieniać i wymieniać ze szczegółami, lecz następne słowa siostry wybiły ją z pantałyku, przez co musiała na chwilę zapomnieć o mordęgach.
- Doceniam entuzjazm, ale nie sądzisz, że wyżywanie się na innych, zamiast wyłącznie na swoim oprawcy, jest nieco niesprawiedliwe? – rzekła, gdy biała zaczęła rozprawiać o atakowaniu, przeganianiu, zduszeniu wszystkich z innymi poglądami. O ironio i o hipokryzjo, jakby wcale sama tego nie robiła. Przykre wydarzenia z jej biografii również odbiły się na chamskim traktowaniu innych. Ale, czym było opryskliwe usposobienie wobec terroru, jaki Sali miała niebawem siać? O ile już tego nie robiła. – A zresztą, nieważne. To nie moja sprawa.
- Niestety muszę cię zawieść, bowiem to, co za chwilę powiem, w najmniejszym stopniu nie jest przyjemne. – wbiła wzrok w powałę, następnie w ziemię tuż obok swoich przednich łap. Nigdy nikomu o tym nie mówiła, Enasalin miała być pierwszą, która się o tym dowie. Robiła to tylko i wyłącznie dlatego, że ona wyznała, co jej na sercu leży, bez zbędnych dywagacji i owijania w bawełnę. Gdyby nie to, czarna nadal milczałaby i nie wystawiła na światło dzienne swoich problemów. A właściwie światło fluorescencyjnych grzybów. Westchnęła głośno, nie wiedząc, jak zacząć swoją opowieść.
- Obudziłam się w naszej jaskini, jeszcze przed świtem. Widziałam, jak Tjalve wchodzi, podchodzi do ojca i wbija mu się kłami w krtań. Nie zrobiłam absolutnie nic. Ostrzegałam go tysiąc razy, żeby bardziej na siebie uważał, że Tjalve jest żądny tronu i będzie chciał za wszelką cenę go przejąć. On nie słuchał, za każdym razem to bagatelizował lub mnie wyśmiewał. Był tak w niego ślepo zapatrzony.. Uciekłam stamtąd, nie chciałam dłużej tam być, chciałam o wszystkim zapomnieć. Nie mówiłam wam o tym, bo bałam się, że zareagowalibyście jak ojciec. Podróżowałam wiele dni, na swojej drodze napotkałam likaona, który zobacz, o, zostawił mi tą pamiątkę na małżowinie i o tu, na udzie. Pewnie pomyślisz, co za łamaga, dała się takiej pierdole. Ja też go wtedy nie doceniłam i widzisz co mi z tego przyszło. Później udałam się w te góry, Smoczy Przesmyk, kojarzysz? Okazało się, że żyło tam inne stado. Nazwali się Śnieżnym Królestwem. Wyglądali na porządnych i lojalnych, więc postanowiłam dołączyć do nich. Przywódca kazał przydzielić mi kogoś ze swoich na szkolenie. I przydzielili. Powiem ci, szprycha jakich mało. Kanarkowy włos, czarna grzywa, mięsień na mięśniu. Nawet ciebie by ruszyło. Mniejsza. Domyślasz się pewnie, że nasze szkolenia kończyły się zupełnie czym innym niż trening. Trwało to kilka miesięcy. Myślałam, że złapałam pana boga za nogi. W końcu zaszłam z nim w ciążę. Dbał o mnie, bronił, był na każde zawołanie. Dałam się zbałamucić jego pięknymi obietnicami i przyrzeczeniami. Gdy urodziłam, przyszedł do naszej jamy. Nachylił się nad naszą córeczką… po czym wziął ją za karczek i przegryzł go. Nasze dziecko leżało w bezruchu, zimne, choć jeszcze przed chwilą żyło, rozumiesz? Wpadłam w furię. Wydrapałam mu jedno ze ślepi, oderwałam spory płat z jego ryja, ale zdążył uciec. Dlaczego to zrobił? Nie mam pojęcia, tym bardziej, że nie wyglądał na kogoś o słabej kondycji psychicznej. Pochowałam maleństwo, długi czas siedziałam nad jej kurhanem i opuściłam te przeklęte góry. Postawiłam sobie za cel odnaleźć go i zrobić dokładnie to, co on zrobił naszemu dziecku. Idąc jego śladem natrafiłam tutaj, do tej krainy. – ona zdecydowanie nie była oszczędna w słowach. Chciała, żeby En dokładnie wiedziała, co się stało. Otarła mokry polik, na szczęście nie widoczny w ciemnej pieczarze i utkwiła sinozielone spojrzenie w siostrze.
- Obydwie nie miałyśmy lekko, huh?

Awatar użytkownika
Enasalin
Mistrz
Mistrz
Posty: 539
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 63
Zręczność: 55
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#14

Post autor: Enasalin » 15 lis 2019, 21:10

- Wiesz co było niesprawiedliwe? To, że brat zabił nam ojca. To, że kiedy mnie posiadł i poroniłam, to usiłował mnie zabić. To, że jak byłam ledwo żywa i próbowałam się schronić przed śmiercią, to przeganiano mnie, jakbym była w stanie komukolwiek zagrozić.
Fuknęła agresywnie, podnosząc nieco ton głosu, oczywiście niezamierzenie. Zdarzało się tak, nie raz, nie dwa, że w sprawach, które ja dotyczyły unosiła się, tak aby każdy dwa razy porządnie usłyszał. Może to właśnie dzięki temu była w stanie przekonać innych do przyłączenia się do niej? Ale po siostrze nie widziała ani krzty entuzjazmu, żadnej iskry i to ją trochę z jednej strony smuciło, z drugiej działało na nerwy. Gdyby nie pokrewieństwo... ta rozmowa tutaj już by się skończyła. Ale to była ta sama krew co ona, kropka w kropkę, tylko futro innego koloru. Byłoby co najmniej głupotą porywać się na "swoich", nawet jeśli nie są do końca po twojej stronie.
- Może i powinnam dziękować niebiosom, że żyję i nikt mnie po drodze nie zgwałcił, ale najwyraźniej po to dostałam druga szansę by ją wykorzystać.
Przejechała pazurami po kamieniu aż zabłyszczało od iskier. Ona im wszystkim jeszcze pokaże.
Ze stoickim spokojem słuchała opowieści. I Falka miała rację, obie nie miały lekko, różnica może polegała w okrucieństwie jakiego się dopuścili wobec nich oba samce. Może gdyby Enasalin w jakimkolwiek stopniu doświadczyła miłości, podobnie jak Falka, to inaczej by się zachowywała. Może nie byłaby tak okrutna.
Już dawno, dawno temu wymazała z głowy obraz nienarodzonej kluski. Nie miało nawet szczęścia się urodzić.
- Przynajmniej kogoś kochałaś. Ja... chyba nie umiem. Próbowałam nawet, ale to była tylko chłodna kalkulacja. Usiłowałam przeżyć. Nie dałam się podejść.
Chrząknęła, zauważywszy, że właściwie to co powiedziała nie powinna mówić na głos, przynajmniej nie w takim momencie i nie do takiej osoby. Pierwszy raz od, zdaje się, że zawsze, pożaliła się na swój los, na to, co środowisko z niej zrobiło. Reszta była propagandą, ideą, natchnieniem.
- Ale masz rację. Nie było lekko. Dlatego robię to co robię.
Myślisz, że Bóg jest w niebie
Bo sam żyje w strachu przed tym co stworzył?


Obrazek


Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Straż
Straż
Posty: 889
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Ale-Tie
Kontakt:

#15

Post autor: Gvalch'ca » 05 gru 2019, 1:20

Potakiwała łbem co jakiś czas, uważnie słuchając co siostra ma do powiedzenia. Szczerze? Nie dziwiła się jej. W żadnym stopniu. Słuchała z zaintrygowaniem, nie bacząc na jej uniesiony ton. Zauważyła, że robi to nieświadomie, a ona nie reagowała. Przez długi okres czasu dochodziło między nimi i ogólnie między całą familią do różnych sprzeczek, więc można było powiedzieć, że się.. przyzwyczaiła? Poza tym wiedziała, że furia nie jest spowodowana jej osobą, tylko zgoła inną. Taką, która wywróciła jej życie do góry nogami i pozostawiła po sobie fundamentalne szkody. Nie zareagowała również na zgrzyt pazurów po skalnej ścianie. W ciemności widziała jedynie iskierki wydobywające się spod pazurów, no i przynajmniej nie wydawał takiego dźwięku, jak chociażby po szkolnej tablicy.
Złapała łapą jeden z najbliższych fluorescencyjnych grzybów, który najbardziej świecił jej w oczy i wyrwała go z podłoża. Na szczęście obyło się bez poparzeń, zatruć i temu podobnych skutków ubocznych. Miętoliła go, obracała, przewracała, zastanawiając się jednocześnie, co odpowiedzieć białej, jak wspomóc słowem, czy też zakończyć dyskusję. Gdy doszła do konkluzji, ostatecznie zgniotła świecącą grzybnię i odrzuciła na bok szybkim ruchem.
- Ech, masz rację. Niech twoje lwy nie żyją w samej sielance, niech też zaznają goryczy i smutków. Pokaż im, że życie bywa bolesne. To ich uodporni na podobne rzeczy w przyszłości. – one nie były przygotowane. One żyły w sielance, więc śmierć ojca była dla nich gromem z jasnego nieba, a później także zgorszenie i uraz psychiczny przez dwóch różnych samców. Dlatego takie przejście ze skrajności w skrajność uformowało lwice na osobliwe i specyficzne persony.
- Ale, przejdźmy do teraźniejszości. Teraz opowiesz mi coś więcej o swojej grupie? Póki co wiem, że żyjecie w górach oraz, że twoi poddani dostają od ciebie niezły wycisk. – starała się zażartować, ale po wcześniejszej rozmowie chyba nie do końca jej wyszło.

Awatar użytkownika
Enasalin
Mistrz
Mistrz
Posty: 539
Gatunek: Lew
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 63
Zręczność: 55
Percepcja: 35
Autorzy obrazków: Własne
Kontakt:

#16

Post autor: Enasalin » 22 sty 2020, 22:09

Nie miała nic do dodania w kwestii zsyłania cierpień na innych, w końcu ona uznawała swoją rację za tę lepszą, to, że Falka w tej kwestii była delikatniejsza było już tematem na zupełnie inną dyskusję, ważne, że nie potępiała jej otwarcie, bo wtedy chyba by wyszła z siebie.
Westchnęła ciężko.
- Moja grupa zrobi zamach na krąg życia. Na wszystkie te ich zakichane wartości, które gówno dają, marne obietnice dostatniego życia jeśli będziesz fair wobec swojego jedzenia. Jeżeli chcę się rozwijać to nie będę czekać aż mi jedzenie pod nos przyjdzie, zamierzam wziąć wszystko i jeszcze więcej, a jeśli będzie trzeba to wezmę to siłą. Najwyżej ci śmieszni przodkowie się na mnie obrażą, ale co mi zrobią? Bajdurzenia starej babki.
Wysiliła się słowem wstępu, zaśmiała na koniec, jakby się zdawało, nawet humor jej się trochę poprawił. Nie to, żeby był wcześniej skopany, Enasalin jak wcześniej mówiła, wyrosła z przejmowania się tym co było, najważniejsza była przyszłość, a ona zamierzała iść na przód po więcej i więcej.
- Nie jesteśmy zbyt dużą grupką, ale każdy do nas trafi, prędzej czy później. W każdym zwierzęciu jest chęć dominacji, chęć wzbogacania się obojętnie czy dla siebie, czy dla swoich młodych, chęć rozwoju i stawania się lepszą wersją siebie. Ja to wszystko oferuję. Spokojny kąt w górach które nas chronią i dają siłę, dyscyplinę i możliwości. Nie patrzę na to kto jaki był, mordercy, bandyci, oszuści... wszyscy mają w sobie iskrę, problem jest w tym, że nie chcą jej wykorzystać. Boją się, że albo przodkowie się obrażą, albo naruszą krąg życia, nakładają na siebie jakieś bezsensowne zasady, honor, tłamszą własny potencjał w kodeksach i stylach życia, za które nikt ci po śmierci nie podziękuje.
Podrapała się po policzku.
- Ci, którzy nie mają tej iskry, albo się jej wyrzekli będą martwi, chyba, że ktoś się nad nimi ulituje i podaruje życie w zamian za oddanie. Jako niewolnicy mogą obserwować swoich panów i liczyć na to, że kiedyś ta iskra się w nich obudzi. Jeśli się wykażą to mogą nawet wykupić się czynem i stać się pełnoprawnym członkiem stada.
Myślisz, że Bóg jest w niebie
Bo sam żyje w strachu przed tym co stworzył?


Obrazek


Awatar użytkownika
Gvalch'ca
Straż
Straż
Posty: 889
Gatunek: Lew afrykański
Płeć: Samica
Data urodzenia: 11 lip 2015
Zdrowie: 100
Krzepa: 60
Zręczność: 41
Percepcja: 51
Autorzy obrazków: Ale-Tie
Kontakt:

#17

Post autor: Gvalch'ca » 28 sty 2020, 11:26

Nie wtrącała się i znów ze stoickim spokojem wysłuchiwała słów siostrzyczki. To, że była ciekawa, jakimi wartościami kieruje się jej grupa to jedno, a że widziała, że ta musi się wygadać, to drugie. Ewidentnie tego potrzebowała, pod pozorną maską obojętności i zgrywania hardej liczyła na zrozumienie, pomocną łapę, pocieszenie. Znały się do szpiku kości, tłamszenie ukrytych uczuć i emocji nie miałoby w ich przypadku sensu, ponieważ jedna drugą rozgryzłaby prędzej czy później. Wracając. Nie mogła zbyt długo dywagować w myślach, z białej wylewał się taki potok informacji, że ledwo za nim nadążała. Miała nadzieję, że przyswoiła chociaż połowę. Czemu miała taki uraz do tych całych Lwioziemców? Była pewna, że mówiła pośrednio o nich. Skoro to były same obiboki i pasibrzuchy, to w czym jej aż tak bardzo podpadli? Po prostu swym marazmem, a może za tym krył się jeszcze jakiś inny konflikt? Dopyta ją o to później. Z tego co opowiadała, jej szajka musiała się składać z samych degeneratów, którzy z odpowiednią motywacją (czyt. paciorkami) byli w stanie podjąć się najbrudniejszej roboty z jej permanentną zgodą. Miało to swoje plusy i minusy. Może gdy ktoś jej się narazi w przyszłości, przyjdzie do Bractwa w poszukiwaniu jakiegoś najemnika lub łowcy głów?
- No no, wygląda na to, że jesteście bardzo oryginalną elitą. – powiedziała, po czym zaśmiała się gromko, podobnie jak jej siostra wcześniej, tak, że aż ściany zadrżały. W jej słowach nie było krzty ironii. W odczuciu czarnej lepsza była banda zabójców, aniżeli ugrupowanie tłustych leni, których zatrważało wszystko, co się ruszało. Przynajmniej tak ich sobie wyobrażała po tym, co Enasalin jej naopowiadała.
- To życzę ci, by twe stado rosło w siłę. – podniosła się z siadu. – Tak jak powiedziałam, nie będę zabierać ci już więcej czasu. Jako przywódczyni masz pewnie dużo obowiązków. Już i tak trochę tu sobie gaworzymy. Chodź. – pokazała łapą wyjście, z którego wcześniej przyszła. Poczekała, aż Enka wstanie i ramię w ramię ruszyły do wylotu z labiryntu pieczar.
- Kiedyś na pewno cię odwiedzę. Pewnie zabawię w tej krainie nieco dłużej. A pamiętasz, jak raz odwiedziła nas pewna niespełna rozumu mandrylka…
/zt + Enasalin

Odpowiedz

Wróć do „Zakończone”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości